niedziela, 17 grudnia 2017

Autem do Bułgarii (2017)

Bułgaria to teraz jeden z popularniejszych celów podróży Polaków. Jeździ się tam przede wszystkim latem - najczęściej do któregoś z kurortów na czarnomorskim wybrzeżu (np. Złote Piaski, Słoneczny Brzeg, Nesebyr czy Sozopol). Niektórzy chodzą po pasmach Riły, Pirynu czy Starej Płaniny, a jeszcze inni traktują Bułgarię tranzytowo. Jeśli chcemy uniknąć wyjeżdżania z Unii Europejskiej w drodze do Grecji, albo po prostu trasa przez Serbię nam się znudziła - to jedźmy właśnie przez Bułgarię!




Potrzebne dokumenty


Bułgaria należy do Unii Europejskiej, ale nie należy do Schengen. Potrzebujemy ze sobą zabrać:

  • polskie prawo jazdy (nie potrzebujemy międzynarodowego),
  • ubezpieczenie OC (do samej Bułgarii nie musimy mieć Zielonej Karty, ale np. w przypadku jazdy przez Ukrainę - już obowiązkowo ją bierzemy, więc lepiej mieć)
  • paszport / dowód osobisty,
  • w przypadku gdy nie jesteśmy właścicielami pojazdu - pisemna zgoda właściciela (przetłumaczona na bułgarski i poświadczona notarialnie)

Poruszanie się po Bułgarii


Winieta


Pierwsza rzecz, o którą musimy zadbać na granicy, to winieta na drogi (w Bułgarii płacimy za wszystkie drogi, nieważne, czy polne, czy autostrady). Najlepiej kupić ją już na przejściu granicznym, bo wtedy problem z głowy i nie musimy się martwić kontrolą. Nie da się kupić winiety poza Bułgarią, więc trzeba to zrobić przy wjeździe.

Winieta ma formę naklejki na szybę, dla osobówek kosztuje 15 BGN (ok. 32 zł) na tydzień. Jeśli chcielibyśmy dłużej popodróżować samochodem po Bułgarii, wtedy zapłacimy 30 BGN (ok. 65 zł) za miesięczne prawo poruszania się po ichniejszych trasach.

Kontrola winiety jest oczywiście elektroniczna (bramki) - jest ich dużo (w porównaniu do np. Rumunii. Znaki videocontrol widzieliśmy dobre parę razy dziennie), a brak winietki trochę kosztuje (mandat to ok. 300 BGN / 650 zł). No a ta bułgarska opłata drogowa wcale nie jest jakaś strasznie wielka - więc jak dla mnie lepiej zapłacić i mieć spokój :)



Jakość zwykłych dróg


Szczerze? Nie do końca rozumiem straszenie "złymi drogami w Bułgarii" (wiem, powtarzam się). OK, zdarzają się - ale wcale nie częściej niż w Polsce. Główne trasy (tzn. krajowe) są w większości przypadków dobre, no a na bocznych czasem mogą być dziury - mimo to nie powiedziałbym, że bułgarskie drogi są złe. Według mnie śmiało można je porównywać do polskich szos!




Autostrady + inne opłaty drogowe


Co prawda nie mamy za dużego doświadczenia w jeżdżeniu trasami szybkiego ruchu w Bułgarii (głównie autostrada A2) - ale te akurat też nie są złe! Chociaż tak naprawdę w tym kraju jest sens nimi jeździć tylko wtedy, kiedy chcemy przemieścić się szybko np. z Sofii do Burgas (autostrada A1) czy Kapitan Andrejewa (przejście graniczne do Turcji, autostrada A1, później A4). Poza tym szybkich tras w Bułgarii jest stosunkowo niewiele, więc moim zdaniem, jeśli chcemy bardziej pokręcić się po tym kraju, jazda autostradami to średni pomysł.




Poza tym płaci się też za przejazd dwoma mostami na Dunaju, na granicy Rumunii z Bułgarią:

  • Most Przyjaźni (Giurgiu-Ruse) w kierunku Rumunia - Bułgaria: 6 euro. W kierunku Bułgaria - Rumunia: 2 euro
  • Most Nowej Europy (Calafat - Vidin) 6 euro

(promy rumuńsko-bułgarskie są dodatkowo płatne - zależy od miejsca przekraczania granicy. My w sierpniu 2017 płynęliśmy przez Oriachowo / Bechet z Bułgarii do Rumunii: 23 BGN/osobówka z kierowcą, 2 BGN/pasażer. Po rumuńskiej stronie 7 EUR opłaty portowej + 14 RON/winieta rumuńska)




Limity celne


Zgodnie z normą unijną - bez cła możemy przewieźć dowolne towary (w ilości przeznaczonej na własny użytek). Ograniczenia dotyczą tylko alkoholu i tytoniu. Przez granicę z Rumunią albo Grecją (sąsiedzi Bułgarii, którzy również należą do Wspólnoty) możemy przewieźć:


Alkohol (Rumunia, Grecja)


  • 110 litrów piwa,
  • 90 litrów wina (w tym do 60 litrów wina musującego),
  • 20 litrów wina alkoholizowanego (powyżej 22%),
  • 10 litrów wyrobów spirytusowych (typu wódka).


Tytoń (Rumunia, Grecja)


  • 1 kg tytoniu,
  • 800 papierosów,
  • 400 cygaretek,
  • 200 cygar.


W przypadku przekraczania granicy z Serbią, Macedonią albo Turcją (które do UE nie należą), ew. gdy chcemy wracać przez Ukrainę, limit jest sporo niższy:


Alkohol (Serbia, Macedonia, Turcja)


  • 16 litrów piwa,
  • 4 litry wina,
  • 2 litry wina musującego,
  • 1 litr alkoholu powyżej 22%.


Tytoń (Serbia, Macedonia, Turcja)


  • 50 g tytoniu,
  • 40 papierosów,
  • 20 cygaretek,
  • 10 cygar.


Tradycyjnie wszystkie limity tyczą się tylko osób od 17 roku życia wzwyż. Przed 17. urodzinami nie można w ogóle przywozić alkoholu ani tytoniu.


Trasy Polska - Bułgaria


Zasadniczo są 3: przez Serbię, przez Rumunię oraz przez Ukrainę i Rumunię. Nie chcę się tutaj powtarzać, bo o trasach w zasadzie napisałem w bułgarskich praktykaliach - więc opisy dojazdu do Bułgarii znajdziecie w tamtym wpisie!


O czym powinien pamiętać kierowca w Bułgarii?


  • limit alkoholu to 0,5 promila,

  • zapinanie pasów jest obowiązkowe,

  • w czasie prowadzenia samochodu można rozmawiać przez telefon tylko za pomocą zestawu głośnomówiącego,

  • limity prędkości: teren zabudowany 50 km/h, teren niezabudowany 90 km/h, droga ekspresowa 120 km/h, autostrada 140 km/h (przekroczenie prędkości = płatny na miejscu mandat w wysokości 25 - 120 euro + mogą zatrzymać prawo jazdy).


Przekraczanie granic


Bułgaria nie należy do strefy Schengen - a więc przy wjeździe i wyjeździe jest kontrola. Jeśli przekraczamy granicę z Rumunią lub z Grecją, wtedy sprawdzają tylko dokumenty (paszport albo dowód. Niestety pieczątki nie udało się zdobyć :/ ).

A z kolei w przypadku przejazdu z/do Serbii, Macedonii czy Turcji odbywa się już normalna odprawa graniczna (zarówno celna, jak i paszportowa) - wtedy wjeżdżamy na / opuszczamy teren Wspólnoty.



Może zainteresować Cię też:






Bułgarię odwiedziłem w 2017 roku - byłem m.in. na wybrzeżu, ale również we wnętrzu kraju czy w jego stolicy - Sofii. Wybierasz się tam? Przeczytaj moje artykuły o BułgariiA jeśli chcesz dowiadywać się o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

20 komentarzy:

  1. Fajnie że Polacy ponownie odkrywają Bułgarię. Kiedyś z innych powodów, teraz kiedy mamy możliwość podróżowania prawie po całym świecie zaczynamy też doceniać dawne kierunki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się to podoba, zwłaszcza, że te "stare" kierunki wyjazdowe najczęściej są fajne (chociaż najczęściej niedalekie)

