sobota, 10 października 2015

Cieszyn bis - drugie ogólnopolskie spotkanie blogerów podróżniczych (relacja z soboty).

9 października 2015
Rozmowa telefoniczna z Tatą:
- O której pasuje ci wyjazd?
- A tobie jak? Dostosuję się.
- A ile się jedzie z Krakowa do Cieszyna?
- Nie wiem, jakieś dwie, dwie i pół godziny.
- Dobra, to jutro o 8.30 możemy wyjechać?
- OK, będę.

I tak zaczęła się nasza wycieczka do Cieszyna...



10 października 2015
Wstaję o 8.15 (efekt reisefieber spowodował to, że nie mogłem spać, więc obudziłem się późno). Po ogarnięciu się w trybie ekspresowym, koło 8.50, z 20-minutowym opóźnieniem, wsiadam do auta. Jedziemy w kierunku Cieszyna - w okolicach Bielska orientuję się, że mam 5 minut do rozpoczęcia spotkania. No ale nic, trzeba jechać dalej.

Na miejscu jesteśmy o 11.15 - wysiadam pod hostelem 3 Bros. Trochę zestresowany (i spóźniony) idę na górę i zajmuję sobie miejscówkę. Okazuje się, że zlot rozpoczyna się prawie równo z moim przyjściem (przypadek? nie sądzę ;) ). Pierwsza część jest dyskusją o różnych blogach - takie trochę wskazówki dla niektórych ludzi, co można poprawić w ich blogach.

Później odbywa się chyba najbardziej interesująca część - poświęcony szeroko pojętemu ogólnemu ulepszaniu blogów panel (słuchałem ze sporym zainteresowaniem!). Parę minut po 14 zaczyna się przerwa obiadowa; ze względu na to, że nie możemy spać w Cieszynie i zwiedzić go w niedzielę, idziemy na czeską stronę (jak zresztą większość ludzi ze zlotu).






Obchodzimy prawie cały Cesky Tesin, żeby zjeść vyprazeny syr. Niestety, we wszystkich knajpach i barach śmierdzi papierosami; w końcu znajdujemy jedną "nieśmierdzącą" (Ristorante da Capo). Okazuje się, że dają tam tylko kuchnię włoską... nie kręcimy nosem i kupujemy kurczaka z szynką i serem (dla mnie - chcę, żeby to chociaż minimalnie przypominało vyprazeny syr) i spaghetti bolognese (dla Taty)...

...niestety nie mając koron czeskich (CZK). W Ceskym Tesinie nie ma ani jednego kantoru, wszystkie są po polskiej stronie. Niestety, nie wymieniamy złotówek na korony; w knajpce można zapłacić złotówkami, ale po naprawdę bandyckim kursie - 100 PLN = 500 CZK (przelicznik bankowy 100 PLN = 640 CZK). Co gorsza, nie znamy w ogóle kursu korony w kantorze - efekt jest taki, że tracimy jakieś 12 PLN na osobie. (nie bierzcie z nas przykładu i wymieńcie kasę na korony jeszcze w Polsce!)







Do Polski wracamy kilka minut przed 16. Od razu wbijam do hostelu na kolejną część, poświęconą fotografii podróżniczej i prowadzoną przez Łukasza (kartkazpodrozy.pl). Trwa ona około półtorej godziny (do 17.35), jest do tego całkiem ciekawa. Niestety, o 17.35 musimy się wynosić do browaru - niestety nie mogę wziąć w tym udziału (muszę być w Krakowie o ludzkiej porze), więc kieruję się prosto do samochodu.

Z Cieszyna wyjeżdżamy o 18, jedziemy przez Bielsko - Białą, Andrychów, Wadowice, Skawinę (tutaj obowiązkowy postój na zapiekanki ;) ) do Krakowa, do którego docieramy o 20.30. No a zaraz potem zaczynam pisać niniejszy post :)

Dzięki wszystkim i każdemu z osobna za przybycie i miłą atmosferę! I co poniektórym za ogarnięcie całego zlotu i fajne, ciekawe prowadzenie ;)

Może zainteresować Cię też:
W Czechach byłem do tej pory... oj, wiele razy, już nie liczę! ;) Wybierasz się tam? Przeczytaj moje czeskie teksty. A jeśli chcesz dowiadywać się o, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na FB (facebook.com/zamiedzaidalej).

