piątek, 9 września 2016

Jak przejechać przez całą Polskę w pół dnia?

Jak zapewne pamiętacie, 12 sierpnia rozpoczęła się nasza podróż "Ro-Mania 2016". Pierwszy dzień można śmiało określić "dojazdowym" - ale dojazdowy nie był 12...



Generalnie mieliśmy się spotkać z Tatą 12 sierpnia, w moje urodziny, w Miechowie (żeby on z Olkusza nie musiał cofać się do Krakowa). Oczywiście na wylotówce korki... z Krakowa do Miechowa dojechaliśmy z Mamą po 2 godzinach.

Na miejscu okazuje się, że jest jakaś usterka w naszym aucie i lepiej nim nie jechać. Musimy się przepakować do drugiego... i zawrotka 40 km do Olkusza. Coś czuję, że dzisiaj nie wyjedziemy, skoro jest już po 18. Ostatecznie przez Wolbrom wracamy do Krakowa, noc swoich 14. urodzin spędzam w domu. Najfajniejsze urodziny to nie były, ale trudno - uszkodzenie auta to nie nasza wina.



Następnego dnia jadę z Tatą do Olkusza (przepakować się itp.) - generalnie wszystko trwa tyle, że ruszamy dopiero o 15.00. Nawet nie przypuszczamy, gdzie dojedziemy... jeszcze w okolicach Warszawy myślę, że będziemy spać przed Białymstokiem.

Żeby przedrzeć się na północ Polski z Olkusza, musimy przejechać przez Częstochowę... ogólnie tracimy 40 minut na omijanie pielgrzymek (a jest ich sporo - w tym wojskowa w mundurach...), mamy też trochę problemu z przejechaniem Warty, most, którym planowaliśmy jechać, jest zawalony (a my musimy się cofać do innego); ogólnie ten odcinek jest chyba najbardziej uciążliwy z tego całego dnia, ale i najciekawszy; bądźmy szczerzy, od Radomska do Wyszkowa jechaliśmy tylko trasami szybkiego ruchu, a potem było już ciemno, więc i tak nic nie było widać).




Ogólnie grupowe pielgrzymki trochę mnie denerwują... bo w sumie kogo nie? Ale tak czy inaczej, gdyby nie one, to ten dzień byłby dużo nudniejszy, niż był (a nie był za ciekawy).

Potem postanawiamy jechać okrężną drogą na Warszawę - nie przez Rawę Mazowiecką, tylko przez Stryków. Po prostu drogi przez Stryków jeszcze nie znałem, poza tym przy niej jest mniej do przejechania przez Warszawę (a zależy nam na unikaniu korków). W sumie droga jak droga [a raczej autostrada - jedzie się szybko i bez przygód].

W Warszawie jesteśmy o 19.40. Uwielbiam to, że w stolicy w soboty raczej nie ma korków... w Krakowie są chyba zawsze, czy to zwykły dzień, czy weekend. Tak czy inaczej, przez Bemowo, Żoliborz, Pragę Północ i Targówek przejeżdżamy praktycznie w mgnieniu oka (łącznie 20 minut - chyba najkrótszy mój pobyt w Wawie).




Pędzimy na Białystok w zasadzie bez większych przygód - tylko koło Ostrowi Mazowieckiej są roboty drogowe, tak to nie ma praktycznie czego oglądać; jest czarna noc, a my jedziemy, żeby dojechać jak najdalej. Pod Zambrowem umawiamy się przez telefon na nocleg na znajomym campingu nad Czarną Hańczą (Głęboki Bród).

Dojeżdżamy do Głębokiego Brodu o 23.55. Udało nam się - przejechaliśmy 680 km (licząc z Krakowa, z Olkusza trzeba odjąć 40 km) w 9 godzin! Więc... tak, przejazd spod Krakowa pod granicę z Litwą jest możliwy w pół dnia :) i można to zrobić w sobotę, w długi weekend.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz