Podsumowania część druga (pierwszą macie tutaj). Tegoroczne jest akurat takie długie, że podzieliłem je na 2 wpisy (bo nie chcę, żebyście zwariowali, czytając 4 tysiące słów :-D ). Jak co roku - tak i teraz oczywiście mam dla Was moje ulubione (nie wiem, czy najlepsze - ale ulubione ;-) ) zdjęcia z 2018. W tym roku jest rekordowo - bo przygotowałem aż 30 fotografii! Zaczynamy od końca!
10 stycznia 2019
6 stycznia 2019
Dwanaście górsko-aktywnościowych miesięcy. Podsumowanie 2018
Beskidy, Czechy, Góry Świętokrzyskie, Inne, Macedonia, Mołdawia, Polska, Rumunia, Serbia, Słowacja, Sudety, Tatry, Ukraina, Węgry
6 komentarzy
2018 rok był... niesamowity! Dużo się działo - zarówno pod względem wyjazdowym (bo w podróży spędziłem jak dotąd rekordową liczbę dni), górskim (z sukcesem skończyłem swój projekt), jak i okołopodróżniczym. A przy tym ten rok był zupełnie inny, niż wszystkie do tej pory. Nie chcę, żebyście tu umarli z nudów przy moich przydługich wstępach - więc po prostu zapraszam Was na podsumowanie 2018 roku!!! :-D
23 grudnia 2018
Ukraina - Mołdawia 2018. Część 9 - Kiszyniów, mołdawskie szutrówki i rozwalona plomba
23 lipca 2018
Dzień dziewiąty. Od dzisiaj już na serio kierujemy się na Polskę. Standardowo wyjeżdżamy w granicach 8-9 i (także standardowo) robię sesję zdjęciową w naszej miejscówce noclegowej - a dokładniej powiedziawszy, w starym sadzie - który jest kawałek wyżej. Sad jak sad, ale jabłka z niego były dobre! :-D
Dzień dziewiąty. Od dzisiaj już na serio kierujemy się na Polskę. Standardowo wyjeżdżamy w granicach 8-9 i (także standardowo) robię sesję zdjęciową w naszej miejscówce noclegowej - a dokładniej powiedziawszy, w starym sadzie - który jest kawałek wyżej. Sad jak sad, ale jabłka z niego były dobre! :-D
10 grudnia 2018
Ukraina - Mołdawia 2018. Część 3-8 - Odessa, offroad tramwajem i ukraińskie wybrzeże
17 lipca 2018
Po wstaniu okazuje się, że rozłożyliśmy się na pagórkach nad wioską, tuż przy polu słoneczników. Pole jak pole - no może tylko bardziej żółte, niż u nas. Szybko zwijamy bety i ruszamy w granicach godziny 9. Pomysł na dzisiaj: Odessa!
Po wstaniu okazuje się, że rozłożyliśmy się na pagórkach nad wioską, tuż przy polu słoneczników. Pole jak pole - no może tylko bardziej żółte, niż u nas. Szybko zwijamy bety i ruszamy w granicach godziny 9. Pomysł na dzisiaj: Odessa!
15 listopada 2018
KGP - Lackowa 997 m n.p.m. - Beskid Niski
23 września 2018
Po piątkowym zdobyciu Kościelca weekend zapowiadał się nieszczególnie - o ile w piątek jeszcze była lampa, a na koniec pożegnał mnie złotoczerwony zachód na Karczmisku, o tyle na sobotę meteoblue pokazywało pełne zachmurzenie, a na niedzielę może nawet śnieg. Słaba perspektywa. Mimo że śnieg w Tatrach - to w Beskidach już niekoniecznie. Kierunek wyklarował się właściwie sam :-D
Po piątkowym zdobyciu Kościelca weekend zapowiadał się nieszczególnie - o ile w piątek jeszcze była lampa, a na koniec pożegnał mnie złotoczerwony zachód na Karczmisku, o tyle na sobotę meteoblue pokazywało pełne zachmurzenie, a na niedzielę może nawet śnieg. Słaba perspektywa. Mimo że śnieg w Tatrach - to w Beskidach już niekoniecznie. Kierunek wyklarował się właściwie sam :-D
24 października 2018
Ukraina-Mołdawia 2018. Część 1 - 3, 2, 1... start!
Zapraszam Was na kolejną relację. Dla odmiany, w ogóle nie górskiej - "Ukraina-Mołdawia 2018". No dobra... jakiś akcent górski tam był, ale o tym później - część z Was się pewnie domyśla, a druga część dowie się niedługo ;)
Wyjazd do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania - tak się złożyło, że w tym roku wakacje należały do tych bardziej zwariowanych i intensywnych. Data została wyznaczona na niedzielę 15 lipca. Kierunek: Ukraina, a jak się uda, to i Mołdawia z Rumunią!
Wyjazd do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania - tak się złożyło, że w tym roku wakacje należały do tych bardziej zwariowanych i intensywnych. Data została wyznaczona na niedzielę 15 lipca. Kierunek: Ukraina, a jak się uda, to i Mołdawia z Rumunią!
10 października 2018
Kościelec! (i kolorowa Zielona Dolina)
Lipcowe popołudnie na Karbie. Dochodzę na przełęcz, przed sobą mam wyrastającą piramidę Kościelca. Szybki rzut oka na zegarek - nie, dzisiaj to ja już nie zdążę, dochodzi 16, a nie mam ochoty biec na ostatni autobus do Krakowa. Zdobywanie szczytu odkładam na przyszły sezon, a chwilowo zabieram się za tracenie wysokości.
W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

