czwartek, 19 maja 2016

Dlaczego podróżujemy na wschód?

Często słyszę od znajomych, że "na wschodzie są dzikie kraje". Dobra, tyle że my podróżujemy głównie na wschód, do tych dzikich krajów, w których tylko czyhają na nas bandyci, którzy są gotowi zgwałcić, okraść i zamordować w każdej chwili.


Po prostu lubimy wschód. I w tym miejscu mógłbym postawić już końcową kropkę, ale tego nie zrobię, bo "po prostu lubimy" nic nie znaczy.

To w końcu: dlaczego podróżujemy na wschód?



Zachód nas nie pociąga.


I ja, i Tata nie lubimy krajów zachodnich. Może nie do końca "nie lubimy", ale nie chcielibyśmy podróżować głównie po nich. Ja na zachodzie byłem kilka razy - w Niemczech, Anglii, Włoszech (które można wg mnie pod zachód podciągnąć) i Chorwacji (która w tej chwili jest bardzo zachodnia). Nie żałuję tych wyjazdów, ale nie czuję jakiejś palącej potrzeby wybrania się do nich znowu. Niby jest ładnie... ale czegoś tam brakuje.




Nie lubimy komercji i masowej turystyki.


Taka Siena czy Asyż, jedne z najbardziej znanych miejsc we Włoszech, są moim zdaniem dosyć mocno skomercjalizowane, takich miejsc zwyczajnie nie lubimy. Jasne, znane obiekty są popularne z jakiegoś powodu, ale my naprawdę nie marzymy o sztampowym zwiedzaniu. Wolimy obejrzeć regiony, o których raczej nie piszą w przewodnikach; doświadczenie pokazuje, że te miejsca potrafią być ciekawsze od sztandarowych atrakcji!


Na wschodzie jest klimat.


W Rumunii czy na Ukrainie naprawdę jest ciekawy klimat. Bardzo lubimy oglądać opuszczone miejsca czy piękną naturę (a wschodnia natura różni się od zachodniej tym, że np. na wschodzie raczej nie ma nieuzasadnionych ograniczeń typu "nie wolno pływać w jeziorach", a powiedzmy w naszym Morskim Oku takowe są [wiem, niby to jest spowodowane troską o przyrodę, ale takie jezioro Świteź na Białorusi też jest piękne i nie ma żadnego problemu, żeby się kąpać...])



Nie jesteśmy "wygodni".


Nie lubimy podróżować wygodnie [co wcale nie znaczy, że negujemy tych, którzy tak robią]. Wolimy spać na dziko, stać na granicy (tak, ja akurat lubię atmosferę przejść granicznych), jeździć po dziurawych drogach w Karpatach... na zachodzie nie doświadczylibyśmy czegoś takiego! Świat po prostu byłby nudny, gdyby wszystko było takie samo... my wybieramy naszą, wschodnią drogę.


Chcemy doświadczać "esencji danego kraju".


Wiem, trochę górnolotne wyrażenie :). Chodzi po prostu o to, że mamy potrzebę jeżdżenia do miejsc autentycznych i niekomercyjnych. Oprócz tego jemy lokalną kuchnię, nie siedzimy w internecie całymi godzinami, respektujemy lokalną kulturę, szanujemy miejscowych... po prostu podróżujemy świadomie i staramy się "wchodzić" w dany kraj. Nie jesteśmy typem ludzi, którzy gdzieś jadą i nie wiedzą absolutnie nic o danym miejscu.


Podróżujemy tanio.


Celowo wymieniam to na końcu. Nie jest żadną tajemnicą, że nasze wyjazdy staramy się organizować niskobudżetowo, a wschód to umożliwia. Oczywiście, na zachodzie też da się podróżować tanio, ale wtedy na pewno nie kosztowalibyśmy lokalnej kuchni, znacznie trudniej by nam było spać na dziko i czuć ten klimat, który uwielbiamy...


