O blogu i o mnie

Bloguję od 2014 roku, głównie o podróżowaniu. Ogólnie rzecz biorąc, jeżdżę głównie po wschodzie i południu (zachód, mimo że bywa fajny, to chyba nie jest mój kierunek) i robię to raczej niskobudżetowo, różnymi środkami transportu. Przez 5 lat jeżdżenia odwiedziłem prawie 30 krajów, większość z nich wielokrotnie.

Parę słów o mnie





Nazywam się Szymon Król. Rocznik '02. Jestem z Krakowa. Lubię jeździć, a może nawet więcej niż lubię. Podróżuję przede wszystkim z moim Tatą, na różne sposoby - ale te główne to roadtripy (czyli po ludzku mówiąc, jeżdżenie autem), łażingi górskie i jeżdżenie pociągami (zwłaszcza starymi, ten huk przy jeździe 100 na godzinę... :D )


Cele (nie)podróżnicze


  • podróżniczy - cały świat, tam, gdzie mnie poniesie! No i zdobycie paru szczytów ;)
  • niepodróżniczy - książka? przewodnik? to się okaże!


Co u mnie znajdziesz (a czego nie)?


Jak już wcześniej wspomniałem, lubię jeździć niskobudżetowo. Blog jest generalnie o takich podróżach (chociaż zdarzają się wyjątki), ale zdecydowanie nie o tak zwanym all inclusive, bo po prostu zwiedzam świat w inny sposób. Wyjeżdżam zarówno do miast, jak i na największy wygwizdów, jaki tylko może być. Ostatnio polubiłem też łażenie po górach, więc będzie też trochę o tym.


Skąd wzięła się nazwa bloga?


"Za miedzą" to określenie na coś, co po prostu jest blisko. Kiedyś myślałem, że "w Polsce to nie ma niczego ciekawego" - i to cofam. W zimne, krótkie dni zacząłem jeździć do zupełnie mi nieznanych, a w sumie bliskich miejsc - taka Łódź czy Opole są super, a żeby do nich dojechać, trzeba spędzić niespełna trzy godziny w pociągu (no to chyba sami przyznacie, że to nie jest daleko, zwłaszcza w porównaniu z Bałkanami czy Rosją). No a "dalej" to chyba nie trzeba tłumaczyć - jednak np. do Albanii czy do Petersburga raczej trudno byłoby skoczyć na weekend ;)

8 komentarzy:

  1. Hm, nie rozumiem. W jednym zdaniu mówisz, że byłeś przejazdem w Izraelu, więc de facto nie byłeś. W ostatnim, że zwiedzałeś Eilat, więc byłeś. Ale co z tego Izraela tak naprawdę zrozumiałeś? Może i nie jest to wielkie państwo, ale za to bardzo skomplikowane. A Eilat jest taką odskocznią od jego codzienności, szczerze mówiąc to tak naprawdę nie wiem co tam można zwiedzać…
    I w ogóle że też ja się pchałam do Izraela na 2 miesiące, jak tu wystarczy kilkadziesiąt kilometrów przejechać, żeby powiedzieć, że się było… Aj, ja naiwna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałem, że zwiedzałem Eilat, tylko że go widziałem (tj. przejścia graniczne i miasto - przejazdem). ;) I odebrałem go jako turystyczne miejsce (też nie wiem, co można tam zwiedzić, całe to miejsce to tak naprawdę turystyczna cepelia). Z Izraela nie zrozumiałem pewnie zbyt wiele (bo ile może zrozumieć 10-latek z takiego państwa?). Uważam, że byłem w Eilacie (i tym samym w Izraelu - w końcu miałem pieczątki izraelskie, jeszcze w starym paszporcie), ale nie czuję się kompetentny do wypowiadania się na temat reszty tego kraju. Izrael jest skomplikowany prawie tak samo jak Jordania (to wiem od mojej siostry, która zwiedzała w Izraelu, a ja porównałem sobie jej opinię o Izraelu ze swoją o Jordanii) pod względem geograficznym, a politycznie i historycznie - oczywiście, że Izrael jest bardziej skomplikowany i bogaty pod tymi względami. A poza tym to były "inne czasy" mojego podróżowania (wycieczki z biurami), więc...

