środa, 17 kwietnia 2019

Krokusy w Tatrach 2019 (bez tłumów)

31 marca 2019

Od kiedy ostatni raz zszedłem z gór - konkretnie to z Łysicy w sylwestra (relacja in progress) - ciągle się nie składało na kolejny wyjazd. A to mi się nie chciało, a to zła pogoda / lawinowa czwórka, a to nauka (!). W skrócie: prawie całą zimę spędziłem na przysłowiowej sofie. Tymczasem warunki w niższych partiach zrobiły się wiosnopodobne - więc wygrzebałem z pamięci stare plany z listy "do zrobienia w zimie" (czyt. kiedy na górze jest jeszcze śnieg - w lecie nie ma na to czasu).

Krokusowo




Na początku wcale nie zamierzałem jechać do Zakopanego. Plan był na Turbacz - ale po wysiadce w Nowym Targu okazuje się, że mam 40 minut czekania na busa. Wybór między czekaniem a jazdą do Zakopca jest dość prosty i godzinę później jadę już w następnym busie w stronę... Chochołowskiej. Wysiadam w Kirach (obstawiam armagedon w Chochołowskiej), wybieram zielony szlak. Brzmi jak wejście do Kościeliskiej. Mam nawet przez chwilę taki pomysł, ale skręcam w przeciwną stronę. Czytaj - na Butorowy Wierch. (więc właściwie tytuł posta powinien brzmieć: "Krokusy na Podhalu", bo Butorowy, tak jak Gubałówka, w Tatrach bynajmniej nie leży)

Szlak na początku to po prostu ulica. Nuda. Ale jakieś 15 minut od wyjścia z Kir już mam pierwsze zdjęcia krokusów (!) - chyba rekord. I co najlepsze, nie ma w ogóle ludzi:

Wiosenne Podhale

Kościeliski krokus

Początek sezonu, jeszcze nie ma sławnych dywanów

Krokusowo


Po godzinie podchodzenia (uroki robienia nienormalnej ilości zdjęć) asfalt się kończy. I jednocześnie spoglądam do tyłu - odsłania się panorama połowy Tatr. Robię kolejne 1000500100900 zdjęć i porzucam asfaltówkę (na rzecz błota). To ostatnie zmienia się zaraz w wąską ścieżkę między krokusami. Idę przez sam środek fioletowego pola - ludzi w dalszym ciągu brak (nie mówiąc już o taśmach odgradzających najładniejsze miejsca). Chociaż uważam, że krokusy są lekko przereklamowane (widziałem w górach już sporo ładniejszych rzeczy :-D ), to jednak zawsze dodają klimatu*.

* - nie dotyczy spędów w Chochołowskiej, gdzie jest człowiek na człowieku, a kolejka do kasy jest większa niż w majówkę w Medyce ;-)

Wiosenne Kościelisko

Podhale czy lubelskie?

Nie zarejestrowałem ludzi

Gdzieś na zboczach Butorowego Wierchu

Kwitnące krokusy


Krokusowy odcinek kończy się tak szybko, jak się zaczął - i wchodzę w las. Tu dla odmiany warunki zimowe - w dalszym ciągu leży śnieg. Szczyt osiągam po jakichś 10 minutach. Nigdy wcześniej (!) tu nie byłem, więc teraz przynajmniej "odkrywam" coś nowego. Górka jak górka - wierzchołek jest w większości zalesiony, stoi parę domów na krzyż i jest górna stacja krzesełka (dzisiaj na głucho zamknięte). 1160 metrów nad poziomem morza zdobyte!

Od Butorowego zaczynam już powoli schodzenie granią Gubałówki :-D (btw. jakkolwiek by to śmiesznie nie brzmiało - Gubałówka jest pewnego rodzaju granią). I pojawiają się pierwsi ludzie od momentu wyjścia z Kir. Bez większych emocji docieram do właściwej Gubałówki - na której już widać, że sezon się rozkręca. Biegające dzieci, stoiska z pamiątkami i - zwłaszcza w stosunku do Butorowego - tłok (chociaż, jak na Gubałówkę, i tak jest dość spokojnie) powodują moje lekkie zdegustowanie ;-) i po kilku szybkich sesjach zdjęciowych oddalam się.

Między wiosną a zimą

Górna stacja kolejki na Butorowym Wierchu

Wiosenno-zimowy Butorowy

Główna zaleta Gubałówki: widać z niej Tatry :-D

tłumów brak

Bańska Niżna i okolice


Zejście z Gubałówki jest już przyjemniejsze. Chociaż mam pomysł pójścia prosto na Poronin, to jednak skręcam i idę tym samym szlakiem, na którym byliśmy na spotkaniu bloGÓRsfery - niebieskim do Zakopca. Jak łatwo się domyślić - strzał w dziesiątkę ;-) znowu nikogo nie ma, warunki są wiosenne (na dole termometr wskazuje +18), a atmosfera wręcz zachęca do uskuteczniania chilloutu. Nie ma czasu, trzeba zbiegać na dół - Szwagropol nie będzie czekać :-D

Giewont i Czerwone Wierchy (to te górki po prawej)

Wiosenne Tatry

Zakopane + Giewont

Pomimo pory roku w ogóle nie ma śniegu

Podtatrzańskie krokusy 2019

Giewont

Zakopiański dworzec


Butorowy Wierch bardzo pozytywnie zaskakuje! Ilością ludzi i krokusów :-D a poza tym można go uznać również za stosunkowo urokliwe miejsce, pozbawione komercji i hałasu znanego z Zakopca. Poza tym szlak jest dość krótki - ok. 11 kilometrów (z Kir do Zakopca), na lajcie do przejścia w 3,5 - 4 godziny. A jakby to było komuś za długo - zawsze można skorzystać z kolejki na Gubałówkę ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz