środa, 14 czerwca 2017

Dolina Kościeliska - opis szlaku

Kościeliska popularna jest - w sumie podobnie, jak i Morskie Oko. Tak samo, jak Moko, może być pierwszym etapem jakiejś dłuższej wycieczki, jak i celem samym w sobie (chyba jednak częściej jest tym drugim, więc zajmę się głównie tym aspektem doliny).



Pisana Polana (czerwiec 2017)





Gdzie zaczyna się Kościeliska?



W Kirach - czyli na zachód od Zakopanego (w końcu to Tatry Zachodnie), 8 km od dworca w Zakopanem. Kiry to w zasadzie turystyczne miejsce, parkingi, knajpy i tym podobne rzeczy, czyli raczej nic, co byłoby specjalnie ciekawe.



Dojazd busem



Do Kir można dojechać busami w stronę Chochołowa i Doliny Kościeliskiej z rejonu dworców (ok. ronda Armii Krajowej), przejeżdża się między innymi przez Krupówki i Krzeptówki. Przyjemność przejazdu to koszt 4-5 zł, płaci się przy wysiadaniu. Przystanek nazywa się "Dolina Kościeliska", ale do wejścia do doliny trzeba się cofnąć jakieś 200 m. Wchodzimy do doliny, skręcając w prawo zaraz za knajpą.



Dojazd samochodem



Możemy dojechać drogą nr 47 do Zakopanego, a potem 958 - już prosto do Kir (w dużej mierze trasa jest podobna jak ta pokonywana busem, przejeżdżamy przez Krzeptówki). Ale w sumie równie dobrze da się odbić w Rabce i przejechać przez Czarny Dunajec - omijamy wtedy "zimową stolicę Polski".

Trasa przez Czarny Dunajec i Chochołów:



Trasa przez Zakopane:



Za parkowanie w Kirach płacimy 30 zł/samochód, trzeba zapłacić za cały dzień.



Kościeliska w pigułce



  • Długość szlaku: ok. 7 km (z przystanku do schroniska na Hali Ornak) w jedną stronę, w wersji podstawowej, czyli bez łażenia po jaskiniach, wąwozie Kraków i bez spaceru nad Smreczyński Staw
  • Czas przejścia: według mapy 1 godzina 30 minut, w dół 1 godzina 20 minut
  • Trudności: w zasadzie brak, poza tym, że może być sporo ludzi ;)



Przebieg szlaku



Generalnie rzecz biorąc, trasa to dość szeroka ścieżka (żeby było zabawniej, cała dolina nie należy do najszerszych), cały czas wzdłuż potoku, oznaczona na zielono. Trudności żadne, no chyba że liczyć upierdliwe mikrogórki w okolicach Polany Smytniej ;)


Kiry



Z przystanku trzeba się jakby cofnąć (ok. 200 m) do wejścia do TPN-u. Kasa biletowa jest trochę bardziej w głębi, nie przy samej drodze (cena biletu: 5 zł normalny, 2,50 zł ulgowy) - a za nią, podobnie jak na Morskim Oku - postój bryczek. W odróżnieniu od drogi na Moko, nie zauważyłem, żeby ludzie jakoś specjalnie nimi jeździli, nie odczuwa się tego jakoś bardzo mocno (a trasa przez Kościeliską jest przyjemna, więc jazda dorożką za kilkadziesiąt złotych moim zdaniem średnio ma jakikolwiek sens).

Przejazd dorożką w Dolinie Kościeliskiej

Brama Kantaka - zaraz po wyjściu z Kir



Etap 1: Brama Kantaka (Niżnia Brama Kościeliska) i Wyżnia Kira Miętusia


W Kościeliskiej są 3 "bramy" - a pierwsza z nich, Niżnia (Kantaka), jest tuż za wejściem. Ogólnie to to jest takie zwężenie skalne (wąwozem bym tego nie nazwał), ale stosunkowo krótkie - i zaraz za nim jest Wyżnia Kira Miętusia. Ta ostatnia to sporawa, dość płaska polana. Niby wydaje się, że jest strasznie wielka - ale jej koniec w miarę chodzenia jakoś sam się przybliża i po chwili jesteśmy już na pierwszym rozdrożu. Na samej polanie poza fotogenicznością miejsca i bacówką nie ma za wiele ciekawych rzeczy, no po prostu duża przestrzeń.

Wyżnia Kira Miętusia (ze szlakiem przez Dolinę Kościeliską)

Rozdroże na Cudakowej Polanie


Na pierwszym rozdrożu, tuż przed mostkiem, można odbić w lewo na Ścieżkę nad Reglami w stronę Miętusiego Przysłopu (czarne znaki) albo na Ciemniak (czerwone znaki). Chwilę później, ale tym razem w prawo, znowu można skręcić na Ścieżkę nad Reglami - tyle że w kierunku dolin Lejowej i Chochołowskiej.

Długość 1. etapu (przystanek w Kirach - rozdroże na Cudakowej Polanie): ok. 2 km



Etap 2: Stare Kościeliska + Brama Kraszewskiego (Pośrednia Brama Kościeliska)


Zaraz za pierwszym rozdrożem wchodzimy na Cudakową Polanę (dość charakterystyczne jest to, że wzdłuż szlaku są posadzone drzewa) - ale tak naprawdę to tutaj nie ma za wiele ciekawszych rzeczy. Chwilę później wchodzimy na Stare Kościeliska, na których warto rzucić okiem na kapliczkę zbójnicką (żeby było zabawniej, została ufundowana przez... górników) - a dosłownie parę minut dalej zaczyna się już Brama Kraszewskiego, czy jak kto woli - Pośrednia Brama Kościeliska.

Na Cudakowej Polanie (czerwiec 2017)

Kapliczka zbójnicka - Stare Kościeliska



Dochodzimy do drugiego rozdroża (przy Lodowym Źródle) - czarny szlak (jednokierunkowy, otwarty od 26 kwietnia do 30 października) idzie w lewo do Jaskini Mroźnej, niebieski w prawo na Halę Stoły. A my idziemy dalej prosto za zielonymi znakami.

Początek niebieskiego szlaku na Halę Stoły

Brama Kraszewskiego


Brama Kraszewskiego to już raczej wąwóz - z charakteru przypomina trochę Homole, ale widać, że jest już trochę większy, niż ten z Pienin. Oczywiście cały czas nieodłącznie towarzyszy nam potok - moim zdaniem to jedno z najciekawszych miejsc na tym szlaku (chociaż takiej Wyżniej Kirze też niczego nie brakuje). Kończy się mniej więcej tam, gdzie do naszej trasy dobija czarna ścieżka z Jaskini Mroźnej - są tam ławeczki i toi toi, to mniej więcej połowa doliny. A po prawej stronie mamy coraz ciekawsze widoki na okoliczne skały. Następne ciekawe miejsce to Pisana Polana (10 minut od końca Pośredniej Bramy), ale to już dalsza część szlaku.

Końcówka Bramy Kraszewskiego


Długość 2. etapu (rozdroże na Cudakowej Polanie - początek Pisanej Polany): ok. 3 km


Etap 3: Pisana Polana + Brama Raptawicka (Wyżnia Brama Kościeliska) + Polana Smytnia


Do Pisanej Polany dochodzimy po jakichś 10-15 minutach od chwili, kiedy odeszliśmy od Bramy Kraszewskiego. Polana nie jest aż taka duża, jak ta, którą mijaliśmy na samym początku - ale widokowo niezła, zwłaszcza kiedy popatrzy się w lewo (na Saturna, Ratusz i inne turnie), w prawo też ładnie - chociaż moim zdaniem trochę mniej spektakularnie. Na samej Pisanej Polanie są ławeczki i toi toie, dojeżdżają tutaj też bryczki z Kir. Aha, no i kończy się żółty szlak (jednokierunkowy) z Wąwozu Kraków.

Turnie nad Pisaną Polaną (czerwiec 2017)

Pisana Polana - Tatry Zachodnie


Dosłownie 3 minuty za Pisaną Polaną jest już ostatnia - Wyżnia Brama Kościeliska, inaczej Brama Raptawicka. I tu zaczyna się odchodzenie szlaków... najpierw w lewo odchodzi żółta ścieżka do Wąwozu Kraków i Smoczej Jamy (ta sama, która kończyła się na Polanie Pisanej), potem po prawej kończy się czerwony szlak z Jaskini Mylnej - a jeszcze kawałek dalej w prawo biegną razem dwie drogi: czerwona i czarna (odpowiednio do jaskiń: Mylnej i Raptawickiej), które rozdzielają się dopiero kawałek wyżej. Na samym ich początku wisi łańcuch, co nie znaczy, że jest nie wiadomo jak trudno (ale wejście w szpilkach czy klapkach tak trochę odpada). (aha, wszystkie szlaki z Kościeliskiej do jaskiń, poza Raptawicką, są jednokierunkowe)


Odejście na żółty szlak do Wąwozu Kraków

Brama Raptawicka - ścieżki prowadzące do Jaskiń Pawlikowskiego

Szlak do Jaskini Raptawickiej/Mylnej w przybliżeniu


Potem mamy już tylko niecałe pół godziny do schroniska. Tu idziemy przez trochę wkurzające mikro-górki - nie wiem dlaczego, ale jakoś wydają mi się średnio sympatyczne. I dochodzimy do Polany Smytniej - już ostatniej na naszej trasie (przechodzimy dosłownie jej brzegiem). Zaraz za nią żegnamy się z Potokiem Kościeliskim, mamy już ostatnie rozstaje dróg - zielony szlak idzie na Ciemniak przez Dolinę Tomanową, czarny - nad Smreczyński Staw, a żółty (prosto) - do samego schroniska na Hali Ornak (które jest może 100 m dalej) i dalej na Iwaniacką Przełęcz.

Schronisko w Kościeliskiej (Hala Ornak)


Długość 3. etapu (początek Pisanej Polany - schronisko na Hali Ornak): ok. 2 km




Bonus: Smreczyński Staw



Z rozstajów zaraz przy schronisku wiedzie jeszcze jeden szlak - czarny nad Smreczyński Staw (mapowy czas przejścia: 30 minut, w dół 25) - jeśli sama Kościeliska to trochę mało, to można jeszcze się tam przejść. Ścieżka to w zasadzie chodnik z kamieni przez las. Bliżej końca robi się trochę bardziej stromo - ale nie trwa to jakoś nie wiadomo jak długo. Nad stawem ławeczki i bardzo fotogeniczny widok na główną grań Tatr Zachodnich. No i oczywiście smreki (czyli po góralsku po prostu świerki) - nazwa zobowiązuje :)

Szlak do Smreczyńskiego Stawu

Smreczyński Staw - ładne, fotogeniczne i w miarę spokojne miejsce


Długość szlaku nad Smreczyński Staw: ok. 1,5 km


Jeśli nie planujemy żadnych dalszych wycieczek, to powrót do Kir ze schroniska na Ornaku/Smreczyńskiego Stawu odbywa się tą samą drogą. Można oczywiście zboczyć na któryś z mniejszych szlaków (typu Jaskinia Raptawicka) - ale zasadniczo idziemy cały czas za zielonym oznakowaniem.


Może zainteresować Cię też:



Tatry - najwyższe góry w Polsce, przez dość długi czas rzadko były moim celem podróżniczym. Teraz podoba mi się tam w zasadzie tak bardzo, jak w różnych innych górach - zajrzyj tutaj, żeby zobaczyć moje tatrzańskie artykuły. A jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

8 komentarzy:

  1. Całe dzieciństwo spędziłam w tamtych miejscach. Nie było lata, abym nie odwiedziła Kościeliska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niestety nie było aż tak fajnie - w Tatrach (mając powiedzmy 10 lat) byłem raz na tzw. ruski rok...

      Usuń
  2. To jedno z moich ulubionych miejsc w Tatrach, jestem przynajmniej 2 razy w roku w górach i niemal zawsze się tam kieruję. To dobre miejsce wypadowe i przede wszystkim rozgrzewka dla mięśni na cięższe wyprawy :) A widoki zapierające dech w piersiach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię Kościeliską! fajne miejsce, takie rozgrzewkowe i w miarę widokowe :) chociaż jest sporo ludzi, to jednak dolina jest dość sympatyczna

      Usuń
  3. To moja okolica:) Mieszkałam tam całe życie i jak tylko wracam do domu, zawsze idę do Doliny Kościeliskiej i nad Staw:) Urocza jest też Hala na Stołach, jest tam po prostu pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie na Stołach jeszcze mnie nie było - muszę tam iść następnym razem :)

      Usuń
  4. Kiedyś w Dolinie Kościeliskiej złapał mnie taki deszcze, że wylewałam wodę z butów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też miałem taką sytuację - ale to nie było w Kościeliskiej, tylko na Gęsiej Szyi. 5 godzin łażenia w deszczu, a na koniec musieliśmy wylewać wodę z butów (to był chyba mój pierwszy raz w Tatrach w ogóle)

      Usuń