środa, 23 listopada 2016

Jak dojechać do Rosji?

"Wszystkie drogi prowadzą do matuszki Rasiji" - w sumie tak można by było sparafrazować znane powiedzenie. I w zasadzie to jest prawda, bo dróg do Rosji i pomysłów na dojazd jest tyle, ile podróżujących. Teraz ja postaram się przedstawić kilka propozycji.

Trasy opieram przede wszystkim na naszym doświadczeniu, chociaż może się zdarzyć, że daną trasę pokonałem tylko częściowo (i raczej nie jest to jej 1%, tylko trochę więcej, więc nigdy nie jest tak, że w ogóle nie wiem, o jakiej trasie piszę). Autostradami nie lubimy jeździć, aczkolwiek nie zawsze ich unikamy.


Szutrowa droga, którą jechaliśmy do Rosji (Litwa, sierpień 2016).





A drogi... żeby jechać do Rosji lądem, w większości przypadków musimy przejechać przez Europę Wschodnią (tak, wiem, brzmi strasznie), ale główne drogi - a w części przypadków i boczne - są tam raczej dobrej jakości. Mimo wszystko to jednak nie jest Zachód, mogą być dziurawe odcinki [co w szczególności tyczy się Ukrainy] czy jakiś remont na drodze.

Aha, wybierając się na ogólnie pojmowany poradziecki Wschód, warto mieć w miarę wysokopodłogową maszinę. Nisko zawieszony samochód sprawdzi się przy trasie przez Litwę, ale już na takiej Ukrainie (czy nawet w samej Rosji) nie zawsze. Nie mówię, żeby kupować od razu Nivę czy UAZ-a, ale obniżonego miejskiego auta, szurającego podwoziem o krawężnik też nie ma sensu brać ;) a skoro już o samochodach mowa: trzeba mieć Zieloną Kartę (zalecane jest też posiadanie międzynarodowego prawa jazdy), bez niej samochodowania po wschodzie niet.

Trzeba też pamiętać o wzięciu paszportu z ważną wizą do Rosji (poradnik, jak ją uzyskać, znajdziesz tutaj) i przygotowaniu się na kontrole graniczne i celne. Wbrew pozorom, granica rosyjska nie jest taka zła - z mojego (i Taty) doświadczenia wynika, że ukraińska jest mniej fajna (chociaż na Ukrainie bardzo dużo zależy od przejścia granicznego) - tak więc można trafić na chamskich Rosjan i przyjaznych Ukraińców, jak i na odwrót :) ale jeśli ktoś nie czuje się na siłach jechać przez Ukrainę, to jednak lepiej, żeby wybrał którąś z tras przez kraje bałtyckie.



Główne przejścia graniczne


Przejścia wymienione w kolejności z północy na południe.
  1. Narwa/Iwangorod (Estonia/Rosja) - charakterystyczne ze względu na to, że jest na rzece Narwie, na której dwóch brzegach stoją twierdze: estońska w Narwie i rosyjska w Iwangorodzie. Przejście jest dość ruchliwe, słyszałem o dużych kolejkach [akurat nam się udało w takiej nie stać, byliśmy autokarem].
  2. Luhamaa/Szumiłkino (Estonia/Rosja) - położone na południowo-wschodnim końcu Estonii, na trasie Ryga-Petersburg. Nie mieliśmy okazji go jeszcze przekraczać.
  3. Grebneva/Ubylinka (Łotwa/Rosja) - jadąc z Kowna/Wilna w stronę Petersburga, najprawdopodobniej przejedziemy przez to przejście. Ruchliwe, duże i niemające absolutnie żadnego klimatu.
  4. Terehova/Buraczki (Łotwa/Rosja) - drugie łotewsko-rosyjskie przejście (ale w stronę Moskwy, a nie Petersburga). Podobno są duże kolejki, nie wiem, nie jechaliśmy tam.
  5. Senkiwka/Nowyje Jurkowiczi (Ukraina/Białoruś/Rosja) - potrójne przejście graniczne, ale poza swoją "potrójnością" niczym szczególnym się nie wyróżnia.
  6. Terespol/Brześć Warszawski Most (Polska/Białoruś) - na trasie Warszawa-Mińsk, tamtędy jechaliśmy w 2013 roku do Moskwy. Jak w sumie łatwo się domyślić, jest spore i dosyć ruchliwe.


Trasy północne


1. Przez Daugavpils (Dyneburg) i Psków

 

Ta droga nie jest ani najszybsza (bo praktycznie brak tu autostrad), ani najbardziej "klimatyczna" spośród dróg do Rosji. Nie. To po prostu jednopasmowa ruchliwa droga, przecinająca jak strzała Litwę i Łotwę. Nie ma na niej opłat drogowych.

Na polskim odcinku trzeba kierować się z Krakowa do Warszawy (droga nr 7), stamtąd do Białegostoku (droga nr 8), a potem na Suwałki i w stronę granicy z Litwą. Polski fragment trasy jest do pokonania dosyć szybko (chyba, że trafimy na szczególnie uciążliwe remonty), zwłaszcza, że nie należy do najciekawszych dróg. Granicę polsko-litewską przekraczamy w Budzisku bez kontroli.

Litwę przecinamy na skos. Niespełna 300 km jednopasmową drogą [ok. 100 km za polską granicą możemy zatrzymać się na zwiedzanie Kowna] powinno raczej szybko zlecieć, zwłaszcza, że trasa jest dosyć mało urozmaicona. Mijamy Kowno, Ukmerge i Utenę, aż dojeżdżamy do granicy łotewskiej.

Panorama głównej rzeki Łotwy - Daugavy (Dźwiny), lipiec 2014.

Krajobrazy na Łotwie (lipiec 2014).


Łotewski fragment trasy jest niemal identyczny, jak litewski - język na tabliczkach i krajobrazy są bardzo podobne. Omijamy dwa dość spore miasta (Daugavpils i Rezekne) i po 180 km od wjazdu na Łotwę mamy Grebnevą/Ubylinkę, łotewsko-rosyjskie przejście graniczne.

Na Ubylince prawdopodobnie będzie panować dosyć spory ruch - w końcu to jedno z główniejszych przejść granicznych. Nic nadzwyczajnego. Potem, po rosyjskiej stronie, jedziemy już w stronę Pskowa, a później Petersburga... zasadniczo w Rosji trasa dużo bardziej wiedzie przez wioski [które są tu wyraźnie biedniejsze w porównaniu do reszty drogi], niż w krajach "Pribałtyki". A, no i jest naprawdę dużo więcej lasów.

Generalnie ani nie polecam, ani nie odradzam tej trasy - ani nie przejedziemy nią w ekspresowym tempie, ani nie poczujemy za bardzo klimatu krajów nadbałtyckich... jednak jeśli chcemy się w miarę szybko przebić w stronę Petersburga, to sugerowałbym jechać właśnie przez Daugavpils (ze względu na to, że mamy tylko jedną kontrolę graniczną, a i sama droga jest niezłej jakości). Nocleg planowałbym albo gdzieś pod koniec Polski, albo na Litwie.


2. Przez Wilno i Estonię


Droga wileńsko-estońska to nie jest szybka trasa, trzeba sobie to jasno powiedzieć. Ale jest chyba najlepszym wyborem dla osób podróżujących do Rosji nieco wolniej i chcących zobaczyć coś w krajach bałtyckich.

Początek trasy jest identyczny jak w przypadku drogi nr 1. W Augustowie szlaki się rozdzielają - drugi wariant prowadzi przez granicę w Ogrodnikach (droga nr 16). Od tego momentu zaczynamy jechać litewską prowincją, aż dotrzemy do Trok (Trakai) - jest tam ładny zamek (miejsce narodzin państwa litewskiego) otoczony bardzo fotogenicznymi jeziorami.

Z Trok możemy (lub nie) jechać do Wilna, ale to już według uznania - mnie litewska stolica średnio przypasowała, może dlatego, że wtedy, kiedy tam byłem, naprawdę lało jak z cebra. A potem... kierujemy się na północ (w stronę Uteny; jeśli nie zahaczamy o Wilno, to proponowałbym jechać przez Ukmerge). Mniej więcej w Utenie odbijamy w boczne, po części szutrowe drogi (które są tu naprawdę dobrej jakości) i już jedziemy właśnie nimi.

Granicę łotewską osiągamy po kilkudziesięciu kilometrach szutrów. Przez Łotwę (240 km) nawierzchnia jest właśnie w większości szutrowa - jedziemy zapomnianymi wioskami, po drodze jest dość niewiele miast... ogólnie rzecz biorąc, jeśli mamy chwilę czasu, to to najsensowniejsza opcja przejazdu przez drugi z krajów Pribałtyki (i nie, wcale nie jest tak, że trzeba jechać wolno - można szybko, ale... po co?); tak czy inaczej po pewnym czasie w końcu dotrzemy do Estonii.

Prom przez Daugavę (Dźwinę), sierpień 2016.

Łotwa, opuszczona fabryka, sierpień 2016.

Na Łotwie jest sporo szutrowych dróg! (sierpień 2016)


Estoński fragment trasy jest bardzo krótki - w proponowanym przeze mnie wariancie ma tylko 70 km. Z ciekawych rzeczy na nim, warto wejść na Suur Munamagi, najwyższe wzniesienie Estonii. Poza tym w sumie bez zmian... aha, zauważyliśmy, że ten region Estonii jest dosyć nieprzyjazny spaniu na dziko, wszędzie "teren prywatny", a boczna droga na 95% prowadzi gdzieś więcej niż tylko na pola czy do lasu. Tu znaleźć spanie na dziko będzie ciężko... (przerabialiśmy!)

Droga w Estonii (sierpień 2016).


Jedziemy przez południowo-wschodnią Estonię, aż tu... ukazuje się nam przejście graniczne. Mowa tu o Koidula-Kuniczina Gora. Nie należy raczej do ruchliwych i generalnie jest przeznaczone bardziej dla lokalnej ludności - "tranzytowcy" jadą raczej przez położone o 30 km na południe Szumiłkino. Po wjeździe do Rosji, jesteśmy w przygranicznym mieście Pieczory - jeśli ktoś lubi poradzieckie, przygraniczne miasteczka, to mu się spodoba. Do pierwszego większego miasta - Pskowa - mamy jakieś 45 km. A stamtąd już jest znacznie więcej możliwości podróży :)

To jest raczej trasa dla ludzi podróżujących poza szlakiem, lubiących szutry [tu jest ich naprawdę dużo!] i chcących zobaczyć coś na Pribałtyce. W innym przypadku, no cóż... wybieranie tej drogi mija się z celem. W przypadku spania jest tu ciężko coś doradzić, bo zależy, ile zwiedzamy i jak szybko jedziemy. My, jadąc z Krakowa, nocowaliśmy 3 razy:

  • na campingu u Bociana (jeszcze w Polsce)
  • na stojance [wyznaczone miejsce do spania na dziko] nad jeziorem (pod koniec Litwy)
  • w lasku przy drodze (w Estonii)




Trasa środkowa


3. Przez Białoruś (Terespol, Krasnaja Gorka)


UWAGA! W tej chwili (listopad 2016) nie jechałbym tą trasą - wg służb imigracyjnych u naszych wschodnich sąsiadów, białorusko-rosyjskie przejścia [poza jednym - potrójnym w Nowyje Jurkowiczi] są zamknięte dla obywateli innych krajów niż Rosja i Białoruś. Przy przekraczaniu granicy możemy mieć problemy ze strony pograniczników. Podaję tę trasę głównie ze względu na to, że kiedyś nią jechałem (+ tędy wiodła najpopularniejsza droga do Moskwy).

Na początek musimy dostać się jakoś do Terespola, miasta na polsko-białoruskiej granicy. Najprostsza droga to "dwójka" od strony Warszawy. Obiektywnie rzecz biorąc, to ta droga nie jest najciekawsza, po prostu jest płasko i nie za bardzo jest co oglądać.

W Terespolu przekraczamy granicę na rzece Bug. Przejście oczywiście jest duże i mało sympatyczne - w końcu to jeden z główniejszych punktów kontroli na całej wschodniej granicy Polski. Po białoruskiej stronie jesteśmy w Brześciu. Przed nami 600 km autostradowej drogi do granicy z Rosją. Jedzie się dosyć szybko, do tego jest raczej płasko i mało ciekawie. Z interesujących miejsc po drodze wymieniłbym chyba właśnie Brześć, jezioro Świteź czy Mir.

Autostrada (tak jak i część magistralnych, tzn. głównych dróg, coś jak nasze krajówki) jest płatna - musimy mieć tak zwany BelToll, czyli urządzenie do elektronicznego poboru opłat. Więcej informacji jest na ich stronie.

Generalnie trasę przez Białoruś polecałbym ludziom, którzy chcą szybko dostać się do Rosji (na wysokości Moskwy) i nie unikają opłat drogowych.

Aktualizacja (21.03.2017): w tej chwili nie można jechać tą trasą, granica białorusko-rosyjska, poza potrójnym przejściem Rosja-Białoruś-Ukraina jest zamknięta dla "inostrańców". W tej sytuacji jazda przez Białoruś, jeśli nie chcemy jej zwiedzać, mija się z celem - to dodatkowa wiza, a do Rosji i tak wjedziemy w tym samym miejscu, w którym wjechalibyśmy, jadąc przez Ukrainę.





