sobota, 11 kwietnia 2015

Jaka tak naprawdę jest Białoruś? Wpis gościnny Sądeckiego Włóczykija.

Na Białorusi byłem już dwa razy, ale niestety z biurem turystycznym. A dzisiaj Kuba (Sądecki Włóczykij) opowie Wam o tej prawdziwej, mniej turystycznej odsłonie tego pięknego, mało znanego kraju nad Dnieprem. Z mojej strony to wszystko, oddaję głos Kubie.

Pewno część z Was siedzi już w oknach i wypatruje wiosny, kiedy za oknem pada śnieg, albo dżdżysty deszcz. Tak czy owak do wakacji coraz bliżej. Ciepła pora roku zachęca do wyjazdów z domu. Pomyślałem, że podzielę się kilkoma informacjami na temat tego, jak ogarnąć wyjazd na Białoruś. Naprawdę warto! Osobiście już sobie w głowie snuję małe plany, ale póki co praca magisterska patrzy na mnie i czeka jak się napisze. Nie zanudzam już. Sprawdźcie jak spędzić fajny czas na Wschodzie.

Wizy


To jest najważniejsze. Istnieją wizy turystyczne, ale jeśli kogoś cieszy mieszkanie w drogim hotelu, to proszę bardzo. Osobiście skorzystałem z wizy prywatnej. Jeśli macie przyjaciół na Białorusi, to może to być okazja do odwiedzenia ich. A jak nie, to istnieje przecież couchsurfing:-) Wizę można wyrobić w Konsulatach w Warszawie, Gdańsku, Białej Podlaskiej lub w biurach wizowych, np. w Krakowie. 
Co potrzeba?
- paszport
- 1 zdjęcie (nie starsze niż pół roku, na wprost, na jasnym tle, twarz zajmuje 80% powierzchni zdjęcia)
- zaproszenie od osoby z Białorusi,
- wypełniony i podpisany wniosek (papierologii nigdy dość, ale po co wiedzieć konsulowi co ja studiuję?)
- kopia trzech stron z paszportu osoby zapraszającej: 1) ze zdjęciem, 2) z danymi łaciną i cyrylicą 3) z pieczątką z adresem.
Na wizę czeka się 7 dni roboczych. Generalnie cała trudność w uzyskaniu wizy to dopełnienie wszystkich dokumentacji i uczynienie tego z największą pieczołowitością. Koszt wizy to 25 euro + cena obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego (+ prowizja biura wizowego, które jednak zadba, żeby wniosek był wypełniony dokładnie tym rozmiarem czcionki, jaki życzy sobie konsul...).

Dojazd


Interesuje Cię Grodno i okolice? Najszybciej i najtaniej pociągiem z Białegostoku. A może jednak Mińsk i centralna Białoruś to jest Twój cel? Wtedy proponuję wsiąść w autobus o 13.00 z Warszawy Zachodniej. Jest to białoruska linia autokarowa i pasażerami są najczęściej Białorusini, więc odpowiednia atmosfera wyprawy zapewniona od pierwszych minut. Zdecydowanie odradzam wjazd własnym samochodem, ponieważ do tego trzeba specjalnych pozwoleń. Dodatkowe wnioski, opłaty na autostradach oraz poczucie bycia wyjątkowych (czytaj: nieustanne kontrole milicji drogowej) nie jest tego warte. Transport publiczny na Białorusi działa bardzo dobrze, jak nie lepiej niż w Polsce.

Nocleg


Hotele i hostele, których za wiele możecie nie znaleźć jednak dla tych z grubszym porfelem. Jeśli nie jesteście na tą opcję skazani, to polecam skorzystać z tej słowiańskiej gościnności Białorusinów:-)

Ceny


Tak jak u nas lub trochę drożej. Produkty spożywcze typu chleb, woda, sok są w przystępnych cenach. Obowiązkowym punktem musi być wizyta w dziale słodyczy, ponieważ to istny raj dla smakoszy. U nas to najwyżej kilka sklepowych półek, na Białorusi trzy alejki. Walutą jest rubel białoruski (1 zł to około 4 000 rubli - stan na 31.12.2014). Ale cena waluty spada, tak jak i siostrzanego rubla rosyjskiego, co odbija się niekorzystnie dla Białorusinów. Warto pojechać na Białoruś z dolarami lub euro i dopiero na miejscu wymienić w kantorze. Po prostu lepszy przelicznik.

Co zjeść?


Wszystko. Wszystko jest pyszne! Gołąbki ze śmietaną. Kotlety z kurczaka w cieście. Sałatka śledziowa. Wędzone plastry schabiku. Ruski szampan. Ze słodyczy: Zefir, Hryliaż i inne bielaruskije kanfiety. A to dopiero początek litanii...;-)


Sądecki Włóczykij (sadeckiwloczykij.blogspot.com)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz