czwartek, 29 września 2016

Endomondo w podróży

Od 3 miesięcy używam aplikacji Endomondo. Pewno od razu pomyślicie - co ma Endomondo (które jest aplikacją do uprawiania sportu) do podróżowania?

Nie wiadomo jakim sportowcem się nie nazwę (bo nim absolutnie nie jestem, z WFu zawsze miałem 4), ale zacząłem być nieco bardziej aktywny niż wcześniej - chciałbym w przyszłości zdobywać wyższe góry. W zasadzie Rysy w lipcu były moim pierwszym poważniejszym szczytem :)





A na zasadzie "trening czyni mistrza" zacząłem się więcej ruszać. Przygotowania kondycyjne to jedna z najważniejszych rzeczy w trakcie projektowania wyjazdu (w którym dość ważną częścią jest chodzenie po górach). Oprócz tego, ruch poprawia wygląd i zdrowie - proste i w sumie dość oczywiste.

No dobra, a dlaczego trenuję z aplikacją? I czemu właśnie z Endomondo? Treningi z aplikacją motywują - pamiętam końcową podstawówkę i wczesne gimnazjum, kiedy po szkole wychodziłem z domu raz na ruski rok (bo mi się nie chciało), a w wakacje podróżowałem, ale poza tym mało co się ruszałem (powód w sumie jak wyżej - wygodniej było leniuchować w domu). Leniuchowanie w sumie jest fajne, ale po paru tygodniach, kiedy każdy dzień wygląda podobnie... już jest mniej fajne.

A wybór Endomondo? I tu rozczaruję tych, którzy myśleli, że to artykuł sponsorowany. To, że mam akurat tę, a nie inną aplikację, zawdzięczam temu, że po prostu zobaczyłem na blogu Marty (spojrzprzezokno.blog.pl) artykuł o rywalizacji właśnie na Endomondo. Założyłem konto, spodobało mi się, więc zostałem. Wot i cała historia. Marta - dzięki za założenie tej rywalizacji :)



Do czego może się przydać Endomondo w podróży?



1. Do zapisywania treningów


Normalnie bardzo odkrywczy wniosek (w końcu w zasadzie to jest główna funkcja tej aplikacji). Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię mieć zapisane takie informacje, którędy się przemieszczałem, ile czasu mi to zajęło itp. i to jest drugi powód, dla którego używam tej aplikacji.



2. Do niezgubienia się w mieście


Jak dla mnie bardzo dużą zaletą w Endomondo jest to, że rysuje nam ścieżkę, którą się przemieszczaliśmy, na mapie. I tym sposobem można w miarę łatwo znaleźć kierunek, w którym powinniśmy iść... jak zgubiliśmy się w Petersburgu, to zerknąłem na narysowaną ścieżkę (mapka się nie załadowała - nie było internetu; na ekranie widziałem tylko ścieżkę na szarym tle) i od razu zauważyłem, że coś jest nie halo. Oczywiście zaraz znaleźliśmy już dobrą drogę.



3. Do motywowania - w końcu chodzenie jest przyjemne :)


Będę się powtarzać, ale po prostu chodzi tu o to, żeby w podróży też być aktywnym. Oczywiście nie mówię tu o jakimś wyczynowym biciu rekordów (chyba, że ktoś jedzie specjalnie po to), ale po prostu o ruchu w czasie wyjazdu. Zwiedzając np. centrum Petersburga albo Kraków (na zdjęciach niżej) piechotą, oszczędzamy na komunikacji miejskiej [nie są to jakieś astronomiczne kwoty, ale zawsze], a i chodząc, mamy możliwość trafić w miejsca niedostępne dla komunikacji miejskiej. Dwa w jednym - taniej i zdrowiej :) a, no i kwestia dla mnie najważniejsza - osobiście chyba najbardziej lubię piesze zwiedzanie.





Podsumowanie


Uważam, że Endomondo jest ciekawą aplikacją do korzystania w podróży. Jednak nie jest tak, że trzeba z niej korzystać na każdym kroku - np. w czasie zwiedzania Moskwy używanie aplikacji absolutnie mijało się z celem, bo były odcinki pokonywane pieszo, ale były też takie, gdzie korzystaliśmy z metra. A włączanie aplikacji na chwilę, żeby zarejestrować np. 20-30-minutowy spacer, potem wsiąść do metra i znowu... mnie by bardzo wkurzało i wkrótce stałoby się uciążliwe.


TL;DR (cały ten artykuł w pigułce)


W sumie używanie Endomondo w podróży ma sens wtedy, kiedy:
  1. zwiedzamy pieszo/rowerem, ale bez przerw na jeżdżenie komunikacją publiczną
  2. chodzimy po górach


Jeśli robicie jedną z tych rzeczy (albo obie - jak ja :) ), to moim zdaniem możecie korzystać z Endomondo, podróżując. Ale jeśli przemieszczacie się "pomiędzy spacerami" komunikacją publiczną, czyli np. tak:
  1. spacer
  2. metro
  3. spacer
  4. metro
  5. spacer
to w czasie takiego zwiedzania korzystanie z tej aplikacji nie ma za bardzo sensu. No chyba, że lubicie... ale wtedy to już Wasza decyzja. Ogólnie aplikację oceniam 7/10, jeśli chodzi o przydatność w podróży.

12 komentarzy:

  1. endomondo ma podstawowy feler przy chodzeniu - zawyża ilość przebytych kilometrów. Sprawdzałem to już wielokrotnie w górach i na nizinach, porównując z mapami i innymi programami - nabija tych kilometrów za dużo, czasem nawet o 1/3 więcej. Widzę to nawet po czasach przejść poszczególnych odcinków, nie byłbym w stanie tak ich szybko przebyć. Dlatego zawsze studzę znajomych, którzy się podniecali iż przeszli np. 30 km w górach - nie, realnie macie za sobą 22 ;)

    Co ciekawe - przy bieganiu i jeżdżeniu na rowerze jest w porządku. Dlatego do chodzenia i wspinania się po górach używam run-loga, jest znacznie dokładniejszy jeśli chodzi o pomiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego zawyżania kilometrów nie lubię (wg mnie chyba największa wada Endomondo)... w czasie jednego ze spacerów zawyżyło mi o ok. 300 m (jeśli uwzględniamy różnicę wysokości) - powinno być 13,3, a nie 13,6 km ;) ale czasami [gł. przy spacerach w mieście] robię tak, że przechodzę jakiś odcinek, liczę czas przejścia na stoperze, trasę wpisuję do map googla i na endomondo dodaję ręcznie :)

      Usuń
  2. Lubię chodzić, ale pewnie nie chciałoby mi się tego robić z aplikacją włączoną cały czas. W podróży dla mnie ważna jest niezawodność telefonu - jak toto zużywa baterię, kiedy jest cały czas włączone? Do tego GPS no i trzeba mieć pewnie stały dostęp do internetu? Za granicą to bywa akurat drogie... Chyba to jednak nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, GPS dość mocno żre baterię, to prawda :( ja najczęściej chodzę z Endo, ale też nie zawsze - nie można dać się uzależnić ;) a i internetu nie trzeba mieć, tylko GPS - dla mnie było to dosyć pomocne w Rosji... tam 1MB kosztuje 18zł ;)

      Usuń
  3. My to raczej używamy sprzętów tak rzadko, jak tylko to możliwe - przynajmniej się tego uczymy. Dla zdrowia :). Ale dla tego, kto potrzebuje tego typu motywacji, kolejnej atrakcji, to chyba bardzo pomocne jest to endomondo :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo pomocna rzecz w motywowaniu! i używam tego też, żeby wiedzieć np. o spalonych kaloriach czy ilości kilometrów. Taki bajer podróżniczo-sportowy ;)

      Usuń
  4. Lubię Endomondo, ale nie używałam go jeszcze w podróży (raczej stacjonarnie). Największą wadą jest to, że szybko wyczerpuje baterię w telefonie, także przydaje się powerbank ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powerbanka nie używam - do tej pory nie miałem takiej potrzeby ;) a i sam telefon często się ładuje w podróży

      Usuń
  5. Endo używam od kilku lat w podróży i na codzień. Jest opcja oszczędzania baterii w płatnej wersji - ale można włączyć przed podróżą miesięczny test ;-) . Jesli chcesz aby zawsze ładowało Ci mapy, włącz endo jak masz wifi przed wyjściem i juz będziesz miała sliczna mapę :) W podróży używam go głównie gdy wypożyczam rower, albo szykuje mi się dłuższa piesza trasa. a czasem tak ot sentymentalnie, aby sobie potem obejrzeć mapkę ze zdjęciem ;-) np. z dwudniowego treku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja płatnej wersji jakoś nie chcę używać ;) a i uwielbiam to, jak po wyjeździe mam narysowaną mapę trekkingu albo rowerowania - wreszcie wiem, gdzie dokładnie byłem ;)

      Usuń
  6. Mnie zmotywował program Global Corporate Challenge, choć tak naprawdę chodziłam dużo od zawsze ;) 6-8 km dziennie to żadne wyzwanie, a teraz robię ich coraz więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też to nie jest problem :) jakaś godzina, może trochę więcej chodzenia

      Usuń