niedziela, 4 września 2016

Podkarpacie w 48 godzin

Regiony Polski najlepiej zwiedza się w weekendy, ale raczej w te zwykłe, niż w długie. Jednym z takich rejonów jest Podkarpacie, wręcz idealne do odwiedzenia w 48 godzin.

Generalnie na tego typu wyjazdy najlepiej udać się własnym samochodem; jesteśmy wtedy mobilni i dość szybko możemy przemieścić się między miejscami wartymi uwagi. Zakładam, że mamy na ten wyjazd dwa dni (bez możliwości przedłużenia), żeby to rzeczywiście była propozycja wyjazdu weekendowego.



Dzień pierwszy


Ciężkowice


Wycieczkę proponuję zacząć w Ciężkowicach. Ich flagową atrakcją jest Skamieniałe Miasto, ale je zwiedzimy później. Generalnie Ciężkowice są niedużym (ok. 2500 mieszkańców) miasteczkiem.

Pierwszy punkt zwiedzania to XIV-wieczne Sanktuarium Pana Jezusa Miłosiernego. Od zewnątrz kościół jest bardzo ładny (to główny powód, dla którego warto zobaczyć to miejsce). Natomiast w środku sanktuarium mnie nie powaliło; na moje oko nie różniło się niczym od innych dużych kościołów w Polsce.


Skamieniałe Miasto


W samych Ciężkowicach, poza kościołem, nie ma zbyt wiele do zwiedzania (o ile ktoś nie jest fanem architektury). Ciekawiej zaczyna się robić poza miastem; główna atrakcja to rezerwat przyrody nieożywionej "Skamieniałe Miasto".

Jak powstało Skamieniałe Miasto?


Skamieniałe Miasto według legend, powstało na miejscu miasta, którego mieszkańcy delikatnie powiedziawszy, byli po prostu złymi ludźmi, a jako karę Bóg zmienił ich w kamień; skały miały być domami tego miasta.

Legenda legendą, ale geologicznie rzecz biorąc, na terenie Pogórza Ciężkowickiego i w ogóle Polski, kilkadziesiąt milionów lat temu było morze z bardzo urozmaiconym dnem: piaskowiec, z którego zbudowane są skałki, opadał na dno morza (fachowo nazywa się to sedymentacją) - wtedy zaczęło tworzyć się to, co dzisiaj możemy podziwiać w "Skamieniałym Mieście". Później w wyniku fałdowania (okolice Ciężkowic leżą na przedgórzu Karpat) i wietrzenia skały przybrały swoje aktualne, dosyć fantazyjne kształty, które ciągle się zmieniają - wietrzenie trwa cały czas.

Ogólnie rzecz biorąc, obszar Skamieniałego Miasta nie jest duży. Długo to miejsce było znane wyłącznie miejscowym; dopiero w XIX wieku zaczęli przyjeżdżać tu geografowie, którzy nieco spopularyzowali ten teren. Niestety, nie możemy podziwiać całości Skamieniałego Miasta - jego fragment wysadzono, żeby zbudować szosę z Tarnowa do Gorlic.


Informacje praktyczne


Wejście do rezerwatu jest bezpłatne, parking również. Na miejscu jest niewielki sklep z souvenirami i informatorami turystycznymi oraz bar. Samo zwiedzanie zajmuje mniej więcej 1-1,5h (zaleźy, ile robimy zdjęć i jak często się zatrzymujemy ;) ).

Moje wrażenia


Skamieniałe Miasto generalnie jest piękne i bardzo fotogeniczne. Nie jest jakoś bardzo zadeptane przez masową turystykę (byłem w środku sezonu - niedziela, 31.07), aczkolwiek było dosyć sporo rodzinek z dziećmi. Skały mają różne, często fantazyjne kształty... czasem trzeba się przyjrzeć, żeby dostrzec w którejś formacji kształt orła, warowni czy... piekiełka ;) (ta ostatnia nazwa pochodzi od czerwonego, trochę piekielnego koloru na części jej powierzchni). Bardzo polecam!






Łemkowszczyzna


Po Ciężkowicach, przemieszczamy się przez urokliwe Pogórze Ciężkowickie na południe, do regionu zwanego Łemkowszczyzną, pomiędzy Gorlicami a granicą polsko-słowacką. Do zwiedzania są przede wszystkim cerkwie, a oprócz tego sama Łemkowszczyzna jest naturalnie dość ładnym regionem.

