sobota, 12 sierpnia 2017

15 najlepszych noclegów na dziko

Trzy lata temu wyjechaliśmy na pierwszy większy biwakowy wyjazd. Wcześniej miałem bardzo niewielkie doświadczenie ze spaniem na dziko, ledwie 3 noclegi. Pamiętam pierwszą miejscówkę - to był koniec sierpnia 2013 roku, jechaliśmy na Suwalszczyznę (wyjechaliśmy dość późno). Za Mińskiem Mazowieckim (miejscowość nazywała się chyba Ładzyń) zdecydowaliśmy, że stajemy - zjechaliśmy w pierwszą drogę w prawo, aż rozbiliśmy namiot na samym jej końcu. Było już ciemno, więc nie badaliśmy dokładniej okolicy...

Podczas spania na dziko najlepiej mieć namiot



... w nocy trochę bałem się, czy ktoś nie przyjdzie, w końcu byliśmy stosunkowo blisko od wioski. Rano, o wschodzie słońca, spotkaliśmy tylko jakiegoś faceta, który tam przechodził - jak się okazało, tuż koło naszej miejscówki było rozwidlenie dróg, jedna asfaltowa przechodziła w trzy polne. Wschód słońca był piękny (akurat można było go obserwować przez okno namiotu), mgły podnosiły się nad polami... a niedaleko nas rosły (chyba) dzikie grusze, z których narwaliśmy trochę owoców. Nie mam stamtąd żadnych zdjęć - ale to był ten pierwszy nocleg, z którego mam akurat dość wyraźne wspomnienia.

Od tamtej pory minęły 4 lata. Dzisiaj mam na swoim koncie 55 nocy na dziko (czyli prawie 2 miesiące) - nie jest to może jakiś rewelacyjny wynik, ale jednak to jest już ilość, spośród której byłoby zaprezentować listę najlepszych noclegów. Będzie ich 15 - dzisiaj kończę 15 lat :) tradycyjnie zaczynamy od końca!

Noclegowe TOP 15


Miejsce 15 - jezioro Ładoga, Rosja


Nie było spektakularnych widoków, nie było fajerwerków ani nic w tym stylu - Ładoga mnie dość rozczarowała. No ale jednak sami przyznacie, że nocleg nad największym jeziorem Europy to nie byle co (tam rzeczywiście jest tak, że nie widać drugiego brzegu), więc musiał się znaleźć w rankingu!

Pochmurna, mulista Ładoga


Miejsce 14 - stepowe okolice, Ukraina


Gdzieś na centralnej Ukrainie, wśród przyschłych już nieco roślin, nieopodal niedokończonego wiaduktu. Początkowo mieliśmy nocować wśród 2-metrowej kukurydzy... ale jednak poszukanie miejscówki kawałek dalej okazało się dużo lepszą opcją. Świerszcze cykały, był taki charakterystyczny klimat stepowości...

Nocleg na dziko na Ukrainie, w wysokich trawach, koło niedokończonego wiaduktu


Miejsce 13 - jezioro Rubikiai, Litwa


Spanie nie do końca "dzikie", bo na tak zwanej stojance. O ile w Rosji "stojanka" to taki placyk przy drodze, gdzie można przespać się w samochodzie, o tyle na Litwie to już raczej wyznaczone miejsce z odrobiną zieleni (szczerze powiedziawszy, ten drugi typ jest o wiele fajniejszy). Miejscówka nad jeziorem, oprócz nas było kilka biwakujących osób.

Nocleg na Litwie, nad jeziorem. Oprócz nas było kilka osób


Miejsce 12 - górska rzeka w Kołoczawie, Ukraina


Nocleg z kategorii "świeżych", bo zaledwie kilka tygodni temu. Nie chodzi mi jednak o samą miejscówkę (która była całkiem spoko), a o to, że noc była dosyć ciężka. Wieczorem zdecydowaliśmy "a może rozstawmy ten tropik"... od 1 do 3 w nocy mieliśmy 4 burze jedna za drugą. Oprócz tego, pod wieczór mieliśmy też wizytę miejscowych - którzy przepraszali (!) nas za to, że myją auto w rzece, koło naszego biwakowiska... 

