środa, 29 października 2014

Albania, asfalt, leki i góry.

Zapraszam do nowego działu na blogu - występów gościnnych. Będą się tu pojawiały wpisy osób, które były w miejscach, których nie odwiedziłem/odwiedziłem na krótko - dotyczy to całego świata. Inni podróżnicy postarają się spojrzeć w inny sposób na świat. Pierwszą osobą jest Ruda (Olka), prowadząca bloga "Bałkany Rudej". Dzisiaj wpis o Albanii - czyli według większości Polaków "dzikim kraju", który jest strasznie skorumpowany, a rządzi mafia. Niestety nie udało mi się odwiedzić tego kraju w tym roku - może w przyszłym? ;)





Albania (Shqiperia) to państwo, które do niedawna praktycznie nie istniało w świadomości Polaków. Swego czasu nawet krążył dość popularny wpis z Nonsensopedii, który udowadniał, że taki kraj jak Shqiperia po prostu nie istnieje. No bo czy ktoś zna albańskiego prezydenta, jakiś albański produkt spożywczy, wie jaka obowiązuje tam waluta, itd. Itd.? Oczywiście Nonsensopedię należy traktować z przymrużeniem oka, jednak faktycznie wielu z nas nie ma/nie miało pojęcia na temat tego europejskiego kraju leżącego na Półwyspie Bałkańskim.
A Albania istnieje i z roku na rok ma się coraz lepiej. Zatem, co warto wiedzieć na temat tego państwa? Przede wszystkim, że jest drugim po Szwajcarii najwyżej położonym krajem w Europie. Ta wiadomość determinuje kolejną, która brzmi: „Jadąc do Albanii spodziewaj się praktycznie wszędzie gór!” Okazuje się, że część osób wybierających się w tamtym kierunku jakoś zapomina o tym drobnym fakcie i później pojawia się zaskoczenie/irytacja/frustracja/złość, że trzeba poruszać się po krętych, czasem wąskich, górskich drogach. Ale w tym miejscu warto dodać, że Albania jako jedyny kraj w Europie ma złoża naturalnego asfaltu (pod postacią asfaltowego jeziora). Problem jednak polega na tym, że nikt do końca nie wie, gdzie one są. W internecie znaleźć można informacje, że ulokowane są przy granicy z Macedonią, w okolicy Jeziora Prespa. Niestety mimo mych usilnych poszukiwać, asfaltowego jeziora nie udało mi się zobaczyć. W każdym razie, nie ważne czy Albania ma te złoża, czy też nie, dróg buduje się u nich sporo i tempo tych prac jest znacznie szybsze niż w naszym pięknym kraju nad Wisłą. Jeśli weźmie się pod uwagę, że Albańczycy muszą budować tunele przez góry czy wysokie wiaduktu, to podziw dla ich działań staje się jeszcze większy. Drogi drogami, lecz to nie one sa symbolem Shqiperii (choć powiem szczerze wzbudzają najwięcej emocji wśród podróżujących tam ludzi). Znakiem rozpoznawczym tego kraju są jednak bunkry. A skąd się wzięły? Wszystko za sprawą albańskiego dyktatora czyli Enwera Hodży, który od czasów II wojny światowej aż do 1985 roku rządził krajem. Jako dyktator miał oczywiście swoje „genialne” pomysły, wśród których znalazło się wybudowanie ponad 750 tys. betonowych bunkrów. Zahamowany został rozwój budowlany Albanii, a wszystkie surowce, jakie mogły być przeznaczone na budowę np. domów, były wykorzystane do tworzenia bunkrów właśnie. A czemu miały one służyć? Generalnie Hodża obawiał się najazdu bliżej niezidentyfikowanego agresora, którymi najprawdopodobniej miały być ZSRR lub Chiny. W ten oto sposób Albania została usiana bunkrami. Ich liczba z roku na rok maleje (w szczególności na wybrzeżu), lecz nadal stanowią one stały element tamtejszego krajobrazu. Sami Albańczycy mają do nich różny stosunek – część z nich chce się ich jak najszybciej pozbyć, a część robi z nich piwniczki na wino. Tak czy inaczej w sklepach z pamiątkami bez problemu nabędziemy małe bunkry lub popielniczki w ich kształcie. A jeśli już o zakupach mowa, to jak wygląda sprawa cen w Albanii? Zacznijmy od tego, że albańską walutą jest lek (ALL), którego przeliczanie wygląda tak: 100lek to jakieś 3zł. Żywność, napoje (w tym alkohol) są znacznie tańsze, niż w Polsce. Widać jednak sporą różnicę w cenach między wnętrzem kraju, a wybrzeżem. W przypadku miejscowości nadmorskich musimy liczyć się z większymi kwotami, jakie wydamy w restauracji czy sklepie. Przy czym drożej będzie na południowym wybrzeżu, niż na północnym, które jest znacznie mniej popularne. Albania z racji tego, że przez wiele lat odizolowana była od imperialistycznej Europy i reszty świata, nadal nie posiada wielu, globalnych marek. Dlatego też Tirana jest jedyną europejską stolicą, w której nie znajdziemy MacDonalda, a zamiast Subway’a znajdziemy Samway. Jednak powoli ten stan rzeczy się zmienia, a za przykład niech posłuży jedyne w Albanii centrum handlowe czyli TEG – Tirana East Gate, gdzie znajdziemy Carrefour oraz wiele sklepów z ciuchami, które mamy również w Polsce. Warto też dodać, że możliwość płacenia kartą w Albanii nadal nie jest czymś powszechnym. Głównie operuje się tam gotówką, dlatego kantory znajdziemy w większości turystycznych miejscowości. Od niedawna poprawia się również kwestia dostępu do bankomatów, których z roku na rok znacząco przybywa. Mając jednak na względzie te kwestie, radzę raczej mieć przy sobie zapas gotówki, co oszczędzi nam stresu choćby na stacji benzynowej, która choć ma znaczek Visy, to np. nie ma terminala/jest zepsuty/nie ma nikogo, kto by go obsłużył. A jeśli o stacjach mowa – panowie, nie wystraszcie się, gdy jadąc przez Albanię zobaczycie wielki, niebiesko – żółty napis „Kastrati”. To tylko szyld dość popularnej sieci stacji benzynowych, więc bez obaw ;)



Albania, to jak już wspominałam góry, morze, a zasadniczo morza – Adriatyk i Jońskie, bogata kuchnia (owoce morza, ryby, jagnięcina, burki i inne rodzaje pysznego pieczywa, warzywa i owoce), namacalna historia (ruiny miasta Phoinike, Butrint, ruiny zamku Rozafa i wiele, wiele innych), piękne pejzaże, dzikość natury (w szczególności w górach, gdzie nie docierają tłumy turystów), pozytywni ludzie, którzy chętnie służą pomocą oraz rozliczne kontrasty, z jakimi na każdym kroku będziecie się w tym kraju spotykać. To dzięki kontrastom, Wasz pobyt w Albanii z pewnością nie będzie nudny!



6 komentarzy:

  1. Dobry, ciekawy i przydatny artykuł. Zwłaszcza, jak ktoś się tam wybiera i spodziewa się dziury w ziemi tylko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) podziękuj Rudej - to ona zrobiła ten artykuł, ja napisałem tylko wstęp. ;)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawie. Faktycznie - mało mi było wiadomo o Albanii...do dnia dzisiejszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Bałkany polecam szczerze! Albania to faworytka Rudej, ja się nie wypowiadam (może w przyszłym roku się uda - na wyjazd 2014 część albańska się nie udała). ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dzięki (chociaż podziękowania tak naprawdę należą się Rudej) ;) może mnie się uda dotrzeć do Shqiperii w tym roku...

      Usuń