środa, 15 października 2014

Siedemdziesiąt kilometrów rowerem - Kielecczyzna.

20 czerwca 2014
Drugi i ostatni dzień naszego wyjazdu rowerowego na Kielecczyznę. O 7.30 startujemy!
Chcemy jechać w kierunku Wolbromia; ostatecznie wybieramy trasę przez Włoszczową... No, ale OK, zacznijmy może od początku:
Pierwszym celem są Radoszyce - pierwsza większa miejscowość na trasie. Początkowo jest pochmurno - przed miasteczkiem kupujemy
kawę i Mirindę (automat się zepsuł i zwrócili kasę). Dalsza część trasy (do Oleszna) mija bez większych emocji - między Olesznem a Włoszczową zaczyna lać jak z cebra, robi się zimno i ogólnie nieciekawie. Przeczekujemy deszcz pod przydrożnym krzakiem i dalej do Włoszczowej. Do miasta dojeżdżamy o 15.30 - świeci słońce, jest ciepło i przyjemnie. Włoszczowa robi całkiem miłe wrażenie - ładny rynek, piękne ulice... Postanawiamy wsiąść w pociąg do Zawiercia i pojechać stamtąd rowerami. Musimy czekać 45 min. - w końcu mówimy "dość tego czekania" i na Secemin. Do Secemina dojeżdżamy o 18.20. Jesteśmy w dobrej kondycji, więc myślimy, że dojedziemy do Wolbromia - niestety nie. Dziewięć kilometrów przed Szczekocinami łapie nas prawdziwa, długa ulewa! Mamy dość czekania... ale to inna historia, do Wolbromia nie wydarzyło się nic wartego uwagi. - przejechaliśmy 70 km.

No dobra, zanudziłem Was tym tekstem, teraz zdjęcia:










S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz