piątek, 23 maja 2014

Egipt - Sharm el Sheikh - raj dla nurków i nie tylko! (7 zdjęć)

Hej. Przepraszam, że tak długo nie pisałem, ale nie było czasu ;-/.

Teraz (po miesiącu od ostatniego jordańskiego wpisu) postanowiłem zakończyć serię pt. "Egipt/Izrael/Jordania 2012". Zdjęć nie będzie za wiele - więcej opowieści o tym
arcyciekawym (tak! Może się to wydać dziwne, ale to miasto jest bardzo interesujące nie tylko dla nurków! :-D).

Dziewiętnastego marca pochodziliśmy jeszcze trochę po Akabie w Jordanii (zdjęcia tutaj):
Poza moczeniem nóg w Morzu Czerwonym pozwiedzaliśmy sobie jeszcze ten jedyny jordański port (Jordania ma 27 km wybrzeża). Kupiliśmy arafatki, kasetkę, byliśmy na bazarze i chodziliśmy po Akabie (z ciekawostek dodam, że to chyba właśnie tam są jakieś ruiny miasta z VI-VII w. n.e).
Nie odważyłem się jednak przejechać na wielbłądzie - nie te klimaty ;-/. I oczywiście piekarnia (nazwy rzecz jasna nie pamiętam ;-/) z pysznymi kokosowymi bułeczkami! :-)
Po zwiedzeniu (indywidualnym) Akaby przejechaliśmy do granicy - przejście graniczne Arava do Izraela. Jordańczycy wypuszczają nas bez problemu - ale po izraelskiej stronie horror... Sprawdzanie trwa 2 godz. z dokładnym prześwietlaniem, a na zewnątrz 30 stopni upału... A niby ruch bezwizowy...
Na terenie Izraela przejeżdżamy 15 km, a potem przejście graniczne Ejlat/Taba. Egipcjanie puszczają nas dosyć szybko, a Żydzi też specjalnie się nie guzdrzą - cała zabawa graniczna zajęła nam "tylko" 3 godziny (na dwóch granicach).

Przy granicy egipsko-izraelskiej - pustynia.

Jakiś budynek (koszmarek?) :-)

W każdym razie - o 15.30 siedzimy już wygodnie po egipskiej stronie w Tabie. Jeszcze 300 km do Sharm el Sheikh i Sharm Inn Amarein!!! (więcej o tym hotelu). O 20.00 jesteśmy - pyszna egipska kolacja i do spania! Na miasto będzie jutro czas...

Dobra, więc to już ostatni dzień w krajach arabskich - wtorek 20 marca 2012 roku. Wstajemy rano, a potem idziemy pozwiedzać - aż na bazar do samego centrum. Kupujemy perfumy (świetne! Polecam), szkatułkę ze skóry wielbłąda (nie wiem, czy to skóra, czy skaj?) i "papirusy" (durnostrojki takie). Około 13.00 jesteśmy w hotelu - resztę dnia spędzamy, pływając w basenach (dla ścisłości: ja pływam, a reszta wycieczki odpoczywa na tarasie z muchami) :-). O 19.00 jest wykwaterowanie z hotelu - jedziemy kilkanaście kilometrów na lotnisko, po drodze zabierając ludzi z innych hoteli). OK, dam parę zdjęć:

Nocny hotel.

 Sceneria idealna do nakręcenia filmu (jeszcze dodać tu wampiry...) :-)

Uchwyty do szafy. Lubię to zdjęcie z niewiadomych powodów ;-)

 Hall hotelu - trzeba przyznać, że co jak co, ale hall mają naprawdę ładny (to mi się podoba - taki chciałbym mieć kiedyś w domu :-))

 Drugie ujęcie na hall - pachnie egzotyką fajnego hotelu (lubię też nocować na dziko w innym wymiarze egzotyki!!!)
Niestety jest tu drogo - gdzieś czytałem, że 178 zł/os. ;-(.

O 20.00 jesteśmy na lotnisku. Odprawa zadziwiająco szybka - nawet nie sprawdzają paszportów, tylko jakieś bzdurne bramki i już po 20 min. na terminalu. Korzystając z czasu, kupujemy egipskie Twixy (smakują tak samo, jak w Polsce ;-/).
O 21.40 egipskiego czasu odlot do Polszy!!!
Nasz samolot przyleciał na Pyrzowice z opóźnieniem - w Egipcie widziałem: Przylot do Katowic 1.35, środa 21 marca.
Przylecieliśmy pięć po drugiej polskiego czasu, a w domu byliśmy o 4 rano.

Podsumowując: dla kogo Sharm el Sheikh jest rajem?






Odpowiedź: dla wszystkich! I nurkowie, i wczasowicze, i zwiedzacze znajdą coś dla siebie! Jednak Sharm moim zdaniem powinno być tranzytowe (tak jak dla nas). Nie mówię tak dlatego, że sam tak jechałem. Te bazary i baseny szybko się nudzą - poza tym, w mieście jest duże lotnisko, czwarte w Afryce (lotnisko leży w Azji, ale większość Egiptu jest afrykańska, toteż jest liczone jako Afryka). Było warto, chociaż nie pozostałbym tam dłużej niż 3 dni (Sharm nie ma zabytków, bo wioska powstała pod koniec XVIII wieku, ale miastem jest od 45 lat).

S.
Share:

2 komentarze:

  1. "Shark el Sheikh" :) fajnie wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało pamiętam z Sharm, w końcu to był tylko tranzyt prawie 4 lata temu ;)

      Usuń





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz się mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com