Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Relacje. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2021

SUDETY: Kłodzka Góra i wschód słońca na Śnieżniku

Grudniowy wyjazd w Sudety zaczął się - szczerze mówiąc - dupówą. Mgła taka, że nic nie widać, nie nastrajała nijak - że co, ja mam w tej mgle jechać ponad 700 kilometrów* i wychodzić w góry? Bessęsu. Z drugiej strony, miłościwie nam panujący rząd straszy zakazem przemieszczania po świętach i różnymi innymi umilaczami życia. Jedziemy, bo nie wiadomo, kiedy będzie można znowu!

Kolory wschodu słońca pod szczytem Śnieżnika. W czasie robienia tego zdjęcia ręce powoli zaczynały mi odpadać z zimna!
Share:

9 sierpnia 2020

Balkan Nature Trip 2020. Część 2 - Rumunia, Timisoara i przełom Dunaju

13 lipca 2020

Plan na dzisiaj jest właściwie kontynuacją wczorajszego. Uderzamy na Serbię! Nie to, żeby nam się spieszyło opuszczać Węgry, ale chcemy już dotrzeć na Bałkany - po trosze z uwagi na krajobraz, a po trosze dlatego, że jest tam sporo miejsc do zobaczenia  Jedziemy przez Hodmezovasarhely (spróbujcie to wymówić. Czytając nazwy miejscowości, momentami człowiek czuje się na Węgrzech jak analfabeta), Szeged (czyt. "Seged" - bo czytane "Szeged" po węgiersku to... "twój tyłek" :D ) do granicy z Serbią.

Dunaj w okolicach Golubaca
Share:

28 lipca 2020

Balkan Nature Trip 2020. Część 1 - podróż przez Słowację na Węgry w dobie epidemii

12 lipca 2020

Zaraz po zagłosowaniu w wyborach prezydenckich ruszamy z Polski. W okolicach 9 rano wyjeżdżamy z Krakowa. Kierunek - Bałkany, kolejną wycieczkę - Balkan Nature Trip 2020 czas zacząć! Chcemy dojechać na Węgry, jak najbliżej granicy z Serbią, a może nawet ją przekroczyć.

Słoneczniki na Węgrzech, w okolicach Jaszbereny

Share:

30 czerwca 2020

Zielona Góra - uczucie zmieszane, nie wstrząśnięte

Maj 2020. LOT po trzymiesięcznym zakazie lotów ogłasza wznowienie połączeń krajowych od początku czerwca. Moja reakcja? Kupować bilety! ;-) choćby i po Polsce, bo czuję, że jak gdzieś szybko nie pojadę, to umrę [a jeszcze wtedy nie znieśli kwarantanny po powrocie z zagranicy...]. Najlepiej tam, gdzie mnie jeszcze nie było (czyt. na zachód Polski). Nocą kupuję bilety - bo przypomina mi się mój stary pomysł, żeby przelecieć się z najmniejszego lotniska w Polsce, które nie leży mi za bardzo po drodze donikąd.

Zielonogórskie stare miasto

Share:

20 listopada 2019

Tatrzańska szóstka w lotto - Giewont na spontanie

14 października 2019

Śpiący Rycerz, bohater pocztówek, góra z krzyżem, największy piorunochron w Tatrach, flagowy symbol Podhala, Zakopca, a nawet połowy Tatr (do spółki z MOKiem, Kasprowym i krokusami w Chochołowskiej), gra pierwsze skrzypce na jakichś 90% fot z Gubałówki. A do tego - święta góra ceprów...

Giewont w czerwcu 2018

Share:

30 października 2019

Mój pierwszy raz w Norwegii. Jak tanio zorganizować wyjazd?

19 października 2019

Od tygodnia jestem żywym przykładem na to, że nie trzeba wydać milionów monet na wyjazd do Europy Północnej. Nawet do Norwegii, gdzie wszystko jest 2-3 razy droższe (jak się okazuje, nie wszystko, ale o tym później) od tego, co w Polsce. Niby zachód / północ, niby ceny z kosmosu, ale widzę po sobie, że Norwegia wcale nie musi być AŻ TAK droga - jeden dzień w Norwegii wyniósł mnie 120 polskich nowych złotych (słownie: sto dwadzieścia) :-D


Widoki na miasteczko Sandefjord

Share:

31 lipca 2019

KGP - Kowadło 989 m n.p.m. - Góry Złote

Robienie KGP szło mi ostatnio dość ciężko. Po Lackowej we wrześniu i sylwestrowym wypadzie na Łysicę, przez dobrych kilka miesięcy nie dodałem żadnego nowego szczytu do korony. Po pierwsze dlatego, że tegoroczna zima była dość intensywna narciarsko - zamiast chodzić po górach (bo póki co nie dorobiłem się raków), aż do marca uskuteczniałem zjeżdżanie ze słowackich i francuskich stoków. A po drugie - gorczański Turbacz chyba mnie nie lubi, bo ile razy jechałem do Nowego Targu, żeby go zdobyć, tyle razy miałem 40 minut czekania na busa do początku szlaku. A znaczna część koronnych szczytów była w Sudetach - z Krakowa to zawsze nie po drodze.

Góry Złote to niewysokie pasmo w Sudetach

Share:

2 czerwca 2019

Eindhoven - stolica europejskiego designu

Niektóre moje pomysły nie mogą być normalne. Lecieć do małego holenderskiego (a więc nizinnego) miasta, w którym - jak głosi wieść gminna - nic nie ma, na cały dzień (bo - z tego, co wyczytałem w internetach - dwie godziny tam to aż nadto), śpiąc wcześniej półtorej godziny? Sky is the limit :-D

Holenderskie rowery w Eindhoven
Share:

7 lutego 2019

Zimowy zachód słońca na Luboniu

Beskid Wyspowy to chyba najczęściej odwiedzane przeze mnie pasmo górskie (poza Tatrami). Od kiedy zacząłem jeździć w te ostatnie, inne polskie góry trochę zeszły na dalszy plan. Po prostu nie jest mi w nie po drodze. A raczej: nie było. Aż do końcówki listopada, kiedy wyskoczyło okno pogodowe. Szybka analiza sytuacji - czwartek 29 listopada był jedynym dniem, w którym mogłem się wyrwać z Krakowa. Ale dla odmiany nie w Tatry - a właśnie w Beskid Wyspowy (w którym ostatni raz byłem w marcu, na Łopieniu). Zwłaszcza, że końcówka listopada to górska zima - a zimą przerzucam się z Tatr w Beskidy i inne pagóry :-D

Panorama ze szczytu (Luboń Wielki)

Share:

23 stycznia 2019

Ukraina - Mołdawia 2018. Część 10-11. Rumunia w deszczu

24 lipca 2018

Budzi nas deszcz. A właściwie to ulewa - więc pobudka jest ekspresowa. Gliniasta droga, na którą wjechaliśmy wczoraj, zdążyła już mocno rozmięknąć (w takich sytuacjach napęd na wszystkie koła się przydaje :-D ) i teraz musimy wyjechać. Udaje się, chociaż zostawiamy 20 centymetrów kolein.

Namiot gdzieś w Rumunii

Share:

23 grudnia 2018

Ukraina - Mołdawia 2018. Część 9 - Kiszyniów, mołdawskie szutrówki i rozwalona plomba

23 lipca 2018

Dzień dziewiąty. Od dzisiaj już na serio kierujemy się na Polskę. Standardowo wyjeżdżamy w granicach 8-9 i (także standardowo) robię sesję zdjęciową w naszej miejscówce noclegowej - a dokładniej powiedziawszy, w starym sadzie - który jest kawałek wyżej. Sad jak sad, ale jabłka z niego były dobre! :-D

Sad koło naszej miejscówki noclegowej

Share:

10 grudnia 2018

Ukraina - Mołdawia 2018. Część 3-8 - Odessa, offroad tramwajem i ukraińskie wybrzeże

17 lipca 2018

Po wstaniu okazuje się, że rozłożyliśmy się na pagórkach nad wioską, tuż przy polu słoneczników. Pole jak pole - no może tylko bardziej żółte, niż u nas. Szybko zwijamy bety i ruszamy w granicach godziny 9. Pomysł na dzisiaj: Odessa!

Morze Czarne koło Odessy (2018)
Share:

15 listopada 2018

KGP - Lackowa 997 m n.p.m. - Beskid Niski

23 września 2018

Po piątkowym zdobyciu Kościelca weekend zapowiadał się nieszczególnie - o ile w piątek jeszcze była lampa, a na koniec pożegnał mnie złotoczerwony zachód na Karczmisku, o tyle na sobotę meteoblue pokazywało pełne zachmurzenie, a na niedzielę może nawet śnieg. Słaba perspektywa. Mimo że śnieg w Tatrach - to w Beskidach już niekoniecznie. Kierunek wyklarował się właściwie sam :-D

Zalesione stoki Lackowej

Share:

24 października 2018

Ukraina-Mołdawia 2018. Część 1 - 3, 2, 1... start!

Zapraszam Was na kolejną relację. Dla odmiany, w ogóle nie górskiej - "Ukraina-Mołdawia 2018". No dobra... jakiś akcent górski tam był, ale o tym później - część z Was się pewnie domyśla, a druga część dowie się niedługo ;)

Wyjazd do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania - tak się złożyło, że w tym roku wakacje należały do tych bardziej zwariowanych i intensywnych. Data została wyznaczona na niedzielę 15 lipca. Kierunek: Ukraina, a jak się uda, to i Mołdawia z Rumunią!

Pole słoneczników gdzieś na środkowej Ukrainie

Share:

10 października 2018

Kościelec! (i kolorowa Zielona Dolina)

Lipcowe popołudnie na Karbie. Dochodzę na przełęcz, przed sobą mam wyrastającą piramidę Kościelca. Szybki rzut oka na zegarek - nie, dzisiaj to ja już nie zdążę, dochodzi 16, a nie mam ochoty biec na ostatni autobus do Krakowa. Zdobywanie szczytu odkładam na przyszły sezon, a chwilowo zabieram się za tracenie wysokości.

Hala Gąsienicowa w jesiennym wydaniu

Share:

28 września 2018

KGP - Ślęża 718 m n.p.m. - Masyw Ślęży

Ślężę widziałem wcześniej wiele razy. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem z drogi na Wrocław [mając chyba 6 czy 7 lat], wyglądała dla mnie na wysoki i przypakowany pagór, którego zdobycie zajmuje chyba 2 dni. Minęło 10 lat, ja zainteresowałem się Koroną Gór Polski - a tak się złożyło, że Ślęża też wchodzi w jej skład. I to jako drugi szczyt od końca pod względem wysokości.

Ślęża (718 m n.p.m.)

Share:

17 września 2018

KGP - Wielka Sowa 1015 m n.p.m. - Góry Sowie

Odkrycie Sudetów przeze mnie czekało prawie rok, od kiedy się tym w ogóle zainteresowałem. Najpierw były Beskidy, potem Tatry - w końcu czas zaatakować Sudety! I przy okazji powyłazić na parę górek z KGP, bo tam jest ich pełno. Nieważne, że z Krakowa jest tyle kilometrów - jadę!

Sowiogórskie borówki

Share:

7 września 2018

Karb. Niepozorna przełęcz pod Kościelcem

"Kończyć wycieczkę na przełęczy? Bez sensu, nuda i w ogóle kto chodzi na takie wyjścia?!" - mniej więcej tak myślałem, planując wycieczkę. Potrzebowałem czegoś, co byłoby w miarę krótkie, ale dawało się wydłużyć o coś ciekawego - w ten sposób byłem na przykład na Małej Sowie w Sudetach. A teraz pod moimi stopami miał znaleźć się Karb - i może Kościelec, jakby starczyło mi czasu.

Kościelec - 2155 m n.p.m.

Share:

19 sierpnia 2018

Kopa Kondracka 2018. Letnio-jesienne Tatry

Poprzedni solowy rekord wysokości (patrz: Kasprowy) był moim pierwszym w miarę poważnym celem w polskich Tatrach. W planie było też zahaczenie o Beskid - żeby zdobyć dwutysięcznik. Ale wtedy, w 2017 roku, tuż pod szczytem rozwalił mi się but i Beskidu ostatecznie nie zdobyłem. Później było jeszcze kilka wycieczek (Gęsia Szyja, Grześ, Karb...), ale żadna nie osiągała zaszczytnej wysokości dwóch tysięcy metrów n.p.m.

Widoki z okolic Kopy Kondrackiej

Share:

29 lipca 2018

Szarotka i wodospady, czyli pochmurna Sarnia Skała

Końcówka czerwca. Siedzę w autobusie do Zakopca. Prognozy - delikatnie mówiąc - średnie. Zimno, chmury, parę dni wcześniej na kamerkach było widać nawet śnieg. A jednak... nie byłem w Tatrach od ponad miesiąca (patrz: Grześ) i wreszcie chcę spróbować chodzenia po górach przy pochmurnej pogodzie. Zresztą ubzdurałem sobie w ubiegłym roku, że w 2018 będę w każdym miesiącu w jakichkolwiek górach - nadszedł ostatni dzień czerwca, trzeba było jechać ;-)

Giewont spod Sarniej Skały


Share:




W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2021. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com