Ukraina oferuje naprawdę fajne miejscówki, takie jak ta karpacka rzeka


Miejsce 11 - szczyt Szosy Transfogaraskiej, Rumunia


Od czasu, kiedy pierwszy raz znalazłem się w Fogaraszach, chciałem rozbić namiot na szczycie Szosy Transfogaraskiej. Wysokość (ponad 2 000 m.n.p.m - no bo jednak dróg, które osiągają taką wysokość, jest w Europie Wschodniej względnie mało) i połowa widoku jest na góry, połowa na dolinę rzeki (i serpentyny). Było chłodno, pomimo sierpnia: 8 stopni - i dodatkowo jeszcze trochę mgliście (raz wszystko zasnuwała mgła, a raz się rozwiewała i odsłaniały się widoki na Fogarasze)... miało to swój klimat :) a dodatkowo zaraz po wstaniu można było iść trochę połazić po okolicznych górach i przełęczach.

Niby szaro i buro, ale tym sposobem widzimy Fogarasze przy zupełnie innej pogodzie, niż była 2 lata wcześniej

Rumuńskie Karpaty Południowe i jezioro Balea


Miejsce 10 - winnica, Mołdawia


Miejscówka znaleziona totalnie przypadkowo. Z Kiszyniowa obraliśmy południowy kierunek do Giurgiulesti - 160 km, więc stosunkowo niedużo... jechaliśmy do 3 w nocy po dziurach (20 na godzinę), aż zajechaliśmy chyba pod jakiś na wpół opuszczony kołchoz. Pierwsza w lewo, pylista droga i jesteśmy w jednej z mołdawskich winnic, o tej porze roku (kwiecień) dopiero budzących się do życia.

Jedna z mołdawskich winnic

Mołdawska winnica z... kołchozem


Miejsce 9 - brzozowy zagajnik, Rosja


Ostatnia noc w największym kraju świata. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu przejeżdżać na Ukrainę wieczorem, więc jeszcze jeden nocleg wypadł nam w Rosji. Jakieś 60 km przed granicą, o zachodzie słońca, znaleźliśmy brzozowy zagajnik. Komarów pełno (a komary ze wschodu są naprawdę dużo gorsze od polskich - nie polecam bliskiego spotkania z nimi), ale ogólna urokliwość miejsca to rekompensowała.

Brzozowy zagajnik gdzieś w Rosji, niedaleko granicy z Ukrainą


Miejsce 8 - poleskie jezioro, Ukraina


Przyjechaliśmy późnym wieczorem na Polesie. Zależało mi, żeby spać już nad jeziorem - w końcu wyjazd krótki, a wcześniej po ukraińskiej stronie granicy nie było zbyt ciekawych miejscówek. Dojechaliśmy na miejsce koło 23 - i udało mi się jeszcze zrobić zdjęcie zachodowi słońca. Generalnie spanie fajne - tym bardziej, że jezioro otaczają sosnowe lasy - a woda+sosny to połączenie przyjazne biwakom :) (minus tylko za sporą ilość śmieci, dlatego nie jest w pierwszej połowie)

Zachód słońca nad poleskim jeziorem

Poleskie jeziora mają zasadniczą zaletę - są dość puste

Ukraiński, sosnowy las. Pod stopami szyszki i igły


Miejsce 7 - winnice Gór Tokajskich, Węgry


Jeden z moich pierwszych noclegów na dziko, dokładnie 3 lata temu. Zasadniczo Węgry, chociaż same w sobie są fajne, to krajobrazowo nie są najbardziej widokowe - bo górki to jakieś 15% "Madziarów". Nocleg wymyśliliśmy sobie właśnie tam, bo parę dni przed wyjazdem dowiedziałem się o tym, że koło Tokaju jest góra Krakó (prawie jak Kraków!) - na niej samej nie udało się spać, ale zanocowaliśmy 5 km dalej, w winnicy na zboczach malowniczych pagórów. Nie no, ładnie było!

Węgierskie winnice - Góry Zemplińskie (czy jak kto woli, Tokajskie)


Miejsce 6 - niskogórska łąka, Rumunia


Kolejne niewysokie górki, ale tym razem już w Rumunii, też z 2014 roku. Początkowo mieliśmy spać w Sapancie, ale jakoś czułem, że nie za bardzo nas tam chcą - więc pojechaliśmy dalej i po przekroczeniu pobliskich wzgórz (nie było w nich za dużo miejsca do rozstawienia namiotu, do tego były całe zalesione) znaleźliśmy łąkę z widokiem właśnie na te pagóry. Niby nic specjalnego, ale jednak to spanie miało coś w sobie!

Górska łąka w północnej Rumunii. Miejsce ma klimat


Miejsce 5 - lasopołonina, Serbia


Serbia to dość górski kraj - i dobrze, między innymi dlatego, że jest sporo ładnych miejsc do spania. Chociaż miałem pomysł wjechać jeszcze tego dnia do Czarnogóry (i w ogóle darować sobie kanion Uvac - który okazał się szałowy), to stwierdziliśmy zgodnie, że nie ma sensu... no i bardzo dobrze, granicę przekroczyliśmy następnego dnia o 15 ;) co prawda z samej miejscówki nie było specjalnych widoków - ale moim zdaniem miała charakter, dlatego też tak wysokie miejsce.

Serbia, "lasopołonina" - bo ani to las, ani też połonina z prawdziwego zdarzenia ;)


Miejsce 4 - z widokiem na jezioro Ochrydzkie, Macedonia


Jadąc z jeziora Ochrydzkiego nad Prespanskie, zjechaliśmy po prostu w pierwszą drogę w lewo. Widok na brzeg (który po macedońskiej stronie jest pełen mniej lub bardziej turystycznych miejscowości, rozświetlonych w nocy) należał raczej do fotogenicznych, poza tym co jak co, ale miejsce, które byłoby w miarę ustronne i miało widok na światła nad wodą, to raczej rzadka sprawa, nawet na Bałkanach.

Nocne jezioro Ochrydzkie z widokiem na macedoński brzeg (lipiec 2015)

Jezioro Ochrydzkie zarówno w dzień, jak i w nocy należy do pięknych miejsc


Miejsce 3 - leśna polana nad jeziorem, Bułgaria


Dziwnie jest się przyznać, ale to był mój pierwszy nocleg na dziko w lesie (chociaż wtedy miałem ich za sobą już ponad 50). Spora polana w lesie, a niedaleko jezioro - to ostatnie nie wydawało mi się na początku jakieś superciekawe, ale rano... niebiesko-szmaragdowe jezioro (jak się okazało, sztuczne, bo zaporowe) z kamieniami i piaskiem na brzegach, oraz widokiem na szczyty Starej Płaniny - góry ciągnące się przez prawie całą Bułgarię. Niestety, miejscówka na samym brzegu była już zajęta, musieliśmy spać na polanie - ale i ona była przyjemna.

Sosny, jezioro i Stara Płanina - Bułgaria

Bułgaria, polana w lesie. Okolice Kazanłyku

Bułgaria, poza wybrzeżem, ma też fajne jeziora i góry! (sierpień 2017)

Miejsce 2 - wybrzeże Morza Czarnego, Ukraina


W ogóle nie wiedziałem, czego mam się spodziewać po czarnomorskim wybrzeżu Ukrainy - nie nastawiałem się na nie wiadomo co. Po ruszeniu z Iljiczewska, przejechaliśmy dyskotekową Zatokę i zaczęliśmy szukanie spania - chociaż na tym odcinku wybrzeża raczej nie ma wielkich kurortów, to znalezienie miejsca nad morzem było dość problematyczne - bo pobudowało się tu trochę ośrodków wczasowych - ale wreszcie się udało rozstawić namiot. Na klifie, z widokiem na Morze Czarne i plażę, która wyglądała na dziką (okazało się, że chodzą tam głównie ludzie z pobliskiej wioski). Rano... ostre, spalone południowym słońcem trawy i sympatyczny wiatr od morza. Super!

