niedziela, 9 kwietnia 2017

5. Transgraniczne Spotkanie Blogerów Podróżniczych w Cieszynie

Blog(i)erskie wyjazdy do Cieszyna to już tradycja (to 5. spotkanie, dla mnie 4.). Tak jak w październiku, mój wyjazd zaczyna się na PKS-ie w Krakowie (na początku chciałem jechać pociągiem, ale stwierdziłem, że jednak dla odmiany wybiorę autobus). O 15.45 w piątek jestem na dworcu... i w kolejce do busa spotykam Ibazelę (z którą jadę aż do samego Cieszyna, zwłaszcza, że nocleg mamy w tym samym miejscu).

Olza - granica między Polską i Czechami




W Cieszynie jesteśmy o 18.30. Pogoda barowa, idziemy się zakwaterować, potem - jak zwykle - zmierzam do hostelu i stamtąd do teatru (na oficjalne rozpoczęcie imprezy). Samo miejsce po prostu jest ładne, nawet dla człowieka, który raczej się nie zna na zabytkach i architekturze (tak jak ja).

Piątkowy rynek w Cieszynie

Cieszyński teatr od środka


No a potem wiadomo - integracja! Tradycyjnie o północy idziemy do piekarni po rogale (które są po prostu pyszne, no co tu dużo pisać). Zostaję w hostelu do 1 w nocy (czyli wychodzę całkiem wcześnie ;) ) - chętnie byłbym jeszcze dłużej, zwłaszcza, że rzeczywiście jest super, ale sobota to część merytoryczna i zaspać byłoby jakoś nie ten teges. Nocny Cieszyn... to trudno opisać, jaki jest - tam po prostu trzeba być.

Rogale z Cieszyna... <3


Cała sobota to część merytoryczna - prezentacje i prelekcje blogowe (na których dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy) na naprawdę wysokim poziomie w kinie "Piast" (fajnym akcentem była też... harfa! :) ). No a na koniec - Dziupla po czeskiej stronie! W ogóle nie wiedziałem, czego się spodziewać i byłem pozytywnie zaskoczony - całość miejsca przypominała mi trochę jakąś bibliotekę starego typu (główna różnica to bar i stoliki), po prostu było BARDZO klimatycznie, dokładnie tak jak lubię!

Część merytoryczna trwa

Kulturalno-muzyczny przerywnik

Wspólne zdjęcie blogerskie

Dziupla - wnętrze

Wejście do Dziupli.


Oczywiście, jak to ja, postanowiłem wracać z Dziupli okrężną drogą. Nocny Czeski Cieszyn, który ogólnie rzecz biorąc bardzo lubię (więc grzechem byłoby nie przejść sobie tamtędy, zwłaszcza, że do tej pory byłem tam tylko w dzień) i powrót przez starówkę po polskiej stronie - nie będę nawet próbować tego opisywać, będą za to zdjęcia:

Nocny Czeski Cieszyn

Starówka w Cieszynie (8.04.2017)


No i ostatni dzień - niedziela, czyli cieszyńska atrakcja! Spóźniłem się na swoją (strzelby) i zamiast tego poszedłem zobaczyć magnolie (których wypatrywałem już od przyjazdu, pamiętałem je z ubiegłego roku) - w czasie zwiedzania:

  • byliśmy pod największym kościołem ewangelickim na świecie poza Niemcami,
  • słuchaliśmy, że w XIX wieku każdy w Cieszynie miał służbę chyba, że sam był służącym,
  • jechaliśmy windą jeszcze z czasów austriackich
Droga z hotelu do hostelu

Cieszyńskie magnolie

Lasek miejski (Cieszyn)

Magnolie
  
Magnolia + forsycja - <3

Do tej pory windy kojarzyły mi się tylko z nowoczesnością


Tak czy inaczej, magnolie były spoko. I równie spoko była ostatnia część integracji - blog(i)erskie rozmowy w kawiarni. No ale niestety - zrobiła się 13, więc trzeba było już iść na busa do Bielska; wymyśliłem sobie, że nie będę wracać szybko, tylko zafunduję sobie 3-godzinną przejażdżkę pociągiem z Bielska do Krakowa.

W busie akurat tak się składa, że jadę z Szymonem i Bożydarem, którzy też tamtędy jadą (tyle że ich celem jest Trójmiasto). Rozstajemy się w mieście dwojga imion i idę już na swój pociąg. Jedzie się powoli, pociąg jest stary /niestety już coraz rzadziej można taki spotkać/, a za oknami przesuwają się zielone wzgórza Beskidów Małego i Makowskiego. Do Krakowa dojeżdżam parę minut przed 18 w świetle popołudniowego słońca.

Okolice Skoczowa (?) z autobusu

Pociągi do Krakowa, Bydgoszczy i Zwardonia

Pociąg Bielsko Biała - Kraków Płaszów

Jadę m.in. przez Kozy Zagrodę

Przejazd pociągiem nad Sołą

Pogórze Wielickie i Beskid Makowski - wiosennie

Okolice Skawiny, jest już coraz bardziej płasko


Generalnie rzecz biorąc, piąte spotkanie w Cieszynie było super! Dziękuję przede wszystkim organizatorom: chłopakom z 3 Bros' Hostelu, Kamili (Kami and the rest of the world) i Piotrkowi (jedź, BAW SIĘ!), wszystkim prelegentom, no i blogerom - fajnie, że byliście! :) Ja już czekam na 6. edycję! #cieszynlove




Może zainteresować Cię też:


Pomimo tego, że większość moich wyjazdów jest zagraniczna, to zwykle udaje mi się wygospodarować kilka dni w roku, żeby odwiedzić miejsca w Polsce, bo też mogą być ciekawe! Odwiedziłem już ich trochę ;)

4 komentarze:

  1. Jak rozumiem ten największy kościół ewangelicki na świecie to Jezusowy w Cieszynie? Ale chyba taki nie jest (nawet pomijając Niemcy). Znalazłem informacje, że może pomieścić około 7 tysięcy osób (siedzących i stojących), a niektóre kościoły ewangelickie np. w Azji mają większą pojemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie ja nie sprawdzałem tego nigdzie indziej, oparłem się na tym, co mówił przewodnik. no chyba, że miał na myśli, że w chwili postawienia był największy na świecie poza Niemcami ;) ale tak czy inaczej: na pewno jest największy w PL

      Usuń
    2. W Polsce na pewno, reszta to chyba lokalne dowartościowanie się ;)

      W momencie budowy to formalnie to była część Niemiec (Cesarstwa Rzymskiego) ;)

      Usuń
    3. no tak. i te większe niemieckie kościoły już wtedy stały ;)

      Usuń