poniedziałek, 13 marca 2017

Przemiany Rumunii

Lato 2014 i lato 2016. W zasadzie wydawać by się mogło, że dwa lata różnicy to wcale nie jest dużo - przykładowo Polska nie zmieniła się przez ten czas jakoś diametralnie. A w przypadku Rumunii? We wrześniu 2016 celowo wybrałem trasę, którą jechaliśmy 2 lata wcześniej - po prostu żeby zobaczyć, jak tam teraz jest (tyle że teraz zmierzaliśmy na północ, w stronę Polski, a nie w kierunku Fogaraszy, jak w 2014).

Panorama z 2014 (Maramures). To se ne vrati

Maramures, kierunek - Sighetu Marmatiei. Na horyzoncie Karpaty (wrzesień 2016)



Zmiany można było zauważyć już w Sighisoarze. O ile w 2014 i 2015 nie było tam jakiejś ogromnej ilości badziewia (dobra, w 2014 było go trochę, ale wtedy stwierdziłem, że "miasteczko zaczyna być nadpsute przez dziadostwo"), to w 2016 na sighisoarskiej starówce rozpleniło się pełno straganów z chińszczyzną. Niby te same uliczki, a jednak już więcej ludzi mówi po angielsku i klimat miejsca trochę się zmienił.

Sighisoara - 08.2014

Widać, jak Sighisoara powoli traci swój charakter (08.2016)

Jedna z sighisoarskich uliczek


Następnego dnia jedziemy przez rumuńską prowincję, praktycznie tą samą drogą, którą zmierzaliśmy dwa lata temu - pamiętam, że tam było kilkanaście kilometrów szutru. A teraz w miejscu szutru, na wsi w Rumunii, położyli nowy asfalt. A domy dalej jak stały, tak stoją, są takie same, jak w 2014.

Taki widok dało się częściej uświadczyć, niż teraz

Gdzieś na rumuńskiej prowincji (okolice Gherli), 2014

W ciągu 2 lat boczna rumuńska droga została wyasfaltowana (wrzesień 2016)


Pod wieczór dojeżdżamy do Sapanty. Co prawda byliśmy tam już dwukrotnie, ale jednak jakoś często tamtędy jedziemy ;) cerkiew na Wesołym Cmentarzu jest już prawie ukończona, trzeba przyznać, że architekt nieźle poszalał przy wykończeniu. Oprócz tego niestety jest bardzo komercyjnie, podobnie jak w Sighisoarze sprzedają coraz więcej dziadostwa. Bardzo dobrze widać, jak staje się tu coraz bardziej turystycznie - trudno się dziwić mieszkańcom, że chcą zarabiać na swoim regionie, ale z drugiej strony, z perspektywy "inostrańca", to nie jest coś fajnego... tak czy inaczej, bardzo trudno ocenić to obiektywnie.

Sapanta w 2014 wydawała się trochę mniejsza

Czuć już trochę inny klimat tego miejsca

Sapanta 2016, świątynia dużo się zmieniła


Nocujemy niedaleko wioski, nad jakąś małą, górską rzeką (mieliśmy tu spać już dwa lata temu). I tu zaskoczenie. Nie zmieniło się absolutnie nic, oprócz daty - ludzie dalej jeżdżą po drewno do lasu, dalej jest sympatyczny teren nadrzeczny, a woda wciąż jest zimna i czysta.

Ostatnia noc w Rumunii (mieliśmy tu spędzić pierwszą...) - rozbiliśmy namiot w tym miejscu


I tak - Rumunia się zmienia bardzo szybko - a mimo to ciągle mam nadzieję, że za kilkadziesiąt lat będą tam jeszcze miejsca o takim charakterze, jaki widziałem w 2014 roku. Nasza miejscówka noclegowa w ogóle nie straciła uroku, ale Sapanta dosyć się zmieniła...

Może zainteresować Cię też:



Rumunię odwiedziłem do tej pory 4 razy, w 2014, 2015 i 2016 roku. Wybierasz się tam? Przeczytaj moje artykuły o niej. A jeśli chcesz dowiadywać się o moich podróżach na bieżąco, dołącz do czytelników na Facebooku! (https://facebook.com/zamiedzaidalej)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz