sobota, 14 maja 2016

Podsumowanie Bałkanów 2015.

Wyjazd na Bałkany w lipcu 2015 wspominam b. dobrze. To była druga, tym razem udana, próba wyjazdu na Bałkany Zachodnie (w czasie pierwszej zwyczajnie ograniczyliśmy się do Rumunii i północy Serbii).

Sam początek wyjazdu przebiegał raczej według planu - po prostu wsiedliśmy i pojechaliśmy, przez Słowację, Węgry do Serbii. Ale już w Serbii zaczęło robić się fajnie... odkryliśmy zapomniane, serbskie góry, przez które da się jechać maksymalnie 20 km/h, a innostrańców naprawdę trudno spotkać. Potem były jeszcze masywy górskie Zlatibor i Zlatar [dalej w Serbii], Czarnogóra z pustym pasmem Durmitor, Boką Kotorską i bardzo fotogenicznym jeziorem Szkoderskim (Skadarskim).







Kolejnym etapem naszego wyjazdu była podróż przez Albanię i Macedonię - dwa piękne, górzyste kraje; w Albanii nie wyszliśmy na Korab, ale w Macedonii popływaliśmy w Jeziorze Prespanskim. Jakoś w Macedonii zupełnie zmieniliśmy plan wyjazdu i zamiast przez Kosowo i Serbię, pojechaliśmy... ponownie przez Albanię.





Później była jeszcze Czarnogóra (tym razem w zasadzie wyłącznie jej nadmorska część, która nam się raczej nie spodobała), Chorwacja (która też średnio przypadła nam do gustu) oraz Bośnia i Hercegowina - piękny, górzysty i mało turystyczny kraj. Sam koniec wyjazdu był iście wariacki pod względem odwiedzonych krajów - Bośnia, Chorwacja, Serbia i Węgry w jednym dniu. Natomiast już poza Bałkanami, w drodze do Polski, zwiedzaliśmy jeszcze Budapeszt i słowackie muzeum dwóch wojen światowych.




Podsumowanie w telegraficznym skrócie

Ile dni zajęła nam podróż?

Wyjechaliśmy 18 lipca, w sobotę, a do Polski wróciliśmy 30 lipca, w czwartek. Łącznie w Polsce nie było nas 13 dni.

Ile krajów odwiedziliśmy?

8, z czego większość dwukrotnie, niektóre kraje potraktowaliśmy tranzytowo. Odwiedziliśmy: Słowację (2x), Węgry (2x), Serbię (2x), Czarnogórę (2x), Albanię (2x), Macedonię, Chorwację (2x) i Bośnię i Hercegowinę. 

Najdłużej przebywaliśmy w Czarnogórze (5 dni).

Jak spaliśmy?

9 razy na dziko
2 razy na campingu
1 raz w aucie [o ile można nazwać to spaniem, bo to była noc powrotu - raczej drzemka, a nie spanie]


Ile kilometrów przejechaliśmy?

Licząc z Krakowa, przejechaliśmy ok. 3 700 km.

Co było najlepszym punktem naszego wyjazdu?

Moim zdaniem najfajniejszym punktem wyjazdu były serbskie i czarnogórskie góry - cisza, spokój... a noclegów na połoninach z pewnością nie zapomnę :D natomiast z bardziej "wodnych" atrakcji - jeziora Szkoderskie, Ochrydzkie i Prespanskie.


Co było najmniej fajne?

Generalnie najbardziej dokuczały nam wysokie temperatury (chociaż lubimy zarówno ciepło, jak i zimno, to 45-stopniowe upały, które mieliśmy w Czarnogórze, są dość uciążliwe). Oprócz tego niezbyt podobało nam się w Chorwacji i na większości czarnogórskiego wybrzeża.



        
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz się mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com