Trasa południowa


4. Przez Ukrainę


Trasę przez Ukrainę znam tylko w częściach (brakuje mi odcinka Lwów-Kijów). Generalnie rzecz biorąc, to jest trasa pozwalająca zarówno na szybki tranzyt, jak i na zwiedzanie miejsc po drodze. Ma w sumie dość dużo różnych możliwości alternatywnych, więc jest jedną z bardziej "elastycznych" i dających się dopasować do stylu podróży.
Zaczynamy ją nieco inaczej, niż pozostałe: z Krakowa kierujemy się na wschód autostradą A4 - czeka nas prawie 300 km jazdy do granicy. W okolicach Jarosławia pojawia się jednak problem: które polsko-ukraińskie przejście graniczne wybrać? W tym przypadku mamy 3 sensowne opcje:

  • Budomierz/Hrusziw - dojazd z Jarosławia do Budomierza zajmuje jakąś godzinę (56 km), jedzie się po "trzycyfrowych" drogach wojewódzkich. Mimo że to nie jest główne przejście, to mogą być kolejki. Jechaliśmy tamtędy w grudniu ubiegłego roku i wyjazd z Polski zajął nam jakieś półtorej godziny, ale w drugą stronę... kolejka na kilka godzin stania.
  • Korczowa/Krakowiec - chyba największe przejście na granicy polsko-ukraińskiej. Kiedy byliśmy tam w grudniu 2014, to staliśmy przez 3 godziny (chociaż w sumie częściowo na własne życzenie... wjechaliśmy nie na ten pas, co trzeba).
  • Medyka/Szegini - nie tyle największe, co najbardziej znane przejście graniczne [bo tylko tam na tej granicy można przechodzić na piechotę - i osoby, które nie mają auta, a nie chcą korzystać z międzynarodowych autobusów/pociągów, są praktycznie skazane na Medykę]. Jak patrzyłem na kamery w internecie... jeśli na granicy w Medyce nie ma tłumów, to można to uznać za wydarzenie historyczne ;)

Niezależnie od naszego wyboru (ja bym jednak stawiał na Korczową albo Budomierz), dojedziemy do Lwowa po całkiem niezłej jakości drodze [przynajmniej z tych dwóch przejść taka jest, z Medyki nie jechałem]. Ze Lwowa jedziemy w stronę ukraińskiej stolicy - Kijowa!

Najpopularniejsza trasa z południowej Polski na Ukrainę wiedzie przez Korczową do Lwowa. Grudzień 2014.


Przyznam się otwarcie - drogi Lwów-Kijów po prostu nie znam. Mogę w sumie powiedzieć tylko, że wygląda przyzwoicie na Street View... za to, czy warto nią jechać, nie dam sobie głowy uciąć :)

Kijowa nie ominiemy - musimy jechać prosto przez miasto, ruch jest dosyć spory - jak to w stolicy. Potrzebujemy przeprawić się przez Dunaj i wyskoczyć na dwupasmową magistralę M01 w stronę wioski Kipti, w której mamy rozjazd - i teraz dwie możliwości (znowu):

  • przez Czernihów - jedziemy niezłej jakości dwupasmówką jeszcze przez kawałek, w samym Czernihowie skręcamy na drogę P12, a po 15 km - w lewo, na P13. To nie są autostrady - zwykłe, regionalne drogi, miejscami mogą być dziury (aczkolwiek nie jakieś straszne). 90 km za Czernihowem osiągamy Senkiwkę, ukraińsko-rosyjsko-białoruskie przejście graniczne. Oprócz swojej "potrójności", przejście jest zwykłym miejscem odprawy granicznej, nic nadzwyczajnego. Jeśli kierujemy się nieco bardziej na północ (np. do Moskwy) - trasa przez Czernihów to dobry wybór.

Droga Czernihów-Senkiwka (granica). Sierpień 2016.

  • przez Kateryniwkę - znowu, ten wariant kojarzę tylko z Google Street View (na którym wygląda na drogę dobrej jakości). Na forach nie czytałem jakichś złych opinii o tej drodze, ale my (jeszcze) jej nie testowaliśmy. Tak czy inaczej, korzystanie z wersji przez Kateryniwkę wydaje się mieć sens w przypadku jazdy bardziej na wschód [np. w stronę Kazachstanu], albo na południe [w kierunku Kaukazu]; w tym drugim przypadku oczywiście sporo krótsza byłaby trasa przez Donieck, ale przejścia graniczne z Rosją w ługańskiej i donieckiej obłasti teraz są po prostu zamknięte.


Trasa przez Czernihów:




Trasa przez Kateryniwkę:



Oczywiście to nie są wszystkie trasy, przedstawiłem te głównie ze względu na moje doświadczenia. Aha, nie pokazałem tu trasy do obwodu kaliningradzkiego, ale dlatego, że po prostu nigdy w nim nie byłem i nie znam się na tej części Rosji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz