wtorek, 9 grudnia 2014

Co pożera najwięcej kasy w podróży?

Zastanawiacie się pewnie nie raz i nie dwa: "czemu nasza podróż jest tak droga?". Albo "bardzo dużo to kosztuje, to nie pojedziemy, bo nie zarabiamy wiele". Czyli mały poradnik o tym, dlaczego Wasza podróż jest taka droga - część druga poradnika "Jak zmniejszyć koszty podróży?".


No właśnie - a dlaczego jest droga? Naprawdę ona może być tańsza, koszty w większości da się obniżyć - jak?

Noclegi


Pisałem już o tym wcześniej (np. w poradniku o tanim spaniu, czy w tym o zmniejszaniu kosztów), ale powtórzę jeszcze raz - bardzo dużo kasy pożerają przytulne pokoje w wygodnych i eleganckich hotelach (ten na zdjęciu kosztował 60 €/noc!). Ale można za to nic nie płacić (lub prawie nic) - wystarczy, że znajdziesz jakąś tanią kwaterę lub hostel - albo pójdziesz spać na dziko czy u lokalsów (te 2 ostatnie sposoby za darmo!).

Jedzenie

Drugą kwestią jest jedzenie - które generuje ogromne koszty, jeśli jest na srebrnej tacy. Dziesięć razy taniej i 50 razy lepiej będzie zjeść w lokalnej knajpce czy garkuchni, gdzie jada jak najwięcej lokalsów (takie miejsca prawie nigdy nie są na starówce!). Jedzenie będzie lepsze (w turystycznych restauracjach lokalsi by pewnie nie wzięli do ust tego, co tam się serwuje!) i tańsze (z oczywistych względów - turyści są postrzegani jako bogaci ludzie, więc warto podkreślać, że jest się podróżnikiem z Polski - jak ktoś się spyta, gdzie to jest, mówimy, że blisko Rosji i że jest tylko trochę lepiej niż w odwiedzanym kraju, ale jest biednie; to mówienie nie dotyczy krajów Europy Zachodniej! Nie jesteś zachodnim turystą, ani nie jesteś z Europy - jesteś podróżnikiem z Polski! Ceny dla turystów są czasem 4 razy większe. Oczywiście nie chodzi o oczernianie własnego kraju, tylko o sposób na zbicie ceny).

Transport

Turystom w pociągach zwykle zaleca się wsiadać do pierwszej klasy, oficjalnie ze względów bezpieczeństwa (w rzeczywistości jest to tylko sposób na łatwą kasę, nie oszukujmy się!). Mówmy, że nam nie zależy na miejscach ani na pierwszej klasie - warto wyciągnąć jakiś dokument ze zdjęciem (który uprawnia do zniżki). W autobusach - zależy od kraju, ale jeśli jedziemy autobusem, to nie bierzemy pod uwagę połączeń autokarowych dla turystów. Podobnie jak z restauracjami, szukamy takich, z których korzysta dużo lokalsów (czyli tubylców). Jeśli zależy nam na darmowym transporcie, można pojechać zawsze autostopem (ale to może zająć dużo czasu!).

Wizy

Wizy - czyli najprościej mówiąc, pisemne zezwolenie na wjazd do kraju, najczęściej płatne. Wizy są sprawdzane na granicach, bez nich można nie zostać wpuszczonym do odwiedzanego państwa. Żeby było weselej, są płatne wcale niemało - np. w Turcji wiza to 20 USD (dolarów), a w Afganistanie 100 USD (!!!). No, ale one są kluczową sprawą, na nich oszczędzić, bez rezygnacji z odwiedzenia danego państwa, udaje się rzadko, musi być okazja. Aktualnie trwa właśnie taka okazja - np. do Kirgistanu do 2020 roku będzie można jechać bez wizy, a do Mongolii - do końca przyszłego roku (2015). Więc chyba się opłaca? ;) Żeby było jeszcze zabawniej, na przykład w Libii jest potrzebna wiza biznesowa (turystyczna tylko dla wycieczek zorganizowanych). Czasem też można wyrobić wizę na granicy, tak jest na przykład w Jordanii - płacisz, wypełniasz wniosek i jedziesz dalej - mapę państw można znaleźć na przykład tu.

Oczywiście jest to kilka najbardziej typowych rzeczy, które generują ogromne koszty w podróży; oczywiście istnieją też inne. A Wy jakich macie faworytów w rankingu "pożeraczy kasy"? :)

S.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz