czwartek, 15 października 2015

Serbskie informacje praktyczne (2015)

W ubiegłym roku napisałem informacje praktyczne na temat Serbii. Wtedy byłem tam ledwie 6 godzin, zwiedzając Suboticę nieopodal granicy z Węgrami. Na szczęście w tym roku udało mi się nieco dokładniej zobaczyć ten kraj, odwiedzając go w czasie podróży "Przez nieznaną, bałkańską naturę 2015". W związku z tym, siłą rzeczy, informacje praktyczne wymagają aktualizacji!




Dla kogo Serbia?

Generalnie jest to kraj raczej górzysto-wyżynno-pagórkowaty (oprócz Wojwodiny, gdzie królują pola słonecznikowe i płaskie tereny rolnicze). Z racji braku wybrzeża, odnajdą się tam ludzie raczej nastawieni na zwiedzanie, szukanie miejsc poza szlakiem i chodzenie po górach, a nie ci lubiący wyłącznie "plażing, smażing i opalażing". Serbia jest też świetnym krajem dla miłośników niskobudżetowych podróży (za pół kilo porządnego mięsa w równie porządnej knajpie płaci się 20 PLN, co chyba nie jest wygórowaną ceną, u nas kosztowałoby to pewnie z 60 - 70 PLN, jak nie lepiej).

Ceny w Serbii:

Serbska waluta to dinar (nie mylić z macedońskim denarem!), inaczej zapisywany jako RSD. 1 złoty to jakieś 28 - 29 dinarów. Trzeba wziąć pod uwagę, że złotówkę w Serbii raczej trudno wymienić, więc trzeba wziąć ze sobą dolary lub euro (preferowane to drugie, jeśli mamy w planach jeszcze Czarnogórę, Kosowo lub Grecję - tam oficjalną walutą jest euro).

Same ceny są raczej niższe od polskich, szczególnie niedrogie są owoce (zwłaszcza na północy, bo to zagłębie rolnicze kraju i co najmniej połowy Bałkanów). Nie pamiętam, żeby coś kosztowało więcej niż w Polsce (no dobra - roaming jest drogi, bo Serbia nie jest w UE).

Rada: Jeśli chcemy zaoszczędzić na jedzeniu/paliwie (to ostatnie jest bardzo tanie), a jesteśmy w południowej części Węgier lub na zachodzie Rumunii - wybierzmy się do Serbii! 

Jakość dróg:

Drogi w Serbii są naprawdę dobrej jakości (no może poza paroma wyjątkami, np. kiedy zaskoczyła nas wyrwa na pół drogi, szczęśliwie dało się ją ominąć). Tempo przemieszczania się jest naprawdę sprawne (no chyba, że jesteście wariatami tak jak my i jeździcie po zapomnianych górkach i szutrowych drogach ;) ). Do tego są absolutnie bezpłatne, z wyjątkiem autostrad, gdzie płaci się na bramkach, pojęcie winietki tam nie istnieje.

Główne atrakcje kraju (subiektywny wybór):


  • Subotica (1) - miasteczko na północy Serbii, w węgierskim stylu, bardzo ładne. Warto zobaczyć, bo nie jest zadeptane przez masową turystykę. Poza tym często wiedzie przez nią droga do Grecji - może warto się czasem zatrzymać?
  • Bajmok, a raczej położone w nim przejście graniczne (2) - przejście graniczne totalnie na uboczu, w szczerym polu, odprawy szybkie, samo przejście niemal nieznane... do tego sam wygląd serbskiej części przejścia sprawia, że choćby dlatego warto je zobaczyć :)
  • Novi Sad (3) - sympatyczne miasto studenckie, idealne do zwiedzania wieczorem, kiedy ludzie idą do klubów na imprezę, a my możemy cieszyć się spokojem.


  • Zapomniane góry na zachodzie kraju (4) - to miejsce TRZEBA zobaczyć. Góry z kategorii "stuprocentowo poza szlakiem", podejrzewam, że rzadko kto tam zagląda. Chyba jedno z najbardziej nieodkrytych miejsc w Serbii (a może nawet i w Europie!).
  • Góry Zlatibor (5) - jak sama nazwa wskazuje, jest w nich dużo "złota". Może to złoto nie przejawia się fizyczną obecnością, tylko kolorem połonin, ale zawsze jest. No i jest piękne - średniej wysokości góry ze złotymi łąkami ;)
  • Góry Zlatar (6) - mimo, że w zasadzie sąsiadują ze Zlatiborem, są zdecydowanie inne. Czerwone skały, urwiska, jeziora - generalnie bardziej "górskie".
  • Sombor (7) - miasteczko jeszcze mniej znane niż Subotica, położone koło granicy z Węgrami i Chorwacją. Coś jak połączenie Novi Sadu i Suboticy, przynajmniej ja to tak odebrałem.
Numery nie mają związku z tym, jaką ocenę wystawiłem miejscu, tylko są ustawione w kolejności, w jakiej odwiedzałem wszystkie te lokacje. Moja ocena jest taka: wszystkie te miejsca warto zobaczyć :)

Co zjeść w Serbii?

Serbska kuchnia jest generalnie dosyć ciężka i prosta (opiera się na produktach naturalnych, często jeszcze do tego zgrillowanych), ale za to bardzo sycąca, niedroga i zdrowa - pół kilo mieszanego mięsa (mijesano meso) kosztuje tylko 20 PLN (w knajpie!) i jest posiłkiem starczającym na cały dzień (tak samo jak cevapcici - paluchy wołowo-wieprzowe, też wystarczają na cały dzień i są w dosyć podobnej cenie). Wszystkie "nie-wege" serbskie posiłki są z mięsa dobrej jakości - inaczej nie byłoby dobre, a nie uświadczyłem w Serbii niedobrego jedzenia.

Inna potrawa to burek - ciasto filo z serem, mięsem, warzywami czy nawet owocami w środku. Może być skromnym obiadem albo sensownym śniadaniem/kolacją. Dodatkową zaletą jest to, że ma naprawdę śmieszną cenę, bo to od 2 do 5 PLN w pekarze (bałkańskiej piekarni).

Na deser można zjeść palacinkę, czyli naleśniki, zazwyczaj podawane na słodko. Kosztują podobnie jak burki (mogą być trochę droższe). Zwykle do wyboru jest eurokrem i nutella (które są dla mojego podniebienia w zasadzie tym samym, eurokrem jest nieco tańszy), czasem wybór jest nieco bardziej zróżnicowany, np. można kupić z dżemem albo z innym nadzieniem.

Może zainteresować Cię też:
W Serbii byłem do tej pory 3 razy. Wybierasz się tam? Przeczytaj moje teksty o niej. A jeśli chcesz dowiadywać się o, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na FB (facebook.com/zamiedzaidalej).

S.

20 komentarzy:

  1. Serbię mam nadzieję z roku na rok poznawać lepiej, a nie tylko z perspektywy autostrady i jej okolic. Jednak wciąż bardziej ciągnie nas do Albanii czy Macedonii, ale i Serbii musimy dać w końcu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, koniecznie, dajcie szansę sercu Bałkanów! ;) Jak wszedłem na Twojego bloga pierwszy raz, to się zdziwiłem, że tak mało o Serbii. Chociaż mnie też dosyć mocno ciągnie do Czarnogóry czy Macedonii, to w bałkańskiej podróży '15 osobiście nie mogłem pominąć Serbii, bo jest za bardzo interesującym krajem! :)

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że Serbię odwiedzę w najbliższym czasie, bo marzę o niej od lat. Na razie Serbię mam na pocztówce w domu, którą niedawno otrzymałam :) Fajne, praktyczne info - na pewno się przydadzą przed podróżą! Pozdrowienia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przejechałam calutką Serbię jadąc autobusem ze Stambułu do Polski, dostałam na granicy pieczątkę i na ziemi serbskiej spędziłam całe 10 min :) Trzeba koniecznie zobaczyć, bo aż wstyd, że tak mało o tym kraju wiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Na szczęście Serbia nie jest jeszcze skomercjalizowana ;)

      Usuń
  4. Przydatny, do wykorzystania w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj nie przepadam raczej za serbską kuchnią -tą mięsną. Tylko sałatki są ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, a ja jakoś nie mogłem przekonać się do sałatek. Dobre to, co danej osobie smakuje ;)

      Usuń
  6. Wszystkie najlepsze dania świata są proste, sycące i w ogóle pyszne :D A jak sobie przypomnę burki (czy gibanice) na bałkanach to ślinka cieknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burki to dla mnie hit, tak samo jak cevapi. Ogólnie bałkańska kuchnia jest pyszna :D

      Usuń
  7. Mi się wydaje, że ja w Serbii wymieniałam złotówki, ale to było dawno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tylko w Novim Sadzie uświadczyłem kantor ze złotówkami (i był chyba 1 na całe miasto), więc napisałem, że raczej trudno je wymienić. A jak ktoś podróżuje po prowincji? Wtedy szansa na wymianę złotówek jest naprawdę nikła...

      Usuń
  8. Ja polecam Devil's Town na południu :) Spotkałam tam sympatycznego drwala, który ugościł mnie winem i rakiją, a rano wpuścił za darmoszkę do Miasta Diabła :D Miejsce magiczne szczególnie o poranku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;) Davolja Varos (Miasto Diabła) chcieliśmy zobaczyć, ale na wyjeździe zmieniliśmy trasę i zamiast przez Serbię i Kosovo, pojechaliśmy po raz drugi przez Albanię i Montenegro :)

      Usuń
  9. do atrakcji dodałbym niewątpliwie (z tych co widziałem osobiście):
    - Belgrad - z swoją twierdzą, secesyjną zabudową i jednocześnie wielkomiejskim klimatem, ale w bałkańskim stylu,
    - twierdzę w Smeredevie, jedną z większych w Europie,
    - Topola - mauzoleum królewskie w pięknie zdobionej cerkwi,
    - Nisz - znowu twierdza, do tego Wieża Czaszek, obóz koncentracyjny i resztki antyczne,
    - Gamzigrad - ruiny rzymskiego pałacu cesarskiego wpisane na listę UNESCO,
    I chyba najważniejsze:
    - piękne średniowieczne cerkwie przy granicy z Kosowem - Studenica, Sopocani, Petrova crkva i Zica. Część wpisane na listę UNESCO.

    Nie porównując z górami, ale z Somborem, Suboticą i Nowym Sadem (tam akurat byłem): to zupełnie nie ma co stawiać w jednym szeregu, bo to totalnie inna kategoria ;) No, ale tamte obiekty są dokładnie nie w tej części Serbii o której tu piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych miejscach wiedziałem, ale nie opisywałem, bo w żadnym z nich niestety nie byłem :/ generalnie te informacje kierowałem do ludzi, którzy lubią zwiedzać różnorodne miejsca podczas podróży :)

      Usuń
    2. jasne, opisuje się miejsca w których się było, inaczej to bez sensu ;) Natomiast u Ciebie wyraźnie widać jakimi trasami się poruszałeś - w sam raz dla kogoś jadącego do Czarnogóry. Na trasę do Macedonii to trochę nie po drodze ;)

      Usuń
    3. Do Macedonii wjechaliśmy od Albanii, wyjechaliśmy też od Albanii. Więc trasa trochę nieoptymalna, ale za to bardzo fajna ;)

      Usuń