26 lutego 2021

SUDETY: Kłodzka Góra i wschód słońca na Śnieżniku

Grudniowy wyjazd w Sudety zaczął się - szczerze mówiąc - dupówą. Mgła taka, że nic nie widać, nie nastrajała nijak - że co, ja mam w tej mgle jechać ponad 700 kilometrów* i wychodzić w góry? Bessęsu. Z drugiej strony, miłościwie nam panujący rząd straszy zakazem przemieszczania po świętach i różnymi innymi umilaczami życia. Jedziemy, bo nie wiadomo, kiedy będzie można znowu!

Kolory wschodu słońca pod szczytem Śnieżnika. W czasie robienia tego zdjęcia ręce powoli zaczynały mi odpadać z zimna!

* - tu słowo wyjaśnienia: miesiąc wcześniej zrobiłem prawo jazdy i była to moja pierwsza dłuższa trasa (prowadziłem całą drogę w obie strony - łącznie blisko 800 km), stąd lekkie obawy przedwyjazdowe :D


CZĘŚĆ 1: GÓRY BARDZKIE (KŁODZKA GÓRA) - 19.12.2020

Po południu meldujemy się w Górach Bardzkich. Z racji kompletowania Korony Gór Polski (które, swoją drogą, jest już na finiszu - na '21 zostały mi tylko trzy szczyty) i krótkości szlaku prowadzącego na ich (prawie) najwyższy szczyt, cel na dzisiejszy dzień wyznacza się sam i jest nim prawie najwyższy szczyt tychże gór (dlaczego "prawie", o tym dalej) i być może zachód słońca oglądany z wieży widokowej.

Podejście na początku dość ostro zaiwania pod górę (nie ma się co zrażać, bo potem będzie łagodniej) i prowadzi na pierwszy ze szczytów pasma, Podzamecką Kopę (nazwa od położonej nieopodal miejscowości Podzamek). Sam w sobie szczyt jest raczej niewyróżniający się, po prostu porośnięte lasem wypłaszczenie terenu, za którym szlak schodzi lekko w dół.

podejście na Podzamecką Kopę widziane z góry. Nie chciałbym tu schodzić po deszczu/przy oblodzeniu (całe szczęście jest sucho)

Tutaj droga się rozwidla - idzie się prosto niebieskim szlakiem albo lekko w prawo leśną drogą, delikatnie wznoszącą się w górę (nieznacznie dłuższa opcja). Bardziej polecam tę drugą wersję, bo dzięki niej oszczędzamy sobie kolejnego podejścia na Grodzisko i Jelenią Kopę /btw, w Sudetach jest chyba zwyczaj nazywania każdej wypukłości w terenie/, w zamian obchodzimy je z boku. W dalszym ciągu ścieżka biegnie lasem, a wszechobecna mgła wypełnia każdy zakamarek.

zamglone lasy gdzieś w Górach Bardzkich

Po ok. 20 minutach pojawia się szlakowskaz w stronę wieży. Idziemy za nim i dochodzimy na skrzyżowanie szlaków na przełęczy. Niebieski szlak biegnie sobie dalej w stronę Barda, a my skręcamy na żółty szlak w lewo. Delikatne podejście i jesteśmy na Kłodzkiej Górze, na prawie najwyższym szczycie Gór Bardzkich.

Prawie - bo tak naprawdę wyższa o 8 metrów jest Szeroka Góra (na którą można też podejść - w czasie schodzenia wystarczy na skrzyżowaniu szlaków iść na wprost, a nie skręcać w prawo na niebieski szlak na przełęcz Kłodzką), ale w czasie ustanawiania Korony Gór Polski obowiązywały jeszcze stare pomiary (co ciekawe, według jeszcze starszych pomiarów, w okresie międzywojennym, za najwyższą uważano Ostrą Górę, na której od końca XIX wieku do lat 50. stało schronisko i wieża widokowa), według których to Kłodzka Góra jest najwyższa w Górach Bardzkich, dlatego też to ona jest w Koronie. Poza tym to na Kłodzkiej stoi dość imponujących rozmiarów wieża widokowa (liczy sobie prawie 35 metrów) - celująca we mgłę wyglądała trochę, jakby zaraz miała wylecieć gdzieś w kosmos. Na szczyt budowli prowadzą spiralne, wąskie schodki, które - zwłaszcza na górze - były pokryte mozaikami ze szronu (te ostatnie mocno podnoszą estetykę całości).

Wieża na Kłodzkiej Górze jest dość monumentalna

po bliższym przyjrzeniu, szron na wieży dodaje jej dużo uroku

Góry Bardzkie oferowały tego dnia widoki głównie na okoliczne drzewa :D

O zachodzie słońca ani o widokach nie napiszę wiele, bo ich nie było. Tj. były - za mgłą, więc zawinęliśmy się ze szczytu dobre pół godziny przed zachodem. Szczyt sam w sobie, poza wieżą i pieczątką do KGP (tradycyjnie przybita na starym bilecie kolejowym :D ) jest płaski i zalesiony, nie oferuje nic szczególnie ciekawego. Wracamy tą samą drogą i - w zapadającym zmierzchu - jedziemy jeszcze do Złotego Stoku (na sławną pizzę - dobra była!), a potem do Międzygórza... na jutro mamy poważne plany ;-)


Kłodzka Góra z Przełęczy Kłodzkiej: informacje praktyczne

  • długość trasy: w obie strony 7 km
  • czas wejścia: w górę 1 h, w dół 40 min
  • trudność: 1/7 (szlak spacerowy, bez trudności - no może poza błotem i tym, że jest miejscami mocno pod górę ;) )
  • punkt startu: Kłodzka Przełęcz 487 m n.p.m.
  • maksymalna wysokość: Kłodzka Góra, 757 m n.p.m.
  • łączna różnica wysokości: 398 m
  • dojazd na szlak: najłatwiej samochodem, drogą nr 46 od strony Złotego Stoku lub Kłodzka (na przełęczy darmowy parking). W przypadku braku samochodu można spróbować kombinować z dojazdem do Podzamka (np. z Kłodzka) i osiągnięciu przełęczy na piechotę /nie polecam, bo trzeba iść poboczem dość ruchliwej krajówki/ albo z dojazdem autobusem na samą przełęcz (jest przystanek, ale ciężko mi powiedzieć, czy coś się na nim zatrzymuje), albo iść z Barda/Kłodzka.
  • alternatywne trasy: można iść niebieskim szlakiem od przełęczy Łaszczowa (592 m n.p.m., ok. 7 km w dwie strony) - tam raczej wchodzi w grę tylko samochód, jest niewiele miejsca na zaparkowanie; albo pokusić się o dłuższą wycieczkę z Kłodzka / Barda (dobra opcja dla niezmotoryzowanych. Z obu miast ok. 18 km w dwie strony. Można też przejść z jednego do drugiego miasta przez Kłodzką Górę - taka opcja to też ok. 18 km. Szlak z Barda z ciekawszych rzeczy oferuje drogę krzyżową i barokową kaplicę na szczycie Bardzkiej Góry /Kalwarii/, punkt widokowy na szczycie osuwiska oraz ruiny zamku)

CZĘŚĆ 2: MASYW ŚNIEŻNIKA (ŚNIEŻNIK) - 20.12.2020

Międzygórze osiągamy wieczorem, już całkiem po ciemku. Z racji zamknięcia noclegów (i - nie ma co ukrywać - tego, że chcemy jak najszybciej się rano zebrać) robimy nocleg w naszym Scenicu. Dawno się tak nie wyspałem - wiecie, ile trwa grudniowa noc? :D zbieramy się około 4 rano. Ciemno, zimno, mgliście - wschód nie zapowiada się fajnie. Zostaje podchodzenie lasem, i tak nic nie widać (w pewnym momencie wychodzimy z lasu i się zaczyna - czarne drzewa pod rozgwieżdżonym niebem, zero mgły. Zdjęcia brak - musicie wierzyć na słowo). 

Praktycznie bez problemu (z dokładnością do drobnych oblodzeń) dochodzimy czerwonym szlakiem do schroniska pod Śnieżnikiem. Nie ma czasu - nad horyzontem pojawia się łuna wschodzącego słońca, trzeba iść. Dalej bezproblemowo, chociaż jest dosyć ślisko. Na szczyt dochodzimy w akompaniamencie wiatru około 7.30 (i pierwsze zaskoczenie - ktoś zrobił sobie biwak na samym szczycie! A myślałem, że to nasze spanie w samochodzie i jazda 350 km w jedną stronę na 2 dni to wariactwo ;-) ). Prawie nie chowam aparatu, do momentu, kiedy ręce zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Słońce długo nie chce się pojawić, warunki zmieniają się bardzo szybko, jest też morze mgieł i w oddali wieża na czeskim Pradziadzie, na tle kolorów wschodu - coś fantastycznego! (automatycznie pojawia się postanowienie noworoczne - chodzić na więcej wschodów i zachodów słońca!)

podejście na Śnieżnik jest pozbawione trudności

złota godzina na szczycie

oczekiwanie na wschód słońca. Są tylko dwa dni w roku (1 lutego i 9 listopada), kiedy ze Śnieżnika można oglądać wschód słońca dokładnie za wieżą telewizyjną na Pradziadzie

co jakiś czas wiatr przywiewa chmury

Słońce pojawia się po dobrych 20 minutach i wygląda naprawdę zjawiskowo! Ale dosłownie kilkanaście sekund później przywiewa chmury (więc najładniejszego zdjęcia wschodu nie dałem rady uchwycić - za to złotą godzinę a i owszem). Żeby było ciekawiej - przez chwilę wschodzące słońce wydaje się kwadratowe! Niestety później wschód nie jest już tak ładny, bo jest trochę zamglony. Schodzimy ze szczytu i parę chwil później jesteśmy już w schronisku pod Śnieżnikiem (fajna miejscówka, dużo przyjemniejsza niż zatłoczone Rysianka czy Magurka, nie wspominając już o tatrzańskich schroniskach. Dla mnie osobistym hitem tego konkretnego przybytku okazały się narty na ścianie :D ). Pozaszlakowe zejście doliną potoku Wilczki to już czysta przyjemność, prawie nie ma śniegu, a ścieżka prowadzi dość łagodnie w dół. Do momentu powrotu na szlak nie spotykamy nikogo na ścieżce, na dole jesteśmy trochę po 10 (i to jest kolejny plus wschodów słońca. Wszyscy dopiero podchodzą pod górę, a my już schodzimy). A potem zostaje już tylko 400 km drogi...

zejście już bynajmniej nie wygląda zjawiskowo, bo jesteśmy plecami do słońca i przy tym trafił się moment bycia w chmurze - ostre cienie mgły nadchodzą

schronisko na Śnieżniku im. Zbigniewa Fastnachta już od zewnątrz wygląda sympatycznie (zdjęciami ze środka niestety nie dysponuję)

gdzieś w dolnośląskim - na powrocie, w stronę starej czwórki... :)

Śnieżnik z Międzygórza - informacje praktyczne

  • długość trasy: w obie strony ok. 15 km
  • czas wejścia: w górę 2.5 h, w dół 2 h
  • trudność: 2/7 (ogólnie bez trudności, ale to jednak nieco bardziej wymagające kondycyjnie wyjście, niż np. Kłodzka Góra)
  • punkt startu: Międzygórze Górne 706 m n.p.m.
  • maksymalna wysokość: Śnieżnik 1426 m n.p.m.
  • łączna różnica wysokości: 722 m
  • dojazd na szlak: samochodem (trzeba przejechać całe Międzygórze, do końca drogi. Na miejscu kilka darmowych parkingów.) Jeśli nie mamy samochodu - do Międzygórza kursują autobusy z Kłodzka (przystanek jest w centrum miejscowości, ok. 2 km od właściwego początku szlaku). Można też np. spróbować podejścia od czeskiej strony (Stare Mesto)
  • alternatywne trasy: jest ich bardzo dużo (i ciężko mi się o nich szerzej wypowiadać, bo na nich nie byłem), więc wymienię tylko kilka: 
    • z przełęczy Płoszczyna (817 m n.p.m., 17 km) szlakiem granicznym /dojazd raczej tylko samochodem/. Można to połączyć z Rudawcem, najwyższym szczytem Gór Bialskich
    • z Kletna (801 m n.p.m., 12 km) - po drodze jest Jaskinia Niedźwiedzia
    • z przełęczy Puchaczówka (896 m n.p.m, 19 km), po drodze kilka szczytów, m.in. Czarna Góra
    • od czeskiej strony: od Hyncic pod Susinou (823 m n.p.m, 14 km)
    • od czeskiej strony: od Starego Mesta (516 m n.p.m., 20 km) 

Może zainteresować Cię też:
Sudety odwiedzam co roku, byłem w większości ich pasm - Rudawy Janowickie, Karkonosze, Góry Złote, Masyw Śnieżnika, Góry Opawskie... i wiele innych regionów! Wybierasz się tam? Przeczytaj moje teksty z tej krainy! A jeśli chcesz dowiadywać się o różnych (nie tylko górskich!) miejscach i nie przegapić relacji z podróży - polub fanpage bloga na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej) Będzie mi bardzo miło :D

Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2021. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com