PS. Żeby było jasne - tekst przedstawia moje poglądy na temat kierunku podróży. Nie neguję podróżowania ludzi, którzy jeżdżą na zachód - a wręcz przeciwnie, często jestem ciekaw ich wyjazdów. Naprawdę byłoby nudno, gdybyśmy wszyscy jeździli tylko na zachód albo tylko na wschód... a tak możemy znacznie bardziej poszerzać swoje horyzonty!


        

18 komentarzy:

  1. i wschód i zachód i północ i południe mają coś w sobie:)
    Czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam! :) ale nam najbardziej się podoba na wschodzie i na południu :)

      Usuń
  2. Lubię zarówno zachód, jak i wschód. Wschód ma tą przewagę, że jest tani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie na wschodzie ogólne ceny są dużym plusem, to fakt

      Usuń
  3. "Na wschodzie jest klimat." - nic dodać, nic ująć :). Też lubię szeroko pojęty wschód.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam rzeczywiście jest super klimat! Podoba mi się zarówno w krajach muzułmańskich (np. Jordania) jak i w byłym ZSRR. Na dalszym wschodzie jeszcze nie byłem ;)

      Usuń
  4. Fajnie, że wybieracie oryginalne miejsca ale te mniej oryginalne też mają swój urok :) Nawet jeśli jedziemy do popularnej Hiszpanii, Francji czy Anglii - zawsze można zboczyć z drogi i odkryć miejsca zupełnie nieznane i wyjątkowe :) Sama wybieram się niedługo do ultra drogiej Szwecji ale planuję ją poznać właśnie budżetowo i od podszewki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda! Np. takie Niemcy są bardzo niedoceniane... inna sprawa, że my, jak mamy 26 dni urlopu w roku (a raczej Tata ma :) ), więc na wyjazdy wolimy kierować się na wschód, bo ten bardzo szybko się zmienia. Śmieję się, że zachód zostawimy sobie na emeryturę ;)))))

      Usuń
  5. Jasna sprawa, że wolimy jeździć na wschód. Wytłumaczenie jest wręcz banalne. Wschód zaczyna się na literę "w", natomiast zachód na literę "z". Jak widać "w" z alfabecie jest przed "z". Chyba nie muszę więcej tłumaczyć. (-:,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajne! :D a tak serio: wschód jest wg mnie znacznie fajniejszy od zachodu ;)

      Usuń
  6. A ja nie lubię generalizować i jeżdżę i tu, i tam. :))))) Wschód też może być drogi i skomercjalizowany, a zachód niekomercyjny i 'prawdziwy' :)))) No i w sumie hasła 'wschód' i 'zachód' nie są do końca jasne, bo w końcu nie ma już rzeczywistej, namacalnej granicy. Taka na przykład Estonia - to wschód, czy zachód? Historycznie to byłoby raz to, raz to, w dwudziestym wieku za żelazną kurtyną, ale w dwudziestym pierwszym to raczej zachód. Ceny w Tallinie to chyba raczej zachód. Język... no cóż, w grupie ugrofińskiej poza Estonią są Finowie, Węgrzy i różne grupy etniczne na dalekiej północy, czyli i w Rosji, i w północnej Finlandii, Szwecji i Norwegii :))))) Jest wprawdzie podział stricte geograficzny, ale chyba nie o nim mówimy :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki "twardy" rozdział między wschodem i zachodem jest chyba najbardziej widoczny np. na granicy Polska-Ukraina :) a co do Estonii: ja np. jej nie zaliczam ani do wschodu, ani do zachodu - po prostu na Litwę, Łotwę i Estonię mówię "Pribałtyka", bo raz jest wschodnio, a raz zachodnio :) chociaż Estonia jest moim zdaniem wschodnio-zachodnio-północna [Estończycy to Ugrofini + są dosyć na północy] ;)

