piątek, 6 maja 2016

Węgry praktycznie (2016)

Każdy, kto mnie zna, wie, że bardzo lubię Węgry. Generalnie do tego kraju mam dosyć spory sentyment, ze względu na to, że był pierwszym państwem, które odwiedziliśmy na własną rękę (nie licząc x wyjazdów do Czech czy na Słowację). Węgry nie są dużym państwem, a bardzo interesującym i niestety coraz bardziej turystycznym.

Węgierska waluta to forint (HUF), w chwili pisania tego posta 1 PLN = 71 HUF, 100 HUF = 1,41 PLN. Pieniądze lepiej wymienić na Węgrzech niż w Polsce, ale uwaga! Nie wymieniajcie pieniędzy na granicy polsko-słowackiej, dworcu w Budapeszcie-Keleti ani na lotnisku. Najlepszy kurs jest poza turystycznymi miejscami, ale uwaga! Kantory i banki nie zawsze przyjmują złotówki (w małych miejscowościach o to trudno), ja bym raczej wziął euro albo dolary z Polski, chyba, że trzymacie się głównych dróg.

Ogólne ceny na Węgrzech (m.in. jedzenie) są dość porównywalne do polskich.

Jak dotrzeć na Węgry?

Przed wyjazdem "na Madziary" musimy mieć dowód osobisty albo paszport (ja jestem jednak raczej za tym, żeby mieć paszport, który jest dokumentem znacznie wyższej rangi niż dowód osobisty).

Samochodem - dróg z Polski na Węgry jest do wyboru, do koloru, raczej trudno jest coś podpowiedzieć. Jadąc od Słowacji lub Austrii, nie ma kontroli granicznej, a granicę da się przekroczyć w absolutnie dowolnym miejscu.

Samolotem - z Polski na Węgry latają dwie linie - WizzAir i LOT. Połączenie z Warszawy do Budapesztu w dwie strony WizzAirem to ok. 200 zł, a LOT-em - ok. 400-500 zł.

Autobusem - połączenia do Budapesztu oferuje m.in. PolskiBus czy LuxExpress (bilety kosztują od 70 zł w obie strony). Trudno mi się wypowiedzieć na ten temat, bo autobusem na Węgry nie jechałem.

W jaki sposób poruszać się po Węgrzech?

Pomimo tego, że na Węgrzech byłem 7 razy, jeździłem tylko autem. Generalnie węgierskie drogi są całkiem niezłe, ale ceny paliwa nie są niestety takie, jak na Ukrainie. Benzyna 95 kosztuje mniej więcej 4,50 zł, litr oleju napędowego to wydatek 4,20 zł, a LPG - 2,40 zł.

Autostrady są płatne, np. na stacjach benzynowych można zaopatrzyć się w e-winiety (e-matrica). System e-winiet działa tak, że na autostradach co jakiś czas są bramki sczytujące numery rejestracyjne samochodów (to samo jest w Rumunii, tyle że tam jest na wszystkich drogach). Jeśli te numery są w systemie, to fajnie. Jeśli nie ma, zostaje przysłany mandat do Polski. 10-dniowa winieta dla auta poniżej 3,5 tony kosztuje 2 975 HUF (42 zł).




Noclegi

Na Węgrzech prawie wszystkie noclegi mieliśmy na dziko. Nie powinno być problemu, ludzie raczej nie donoszą na policję, ale na wszelki wypadek warto się dobrze ukryć.

Na campingu spaliśmy tylko raz, było to nad Balatonem i kosztowało nas 80 PLN za 2 osoby z namiotem i autem... tanio nie było, poza tym było to miejsce zdominowane przez niemieckie rodziny, a ludzie na campingu patrzyli na nas jak na kosmitów ;)



Co warto zobaczyć?

Budapeszt - węgierska stolica jest ładnym, nietuzinkowym miastem. Z jednej strony zielone wzgórza Budy, a z drugiej - wielkomiejski (ale jednocześnie utrzymany w starym stylu) klimat Pesztu.






Jednak nie samym Budapesztem stoją Węgry! Północno-wschodnia część (okolice Tokaju czy Nyiregyhaza) są naprawdę warte zobaczenia, bo po prostu ładne. Natomiast na południu drugie największe miasto Węgier - Szeged, położone na płaskiej równinie, sprawia miłe wrażenie; przyjemnie jest pospacerować po tym mieście.






Zachód Węgier jest natomiast raczej uporządkowany - w końcu Austria jest blisko. Głównym centrum turystycznym jest Balaton, który akurat bardzo mi się nie podobał... na szczęście na północ od niego są bardzo fajne, spokojne tereny, np. w okolicach Papa :)

Jedzenie

W kuchni węgierskiej używa się sporo papryki, chyba najbardziej znanym daniem jest lecso (leczo), bogracsgulyas (zupa gulaszowa, nazywana też w skrócie bograczem - od kociołka, w którym się ją robi) i halaszle (zupa rybna). Oprócz tego flagową węgierską potrawą jest langos (langosz), czyli po prostu placek ze śmietaną i żółtym serem - pyszny, tani [ok. 4 zł/szt] i bardzo sycący.



Ze słodkości warto zjeść kurtoskalacs - spiralne ciasto pieczone nad ogniem na drewnianym walcu, wokół którego jest owinięte. Może mieć różne dodatki, ale generalnie jest to jedzenie na słodko.

Język

Najlepiej porozumiewać się po angielsku lub niemiecku (to drugie raczej w zachodniej części kraju). Po polsku raczej nie ma szans na zrozumienie (chyba że trafimy na Węgra znającego polski), ze względu na to, że języki węgierski i słowiańskie są zupełnie niepodobne do siebie.



        

18 komentarzy:

  1. Na Węgrzech, a konkretnie w Budapeszcie byłam baaaaaardzo dawno temu. Nie zapomnę tego wyjazdu, bo było to pierwsze miejsce, w którym zobaczyłam przedsionek Europy, innego, pięknego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie Budapeszt jest bardzo fajnym miejscem, bo to takie połączenie Zachodu i Wschodu - i tak jak piszesz, to miejsce ma charakter takiego "przedsionka" Europy, ale nie jest do cna zeuropeizowane i to jest całkiem fajne ;)

      Usuń
  2. coraz lepsze zdjęcia, tak trzymać:)
    Czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, nad zdjęciami pracuję cały czas :)

      Usuń
  3. Szkoda, że nie ma żadnej wzmianki o rowerach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Węgrzech nie udało nam się pojeździć rowerami :( zresztą na większości "główniejszych" tras jest zakaz jazdy rowerem :(

      Usuń
  4. Pojechałabym na prawdziwy placek węgierski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. placki węgierskie są... słowackie :D na Węgrzech nigdzie nie widziałem ;)

      Usuń
  5. Węgry były również dla mnie celem pierwszej samodzielnej wycieczki :) Wspaniały kraj, w samym Budapeszcie jest mnóstwo obiektów wartych odwiedzenia - muzea, oceanarium, termy, jaskinie, długo by jeszcze wymieniać… chyba dłużej niż trwa sam lot bo samolotem z Warszawy leci się błyskawicznie.
    Dawid

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my w Budapeszcie byliśmy dosyć krótko i nie zwiedzaliśmy za dużo. Ale to prawda, miasto piękne, kraj też wspaniały :D

      Usuń
  6. Bardzo ciekawa relacja. Uwielbiam brzmienie języka węgierskiego i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zwiedzić wszystkie miejsca, o których piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. węgierski też mi się podoba, próbowałem się nawet kiedyś uczyć... ze średnim skutkiem :D

      Usuń
  7. Świetny pomysł na wpis i dobre zdjęcia szczególnie skorzysta ten kto wybiera się na Węgry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki! Staram się, żeby porady były jak najprzydatniejsze!

      Usuń
  8. Te zdjęcia Budapesztu mnie przekonały,że jednak warto i Węgry odwiedzić. Szkoda że najwcześniej w przyszłym roku, ale zawsze lepiej mieć jakiś cel, niż nie mieć nic. Muszę dopisać Węgry do listy miejsc, które chcę odwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie! Budapeszt jest pięknym miastem, tak różnym od tych, które mamy w PL...

      Usuń
  9. A ja się zastanawiam nie tyle nad plackami, co nad Balatonem. Wszyscy mówią, że tam tak pięknie a mnie tam jeszcze nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Balatonu bardzo nie polecam :D drogo, niefajny klimat i tak naprawdę nie różni się od reszty jezior

      Usuń