      PS. Do Izraela (i Jordanii!) planuję wrócić, jak będzie kończył mi się paszport (który jest ważny do marca 2018), żeby nie mieć w nowym pieczątek izraelskich. A na razie... no cóż, można powiedzieć, że w Izraelu byłem na zasadzie zaliczenia. Inna sprawa, że kraje, w których byłem tylko w ten sposób, można policzyć na palcach jednej ręki (Izrael i Austria, o tylu wiem ;) ) - poza tym wpisz w google: "Mariusz Majewski", wtedy zobaczysz prawdziwe zaliczanie krajów ;) (nie, nie kwestionuję tego, że ktoś tak podróżuje - może tak lubić. Tylko co będzie z tego miał?)

      Usuń
    2. Szymon, z pełnym szacunkiem, ale sam sobie przeczysz. Najpierw w opisie o sobie piszesz "wkurzają mnie ludzie, którzy np. pojadą do Grecji (hotel 4-gwiazdkowy), będą się >>byczyć<< w hotelu; później mówią, że >>byli w Grecji<<", a potem "nie, nie kwestionuję tego, że ktoś tak podróżuje - może tak lubić". To jak w końcu?

      Usuń
    3. OK, może tak lubić jeździć, tylko tu z tym "był w Grecji" chodziło mi raczej o to, że uważa się za eksperta na temat Grecji/Turcji/Tunezji etc., jak nigdzie nie był poza hotelem, plażą i lotniskiem/przejściem granicznym. Już zmieniam, dzięki za zwrócenie uwagi :) (poza tym, ten tekst o "byciu" napisałem, kiedy blog miał kilkanaście wejść dziennie)

      Więc prawidłowo powinno być - był w Grecji/Turcji/Tunezji (i może ją oznaczać na mapie), ale jej nie poznał. Siedzenie wyłącznie w kurorcie przez tydzień-dwa to raczej nie jest poznanie kraju. Akurat ja uważam, że Egipt poznałem na tyle, na ile mogłem (pobyty: 13.03 i 20.03 w Sharm el Sheikh, 13.03 rano przylot, 14.03 rano wyjazd z Sharm w kierunku Jordanii, 19.03 po południu wjazd do Egiptu, 19.03 późnym wieczorem przyjazd do Sharm, 20.03 wieczorem wylot). I co tu więcej zwiedzać, jak czasu nie ma? :/ Ale za to w tydzień - 2, to można chociaż na połowę pobytu wyściubić nos z hotelu i pojeździć po kraju (wg możliwości). My byliśmy na objazdówce, więc wyściubianie nosa z hotelu (oprócz Sharm) było dosyć trudne ;)

      Usuń
  2. Też muszę dodać sobie taką klauzulę, bo masę razy musiałem upominać się o usunięcie moich zdjęć, które ktoś sobie przywłaszczył. Czasem naprawdę ludzie są niemili, zwłaszcza, że wystarczyłoby spytać o zgodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. I polecam dodać sygnaturkę do zdjęcia ;)

      Usuń
    2. Nie, bo nie lubię jakiegokolwiek obniżania jakości zdjęcia, więc nie będzie u mnie podpisu, znaku wodnego, ani zaniżania rozdzielczości. Szkoda czasu i efektu. Zresztą i tak w żaden sposób nie zarabiam na tych zdjęciach, więc upominam się tylko po to, żeby ludzie się nauczyli trochę netykiety, a nie dla jakichś pieniędzy. Poza tym, czasem to denerwuje, ale czasem nawet trochę cieszy, że ktoś uznał zdjęcie na tyle dobre, żeby je skopiować ;)

      Usuń
    3. Jest też druga strona medalu. Ja zacząłem dodawać podpis po sugestiach innych blogerów i po podpatrzeniu tego u innych :)

      Usuń