środa, 22 listopada 2017

Południowo-wschodnie klimaty 2017. Część 7 - lans na bułgarskim wybrzeżu

29 lipca 2017

Budzę się, a nad pałatką słoneczna lampa! Dosłownie. Pogoda żyleta, ani jednej chmurki - więc pomysł udania się na plażę wpada sam z siebie. Po prawie tygodniu deszczu po prostu potrzebujemy jakiegoś plażingu-smażingu-leżingu ;)

Pierwszy bułgarski biwak

Suniemy do Pomoria. Miasteczko okazuje się dość typowym kurortem - ale idziemy nad samo morze (bo czemu nie, zobaczyć zawsze można). Chociaż ludzi pełno - są Słowacy, Rosjanie, Bułgarzy, no i oczywiście rodacy - rozkładamy się na plaży. Polaków jest tu na tyle sporo, że kantory przyjmują nawet złotówki (inna sprawa, że przelicznik jest mocno niekorzystny).

Na plaży jest sporo ludzi


Zostajemy na plaży kilka godzin, zobaczyć, jak to jest pobyć sobie na takiej typowej, popularnej wśród "innostrańców" plaży, nad którą górują hotele. Morze jest w tym miejscu naprawdę płytkie i jakoś nie ma fal... kojarzy mi się bardziej z takimi basenami hotelowymi, niż z wybrzeżem. Ciężko uwierzyć, że stepy i klify na Ukrainie to to samo morze... w każdym razie więcej czasu spędzam na opalaniu się, niż na rzeczywistym pływaniu (normalnie proporcja wygląda wręcz odwrotnie). Tak więc przez parę godzin lansujemy się nad bułgarskim morzem, trochę przypadkiem ;)

Pomorie widziane z mola - dość typowy kurort


Samo Pomorie jest dość turystyczne, ale udaje się znaleźć też sympatyczne zakątki, jak np. knajpka, w której jemy. Pomimo tego, że jest 15, jesteśmy tam w zasadzie jedynymi gośćmi, i nie jest to spowodowane paskudnym jedzeniem ;) wracamy do "masziny", po drodze kupując kilka suwenirów.

Klimatyczna szafka na automat z kawą ;)

Pomorie - knajpka na uboczu. Nie ma ludzi, jest naprawdę spokojnie


Zmierzamy do Sozopolu - w końcu i tak jest po drodze na południe, więc fajnie byłoby go zobaczyć. Jest całkiem ładnie, chociaż ludzi sporo - trochę klimatu czuć tylko w niektórych bocznych uliczkach, ale i tak nie ma go dużo. Właściwie najlepszym miejscem są skały na końcu Sozopola, z których ładnie widać otoczenie miasta (co prawda na brzegach morza wyrosło sporo hoteli, ale sam w sobie widok może być). Włóczymy się trochę po miasteczku, zjadając pyszne, południowe morele (co jak co, ale poza skałami chyba właśnie one były najlepszą rzeczą w Sozopolu). Jeszcze tylko 4 BGN opłaty parkingowej i zaczynamy rozglądać się za jakimś noclegiem.

Sozopol - początek Starego Miasta

Sozopolska cerkiew na starówce

Ulica z pamiątkami - Sozopol

Drewniany, stary dom (Sozopol)

Hotele na bułgarskim wybrzeżu

Sozopol, jedna z bocznych ulic


Jadąc od Burgas, mijaliśmy parę kempingów - zajeżdżamy tam sprawdzić, bo na pierwszy rzut oka wyglądają sympatycznie. Jedno pole namiotowe 25 BGN (55 zł), drugie 38 BGN (82 zł!)... już same ceny dość skutecznie zniechęcają. Jakoś mało kempingowe te kempingi. No a kiedy wchodzimy na plażę, sąsiadującą z jednym z nich, w ogóle przestaje być sympatycznie. Tego typu pola namiotowe nadają się chyba tylko na bardziej stacjonarny pobyt, zupełnie nie nasze klimaty.

Poprzestajemy tylko na siedzeniu nad wodą do zachodu słońca (tutaj też morze jest aż za bardzo spokojne); mamy pomysł, żeby zanocować w pobliskich krzakach, ale chyba ktoś wcześniej już coś takiego wymyślił. Teraz przy nim stoi radiowóz... postanawiamy stlenić się szybko na południe, bo tu nie znajdziemy żadnego sensownego miejsca na spanie.

Plaża gdzieś między Burgas i Sozopolem

Zachód słońca na bułgarskim wybrzeżu


Daleko nie trzeba szukać. Już po niecałych 10 km wyszukujemy miejscówkę na łące, niedaleko drogi Burgas - Achtopol. (przy okazji, to mój 50. nocleg na dziko!) Komarów dzisiaj cała masa, tak jak na biwakach w Rosji (to chyba jakaś odmiana ze wschodu, w każdym razie są tak ze 3 razy bardziej upierdliwe, niż te, które są u nas). Jutro chcemy coraz bardziej przybliżać się do Turcji, aż zobaczymy powiewającą czerwoną flagę z białym półksiężycem i gwiazdą...


Może zainteresować Cię też:







Bułgarię odwiedziłem w 2017 roku - byłem m.in. na wybrzeżu, ale również we wnętrzu kraju czy w jego stolicy - Sofii. Wybierasz się tam? Przeczytaj moje artykuły o BułgariiA jeśli chcesz dowiadywać się o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie i przytulne miasteczko. Powoli ruszam na Bałkany, więc wszelkie informacje są cenne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę! :) jakbyś miała jakieś pytania, to chętnie odpowiem

      Usuń
  2. Ceny na campingu jak w Italii!! Ale wyprawa świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt, ceny dość kapitalistyczne ;) ale mimo to faktycznie było super - Bułgaria bardzo mi się spodobała!

      Usuń
  3. Większość kempingów w Bułgarii jest dość specyficznych. Raz trafiliśmy na jeden, było dość późno i owszem, mogliśmy się rozbić namiotem, ale nikt nie dał nam klucza do kibla, bo te były zamykane. W efekcie nie mieliśmy do nich dostępu. Było uroczo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my mieliśmy przygodę z kiblem na ukraińskim wybrzeżu (też kemping)... rozbiliśmy się, ale wokół nie było żadnych krzaków i jedynym wyjściem był właśnie ten kibelek. Zapachy ciężkie do zniesienia ;) ale tak czy inaczej tamto miejsce wspominam całkiem fajnie - kibel też był częścią klimatu kempingu :D

      Usuń
  4. Będąc cztery lata temu w Bułgarii nocowaliśmy w Tsarevie. To tylko 30 km od tureckiej granicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Carewa do Rezowa rzeczywiście jest 30 - ale do przejścia 60 :)

      Usuń
  5. Cały czas się zastanawiam nad Bałkanami. Nie byłem tak jeszcze samodzielnie. Myślisz, że akurat Bułgaria jest dobrym kierunkiem na pierwsze państwo w Bułgarii? Czy poleciłbyś inne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Bułgaria to fajny bałkański kierunek jak na pierwszy raz :) ja zaczynałem od Rumunii /w której również mi się podobało/ - ale na pewno nie polecam Chorwacji na pierwszy bałkański raz, ze względu na to, że nie ma tam tego wschodniego klimatu, a jest jak na zachodzie

      Usuń