piątek, 23 stycznia 2015

O motelach słów kilka.

Motele to raczej nie jest często spotykane miejsce noclegowe dla podróżników. Kilkanaście razy w życiu zdarzyło mi się spać w hotelach, ale nigdy w motelach. Do tej pory nie wiedziałem o nich w zasadzie nic. Ale może zacznijmy od początku, a nie od środka:


Planując naszą sylwestrową podróż na Ukrainę, ubzduraliśmy sobie, żeby zanocować w hostelu we Lwowie. Nawet nie planowaliśmy spania w namiocie, bo przy temperaturze -20 mogłoby się to skończyć nieciekawie. Udało nam się znaleźć fajny hostel a la ZSRR (Soviet Home Hostel) w całkiem przystępnej cenie (5€/noc/osoba) w 10os. pokoju. Nie bookowaliśmy noclegu, bo uznaliśmy, że nie ma co przyjeżdżać na gotowe.
30 grudnia wyjechaliśmy z Polski. Po 10 godzinach jazdy (i stania na granicy) wreszcie znaleźliśmy się na Ukrainie. Od razu zajechaliśmy do pierwszego lepszego motelu... i tu nastąpił mój pierwszy nocleg w takim przybytku.

No dobra, to co to jest ten cały motel? Upraszczając, można nazwać to hotelem dla zmotoryzowanych. Jednak moim zdaniem, hotel a motel to dwie różne rzeczy - generalnie motel jest położony zawsze przy drodze i zazwyczaj jest tańszy. No i nie przyciąga tak turystów.

Dla kogo są motele?



Dla osób, które jadą gdzieś dalej (jako nocleg tranzytowy) - po prostu motele są z definicji po to.

Dla osób, które oszczędzają w podróży zimą - hostele są często zimą zajęte, a spanie na dziko to raczej kiepski pomysł. Zostaje nam motel (nie chcemy chyba iść do hotelu!). Na Ukrainie płaciliśmy za pierwszym razem 20, za drugim 40 zł/osoba (czyli w zasadzie tyle samo, co w hostelu, ale w lepszych warunkach; 40 zł tylko dlatego, że to była noc sylwestrowa). Idealne też dla zmotoryzowanych. Czyli fajna, bardziej komfortowa alternatywa dla hosteli :)



Dla podróżujących par lub trójek. Zwyczajnie to jest lepsze wyjście, niż spanie w hostelu w tłumie, bo jest po prostu lepszy stosunek cena/jakość.

A w lecie... raczej dla kierowców, bo są tanie, ale bez zbędnych wygód. Albo dla ludzi, którzy boją się/nie chcą spać na dziko :)


Myślę, że jeszcze kiedyś będę nocować w motelu - ale nie będę raczej robić tego latem, ze względów cenowych... 

S.

PS. Wschodnie przybytki, pomimo niskiej ceny, są naprawdę zaskakująco fajne, a nie o standardzie "urwanej spłuczki". Niektóre hotele (kilka razy droższe od moteli na Ukrainie) w Polsce potrafią mieć byle jaki standard, smutna prawda...

PS2. Jedynym minusem moteli jest to, że zwykle nie znajdują się w centrum, tylko wręcz przeciwnie - na obrzeżach miasta.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki - będzie o tym w rocznym podsumowaniu za jakiś tydzień ;)

      Usuń
  2. Krótko, zwięźle i na temat. Powiedz mi czy była łazienka w pokoju, czy jak w hostelach na korytarzu?

    OdpowiedzUsuń