30 kwietnia 2021

Tatry dla początkujących: pomysły na wycieczki

UWAGA: tekst dotyczy warunków letnich (tzn. bezśnieżnych).

Myślę, że byłeś już na jakiejś wycieczce w Zakopanem - spacerowałeś Krupówkami, odwiedziłeś cmentarz na Pęksowym Brzyzku czy sanktuarium na Krzeptówkach, wjechałeś na Gubałówkę, przemaszerowałeś do Morskiego Oka względnie na Polanę Chochołowską, może byłeś na Kasprowym. A może nie i dopiero pierwszy raz wybierasz się w Tatry, mając (lub nie) doświadczenie zdobyte w nieco niższych pasmach - Beskidach, Sudetach, Pieninach, Bieszczadach?

Hala Gąsienicowa to jedno z najładniejszych i najłatwiej dostępnych miejsc w Tatrach

W czasie planowania wycieczek patrzysz na mapę i widzisz plątaninę różnokolorowych szlaków. O borze iglasty - jak tu się nie pogubić i jak można by to było ogarnąć, tak żeby się nie zamordować, nie przedobrzyć, ale jednocześnie nie szlajać się cały czas po dolinach i lasach (które też są fajne, ale jakby chcieć przejść wszystkie dolinowo-leśne szlaki w ciągu jednego wyjazdu, gwarantuję, że po czwartej wycieczce z tej serii wszystkie zaczną się zlewać w jedno. Poza tym las, jakkolwiek nie byłby ładny, każdy raczej ma w swojej bliższej lub dalszej okolicy). Spokojnie - nie jest tak strasznie, jak by się wydawało. Ale od czegoś trzeba zacząć ;) więc podrzucam propozycję 5 wycieczek po polskiej stronie Tatr, wprost idealnych na pierwszy raz w Tatrach!

Na wstępie dwie uwagi: nawet na najprostszym szlaku trzeba brać pod uwagę pogodę, naszą kondycję fizyczną, ilość robionych zdjęć (serio :D jeśli robisz dużo zdjęć, spokojnie dolicz do podanych czasów co najmniej 2 godziny), warunki na szlaku (czyli to, czy nie zalegają wiatrołomy, czy nie ma śniegu ani oblodzenia, czy szlak jest w ogóle bezpieczny o tej porze roku - o tym za chwilę) oraz to, czy dasz radę wrócić przed zmrokiem (zakładam, że nie masz w planach zachodów słońca, bo to trochę inna kategoria wycieczek).

A druga kwestia to pora roku (ta uwaga tyczy się przede wszystkim wycieczek na wiosnę). Kwiecień czy maj to niby wiosna, ale... tak naprawdę to nie. Nawet w dolinach, choćby był upał, potrafi wtedy leżeć jeszcze całkiem sporo śniegu. W maju czy w pierwszej połowie czerwca na większości szczytów prawdopodobnie będzie jeszcze śnieg (piszę "prawdopodobnie" - bo może się zdarzyć, że śniegu nie będzie i jeśli taka sytuacja się zdarzy - to raczej w drugiej połowie maja i w Tatrach Zachodnich). Zazwyczaj - im większa wysokość n.p.m., tym później topnieje śnieg. Żeby nie być gołosłownym, podrzucam zdjęcia:

Morskie Oko (14 maja 2017) - 1410 m n.p.m., warunki jeszcze w połowie zimowe

Grześ (13 maja 2018) - 1653 m n.p.m., śniegu nie ma nawet na widocznych stąd dwutysięcznikach

Ta pierwsza sytuacja (tzn. że śnieg w maju jednak jest) trafia się zdecydowanie częściej. Bezpieczny termin na to, że będą w pełni letnie warunki, to zwykle końcówka czerwca (z tym że znowu - nie zawsze, bo wtedy też potrafi spaść śnieg). Np. w 2018 roku wiosna wyglądała w ten sposób, że już w połowie maja na szczytach były w pełni letnie warunki, ale pod koniec czerwca zrobiło się prawie dwutygodniowe załamanie pogody łącznie z opadami śniegu i ujemną temperaturą. So: pogoda w Tatrach na wiosnę to loteria. Niemniej jednak, zwłaszcza w Tatrach Wysokich - najlepiej nastawić się na śnieg (w kwietniu na pewno, w maju i czerwcu - zależy, ale raczej też).

Warto śledzić stronę lawiny.topr.pl (informacja o aktualnym zagrożeniu lawinowym, jeśli jest jakiekolwiek - tzn. że śnieg jest na pewno) i - jeśli zagrożenie lawinowe się utrzymuje powyżej 1. stopnia - unikać najbardziej narażonych na nie szlaków (np. Świstówka, szlak na Giewont ze Strążyskiej, Tomanowa Dolina, zielony szlak do Pięciu Stawów koło Siklawy itp.) /trzy pierwsze są z tego powodu zamknięte w okresie 1 grudnia - 15 maja, ostatnim chodzenie zimą jest mocno niezalecane/

Podobnie kwestia ma się w przypadku wycieczek jesiennych - czasem w październiku leży już sporo śniegu (na tyle, że jest zagrożenie lawinowe), a potem druga połowa listopada jest piękna, słoneczna i zupełnie bezśnieżna (wbrew pozorom - to, że w październiku jest śnieg, a w listopadzie tego samego roku piękna złota jesień, zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać). Więc tak - letnie warunki mogą być również w listopadzie ;)

Ale jesień ma to do siebie, że - zwłaszcza w zacienionych dolinach - nawet jeśli nie ma ani grama śniegu, to ścieżka potrafi być wtedy oblodzona (co gorsza, tego oblodzenia może nie być widać i może go nie być zbytnio jak obejść), co - w przypadku braku sprzętu znacznie wydłuża czas przejścia i może skończyć się upadkiem. No i warto pamiętać o czołówce - z racji krótkości jesiennych dni (przerabiałem już schodzenie lasem bez czołówki po ciemku kilka razy, nie polecam).

Kopa Kondracka (11 listopada 2020) - ani grama śniegu, zdjęcie z wysokości prawie 2000 m n.p.m. Warunki... letnie, mimo daty dalekiej od lata ;)


A więc pięć propozycji. Postaram się zaserwować tutaj w miarę różnorodne pomysły, niekoniecznie wpisujące się w sztampowy schemat "Chochołowska - Kościeliska - Giewont - Kasprowy - MOKO". Choć i wycieczki z tego zestawu się tutaj pojawią ;)


Wycieczka 1: Przysłop Miętusi

Trasa: Kiry - Staników Żleb - Przysłop Miętusi - Wielka Polana Małołącka - Gronik

Czas przejścia: 2,5 h (6,5 km)

Najwyższy punkt: Przysłop Miętusi (1189 m n.p.m.)

Nawet w środku wakacji nie spotkamy tu wielu ludzi - nasz cel leży bowiem dokładnie pomiędzy Doliną Kościeliską a Giewontem (na które wali masa ludzi) i, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, trochę na uboczu. Najwygodniej będzie wystartować z Kir (można tam dojechać busem z Zakopca), gdzie zaczyna się również zielony szlak przez Dolinę Kościeliską - ale my kierujemy się w lewo, na czarno oznakowaną Drogę pod Reglami.

początek Staników Żlebu

podejście na przełęcz (jest dość ciasno i zdecydowanie mało przestrzennie)

Trochę pod górę, trochę lasu przez 15 minut - później skręcamy na czerwony szlak Staników Żlebem. Od tego momentu będziemy podchodzić ostrzej pod górę, wąską, ciasną dolinką przez las. Po pewnym czasie (ok. 1h) na dole widać zielone, szerokie siodło Przysłopu Miętusiego (do którego zmierzamy), a nad nim spore zerwy Czerwonych Wierchów. A po lewej Giewont.

Giewont z Kondracką Przełęczą

Czerwone Wierchy i spółka

Stąd będzie już tylko w dół - schodzimy i po 15 minutach osiągamy Przysłop Miętusi - malowniczą przełęcz z widokami przede wszystkim na Czerwone Wierchy, ale też na Kominiarski (to ta duża góra po prawej), Giewont i kilka pomniejszych szczytów i skałek. Idealna miejscówka na odpoczynek (są tam ławostoły) i krótszy lub dłuższy popas.

Przysłop Miętusi

widoki z Przysłopu na Czerwone Wierchy

Z Przysłopu kolejne 15 min (las, bez trudności, czarny szlak - Ścieżka nad Reglami) na Wielką Polanę Małołącką. Wprawdzie widoki z niej są węższe, niż z Przysłopu, ale jest równie godna uwagi - zieloną trawę skontrastowaną ze zwieszającymi się prawie bezpośrednio nad polaną urwiskami (Giewont, Wielka Turnia...) ciężko znaleźć w jakimkolwiek miejscu po polskiej stronie Tatr dostępnym szlakiem.

Wielka Polana Małołącka

Z Polany ok. 40 minut powrotu żółtym szlakiem na Gronik, skąd jeżdżą busy do Zakopca (żwirowa ścieżka wzdłuż potoku, prawie płasko). Można ewentualnie kontynuować wycieczkę czarnym szlakiem w stronę Doliny Strążyskiej (tego odcinka nie przerabiałem, ale myślę, że łatwy i głównie leśny) i schodzić np. właśnie Strążyską albo jeszcze bardziej wydłużyć wycieczkę do Sarniej Skały i Doliny Białego - to jednak już trochę dłuższa wycieczka, niż opisana tutaj.

Samo chodzenie to niespełna 3h - ale wycieczka z pewnością wydłuży się o czasy odpoczynków, sesje zdjęciowe, podziwianie widoków (mimo że wcale nie wychodzimy wysoko, to widoki są) i tym podobne rzeczy.

Wycieczka 2: Kasprowy Wierch (+ Suche Czuby)

Trasa: Kuźnice / Brzeziny - Hala Gąsienicowa - Kasprowy Wierch - (Suche Czuby - Hala Kondratowa) - Kuźnice

Czas przejścia: w wersji z zejściem bezpośrednio do Kuźnic 6,5 h (14 km), w wersji ze zjazdem kolejką 4 h (7,5 km), w wersji z Suchymi Czubami 9 h (18 km).

Najwyższy punkt: w zależności od wybranej wersji: Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.), Kopa Kondracka (2005 m n.p.m.) lub Beskid (2012 m n.p.m).

Kasprowego nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba, bo to góra znana, popularna i banalnie osiągalna za pomocą kolejki. Ale - przyjechaliśmy łazić po górach, a nie wozić tyłek kolejką (o kolejce parę słów w dalszej części), dlatego też ja wysyłam Was z dołu. Mamy do wyboru dwie opcje dojścia - zielony szlak z Kuźnic przez Myślenickie Turnie albo podejście przez Halę Gąsienicową z Kuźnic (względnie Brzezin - do obu miejscówek łatwo można dojechać busem z Zakopanego. Autem jedynie do Brzezin, do Kuźnic wjeżdżać samochodem nie można, trzeba zostawić go gdzieś bliżej centrum i uskutecznić podwózkę busem względnie spacer po asfalcie do Kuźnic).

Zdania co do tego, którędy wchodzić są podzielone, ja mam swoje własne - toteż zgodnie z nim wysyłam Was przez Halę, bo - w razie braku sił - można po prostu tam zostać i nie wychodzić już dalej na Kasprowy (na zielonym szlaku niby też się da, ale nie ma tam tak urokliwych miejsc). Poza tym szlak przez Halę jest po prostu o wiele ciekawszy niż ładne, ale przydługie i dość nudne podejście przez Myślenickie Turnie.

A więc Hala Gąsienicowa. Można dojść tam z Kuźnic żółtym szlakiem przez Jaworzynkę (najpierw przez ok. 40 minut płaską doliną, potem kolejne 40 minut stromych schodów na przełęcz między Kopami) albo niebieskim przez Boczań (ok. 1.5h miarowego podejścia na tą samą przełęcz, od pewnego momentu bardzo widokowo) - te dwa szlaki od przełęczy na Halę prowadzą razem przez ok. 25 minut. Można też czarnym szlakiem z Brzezin (ok. 1.5-2h lasem, prawie płasko). Posta o szlakach z Kuźnic na HG już nawet kiedyś popełniłem, więc żeby się nie powtarzać - odsyłam do niego, a konkretnie TUTAJ.

początek Doliny Jaworzynki

później szlak Jaworzynką to dość strome kamienne schody (od pewnego momentu jest dość widokowo)

widoki na podejściu przez Boczań

Giewont od d... strony ;)

podejście na Halę Gąsienicową z Brzezin

klasyczny kadr z Hali Gąsienicowej (ze szlaku z Kuźnic)

Na HG (po fotograficznych ochach i achach - gwarantuję, że będą) szukamy żółtego szlaku prowadzącego na Kasprowy Wierch. Na początku podejście jest bardzo delikatne i coraz bardziej widokowe, potem osiągamy dolną stację krzesełka narciarskiego i zaczyna się strome napieranie pod górę wzdłuż trasy narciarskiej (w międzyczasie w lewo odchodzi zielony szlak na Liliowe) na Suchą Przełęcz, która jest tuż pod szczytem Kasprowego (prowadzą na niego schodki).

w stronę Kasprowego (góra w centrum zdjęcia to Beskid, Kasprowy jest w prawo)

po drodze takie widoki na Zieloną Dolinę Gąsienicową

"autostrada do nieba" - podejście wydaje się nigdy nie kończyć ;)

Tu mała uwaga - Kasprowemu do 2000 m n.p.m. wysokości trochę brakuje (dokładnie 13 metrów). Ale na tej wycieczce zdobycie dwutysięcznika nie jest żadnym problemem, bo trzeba tylko skoczyć na pobliski Beskid (który przekracza tą barierę i to aż o 12 metrów, prowadzi na niego wydeptana autostrada, a jego zdobycie nie powinno zająć więcej niż 15 minut).

Ze szczytu mamy dwie (właściwie to trzy) opcje. Pierwsza - w razie opadnięcia z sił, zjazd kolejką do Kuźnic (można kupić bilet na sam zjazd na szczycie). Druga - zejście do Kuźnic (2h 15 min) wyżej wspomnianym zielonym szlakiem. Łatwo, całkiem ładnie (zwłaszcza widoki na Giewont i Halę Kondratową; Tatry Wysokie zasłania sam Kasprowy), ale - zwłaszcza na leśnym odcinku - dość nudno, w porównaniu z widokami z Hali Gąsienicowej wręcz śmiertelnie nudno. W tej opcji wycieczka trwa ok. 6,5 godziny i pokonujemy łącznie 14 km.

Szlak przez Myślenickie Turnie oferuje widoki na Giewont (i Gubałówkę, a w tle Babią Górę...)

A trzecia opcja to już trochę dłuższa wycieczka, granią Suchych Czub (o czym zresztą jakiś czas temu napisałem relację - link TU). Spokojnie - grań grani nierówna, ta konkretna należy do tych banalnych, prawie NIEeksponowanych, ale za to zdecydowanie widokowych, do tego stopnia, że nie opłaca się chować aparatu :D przez ok. 1,5 - 2 godziny idzie się ścieżką poprowadzoną niemal po szczytach (czasem trafi się niewielka, prosta skałka do pokonania). Potem dochodzimy na przełęcz pod Kopą - można zejść na Halę Kondratową (stromo, średnio ciekawie), ale najlepiej będzie kontynuować wycieczkę na bardzo stąd bliski (ok. 20 minut) i doskonale widoczny, kopulasty szczyt Kopy Kondrackiej. Z Kopy fantastyczne widoki we wszystkie strony - ciężko mi to opisać, więc najlepiej będzie po prostu pokazać foty:

panorama z Suchej Przełęczy na Słowację (ta zakrzywiona góra to Krywań)

grań Suchych Czub jest banalna - nie ma przepaści (ale warto zachować ostrożność, bo wokół ścieżki strome trawniki, po których jest się gdzie sturlać) ani specjalnych trudności :D

widok z Kopy Kondrackiej na Tatry Wysokie (i przebytą przed chwilą grań Suchych Czub)...

... na Małołączniak i resztę Czerwonych Wierchów...

... i na Giewont z Podhalem w tle

Na Kopie proponuję powoli kończyć wycieczkę (jest już pewnie popołudnie) i skierować się w stronę Giewontu żółtym szlakiem na Kondracką Przełęcz. Tu też bez żadnych trudności, w zasadzie żwirowa autostrada (uwaga, bo takie podłoże lubi być śliskie), na samej przełęczy dosyć ładne widoki. Stąd zostaje już tylko strome zejście na Halę Kondratową i dalej przez Kalatówki (malownicza polana, która prezentuje się najlepiej po południu) do Kuźnic. Cała wycieczka powinna zająć ok. 9 godzin (18 km). W razie braku sił czy gorszego samopoczucia, można ją ewentualnie skrócić, wjeżdżając kolejką na Kasprowy, tym samym oszczędzamy sobie prawie kilometra podejścia, a wyjście zajmuje nam już tylko niespełna 5h (11 km).


niepozorna Przełęcz Kondracka ma do zaoferowania całkiem ciekawe i rzadko fotografowane widoki

zejście z Kondrackiej Przełęczy na Halę Kondratową

Kalatówki (pod wieczór okolice hotelu górskiego to najlepsza miejscówka na... plażing :D )

Wycieczka 3: Rusinowa Polana i Gęsia Szyja

Trasa: Wierch Poroniec - Rusinowa Polana - (Wiktorówki) - Gęsia Szyja - Rówień Waksmundzka - Toporowa Cyrhla / Brzeziny

Czas przejścia: 4 h (12 km), w wersji z Wiktorówkami dodatkowe 0,5 km (30 min)

Najwyższy punkt: Gęsia Szyja (1489 m n.p.m.)

To akurat dość klasyczny szlak (noooo... do pewnego momentu) - przy czym trochę krótszy i mniej męczący niż poprzednia opcja. No i o trochę innym charakterze - mniej wysokogórski, a bardziej leśny.
Startujemy na Wierch Porońcu (znów dojazd busem z Zakopca. Można też samochodem, ale wycieczka skończy się gdzie indziej i trzeba by się wracać po auto). Na Rusinową około godzina - bez żadnych trudności, a za to z przewijającymi się gdzieniegdzie widokami na słowacką stronę.

szlak na Rusinową Polanę z Wierch Porońca

Rusinowa Polana i panorama na słowackie Tatry

Na samej Rusinowej Polanie króluje przede wszystkim Słowacja - konkretnie panorama z Gerlachem i spółką (nigdy nie mam pewności, który szczyt jest który :D ) na tle zielonej polany. A polana przechodzi płynnie w zbocza Gęsiej Szyi, na którą prowadzi fura schodów - tak, to właśnie tam Was wysyłam (wiem, nie mam sumienia). Zanim jednak tam wyjdziemy, możemy zejść kawałek (15 min, dość stromo w dół) niebieskim szlakiem w stronę Zazadniej do sanktuarium na Wiktorówkach (ładna, drewniana kaplica), przy którym jest też symboliczny cmentarz ludzi, którzy zginęli w górach. Powrót na polanę tą samą drogą.

drewniana kaplica na Wiktorówkach

Wracamy na zielony szlak na Gęsią Szyję. Wbrew pozorom nie jest taki masakryczny, chociaż zwłaszcza przy upale wchodzenie tędy potrafi dać w kość i generalnie jest dość męczące. Po blisko godzinie stajemy na wierzchołku. Co prawda sama w sobie góra jest zalesiona, ale jej szczyt już nie (a za to znajduje się na nim kilka skałek. Nie jest przepaściście, ale przestrzennie już - a i owszem, więc warto uważać, żeby stamtąd nie zlecieć) - co implikuje dosyć rozległe widoki. Panorama z Gęsiej jest podobna, jak z Rusinowej, ale znacznie szersza - Słowacja, ale też bardzo stąd bliskie potężne masywy Wołoszyna i Koszystej (a w drugą stronę widać też regle i Podhale).

Panoramy na Słowację z Gęsiej Szyi

Tatry Bielskie oglądane z Równi Waksmundzkiej

Ze szczytu kontynuujemy wycieczkę w stronę Równi Waksmundzkiej (20 min od szczytu) - niewielka, urokliwa polana z widokiem na Tatry Bielskie. Zielony szlak biegnie dalej na Halę Gąsienicową, a my skręcamy w prawo na czerwony w stronę Toporowej Cyrhli. Od tego momentu będzie jakaś godzina leśną ścieżką, czasem trafi się potok do przekroczenia - i dochodzimy do skrzyżowania z czarnym szlakiem na Psiej Trawce. Stąd już tylko kolejne ok. 40 minut - albo czerwonym na Cyrhlę (nieco dłuższa opcja), albo czarnym do Brzezin, obie opcje przez las (plusem tego całego odcinka jest to, że nie spotkamy tam wielu ludzi - nawet w długi weekend majowy!). Wycieczkę można zrobić też w odwrotnym kierunku, startując z Cyrhli i kończąc na Wierch Porońcu (wtedy strome jest zejście z Gęsiej Szyi, a nie podejście na nią).

zejście do Cyrhli (tłumów nie stwierdzono - mimo że to weekend kwietniowo-majowy :D )

Wycieczka 4: Dolina Kościeliska i Ornak

Trasa: Kiry - Dolina Kościeliska - Iwaniacka Przełęcz - Ornak - Iwaniacka Przełęcz - Dolina Kościeliska - Kiry

Czas przejścia: 8 h (19 km)

Najwyższy punkt: Ornak (1854 m n.p.m.)

Startujemy w Kirach (dojazd - tradycyjnie - busem). Tym razem początkowy odcinek nie jest w żaden sposób zaskakujący, bo to 6 kilometrów (ok. 2 h) spaceru po prawie płaskim terenie, żwirową drogą przez Dolinę Kościeliską (o której też swego czasu powstał oddzielny tekst). Nie ma tu nadzwyczajnych widoków, główną atrakcją są otaczające dolinę skałki, nie ma też dużo przestrzeni. Ciekawiej robi się dopiero pod schroniskiem na Hali Ornak - skąd widać między innymi Bystrą (najwyższy szczyt Tatr Zachodnich), rozłożysty Kominiarski Wierch, głębokie siodło Iwaniackiej Przełęczy i właśnie długi grzbiet Ornaku, górujący nad halą.

początek Doliny Kościeliskiej (Wyżnia Kira Miętusia) i chyba jedyne miejsce w tej dolinie, gdzie jest dużo przestrzeni

skałki górujące nad Kościeliską

widok spod schroniska na Hali Ornak (po lewej Iwaniacka Przełęcz, na którą za chwilę wyjdziemy, na wprost Kominiarski Wierch)


Niestety długi odcinek po płaskim oznacza, że potem będzie ostro pod górę. No i jest. Od schroniska na Hali Ornak szlak zmienia kolor na żółty i najpierw łagodnie, a potem dość stromo podchodzi na Iwaniacką Przełęcz (1 h) - kiedyś oferowała rozległe widoki na Tatry Zachodnie, ale zdążyła w międzyczasie zarosnąć lasem, więc jest tam tylko niewielka polana z ograniczonymi widokami na Kominiarski Wierch. My kierujemy się w lewo - na zielony szlak.

Początkowo podejście biegnie lasem i jest łagodne - ale las się zaraz kończy, wchodzimy w kosówkę, a szlak zaczyna się ostro piąć w górę. Podchodzimy tak przez 1.5 h (w pionie 400 m), dość mozolnie i męcząco serpentynami po zboczu - ale kiedy odwrócimy się do tyłu, mamy świetne widoki na ogromny masyw Kominiarskiego Wierchu. W pewnym momencie szlak się wypłaszcza, a my jesteśmy na grzbiecie Ornaku (nie ma tu jednego wyraźnego szczytu, a raczej niewielkie obniżenia i podwyższenia terenu), który jest naturalnym tarasem widokowym - w stwierdzeniu, że widać stąd prawie połowę polskich Tatr Zachodnich (i co nieco ze Słowacji, jak choćby Bystrą), nie ma żadnej przesady!

wejście na grzbiet Ornaku: Kominiarski Wierch, a w oddali Babia Góra

na grzbiecie Ornaku (tam powinna być Bystra, ale się skryła w chmurach :D )

Ornak oferuje też widoki na Dolinę Chochołowską z przyległościami

Królowa Beskidów jeszcze raz

Ornak jest grzbietem, nie ma jednego bardziej wyróżniającego się z otoczenia wierzchołka, więc najlepiej po prostu się nim kawałek przejść. Zakładam, że nie kontynuujemy wycieczki dalej w stronę Starorobociańskiego Wierchu / Bystrej, więc po przespacerowaniu się grzbietem (i obowiązkowej sesji foto - jak dla mnie to jedno z najładniejszych miejsc w Tatr Zachodnich) wracamy po własnych śladach na Iwaniacką Przełęcz, potem na Halę Ornak i do Kir (powrót to ok. 3,5 h ze szczytu).

