środa, 12 sierpnia 2015

Poradnik spania na dziko.

Kolejny poradnik, tym razem na rocznicę mojego pierwszego poważnego zagranicznego spania na dziko podczas czegoś, co można nazwać wyprawą (11/12 sierpnia 2014 w czasie robienia kółka dookoła Węgier). Jak łatwo się domyślić, jest poświęcony właśnie takiemu sposobowi nocowania w podróży.

Przede wszystkim, żeby spać na dziko, potrzebny jest namiot. Potem będzie o tym osobny wpis, bo to po prostu temat - rzeka, a namiotu używamy przecież również na campingach :).

Czy spanie na dziko jest bezpieczne?

Wbrew temu, co czytałem w różnych źródłach i słyszałem, spanie na dziko jest stosunkowo bezpieczne. Ale żeby takie było, trzeba stosować się do niepisanego kodeksu, który w skrócie brzmi mniej więcej tak:
  1. Zostaw miejsce w takim stanie, w jakim było, gdy do niego przyjechałeś - czyli krótko mówiąc, nie śmieć!
  2. Ukryj się dobrze, ale bądź w miarę blisko ludzi - idealnie bezpieczne miejscówki są za jakimiś krzakami w pobliżu wsi. Alternatywnie rozbij się w górach, gdzie nikogo nie ma.
  3. Nie rozbijaj się w turystycznych miejscach (typu: okolice kurortów) - nawet jak nikt cię w pierwszej chwili nie zauważy, to jak zobaczy, może donieść, a Ty - dostać mandat (często wynosi coś koło 100 EUR). A chyba lepiej wydać te 100 EUR na przedłużenie podróży? :)
  4. Nie hałasuj - tłumaczyć chyba nie trzeba.


Jak znaleźć dobrą miejscówkę?

Osobiście stosujemy starą, sprawdzoną metodę - skręt w pierwszą drogę w lewo/prawo. Jak miejsce nam odpowiada, to zostajemy. A jak nie, to szukamy aż do skutku. Generalnie najlepiej rozbijać się w górach (poza parkami narodowymi, najlepiej tuż obok nich); oprócz tego, że jest bezpiecznie, bo nie ma ludzi, to potrafią być piękne widoki!



Dlaczego właśnie spanie na dziko?

Oprócz tego, że jest darmowe, to... lubię to. Tak, lubię - nawet te dźwięki, które w nocy słychać 10 razy bardziej, lubię poranne widoki i to, że taki rodzaj noclegu jest darmowy (dzięki temu można za zaoszczędzone pieniądze jechać dalej). Spanie na dziko to naprawdę fajna rzecz, (zresztą sam żartuję, że śpię w hotelach 1000 - gwiazdkowych!) :)

S.

PS. Termin publikacji wybrałem nieprzypadkowo, bo oprócz rocznicy pierwszego porządnego spania na dziko, 12 sierpnia są moje urodziny ;).

8 komentarzy:

  1. Ale tego... w okolicach kurortów się rozbijałam i z doświadczenia wiem, że to jest naprawdę spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A "w okolicach" co to znaczy? Dla mnie w tym wypadku "okolice" oznaczają miejsca w promieniu do 1 km :) ale widoki na nocne kurorty lubię. :)

      Usuń
  2. My nocujemy bardzo często na dziko i stosujemy jedną metodę - rzut oka na mapę, gdzie jest jakaś droga donikąd to tam właśnie jedziemy. Zazwyczaj w ten sposób udaje się coś znaleźć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) my zaczynamy od skręcenia w jakąś boczną drogę (typu wojewódzka czy gminna), a później, jak zacznie się ściemniać - szukamy czegoś sensownego, pierwsza w lewo droga - właśnie taka donikąd :)

      Usuń
  3. Jestem w Skandynawii od 1,5 miesiąca i prawie non stop śpimy na dziko. Super sprawa tylko z praniem i myciem dokładnym czasem są problemy :P

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja już chyba wyrosłem z takich przygód ;) Ale fajnie, że ludzie widzą w tym uroki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj widzą, widzą :) bo spanie na dziko jest fajne ;)

      Usuń