      Usuń
    2. takie mam też przemyślenie, że określenie 'wschód' jest trochę czasem stygmatyzujące (nawet jeżeli określenia 'dziki', 'nieskażony komercją' i tak dalej są dla nas jak najbardziej pozytywne). szczególnie tak czułam w Rumunii - nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś zaliczał ją do Europy zachodniej - i w sumie przed wyjazdem cieszyłam na taką fajną przygodę, że takie 'prawdziwe wakacje', takie dzikie i w ogóle. Może znasz taki zespół, Gogol Bordello się nazywa. I ich muzyka towarzyszyła mi w drodze. Od momentu, w którym wjechaliśmy do Satu Mare było mi zwyczajnie wstyd, że myślałam o wariackiej podróży. Napisałam nawet o tym tekst, który zalega w szkicach od wieków i pewnie nigdy nie puszczę go do sieci. Przeczytaj koniecznie "Przyjdzie Mordor i nas zje" Ziemowita Szczerka. Myślę, że może Cię zainteresować.

      Usuń
    3. generalnie ja przed wyjazdem do Rumunii myślałem, że to jest niemalże kraj 3. świata (wtedy miałem w zasadzie zerowe doświadczenie podróżnicze). Okazało się oczywiście, że się myliłem, a Rumunia okazała się bardzo fajnym krajem [i absolutnie nie nazwałbym jej w tej chwili 3. światem, pomijając, że tego określenia nie cierpię]! Chociaż akurat dzisiaj niektóre moje koleżanki w szkole ogólnie oceniały źle kraje wschodu. Chociaż im, kiedy myślą "wschód" raczej chodzi o właśnie taki stygmatyzujący kontekst tego określenia - a ja, kiedy jeżdżę po wschodzie, nie wynoszę się ponad miejscowych, nie jestem "panem i władcą".

      A co do Szczerka - muszę poczytać, w ogóle trzeba będzie nadrobić zaległości z czytaniem knig!

      Usuń
  7. a ja mam swoje ulubione miejsca i na wschodzie (Bałkany) i na zachodzie (Portugalia) Europy. w miejscach, do których jeżdżę szukam przede wszystkim autentyczności, a tą można znaleźć pod każdą szerokością geograficzną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie do Portugalii jeszczze nie zawiało ;) oczywiście, na zachodzie Europy też może być autentycznie, ale nie wiem czemu, bardziej podoba mi się wschodnia "prawdziwość" :)

      Usuń
  8. Po swoich podróżach mam podobne odczucia. Byłem zarówno na Zachodzie- Francja, Belgia, Niemcy, Włochy oraz na Wschodzie- Rumunia, Węgry, Estonia. I po tych paru podróżach doszedłem do wniosku, że Europie Zachodniej nie można odmówić piękna, idealizmu, itd., jednakże dużo mocniej pociąga tajemniczy, szeroko pojęty Wschód. Często odczuwam nieodpartą chęć zwiedzania prawdziwego piękna, nie sztucznego, wyremontowanego, odbudowanego, ale naturalnego. Lubię patrzeć na ruiny, brzydotę, biedę i dziki krajobraz i jest w tym dużo więcej ciekawego i pouczającego niż w stylu Zachodu.
    Polecam książkę Andrzeja Stasiuka "Wschód", która może być inspiracją do wielu różnych podróży i do odkrycia czegoś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak... generalnie ja też bardzo lubię Wschód - nie podoba mi się komercyjna papka robiona dla turystów (jak to jest np. w polskich górach, że niby folklor, ale nic za nim nie idzie), jakoś wolę miejsca autentyczne, naturalne i takie, które są dla wielu ludzi brzydkie (czyli np. budynki poprzemysłowe); nie lubię zachodu, gdzie wszystko jest takie uporządkowane i... nieco nudne. Stasiuka myślę, że niedługo przeczytam, powoli nadrabiam zaległości w knigach ;)

      Usuń