      Usuń
  2. W Serbii nie potrzeba Zielonej Karty już od paru dobrych lat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poprawione! mnie jakoś zawsze Serbia (i inne pozaunjine państwa bałkańskie) kojarzyła się z obowiązkiem brania ZK, z przyzwyczajenia zawsze bierzemy

      Usuń
  3. Generalnie o całych Bałkanach mówi się, że mają fatalne drogi. I Bułgarii też to nie ominęło. Nam podróżowało się po niej dobrze, ani lepiej, ani gorzej niż gdziekolwiek indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też jechało się tam nieźle. Właściwie chyba nie jestem w stanie wskazać kraju na Bałkanach, w którym byłyby jakieś strasznie złe drogi.

      Usuń
    2. Tak to może mówią osoby, które na Bałkanach nigdy nie były... Główne drogi w większości krajów bałkańskich (zaryzykuję nawet, że we wszystkich) są niezłe. Z bocznymi bywa różnie, choć jeśli nie chcemy jeździć po naprawdę wielkich zadupiach, to małą mamy szansę na potężne dziury albo szuter...

      Usuń
    3. szuter czy gruntówka czasem się zdarza (na jakichś mocno bocznych drogach, ale to trzeba faktycznie zjechać z utartego szlaku), a na jakieś straszne dziury chyba nigdy nie trafiliśmy! No a główne faktycznie, właściwie we wszystkich krajach bałkańskich są dobre (nie wiem, jak jest w Kosowie, nie byłem - ale domyślam się, że podobnie, jak np. w Albanii czy Serbii)

      Usuń
    4. Kosowo mocno inwestuje w drogi, mają np. nowiutką autostradę łączącą je z Albanią. Ogólnie to stan tych bocznych może być lepszy niż w Albanii, bo to w końcu była Jugosławia

      Usuń
    5. fakt, o tym nie pomyślałem. chociaż teraz albańskie boczne drogi też nie są złe - Albańczycy sporo budują

      Usuń
  4. przede wszystkim - co przychodziło mi już do głowy wcześniej - to fantastyczne, że tak młoda osoba tak sumiennie i dokładnie prowadzi bloga podróżniczego - to naprawdę piękne! :-)) jak przeczytałam informację, że jesteś rocznikim 2002 to naprawdę - jestem pod wielkim wrażeniem! tak trzymaj!

    co do Bułgarii - kiedyś o niej myślałam, kiedy był szał i moda na Złote Piaski ;-)) myślę, że kiedyś - właśnie tym sposobem, który opisałeś - autem - wybiorę się i tam, wtedy bardzo chętnie powrócę do tego wpisu! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :) <3 w lutym stuknie mi 4 lata pisania bloga... jak go zakładałem, byłem jeszcze w podstawówce!

      a odnośnie Bułgarii - polecam właśnie samochód, bardzo fajna opcja na zwiedzanie tego kraju! a i sama Bułgaria bardzo mi się podobała :)

      Usuń
  5. Bardzo praktyczny wpis! Robisz dobrą robotę, powodzenia Szymon!

    OdpowiedzUsuń
  6. W Bułgarii jeszcze nigdy nie byłam, ale dzięki Twoim wpisom staje się ona coraz mi bliższa i kto wie czy tego lata właśnie tam nie skieruję swoich kroków! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja być może też spędzę chociaż chwilę na bułgarskiej ziemi - w nadchodzącym roku :)

      Usuń
  7. Też od dwóch lat jeździmy do Bułgarii /Kranevo - polecam/. Jadę przez Cluj Napocę. Czy ktoś wie w jakim stanie jest obecnie droga przez Devę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jechaliśmy przez Devę (powrót) w sierpniu 2017. Odcinek Deva-Halmagiu był właściwie całkiem odremontowany, za Halmagiu /granica okręgu Arad/ zaczęło się trochę dziur i remontów - a chwilę później odbiliśmy w Varfurile w bok na Ineu, więc o odcinku Varfurile-Oradea się nie wypowiem. Ale to też było rok temu, więc mogło się zmienić

      Usuń
  8. Dzięki za info. Jechałem przez Devę w 2016. Okropność.
    Wybieram jednak Cluj Napocę. Pozdrawiam. Marek

    OdpowiedzUsuń