Jeśli miałbym wybierać dwie, które warto tu zobaczyć, to byłyby to Bielanka - cerkiew jest nowa (2012-2014), ale ładna, oraz Konieczna - świątynia jest drewniana, z początku XX wieku. Kwiatonia (który jest chyba najbardziej znany) nie polecę, bo tam nie byłem.






Słowacja


Fragment naszej trasy przebiega przez terytorium Słowacji. Granicę przekraczamy w Koniecznej/Becherov; niedaleko za granicą, w Becherov (przy drodze), jest pomnik z II wojny światowej i niewielka, fotogeniczna cerkiew. Poza tym, na Słowacji poza krajobrazami nie ma większych atrakcji, a sam przejazd przez to państwo trwa jakieś pół godziny - po 20 km Słowacji, ponownie witamy Polskę na granicy Nizna Polianka/Ożenna.




Magurski Park Narodowy


Sama Ożenna nie leży stricte w Magurskim Parku Narodowym (tylko w jego otulinie), ale dla uproszczenia nazwę całą okolicę "MPN-em", bo trudno znaleźć inne, w miarę precyzyjne określenie dla tego regionu. W Ożennej są 3 cmentarze wojenne, poza tym jest to po prostu zwykła wieś.

 



Kolejne interesujące obiekty to XVIII-wieczne cerkwie: w Kotani i Krempnej. Ta w Kotani jest o tyle fajna, że nie jest wielka i leży trochę na uboczu, dodatkowo jest otoczona przedwojennymi nagrobkami. Cerkiew w Krempnej to już większy obiekt; jeśli mamy wybierać tylko jedną, to Kotań, bo jest bardziej klimatyczna.






Nocleg chyba najlepiej będzie zaplanować gdzieś w okolicy Krosna czy Miejsca Piastowego. W pierwszym dniu mamy do przejechania 142 km.




Dzień drugi


Stępina

Musimy się kawałek cofnąć na zachód. Stępina jest malutką wsią, zagubioną wśród wzgórz Pogórza Strzyżowskiego. Nie byłoby tam nic specjalnego, gdyby nie schron kolejowy Hitlera - w 1941 Hitler i Mussolini spotkali się tam, żeby omówić atak Niemiec na ZSRR.

Sam schron jest długi (prawie 400 m), wygląda trochę jak ogromna betonowa dżdżownica. Największe wrażenie robi w letnie, deszczowe dni - jest porośnięty mchem i innymi roślinami, więc wtedy wydobywa się z niego para.





Przemyśl


Ze Stępiny czeka nas 100 km jazdy przez pagórkowaty teren do Przemyśla. Okolica ma oczywiście więcej do zaoferowania; na zwiedzanie samego Przemyśla proponuję przeznaczyć ok. 4-5 godzin.





Bolestraszyce


W Bolestraszycach generalnie są dwa miejsca warte uwagi: pierwsze to arboretum, a drugie - owiany historią z dreszczykiem fort XIII Twierdzy Przemyśl.

Arboretum


Ogólnie arboretum w Bolestraszycach to taka trochę ulepszona wersja krakowskiego Ogrodu Botanicznego. Miejsce sprawia generalnie spokojne i kojące wrażenie, obszar jest zadrzewiony (jak to w takich miejscach) i momentami sprawiający wrażenie dzikiego. Oczywiście wiadomo - ta "dzikość" jest stworzona przez człowieka, ale jest to w moim odczuciu zdecydowanie ładniejsze od uporządkowanego ogrodu botanicznego w Krakowie.



Informacje praktyczne

Bilet normalny kosztuje 10 zł, ulgowy 5. Na miejscu jest bezpłatny parking. Arboretum jest otwarte:

  • w okresie zimowym (1 XI - 19 IV) tylko w tygodniu od 9 do 14,
  • w okresie letnim (20 IV - 31 X) w tygodniu od 9 do 18, a w weekendy i święta od 10 do 18.

Fort XIII


Fort leży kawałek (ok. 500 m) za arboretum. Osobiście mi się spodobał - zniszczone ruiny będące świadkiem I wojny światowej, teraz są opuszczone. Warto zobaczyć na zasadzie "jak kiedyś wyglądały fortyfikacje Przemyśla", poza tym nie ma tam jakichś fajerwerków. Fortowi towarzyszy legenda wojenna:

Zjawa

W 1915 roku armia rosyjska oblegała austriacką Twierdzę Przemyśl. Oczywiście nie obyło się bez jeńców - dwóch Rosjan Austriacy wzięli do niewoli i zamknęli w podziemiach. Kiedy twierdza przestała uczestniczyć w wojnie i się zawaliła, zapomniano o jeńcach. Osiem lat później, w 1923, Polacy prowadzili prace rozbiórkowe zniszczonych fortów; w którejś z wnęk natrafili na zamknięte drzwi.

Kiedy je wyważyli... w pomieszczeniu za drzwiami stał człowiek. Rosyjski, wyniszczony żołnierz, nie można było się z nim porozumieć. W pomieszczeniu obok leżał kościotrup - jak się okazało, był to jego towarzysz, który zabił się, bo nie wierzył, że kiedykolwiek uda mu się wydostać z podziemi. Rosjaninowi udało się przeżyć 8 lat w podziemiach (dzięki temu, że były tam zapasy żywności); dziennik prowadził przez dwa lata od czasu uwięzienia [dopóki nie skończyły mu się świece].

Żołnierza wywieziono z fortu do szpitala w Przemyślu. Tej samej nocy zmarł.





Medyka


Ostatnim punktem naszej weekendowej wycieczki jest Medyka. Na zakończenie wycieczki, możemy przejść na Ukrainę po chałwę i inne słodkości :) relację z takiego przejścia znajdziecie tu.

W drugim dniu mamy przejechać 158 km.

16 komentarzy:

  1. o, ale zabawne, że akurat teraz pojawia się u Ciebie ten wpis. właśnie dzisiaj wróciłam z tych okolic. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się dowiedziałem, że wybierasz się do Rumunii... kilka godzin po moim powrocie stamtąd :D

      Usuń
  2. Podkarpacie to dla mnie teren bardzo ciekawy i zawsze jest co robic, rowniez moja rodzina z tamtad pochodzi. O ile skalne miasto mnoe wogole mie zachwycilo o tyle cerkwie i łemkowszvzyzna to jest to, kwintesencja regionu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cerkwie są super :) skamieniałe miasto mimo tego, że jest małe (i nie ma tego efektu WOW jak np. w Adrspachu w Czechach), to mnie się podobało. Jak ktoś jedzie pierwszy raz, to na pewno warto, żeby pojechał - chociażby dla sprawdzenia tego, czy mu się podoba :)

      Usuń
  3. Podkarpacie ma bardzo wiele do zaoferowania, trzeba tylko chcieć poszukać. Z Łemkowszczyzny mogę Ci polecić Wysową :)
    Do tego hitlerowskiego bunkra można wejść?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do bunkra można :) w okolicach Łemkowszczyzny jestem dosyć często, ale zwykle nie bardzo jest czas na zwiedzanie

      Usuń
  4. 48 godzin to całkiem sporo na zwiedzenie, tylko trzeba miec dobry plan, tak jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście też jeszcze zależy czego... taką np. Rosję może być ciężko zwiedzić w 48h... ;) a serio: akurat na Podkarpacie 48h jest OK (na pierwszy raz)

      Usuń
  5. Protestuje Ciezkowice to malopolska, obo mojego rodzinnego Tarnowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojtam ;) Pogórze Ciężkowickie to wstęp do Podkarpacia ;) ;)

      Usuń
    2. Nagminne jest w Polsce mylenie Podkarpacia (regionu geograficznego ciągnącego się od Czech przez Polskę, Ukrainę do Rumunii) z woj. podkarpackim, którego część tylko stanowi Podkarpacie. I potem są rozbieżności w opisach :P

      Usuń
    3. generalnie "Podkarpaciem" określa się gł. okolice województwa podkarpackiego, w PL mało kto wie, że obejmuje też Rumunię, Ukrainę i Czechy ;)

      Usuń
    4. No właśnie. Nazwy obecnych województw wprowadzają często spory zamęt. Bo północna część woj. podkarpackiego Podkarpaciem nie jest, podobnie jak południa, bo to są Karpaty ;)

      Usuń
    5. racja - ja nie klasyfikuję np. Tarnobrzega pod Podkarpacie ;)

      Usuń
  6. Polecam odwiedzić Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukasiewicza w Bóbrce (15km na południowy zachód od Krosna. Polskie Podkarpacie, jak i część zachodniej Ukrainy łączą w sobie historię naftownictwa, którego prekursorem był Polak Ignacy Łukasiewicz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat w Bóbrce nie byłem... z tych naftowych miejsc na Podkarpaciu to głównie Węglówka (sto lat temu ;) )

      Usuń