sobota, 4 czerwca 2016

Pierwsza samotna podróż - Wrocław

Korzystając z promocji InterCity na bilety kolejowe (wszyscy, mający 16 lat lub mniej, jeżdżą w Dniu Dziecka za darmo pociągami w komunikacji krajowej), wybrałem się w moją pierwszą samotną podróż [z Krakowa do Wrocławia]. Trochę się stresowałem, ale... było super!




W okolicach godziny 8 punktualnie przyjechałem na Kraków Główny z darmową miejscówką. Pociąg był punktualnie, wszystko OK, wsiadam do 12. wagonu... i się okazuje, że nie możemy ruszyć, bo akurat w naszym wagonie coś się zepsuło. Obsługa proponuje przejście do pierwszej klasy, ja oczywiście przechodzę i jedziemy!

Generalnie pierwsza klasa InterCity wypada bardzo dobrze - przedziały 6-osobowe (prawie puste), klimatyzacja, co jakiś czas facet z wózkiem jedzeniowo-napojowym [nie korzystałem] i lepiej słychać zapowiedzi niż w drugiej :)








Do Wrocławia dojeżdżam ok. 12. Pierwsze, co robię, to idę do centrum. Żeby było zabawniej, idę zupełnie nieoptymalną trasą... nadrabiając ok. 1 km; pierwszym punktem mojego wrocławskiego łażingu jest Panorama Racławicka i bulwar Dunikowskiego.

Do Panoramy nie decyduję się wejść - wycieczki szkolne mnie odstraszają, do tego już kiedyś byłem w tym miejscu i nie czuję za bardzo potrzeby wchodzenia tam znowu. Poprzestaję na ogarnięciu dalszej trasy i krótkim odpoczynku :) za to bulwar Dunikowskiego naprawdę przypada mi do gustu - jest zielono i ładnie.

Po spacerze bulwarem, wchodzę na wyspę Piasek, głównym obiektem mojego zainteresowania jest most Tumski (który prowadzi na Ostrów Tumski) - ten, na którym wiszą setki kłódek. Uwielbiam takie miejsca, tworzą klimat danego miasta! (aczkolwiek zauważyłem, że nie tylko we Wrocławiu są kłódki - widziałem też np. w Moskwie i Petersburgu).





Ostrów Tumski. Miejsce, które jest jedną z najbardziej znanych części Wrocławia - po prostu fragment starówki z paroma obiektami sakralnymi (a jak wiadomo, do kościołów ludzie pchają się drzwiami i oknami) - ograniczam się do zwiedzania placu Katedralnego: raz, że upał, jest ze 40 stopni, dwa, że mam ciężką torbę i trzy, nie mam za dużo czasu. Oglądam platan, katedrę od środka i idę odpocząć.

Odpoczynek znajduję na wyspie Słodowej. Na początku planowałem posiedzieć na wyspie Bielarskiej [bo z mapy wyglądała na fajne, spokojne miejsce], ale okazało się, że jest tam plac zabaw ze sporą ilością dzieci... nie, dzięki. Większość dzieci mnie denerwuje i już.

Później idę na rynek. Ale, żeby było ciekawiej, idę przez mosty Pomorskie - są 3; o ile wiem, to jest jedyne miejsce we Wrocławiu, gdzie są 3 mosty na jednej rzece pod rząd. A dodatkowo, z mostów mam widok na gmach Uniwersytetu Wrocławskiego... bardzo lubię, jak miejsce się wyróżnia czymś szczególnym, bo ile znacie miejsc, gdzie na jednej rzece przejeżdża się od razu przez 3 mosty i dodatkowo jeszcze z widokiem na ogromny, piękny budynek? Ja znam jedno.




Kiedy tylko wchodzę na rynek, mam jedną myśl - uciekać na jakieś tereny zielone! Nie chodzi mi o to, że rynek we Wrocławiu jest brzydki (bo bynajmniej nie jest), ale o to, że jest upał, a mury bez skrawka zieleni jeszcze ten upał potęgują. Szybkie fotki i spadam.

Na szczęście fajny teren znajduję na placu Bohaterów Getta - jest kawałek zieleni, tylko nie ma ławki... w takim razie siadam na trawie i oglądam mapę. Nigdzie nie było napisane, że to zabronione. Chociaż z drugiej strony niedaleko przechodzi jakaś wycieczka szkolna (na oko 5 klasa podstawówki) - dzieci chcą ze mną grać w karty, ale nauczycielki zaraz zaganiają je z powrotem. :D

Po chwili sprawdzania trasy (i odwlekania pójścia dalej - szczerze mówiąc, nie chce mi się iść głównymi ulicami w upale), w końcu się zbieram i ruszam dalej. Idę do Sky Tower, najwyższego budynku we Wrocławiu i trzeciego w Polsce - kiedy ostatnio byłem we Wrocławiu, Sky Tower było na ukończeniu budowy, teraz jest galerią handlową i biurowcem w jednym.





W Sky Tower chcę sobie wyjechać na taras widokowy na 49. piętro. OK, akurat jest jedno miejsce na godzinę, która mi pasuje (zjawiam się tam o 15, miejsce jest na 15.30; odjazdy co pół godziny). Tylko że zastanawiam się o 30 sekund za długo... i jakiś facet dosłownie na moich oczach kupuje bilet na 15.30 :(

Tak czy inaczej, mniej więcej do 15.30 siedzę w Sky Tower, nie mam za bardzo pomysłu, co robić w tak krótkim czasie, jaki mi został (kończy mi się - o 16.27 mam pociąg, ze Sky idzie się do dworca kolejowego jakieś 20 minut, plus chciałbym jeszcze zrobić zdjęcia i nie gnać jak wariat)

Wszystko idzie zgodnie z planem, robię sesję zdjęciową ;) na Wrocławiu Głównym, o 16.15 jestem już w pociągu. InterCity odjeżdża mniej więcej tak, jak w rozkładzie [tym razem siedzę w drugiej klasie]; gdzieś w okolicach Opola mam kontrolę biletów, rozmowa wygląda mniej więcej tak:

K(onduktor): Proszę przygotować bilety do kontroli.
Ja: (podaję mu miejscówkę)
K: No to jest miejscówka, a ja bilet proszę!
Ja: No ale takie coś dostałem w Krakowie. Nieodpłatne, sam pan widzi, dzisiaj jest promocja [Dzień Dziecka].
K: Daj to (przegląda). OK, dzisiaj rzeczywiście jest Dzień Dziecka. (oddaje mi miejscówki, chyba nie mogąc ścierpieć, że ktoś jedzie na podstawie darmowej miejscówki)

Potem już pociąg mija kolejne stacje: Lubliniec, Częstochowa Stradom i w końcu dojeżdża na Kraków Główny. Podróż minęła bardzo przyjemnie, mimo że drugą klasą, to mniej więcej już kojarzyłem, co i jak. Na dworcu w Krakowie zjawiam się parę minut przed 20.





Szczerze mówiąc, pierwsza samotna wycieczka była bardzo udana! Najbardziej mi się podobało, że mogę zmienić swoją decyzję i tylko ja mam na siebie wpływ, ogranicza mnie jedynie rozkład pociągu i zdrowy rozsądek ;) jedyne, czego żałuję, to tego, że nie wyjechałem na Sky Tower, ale dzięki temu koszt podróży wyniósł okrągłe 0,00 PLN! Normalnie wydałbym pewnie jakieś 100 zł... i może nie powinienem tego pisać, ale w sumie cieszę się, że zamiast do szkoły, pojechałem sobie do Wrocławia - solowy debiut podróżniczy zaliczony! :)


        

6 komentarzy:

  1. szkoda, że w czasach, kiedy ja obchodziłam Dzień Dziecka nie było takich promocji kolejowych:)
    Czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się dowiedziałem o tym dopiero w tym roku, więc... rozumiem ;) (a np. w ubiegłym roku była ta promocja i nie mogłem skorzystać i tak - wtedy byłem w Anglii)

      Usuń
  2. Fajnie nie dość że promocja to jeszcze udało się coś zwiedzić i pogoda się udała

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiedziałem, że na ten Sky Tower są takie zapisy aby to odwiedzić! Z istnienia tego wieżowca jest jeden plus - nawet z daleka widać, gdzie jest Wrocław :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ponoć jest stamtąd fajna panorama :D

      Usuń