S.

20 komentarzy:

  1. Hej Szymon! Fajnie, że byłeś :) Super relacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Mam nadzieję, że na III edycji uda się być jak należy ;)

      Usuń
  2. do niedawna w Czeskim Cieszynie kiepsko było z knajpami do jedzenia, ale ostatnio znalazłem kilka fajnych miejsc. Jedna restauracja jest tuż obok pizzerii, w której się stołowaliście - bodajże Restaurace 7. Smaczne jedzenie, duże porcje i na pewno nie można tam palić przynajmniej w jednej części. Z pizzerii - jest taka niedaleko rynku, oprócz włoskich dań dają też czeskie.

    Kurs 1 korona=2 zł to ostatnio jest w Rep. Czeskiej wszędzie taki sam - w Sudetach też sobie tyle życzyli... trudno się dziwić - łatwiej policzyć i zarobić na zapominalskich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat zajrzeliśmy do Restaurace 7 - niestety, śmierdziało (a raczej nie chcieliśmy jeść w smrodzie z dymu). Na rynku w Ceskym Tesinie nie byliśmy, bo czas trochę gonił (ale będziemy pamiętać przy następnej wizycie! ;) ).

      A co do kursu - 1 CZK = 2 PLN? To by było ponad 10 razy więcej niż zwykły kurs (my płaciliśmy 1 PLN = 5 CZK, czyli o 5 groszy wyższy przelicznik od bankowego). :)

      Usuń
  3. Klimatyczne miasta nawet przy pochmurnej pogodzie ładnie się prezentują, a szczególnie, kiedy są oblegane przez blogerów podróżniczych. Dzięki za wspólnie spędzony czas. (-:,

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, muszę przyjechać na kolejne spotkanie. Z Australii trochę daleko... Ale gdybym zaplanowała podróż z dużym wyprzedzeniem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mogę Ci powiedzieć, że najbliższy Cieszyn jest na wiosnę, w ubiegłym semestrze był gdzieś w połowie kwietnia. Są co semestr ;)

      Usuń
    2. Szymon, nie wprowadzaj proszę ludzi w błąd. Tak, pierwszy Cieszyn był w połowie kwietnia i drugi przypadkiem nam wyszedł równe pół roku później. Ale nigdzie nie zostało ogłoszone, że to będzie znów Cieszyn, znów na wiosne i że regularność pozostanie taka sama. Ja jako organizatorka sama póki co nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań, ale widzę, ze Ty wiesz lepiej :) pozdrawiam!

      Usuń
    3. ;) po prostu pomyślałem, że będzie po pół roku, jak pisałaś o 'ubiegłym semestrze'. Więc się poprawiam, że "mam nadzieję, że będzie". A czy będzie - pasmatrim uwidim :)

      Usuń
    4. Następny raz będzie w Nowym Sączu :P

      Usuń
  5. Fajna sprawa te spotkania blogerów podróżniczych, szkoda tylko że ciągle się w nie wstrzelić nie mogę. A z tą polską i czeską częścią Cieszyna to super sprawa. Już choćby dlatego warto odwiedzić to miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja osobiście uwielbiam granice, więc dla mnie super rzecz. Obie części Cieszyna są piękne. Zresztą każde miejsce warto odwiedzić, więc... :)

      Usuń
  6. Bardzo fajna relacja! Cieszę się, że wpadłeś nas odwiedzić, następnym razem musisz zostać dłużej, żeby więcej z nami porozmawiać ;) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. True! Zresztą sam trochę żałowałem, że zostałem tak krótko. :)

      Usuń
  7. Fajna relacja i super, że wpadłeś na spotkanie! :) Widzę, że więcej czasu spędziliście w Czeskim Cieszynie. My skupiliśmy się na stronie polskiej, ale chętnie byśmy jeszcze obeszli tę część za granicą... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a my z chęcią spędzilibyśmy więcej czasu w polskiej części ;)

      Usuń
  8. Następnym razem polecam zatkać nos i wejść do tej knajpy śmierdzącej fajkami! Wtedy poczuje się atmosferę miejsca :D Szkoda, że mnie nie było. Widzimy się wiosną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To głównie Tata nie bardzo chciał iść do "fajkowej" knajpy ;) a co do spotkania - no, mam nadzieję, że się uda wreszcie spotkać na wiosnę! :D

      Usuń