sobota, 8 listopada 2014

Turystyka czy podróżowanie?

 


Co blokuje cię przed podróżowaniem?
Tylko Twoja, turystyczna wygoda! Zastanów się, czemu nie podróżujesz naprawdę? Na 99% podasz te powody (albo co najmniej jeden z nich):
  • "Nie znam języka!"
  • "Nie mam na to pieniędzy"
  • "Podróż na własną rękę?! To niebezpieczne, jeszcze okradną i zamordują!!!"
Każde biuro turystyczne (specjalnie nie mówię: biuro podróży) i zorganizowana wycieczka zabija w Tobie chęć poznawania świata i przyjemność z wyjazdów!

Obalamy te trzy tezy i teorie:

1. Nie masz obowiązku znać tego języka - wystarczą podstawy angielskiego i rozmówki, naprawdę kupić rozmówki to w dzisiejszych czasach żaden problem.


2. Masz pieniądze na wycieczkę z biurem? To tym bardziej masz pieniądze na samodzielną podróż! Nasz wyjazd Węgry/Rumunia/Serbia kosztował (doliczając Zieloną Kartę, paliwo i ubezpieczenie, bez kosztów przygotowań) ok. 700 zł na głowę (za 8 dni) = 87,5 zł/os./dzień. Koszt życia w podróży (po odjęciu paliwa) to -> 300 zł/osoba (300/7 = 37,5 zł/dzień/os. = 37,5 zł/dzień/os. + 400; 400 to paliwo podzielone na 2 osoby). 

A z biurem - nie dość, że nie ma wolności, to rzeczywisty koszt pewnej autokarowej wycieczki -> 2100 zł/os za 8 dni -> 263 zł/dzień. Nie można w ogóle ingerować w to, co jest w programie - ani Transfogaraskiej (jedynie malutki, najnudniejszy odcinek), ani Transalpiny, ani Wesołego Cmentarza, ani rumuńskich lodowców... no, nic ciekawego (z wyjątkiem Poienari i Sighisoary). 4200 czy 1400 za (w zasadzie) taki sam okres? Odpowiedź chyba nasuwa się sama.



3. No, chyba nie. Po Polsce chyba nie jeździmy z biurem? To jaki problem jest zrobić to samo, ale np. w Rumunii? Zasada jest taka sama, tylko język i ceny się różnią - więc... pakuj plecak i wyruszaj w podróż! :) Oczywiście nie jedź w rejony okupowane, zagrożone ebolą, czy ogarnięte wojną - ale można to bardzo prosto sprawdzić (po prostu prześledź ostrzeżenia MSZ dla podróżujących). No i co, chyba nie takie trudne?

I nie jedziesz w podróż odpocząć - bo sorry, podróż temu nie służy! Jedziesz w podróż, żeby coś przeżyć, poznać trochę danego kraju; a zresztą czym się zmęczyłeś? Odpoczywasz we własnym domu, oszczędzając przy tym dużo forsy! Jeśli wyjeżdżasz, żeby odpocząć... to lepiej zostań we własnym domu!

Esencja kraju

Z czym kojarzy Ci się Rumunia? Odpowiedź na 90% będzie brzmiała: "ze złodziejami, bezdomnymi i żebrakami". Wyrzuć z głowy takie podejście! A Rumunia to chyba też góry, Transfogaraska, Transalpina, Wesoły Cmentarz, mili ludzie, krowy na drodze, wspaniała przyroda? No właśnie! To jest właśnie ta esencja kraju - a nie zwiedzanie Bukaresztu w 50-osobowej grupie!

Jak być podróżnikiem?

Żeby być podróżnikiem, wcale nie musisz iść pieszo czy jechać rowerem na drugi koniec świata. Nie lubisz spać pod namiotem? Żaden problem - są portale, które umożliwiają rezerwacje jakichś tanich noclegów: są to np. trivago, czy booking. I wcale nie szukaj drogich i eleganckich hoteli - tylko jak najtańszych. Umyj się, prześpij, a rano wyjdź z hotelu i zacznij kolejny dzień - nie siedź w danym miejscu długo! (max. 3 dni)

Organizacja

Naprawdę, zorganizowanie wyjazdu na własną rękę to nie problem! Osobiście do podróży przygotowuję się, czytając inne blogi, przeglądając fotki i (rzadziej) Wikipedię. Jeśli przeczytam o jakimś miejscu, że odwiedzają je tabuny zachodnich turystów, lub destynacja jest zachwalana w wielu przewodnikach, to w przeważającej części znaczy, że są wysokie ceny. Wtedy zapala mi się lampka: "miejsce jest turystyczne - czyli nieciekawe!". Dla przykładu, lepiej pamiętam to, gdzie się wspinałem nieopodal trasy Transfogaraskiej, niż historię Panteonu, czy Koloseum w Rzymie - które to moim zdaniem są przereklamowane. Po prostu trzeba zejść z tzw. "utartego szlaku" - np. w Rzymie, zamiast Koloseum, może powłócz się trochę ulicami, czy ścieżkami parków południowo-wschodniej części miasta nieopodal stacji Arco di Travertino (podaję tu przykład). Może odkryjesz coś niezwykłego i zapamiętasz to, a nie zatłoczone Koloseum?

S.

2 komentarze:

  1. dobry komentarz do masowej turystyki, ale i tak każdy z nas dożyje czasów, gdy jako wesoły emeryt będzie jechał z grupą na autokarową wycieczkę po Europie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) tekst skierowałem raczej do większości czytelników bloga, a co do wesołej emerytury - no to w wieku emerytalnym można jechać z grupą :D

      Usuń