sobota, 19 lipca 2014

Wilno niezorganizowane na wycieczce zorganizowanej. :) DUŻO ZDJĘĆ!

1 lipca 2014:
Tytuł może nieco przewrotny - ale tak w istocie było. Na zorganizowanej pielgrzymce zwiedzaliśmy Wilno normalnie - tak jak czynią to podróżnicy ;-). Dobra, ale może zaczniemy od początku:

Dzień drugi. Rano zaraz idziemy z przewodnikiem do kościoła (nie pamiętam wezwania :-/). Krótkie zwiedzanie i rozkręcamy się! Od rana leje, więc warunki mocno utrudnione. Potem jedziemy na cmentarz (Rossa). Niestety, żebracy przeszkadzają w oglądaniu tego, jakże pięknego cmentarza.


Dla osób niezorientowanych -> tu spoczywa matka J. Piłsudskiego i jego serce. Swoją drogą ciekawy pomysł na inskrypcję na nagrobku ;-).








Po zwiedzeniu Rossy przejechaliśmy kawałek w dół - do samego centrum Wilna. Dokładniej pod Ostrą Bramę - jedyną ocalałą z pięciu bram miejskich - "Ostra" od dzielnicy "Ostry Koniec". Sama brama ma łagodny łuk ;-)




Cerkiew koło Ostrej B. - napis po rosyjsku.

A ta rejestracja niech będzie na ubarwienie bloga :-)






Powyższe pięć fotek przedstawia tą samą świątynię w Wilnie. Nie pamiętam, niestety, którą ;-/. Macie więc w takim razie zadanie - wyczaić, która to świątynia ;-).

Poza tym z dużą przykrością stwierdzam, że z Wilna mało pamiętam - może dlatego, że było najwcześniej?



A to Kościół Bernardynów w Wilnie - żywy świadek czasów ZSRR:



To, wbrew pozorom, też jest kaplicą w tym kościele ;-).


Wygodne fotele - jak się usiądzie, można czuć się jak w kinie. Oczywiście nie licząc słów duchownego ;-)
Mam nadzieję, że żaden duchowny, czytając to, nie poczuł się obrażony.




Rejestracja dla nauczycieli - pomyślcie, czy często stawiacie "dopy" ;-).


Ta rura IMHO zasługuje na otagowanie wpisu "Koszmary architektoniczne". Fuj!

Kościół św. Teresy w Wilnie. Dosyć ładny w środku, i co ciekawe, połączony z Ostrą Bramą (która jest zresztą widoczna na tym zdjęciu).


Po zwiedzeniu w/w miejsc, przyszedł czas na mszę w kaplicy Ostrej Bramy:

Wota - czasem można wypatrzyć ciekawe rzeczy, jak np. nogi, czy ręce... Oczywiście metalowe.

Cudowny obraz MB Ostrobramskiej - pamiętam zawsze, że bardzo podobała mi się "sukienka" - IMHO jest to jeden z najładniejszych obrazów tego typu. :-)


Widok z Ostrej Bramy na ulicę. Ciągle deszcz...



W kościele św. Teresy. Prospekt organowy.

Witraż - nigdy nie miałem talentu do robienia witraży, ale ten wyszedł ładnie.

















Dochodzimy nareszcie do tytułu:
Po Ostrej Bramie... jakoś zgubiliśmy swoją grupę. Poszliśmy więc do Bernardynów i św. Anny - potem dzwonimy do organizatora, udaje się ustalić, że są w Muzeum Mickiewicza. Błądzimy po Wilnie, w którymś momencie rzucam w desperacji pomysł, żeby zapytać się jakiegoś lokalsa i znaleźć hotel (była 15, a my chodziliśmy po mieście od 8). Niestety, nie udaje nam się to, ale wreszcie ustalamy lokalizację muzeum - okazuje się, że przyszliśmy w połowie prezentacji o Mickiewiczu. Cóż, nasza strata - ale przynajmniej zakosztowaliśmy w ciekawy sposób Wilna ;-).

Kilka fotek z kościoła (to wtedy, kiedy się zgubiliśmy):






Już w muzeum - prezentacja o Mickiewiczu.


Pomnik (młodego Mickiewicza), znajdujący się przy Maironio gatve (ta nazwa mnie prześladuje - park linowy w Druskiennikach też jest przy Maironio gatve).








Nasz przewodnik po Wilnie.




Deszcz leje i leje... :-(



Po obejrzeniu tych wszystkich zabytków wróciliśmy do hotelu i padliśmy na nos. Jednak, na kolację podali jedno z moich ulubionych dań - CEPELINY!
Ta potrawa znana jest też pod nazwą "kartacz" - jest to rodzaj ciasta ziemniaczanego (czasem z mąką), wypchanego zazwyczaj mielonym mięsem (są różne warianty, np. z grzybami, czy nawet serem - czego to ludzie nie wymyślą...). Do tego, jako dodatek, smażona cebula i przyprawy... Eh, zrobiłem się głodny :-/.
Cepeliny mają też to do siebie, że są co prawda dość ciężkie i tłuste, ale za to BARDZO sycące (nie to, co fastfoody). Dwa (normalna porcja) to w zasadzie całkiem niezły obiad - smaczny, regionalny i porządny. Przede wszystkim są one niezbyt drogie - mniej więcej ok. 10-15 zł/porcja (zależy od miejsca). Nazwa pochodzi od sterowców, używanych w czasie obu wojen światowych. Kształt też podobny ;-).
Ale niestety, trzeba było się kłaść spać - następnego dnia sporo kilometrów!

S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz