sobota, 24 czerwca 2017

Przez poleskie wioski

Większość dnia spędzamy na lenieniu się nad jeziorem. Relaks pełną gębą, słońce, szum jeziora, szuwary i sosnowe igły. Nie chce nam się nigdzie jechać, po prostu leżymy (połowa ekipy, tzn. ja, też chodzi) i wchodzimy do jeziora, biwak nie jest zwinięty aż do popołudnia, normalnie plażing-smażing-opalażing.


Jezioro na Pojezierzu Szackim (czerwiec 2017)

wtorek, 20 czerwca 2017

Na wschodni kraniec Polski przez Zamość

Pierwszy wyjazd na wschód w tym roku. Pierwszy wyjazd nową "masziną" - honda HR-V, lat 17, jeszcze bez doświadczenia na ukraińskich drogach. Czerwcówka to pierwsza hondowa wycieczka, wcześniej nigdzie nie byliśmy (tzn. mieliśmy być w ubiegłym roku w Europie Wschodniej, ale w dniu startu okazało się jednak, że musimy wystartować inną masziną).

Zamojski ratusz

środa, 14 czerwca 2017

Dolina Kościeliska - opis szlaku

Kościeliska popularna jest - w sumie podobnie, jak i Morskie Oko. Tak samo, jak Moko, może być pierwszym etapem jakiejś dłuższej wycieczki, jak i celem samym w sobie (chyba jednak częściej jest tym drugim, więc zajmę się głównie tym aspektem doliny).



Pisana Polana (czerwiec 2017)


niedziela, 11 czerwca 2017

Kościeliska i wycof z Iwaniackiej Przełęczy

Wymyśliłem sobie zaraz po MOku, że następna wycieczka będzie na Halę Gąsienicową. Termin ustalony, jedziemy! Zastanawiam się, czy iść przez Boczań, czy przez Jaworzynkę... ale wczoraj wpadło mi do głowy coś takiego: "a zaraz zaraz. Jak mi się nie będzie chciało iść na Gąsienicową, to gdzie?". Mam pomysł na Kościeliską - waham się jeszcze nad paroma innymi miejscami, ale w końcu pakuję się do busa w stronę Kir.

Polana Pisana, gdzieś w 3/4 doliny

niedziela, 4 czerwca 2017

Gdańsk za 1,90 zł, czyli jak oszczędziłem dwie stówy

Od dawna planowałem się wybrać do Trójmiasta. Po prostu dawno mnie tam nie było (6 lat), a poza tym nie pamiętałem za dobrze tej wycieczki. 3 klasa podstawówki, poza tym w międzyczasie było jeszcze dość sporo innych wyjazdów. Zapamiętałem głównie, że było fajnie - no to nic, tylko się wybierać. No i się wybrałem, za złoty dziewięćdziesiąt ;). Podróżuję raczej tanio, więc jak zapewne wszyscy się spodziewali, pojechałem Pendolino.

Polskie morze w Gdańsku Brzeźnie

wtorek, 30 maja 2017

Zamek Tenczyn

O zamku Tenczyn (Rudno) dowiedziałem się w sumie przypadkowo. W maju ubiegłego roku, kiedy przejeżdżaliśmy niedaleko, zobaczyliśmy brązowy drogowskaz w stronę twierdzy. Skręciliśmy i w sumie bardzo dobrze - dwa miesiące później nie było już tak fajnie.

Zamek Tenczyn w Rudnie (maj 2017)

czwartek, 25 maja 2017

Co wyszło z majowych planów na Małą Fatrę

Sobota wieczór, sprawdzam prognozę dla Tatr. Ma padać, w pagórach podobnie... a patrzę jeszcze na Małą Fatrę. Lampa, ma być ładnie, a poza tym jeszcze tam nie byliśmy - w planach jest Wielki Rozsutec...

Beskid Wyspowy tego dnia postanowił nie być łaskawy

poniedziałek, 22 maja 2017

Majowe MOKO i powrót pociągiem do Krakowa

Wymyśliłem sobie, że pojadę na Morskie Oko w połowie maja. Po pierwsze, nie było mnie w górach od marca (a w Tatrach Polskich to już naprawdę sporo), po drugie - jakoś tak się składa od paru lat, że w okolicach 15 maja jestem w górach, w ubiegłym roku były to Pieniny, w 2013 - Szczeliniec, a w 2012... Gęsia Szyja przez Rówień Waksmundzką, niezapomniane (w pozytywnym sensie) pięć godzin w ulewie po reglach.

Panorama znad Morskiego Oka

czwartek, 18 maja 2017

Morskie Oko z Palenicy Białczańskiej

Morskie Oko, czy też MOKO, najpopularniejsze tatrzańskie jezioro, dość licznie okupowane przez ludzi maści wszelakiej. Wycieczki na Rysy od polskiej strony, Przełęcz pod Chłopkiem itp. zaczynają się w 95% na Palenicy Białczańskiej, a ich trasa prowadzi przez słynną asfaltówkę do Moka - więc nie chodzą tam sami klapkowicze ;)

Widok znad Moka, 14 maja 2017

piątek, 12 maja 2017

Sierpniowa, nocna Moskwa

Po wizycie w Petersburgu - kierunek Moskwa! W sumie to siłą rzeczy kierowaliśmy się na południe, bo następnym krajem na naszej trasie była Ukraina. A jak jechaliśmy na południe od Petersburga, to musiała być i Moskwa. Nie byłem tam 3 lata, więc tym bardziej wypadałoby zobaczyć.

Moskwa w nocy (sierpień 2016)

czwartek, 4 maja 2017

Zestawienie krajów Pribałtyki

Kiedy mamy na myśli kraje bałtyckie (albo, jak kto woli - Pribałtykę), to zazwyczaj wymieniamy jednym tchem "Litwa, Łotwa, Estonia", traktując te państwa w zasadzie jako jeden kraj. W sumie to wszystkie te państwa są niewielkie, mają w miarę podobny klimat (zarówno dosłownie, jak i w przenośni)... no ale jednak się różnią.

Zielony, piękny Tallinn (lipiec 2014)

piątek, 28 kwietnia 2017

Wąwóz Homole + Wysoka

Szczytów o nazwie "Wysoka" jest w sumie od groma. W samej Polsce jest ich 5, do tego jeszcze dochodzi jedna góra na Słowacji (tak, to ta tatrzańska - chyba najbardziej znana), i jedna na Ukrainie, w Gorganach, czyli też w sumie dość blisko Polski. Ale jedna z nich jest dosyć ważna, bo to najwyższa góra całych Pienin. Żeby było śmieszniej... jest w Małych Pieninach, a inaczej nazywają ją Wysokimi Skałkami.

Widok z Wysokiej na słowacką stronę (maj 2016)


niedziela, 23 kwietnia 2017

Czego nauczył mnie wyjazd do Europy Wschodniej?

Postanowiłem, że nie będę pisać zwykłego podsumowania podróży, jak robię przy większości moich wyjazdów. Po prostu ten wyjazd był dość sporo inny od reszty - więc podsumowanie też będzie inne. Czego nauczyła mnie podróż do Europy Wschodniej?

Rosja, jezioro (briańska obłasti)

wtorek, 18 kwietnia 2017

7 powodów, dla których roadtripy są super!

Bardzo długo było tak, że jeździliśmy na nasze wyjazdy w zasadzie tylko samochodem. Po prostu, samochodowe wycieczki (czy też z angielska roadtripy) były najłatwiejsze do ogarnięcia - kiedy miałem powiedzmy 10 lat, to nawet nie myśleliśmy o wyjazdach pociągiem czy autobusem.


Podróżowanie samochodem jest super!

piątek, 14 kwietnia 2017

Pendolino: ogólny poradnik i recenzja

Od dawna miałem ochotę przetestować Pendolino, ale ceny dość skutecznie mnie od tego odstraszały - chociaż niby wiedziałem o tych mitycznych biletach za 49 złotych, ale pomyślałem sobie o nich od razu, że one są chyba dostępne tylko w średnio dogodnych porach (czyli np. w środku tygodnia) i to nie zawsze.

Pendolino na stacji Kraków Główny


niedziela, 9 kwietnia 2017

5. Transgraniczne Spotkanie Blogerów Podróżniczych w Cieszynie

Blog(i)erskie wyjazdy do Cieszyna to już tradycja (to 5. spotkanie, dla mnie 4.). Tak jak w październiku, mój wyjazd zaczyna się na PKS-ie w Krakowie (na początku chciałem jechać pociągiem, ale stwierdziłem, że jednak dla odmiany wybiorę autobus). O 15.45 w piątek jestem na dworcu... i w kolejce do busa spotykam Ibazelę (z którą jadę aż do samego Cieszyna, zwłaszcza, że nocleg mamy w tym samym miejscu).

Olza - granica między Polską i Czechami

czwartek, 6 kwietnia 2017

Ro-Mania 2016. Powrót

Od początku planowaliśmy, że nasz wyjazd do Europy Wschodniej zakończy się już we wrześniu, a tym samym, że opuszczę pierwszy dzień szkoły (jak do tej pory jedyne rozpoczęcie roku, na którym nie byłem) - ale ani nam się śniło grzecznie zasuwać do Polski jeszcze w sierpniu i maszerować do szkoły/pracy 2 września (tym bardziej, że akurat wypadł w piątek).

Rumuńskie owce - 1.09, nasz biwak :)

sobota, 1 kwietnia 2017

Nie jedźcie do Rumunii

Rumunia. Mały (zaledwie 4/5 Polski, na mapie trzeba go szukać pod lupą) kraj gdzieś na pograniczu cywilizowanej Europy i dzikiego wschodu, gdzie strach wyjść poza kurorty. Pomijając już kwestie bezpieczeństwa - przecież tam nie ma niczego oprócz dziur w drogach, biedy, biedy i jeszcze raz biedy.

Rumuńskie Karpaty (Transylwania/Maramures)


środa, 29 marca 2017

Wesoły Cmentarz

O Wesołym Cmentarzu (Cimitrul Vesel) po raz pierwszy dowiedziałem się przed naszym zapoznaniem się z Rumunią. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego, więc uznałem, że po prostu musimy zobaczyć to miejsce, tym bardziej, że jego okolice też są całkiem fajne - trochę lasu, trochę pagórów. Specjalnie nawet zmieniłem trasę, żeby tam być - i od tamtej pory tak jakoś wychodzi, że dość często tam zajeżdżamy (złożyło się tak, że byliśmy w 2014, 2015 i 2016).


Nagrobki na Wesołym Cmentarzu (wrzesień 2016)

sobota, 25 marca 2017

Sighisoara - krótka historia naszego zwiedzania

Do Sighisoary pierwszy raz przyjechaliśmy w 2014 roku. Tego dnia mieliśmy za sobą blisko 300 kilometrów przez upalne rumuńskie wioski, temperatura sięgała blisko czterdziestu stopni, ale Sighisoarę po prostu musieliśmy zobaczyć i już.

Wąskie uliczki i kolorowe domy, stosunkowo mało ludzi, ale powoli wkracza już komercja - takie miałem odczucia za pierwszym razem. Mimo straganów z badziewiem, uznałem, że musimy tam wrócić (no bo czemu niby nie?), zwłaszcza, że naprawdę nam się podobało!

Sighisoara 2014 - starówka

wtorek, 21 marca 2017

Rowerowa dolina Wisły

Od jakiegoś czasu napalałem się na zrobienie 50 kilometrów rowerem (w końcu wypadałoby, bo dla mnie sezon rowerowy trwa już miesiąc) - no ale a to pogoda nie taka, a to mnie się nie chciało, aż wreszcie w mojej szkole pojawił się pomysł wyjazdu. Termin i miejsce idealnie mi pasowały, ludzie też OK, więc nie było opcji, żeby nie pojechać.

Za Tyńcem, widok na Wisłę/Skawinkę zza drzew

sobota, 18 marca 2017

Pilsko - szlak z przełęczy Glinne

Pilsko nie jest takie znane jak jego wyższa sąsiadka - Babia Góra. W zasadzie odniosłem jakieś takie wrażenie, że większość osób odkrywających szczyty Beskidu Żywieckiego, ogranicza się tylko do jego najwyższej góry (czyli Babiej - 1725 m.n.p.m.). Ale... Pilsko to jedna z nazw, które powinny coś mówić amatorom sportów zimowych - po prostu na jego zboczach jest ośrodek narciarski.

Babia Góra z Pilska (marzec 2017)

poniedziałek, 13 marca 2017

Przemiany Rumunii

Lato 2014 i lato 2016. W zasadzie wydawać by się mogło, że dwa lata różnicy to wcale nie jest dużo - przykładowo Polska nie zmieniła się przez ten czas jakoś diametralnie. A w przypadku Rumunii? We wrześniu 2016 celowo wybrałem trasę, którą jechaliśmy 2 lata wcześniej - po prostu żeby zobaczyć, jak tam teraz jest (tyle że teraz zmierzaliśmy na północ, w stronę Polski, a nie w kierunku Fogaraszy, jak w 2014).

Panorama z 2014 (Maramures). To se ne vrati

czwartek, 9 marca 2017

Rumuński poradnik drogowy. Autem do Rumunii (2017)

Ostatnio coraz więcej Polaków (i nie tylko) jeździ do Rumunii. Może nie jest tak, że spotyka się ich na każdym kroku, ale jednak dosyć sporo ludzi wybiera jako cel urlopowy właśnie Rumunię. Chyba najczęstszym celem przyjezdnych są rumuńskie Karpaty i Transylwania, zwłaszcza pod hasłem "śladami Draculi", niektórzy traktują ten kraj jako "przejezdny" w drodze do Bułgarii czy Grecji (aczkolwiek chyba trasa przez Serbię jest popularniejsza), a jeszcze inni jeżdżą nad morze czy w różne inne regiony kraju.

Płatny most nad Dunajem (Fetesti-Cernavoda)

sobota, 4 marca 2017

Dwa wycofy i dwie przełęcze w rumuńskich Fogaraszach

Jak wiadomo, wokół Transfogaraskiej rozciągają się góry - rumuńskie Fogarasze, czy też Góry Fogaraskie. Mają wysokość trochę podobną do Tatr, ale moim zdaniem są mniej skaliste, a bardziej trawiasto-zielone (tu porównuję do Wysokich - na szczyty Zachodnich jeszcze mnie zwyczajnie nie zaniosło). Oczywiście jak tylko się tam pojawiłem, od razu wymyśliłem, żeby zdobyć jakąś górę - zwłaszcza, że wtedy wysokość ponad 2000 m.n.p.m. robiła na mnie ogromne wrażenie.

Szosa Transfogaraska widziana z gór (sierpień 2016)


poniedziałek, 27 lutego 2017

Trasa Transfogaraska - 100 km serpentyn

Chyba każdy, kto jako tako kojarzy rumuńskie atrakcje, słyszał o tej drodze. Sto kilometrów serpentyn przez najwyższe pasmo górskie Karpat Południowych i całej Rumunii. Po raz pierwszy powiedziałem, że chcę tam pojechać, kiedy zaczynaliśmy podróżowanie na własną rękę w 2014 roku - ale tak naprawdę konkretny plan pojawił się już w wakacje. Miesiąc później postawiliśmy stopy w najwyższym punkcie Trasy Transfogaraskiej i przekonaliśmy się, że te serpentyny rzeczywiście wyglądają tak, jak na zdjęciach.

Transfogaraska (sierpień 2014)

czwartek, 23 lutego 2017

Rumuńska plaża Corbu

Dopiero rano dostrzegam, w jakim fajnym miejscu postawiliśmy nasz namiot. Jesteśmy przy jakiejś polnej drodze (odchodzącej od innej bocznej drogi), a wokół nas sympatyczne, trochę stepowe zarośla. Chociaż krajobraz jest raczej nudny, to jednak miejscówka super - aż się prosi, żeby rozłożyć pałatkę. Dzisiejszy cel to plaża Corbu (rum. Plaja Corbu), o której naczytałem się przed wyjazdem, że nie ma na niej ludzi i że to raczej nieznane miejsce.

Nasza miejscówka pod Galati

piątek, 17 lutego 2017

Góry są mi potrzebne

Jeszcze do niedawna nie lubiłem chodzenia po górach. Po prostu nie miałem w ogóle do tego kondycji, zresztą nie miałem w ogóle pojęcia "z czym to się je". Efekt był taki, że pomijając narty, w górach byłem raz na ruski rok i nie były to jakieś ogromne wyrypy.


Fogarasze, sierpień 2014.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Gdzie na narty - czyli Polska vs. Słowacja

Nie jeżdżę na nartach w Alpach. Tak naprawdę moje doświadczenie narciarskie jest przede wszystkim związane z polskimi i słowackimi górami, jeździłem też trochę w Czechach - ale generalnie zjeżdżam w dwóch pierwszych krajach. No to postanowiłem je porównać, jeśli chodzi o narty - w końcu dość częstym dylematem jest to, czy pojeździć na nartach w Polsce, czy na Słowacji.

Jurgów, styczeń 2017. Widok na Tatry Bielskie

piątek, 10 lutego 2017

Podróżowanie po miastach czy po prowincji?

Jeszcze do niedawna nie lubiłem dużych miast i je omijałem. Po prostu - molochy to nie był mój klimat; być może były ciekawe, ale ja raczej nie miałem ochoty ich zwiedzać. No po prostu nie, dużo fajniejsze było to, co poza miastami, dzika, nieskażona natura.

Prowincja vs. miasto

sobota, 4 lutego 2017

Narty w Jurgowie (JurgówSki)

Korzystając z moich ferii w szkole, wybrałem się z moją Mamą na narty. Wybór zimowej aktywności był bardzo prosty - praktycznie rzecz biorąc, od kiedy pamiętam, w zasadzie każdej zimy jeździłem - efekt jest taki, że teraz jest już mój 12. sezon narciarski. Zacząłem jeździć w 2005 roku, mając 3 lata.

Zjeżdżając, mamy niezły widok na regle i przedgórze Tatr

środa, 1 lutego 2017

Trzecie urodziny "Za miedzą i dalej"

Dzisiaj mijają trzy lata od chwili, kiedy napisałem tutaj pierwsze słowa. Dobrze pamiętam tę chwilę - jeszcze w podstawówce założyłem bloga w sumie za namową rodziny. Niby te 3 lata (to już?!) to wcale nie jest dużo, ale jednak naprawdę zmieniłem się od tego czasu. Ostatni rok był... ciekawy, nie da się ukryć.


Od Rysów, przez wybrzeże Ukrainy, do Kijowa i Przemyśla.


sobota, 28 stycznia 2017

Wrażenia z wyjazdu do Kielc

Znowu wyjazd wyszedł inaczej, niż miał wyjść... początkowo chciałem jechać do Katowic (tak, kolejny raz ;) ), ale jednak zdecydowałem, że pojadę do Kielc, a Śląsk zostawię sobie na kiedy indziej. Efekt był taki, że kilkanaście godzin później jechałem już do stolicy świętokrzyskiego.

ul. Sienkiewicza w Kielcach

środa, 25 stycznia 2017

Solowe, styczniowe Opole

Tak naprawdę nie myślałem, że wybiorę się teraz do Opola. Wcześniej miałem w planach jechać do Katowic, ale połączenia kolejowe do tego pierwszego miasta okazały się sensowniejsze i tym sposobem w sobotę rano siedziałem już w pociągu do stolicy Opolszczyzny.

Widok na stare miasto w Opolu

sobota, 21 stycznia 2017

Ukraina - podsumowanie

To już koniec Ukrainy. Ostatnie kilometry ukraińskiej ziemi zostały pokonane, teraz mamy tylko mołdawskie Giurgiulesti i... trzeci duży kraj na naszej trasie, czyli Rumunię. Myślę, że niegłupio byłoby podsumować ukraiński fragment naszej podróży - zwłaszcza, że był dosyć spory, bo na Ukrainie byliśmy prawie przez 1/3 wyjazdu.

Flaga Ukrainy w naturze

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Giurgiulesti

Na południowym krańcu Mołdawii jest takie miasteczko. Giurgiulesti. Nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie było położone w pewien szczególny sposób, a mianowicie nad Dunajem. No dobra, ale nad Dunajem jest wiele innych miejsc i jakoś nie poświęcam temu faktowi uwagi. Chodzi o coś jeszcze - o to, że jest wciśnięte pomiędzy Rumunię i Ukrainę.

Wjazd na przejście Reni/Giurgiulesti

czwartek, 12 stycznia 2017

Ukraińskie wybrzeże praktycznie

Nad ukraińskie morze z Polski jeździ raczej mało osób. Jeśli mówimy o Europie, to większość wyjeżdża albo do Chorwacji, albo jeszcze bardziej na zachód - Włochy, Francja, Hiszpania... a na ukraińskim wybrzeżu w tej chwili jest dosyć trudno spotkać jakichkolwiek Polaków.

Plaża miejska w Iliczewsku

sobota, 7 stycznia 2017

Na stepach Ukrainy

Czehryń opuszczamy po południu. Przed nami dosyć długa droga - żyzne pola powoli będą przechodziły w mniej lub bardziej pagórkowate stepy, aż w końcu zboże zupełnie zostanie za naszymi plecami, a my staniemy na klifie nad Morzem Czarnym.

Step na Ukrainie może służyć za miejsce do spania :)

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 + plany na 2017

Pomimo tego, że 2016 nie był aż tak satysfakcjonujący, jak 2015, to... w sumie też sporo się działo! Nudno nie było, a w podróży spędziłem zdecydowanie więcej czasu, niż w poprzednich latach. Tak więc myślę, że mogę uznać ten rok za udany :) a żeby już nie przedłużać czczego gadania - zapraszam do podsumowania 2016!

Beskid Niski, lipiec 2016