Ukraina, klif gdzieś pomiędzy Zatoką a Tatarbunarami (sierpień 2016)

Ukraińskie wybrzeże dalej jest w dość stepowym klimacie


Miejsce 1 - Durmitor, Czarnogóra


Durmitor. Jedno z najwyższych pasm górskich tego małego, bo liczącego ledwie 160 x 160 km kraju. Wjechaliśmy tam na drogę P14 z Zabljaka do Pluzine...  jak się okazało, to był strzał w dziesiątkę - chociaż góry przywitały nas ulewą, to potem było już tylko lepiej. Rozstawiliśmy namiot... przy porzuconym samochodzie (z wyglądu lata 60.), na połoninie. W nocy cały czas wiał wiatr, no a po obudzeniu się - panorama na szczyty Durmitoru, wysokością porównywalne do Tatr. Ale przede wszystkim - puste, pomimo lipca. Góry, dwa samochody (jeden nasz, drugi porzucony), wąska gruntowa droga, po której czasami coś przejedzie (chyba dalej jest jakaś wioska) i nasz namiot. Jak do tej pory zdecydowanie najlepszy nocleg na dziko!

Połonina w Durmitorze - tam rozłożyliśmy pałatkę (lipiec 2015)

Durmitorskie, poranne impresje

Nie dość, że miejsce samo w sobie jest piękne, to jeszcze mamy ciekawy akcent w postaci autka (lipiec 2015)


Może zainteresować Cię też:







Na dziko śpimy od 2013 roku, mamy na koncie namiotowe doświadczenia nie tylko w Polsce, ale też w takich krajach, jak Rosja, Bułgaria czy Albania (a ja nawet... w Watykanie!). Chcesz zacząć? Przeczytaj mój poradnik spania na dziko! A jeśli chcesz dowiadywać się o moich wyjazdach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

10 komentarzy:

  1. Oł je! Widzę, że postsowieckie państwa górą! Większy nieład, więcej miejscówek do spanka :D Ukraina, Rosja, Rumunia - pewnie - przytakuję! :) Mi się jakoś wszędzie dobrze śpi, jeśli nie jest mniej niż 14 stopni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo :D a co do temperatury, to 7-8 stopni to chyba mój rekord (wiem, żaden hardkor ;) ) - ale przy ok. 15 jest chyba najprzyjemniej

      Usuń
  2. Jak ja Ci zazdroszczę! Chyba tylko w Skandynawii spałam na dziko, ale to żaden wyczyn. Te widoki z Tranfogaraskiej cudo! Mam chyba straty do nadrobienia. Ja podróżuję z 8-latką i chyba tylko dlatego mam takie wahania, a może muszę się przełamać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumunia czy Bułgaria też nie wyczyn ;) generalnie ja swój pierwszy nocleg na dziko miałem jako 11-latek, zresztą i tak wtedy miałem spore wątpliwości. więc nic straconego :)

      Usuń
  3. Polecam Oman na dziko! Jest fantastyczne! Namiot można tam rozbić praktycznie wszędzie,a dreszczyk emocji towarzyszy praktycznie każdej nocy ;-) Nie mam tu absolutnie na myśli żadnego niebezpieczeństwa. Po prostu wyobraźnia płata figle ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobraźnia płatająca figle w nocy - znam to ;) ale faktycznie, Oman (i wszelkie pustynne kraje) byłyby świetne do spania pod namiotem - fotogenicznych miejscówek tam pełno :D

      Usuń
  4. Fajnie jest o czymś takim przeczytać. Ale tylko przeczytać. Osobiście, po całym dniu jazdy/zwiedzania itp, lubię wziąć prysznic i wyspać się w wygodnym łóżku, by dobrze wypocząć przed kolejnym intensywnym dniem. Argument w stylu "oszczędzam na noclegach, by dalej pojechać" jakoś do mnie nie przemawia. No, ale młodość ma swoje prawa i do pewnego wieku spanie w polu i brak kąpieli to super zabawa ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie śpimy na dziko nie tylko ze względów ekonomicznych (chociaż jasne, jest to dość spora oszczędność) - ale po prostu nam się to podoba ;) chociaż wiadomo, nie każdemu musi odpowiadać prysznic z butelki/w rzece i spanie tam, gdzie zastanie noc

      Usuń
  5. Piękne doświadczenie :) A trasa Transfogarska - naprawdę super widoki! :) Durmitor też mogę polecić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Transfogaraskiej rzeczywiście są fajne widoki (chociaż z biwaku nie były aż takie). No a Durmitor to już w ogóle przepiękny :)

      Usuń