niedziela, 29 marca 2015

Małopolska, Słowacja i Orawa w Niedzielę Palmową 2015.

29 marca 2015
Wstaję ok. 11.30 (ah, to lenistwo) i w zasadzie od razu, spontanicznie wpadam z Mamą na pomysł, gdzie by tu pojechać - pada na Chyżne (trochę ponad 100 km od Krakowa, na granicy słowackiej). Tak totalnie bez celu, po prostu. Wyjeżdżamy ok. 13.


Trasa do Chyżnego mija nam bez większych emocji - z mniej lub bardziej ładnymi beskidzkimi widokami jedziemy przez 2 godziny.




Mała rada: Żeby uniknąć korków na zakopiance w Skomielnej, w Lubieniu zjedź na Mszanę Dolną (droga 968), w Mszanie skręć w prawo na drogę 28 (w kierunku Wadowic). Po pewnym czasie znajdziesz się na rondzie - zjedź w lewo do Rabki (ul. Sądecka). Sądecka płynnie przejdzie w Rynek (tak się nazywa ulica, ale nie jest rynkiem), a Rynek w ul. Kilińskiego (drogowskaz na Zakopane). Po dojechaniu do końca Kilińskiego, skręć w drogę 7 (kierunek Chyżne) albo 47 (kierunek Zakopane) - zależy, gdzie jedziesz.

Do Chyżnego docieramy o 15. O dziwo, ruch jest prawie zerowy, chociaż przez granicę w Chyżnem idzie chyba najpopularniejsza trasa z Polski na południe... (?)

Przejeżdżamy dosłownie 50 metrów za granicę (więcej się nie da, bo zauważam słowacką policję, a nie mam w tej chwili paszportu), robimy kilka zdjęć i udajemy się z powrotem do Polski:



Później postanawiamy pojechać (bo jest Niedziela Palmowa) do innego miejsca - Lipnicy Murowanej (100 km od Chyżnego, koło Brzeska). Lipnica Murowana słynie z palm - co roku przed południem w Niedzielę Palmową jest odpust i konkurs na największą palmę. Wtedy zjeżdża się tam pół Polski... żeby nie być jednak zbyt mainstreamowym, zjawiamy się tam ok. 16. Chodzimy trochę po miasteczku, zaglądając do wszystkich 3 kościołów i oglądając palmy (z czego 2 są "moje", tj. pw. Szymona i pw. Leonarda - a na drugie imię mam Leonard ;) )




O 16.30 odpust jeszcze trwa. Kupujemy 2 gofry jakości raczej średniej (łącznie kosztowały 11PLN, raczej nie polecam), robimy małe zakupy i o 17 wyjeżdżamy w kierunku Krakowa (przez Bochnię i Niepołomice). W Krakowie podziwiamy Nową Hutę - ponieważ jest rozkopana, do domu docieramy dopiero o 19. A tutaj jeszcze 2 zdjęcia z Lipnicy ;)



Mimo, że ten wyjazd trwał tylko 7 godzin i zrobiliśmy 280 km, to... pierdółka, ale cieszy - tym bardziej, że było co oglądać - warto, choćby nawet jechać tylko po to, żeby jechać ;)

S.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. ;) chodziło bardziej o poznanie trasy do granicy, a nie bycie na Słowacji ;p

      Usuń