poniedziałek, 13 lutego 2017

Gdzie na narty - czyli Polska vs. Słowacja

Nie jeżdżę na nartach w Alpach. Tak naprawdę moje doświadczenie narciarskie jest przede wszystkim związane z polskimi i słowackimi górami, jeździłem też trochę w Czechach - ale generalnie zjeżdżam w dwóch pierwszych krajach. No to postanowiłem je porównać, jeśli chodzi o narty - w końcu dość częstym dylematem jest to, czy pojeździć na nartach w Polsce, czy na Słowacji.

Jurgów, styczeń 2017. Widok na Tatry Bielskie



Cena



Pomijając "topowe" ośrodki typu Kasprowy czy Łomnica, ceny są porównywalne, może na Słowacji jest trochę drożej, chociaż... nie zawsze. Przykładowo w ośrodkach objętych karnetem TatrySki, czyli np. w Jurgowie, jednodniowy karnet dla osoby dorosłej kosztuje 100 zł, a dla juniora/seniora (10-15 i powyżej 60 lat) - 95 zł.

Tymczasem na Słowacji (tu podałem ceny Malino Brdo w Rużomberoku, o którym post pewnie wkrótce się pojawi i w którym ostatnio byłem) podobny karnet to dla osoby dorosłej 25 euro (108 zł), a dla juniora/seniora (do 18 i powyżej 55/60 lat) 20 euro (86,35 zł).

(Polska vs. Słowacja - 1:1)


Odległość


Jeśli mieszkamy w Polsce, to raczej wiadomo, że bliżej nam będzie pozjeżdżać na polskich stokach, ale tak naprawdę nie są to jakieś olbrzymie różnice (np. ja mam do Jurgowa 110, a do Rużomberoka 165... a z kolei od Wisły i słowackiej Bachledovej doliny dzieli mnie po 130 km), więc w zasadzie można przyjąć, że odległości są porównywalne. Zwłaszcza, jeśli ktoś jest np. z północnej Polski:





Różnica nie sięga nawet 20 km. Wniosek: obie strony dostają po punkcie.

(Polska vs. Słowacja - 2:2)


Godziny otwarcia


Co tu dużo mówić - słowackie stoki w miażdżącej większości są otwarte tylko do 16-17, czyli do czasu, aż zrobi się ciemno. Natomiast w Polsce pod tym względem jest lepiej, bo zazwyczaj możemy jeździć jeszcze długo po zapadnięciu zmroku, nawet do 21 czy 22.

(Polska vs. Słowacja - 3:2)


Trasy


U nas jest jakoś tak, że raczej nie ma nie wiadomo jakiej ilości tras - no po prostu nasze ośrodki wielką ilością kilometrów tras narciarskich nie grzeszą (pomijam np. Szczyrk, tam jak na polskie warunki możemy zjechać naprawdę wiele, tzn. trochę ponad 20 kilometrów). A z kolei Słowacy zwykle mają ich nieco więcej (i bardziej zróżnicowany stopień trudności).

(Polska vs. Słowacja - 3:3)



Stosunek ceny do jakości


Moim zdaniem najważniejszy punkt. Generalnie rzecz biorąc, nasze stoki dosyć często są zatłoczone i - nie oszukujmy się - dosyć drogie, jak na oferowany standard. Natomiast za naszą południową granicą ceny są porównywalne, ale raczej mamy więcej kilometrów tras do dyspozycji i jest zdecydowanie mniej ludzi, a co za tym idzie - śnieg zwykle jest lepszy (zwykle, nie zawsze!).

Słowacja, Malino Brdo. Luty 2017.

Polska, Jurgów, styczeń 2017.


(Polska vs. Słowacja - 3:4)



Ogólny klimat ośrodka narciarskiego


W Polsce było fajnie, ale przeszkadzały mi szkółki narciarskie i grupy dzieci zjeżdżające na wszystkich możliwych trasach, poza tym nie miałem raczej żadnych zastrzeżeń. A na Słowacji czegoś takiego raczej nie było, jeśli jakieś dzieci zjeżdżały, to dało się je w porę ominąć - w każdym razie nie było grup (no może na jednej, dosyć łagodnej trasie i to na dole).

Tak czy inaczej, moim zdaniem fajniejszy klimat ośrodka narciarskiego był na Słowacji. W Polsce też było bardzo dobrze, ale jednak górki u południowych sąsiadów nie są aż tak zatłoczone i nie ma tam tylu dzieci. Nie bez znaczenia jest też to, że byłem w Rużomberoku i Donovaly 3 lata temu i "lyzovanie" z wtedy wspominam bardzo miło.

(Polska vs. Słowacja - 3:5)



Podsumowanie


Absolutnie nie miałem na celu nikogo zniechęcić do polskich stoków - bardzo fajnie zjeżdżało mi się w Jurgowie i na innych górach u nas. Było fajnie, tak - ale jednak moim zdaniem "lyzovanie" na Słowacji jest trochę lepszą opcją, niż w Polsce. Dlatego też uważam, że powinno się wypróbować obie opcje, ale jeśli nie ma takiej możliwości - to polecam Słowację.



Może zainteresować Cię też:
Na nartach jeżdżę od 13 lat. Jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na FB (https://www.facebook.com/zamiedzaidalej).

8 komentarzy:

  1. Temat na czasie, o którym wkrótce też chciałem napisać, ale wniosek jest dość jednoznaczny: na Słowacji jest drożej, ale liczba tras zazwyczaj przeważa. Jeśli ktoś nie liczy każdej złotówki, to lepiej niech tam jedzie. Choć czasem bywa odwrotnie - ostatnio w Szczyrku za grzańca płaciłem więcej niż w euro u Słowaków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli krótko mówiąc: na Słowacji lepszy stosunek cena/jakość :)

      Usuń
  2. Super, muszę się nauczyć jeździć na nartach ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, to naprawdę jest fajne! ja zacząłem jeszcze przed przedszkolem i bardzo to polubiłem - teraz jest mój 12. sezon i 13. rok zjeżdżania :)

      Usuń
  3. Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie preferuję Słowację. Ośrodki narciarskie, zwłaszcza w Wysokich Tatrach bija na głowę, to co jest po polskiej stronie. Jeśli dodamy do tego zdecydowanie lepszy dojazd (samolot z Warszawy, w miarę niezłe drogi i często kursujące pociągi) oraz zdecydowanie lepsze powietrze, to praktycznie nie ma się nad czym zastanawiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na nartach staramy się omijać szerokim łukiem Zakopane (no dobra, mam ochotę na Kasprowy, ale chyba tylko na niego). akurat ja mam tak, że nie muszę latać do Popradu /bo mam stosunkowo blisko/, ale rzeczywiście zauważyłem, że na drodze 49 w stronę Słowacji korki prawie się nie tworzą - a na 47 do Zakopca jak najbardziej.

      a odnośnie powietrza, to chyba nie odczuwam różnicy (nie mówię tu o Zakopanem). inna sprawa, że narciarski wypoczynek /pomijam Kasprowy/ w 'zimowej stolicy Polski' moim zdaniem jest średnim pomysłem.

      Usuń
  4. Doskonałe porównanie i wypunktowani w jednym miejscu za i przeciw do lokalizacji w Polsce i na Słowacji. ;)

    OdpowiedzUsuń