Wycieczka 5: Kopieniec Wielki i Nosal

Trasa: Toporowa Cyrhla - Kopieniec Wielki - Polana Olczyska - Nosal - Kuźnicka Polana

Czas przejścia: 3,5 h (7 km)

Najwyższy punkt: Kopieniec Wielki (1328 m.n.p.m.)

Początek szlaku jest w Cyrhli (znowu - bus. I ta sama uwaga co przy wycieczce na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję - najlepiej przyjechać na szlak busem, bo wycieczka kończy się zupełnie gdzie indziej, niż zaczyna). Najpierw 30 min - prawie płasko - wzdłuż zabudowań, potem wchodzimy do lasu. Chwilę później nasz zielony szlak odłącza się od czerwonego (idącego dalej na Psią Trawkę) i delikatnie zaczyna piąć się w górę. Po ok. 45 min od startu dochodzimy do Polany Kopieniec - zaraz na jej początku odchodzi odnoga szlaku wiodąca na szczyt Kopieńca Wielkiego (15 min - dość ostre podejście, ale bez trudności)

szlak na Kopieniec z Cyrhli nie przedstawia żadnych trudności

polana Kopieniec (szlak na szczyt wznosi się ponad nią)

Tam gdzieś są góry (widok ze szczytu Kopieńca)


Z Kopieńca jako takiego ładne widoki (co częściowo widziałem, a częściowo nie - bo wyższe szczyty były w chmurach :D ), atrakcyjność widokowa jest wręcz odwrotnie proporcjonalna do wysiłku włożonego w wejście na górę. Stąd strome zejście na drugi koniec Polany Kopieniec, a potem strata wysokości przez las - aż do Polany Olczyskiej (warto rzucić okiem na Wywierzysko Olczyskie - największe w Tatrach; jest trochę w bok od szlaku). Na samej polanie kilka szałasów, a wiosną rośnie tam sporo krokusów.

Olczyskie krokusy

żółty szlak z Polany Olczyskiej na Nosalową Przełęcz

alternatywne zejście na dół: do Jaszczurówki Doliną Olczyską

Zmieniamy kolor szlaku na żółty (alternatywnie możemy zejść na dół zielonym szlakiem Doliną Olczyską - 40 min do Jaszczurówki, niemal płasko i dość malowniczo), zaczynamy też kolejne delikatne podejście, tym razem to wąska ścieżka przez teren wiatrołomów (ok. pół godziny), aż dojdziemy na Nosalową Przełęcz. Teoretycznie można stąd schodzić bezpośrednio do Kuźnic, ale znacznie ciekawiej jest przejść przez Nosal zielonym szlakiem i schodzić do Zakopca (od przełęczy ok. godzina + czas na zdjęcia na szczycie). Szlak jest łatwy, trochę ostrzejszego podejścia, jedynym trochę trudniejszym miejscem jest skałka na końcowym podejściu na szczyt (trzeba się trochę odchylić, żeby ją przejść).

Z Nosala widoki na pół polskich Tatr - od ogromnych Wołoszyna i Koszystej, przez poszarpane okolice Hali Gąsienicowej, po łagodne kopuły Czerwonych Wierchów, trapez Giewontu i - w dole - zabudowania Kuźnic (Nosal jest podcięty urwiskiem, więc lepiej nie brykać bez opamiętania po skałkach na szczycie, bo może się to zakończyć 200-metrowym swobodnym lotem w dół). Widać też Zakopane, Podhale i Beskidy z Babią Górą na czele. 

podejście na Nosal

Nosalowa panorama (Kuźnice, nad nimi Kasprowy, Suche Czuby i Giewont)

na środku zdjęcia okolice Hali Gąsienicowej z trójkątami Żółtej Turni i Kościelca 

Po podziwianiu nosalowych panoram pozostaje już tylko zejście na Kuźnicką Polanę, w okolice hotelu Murowanica (niby jeżdżą stąd busy startujące z Kuźnic, ale czasami są pełne i potrafią się tu nie zatrzymać, więc w poszukiwaniu busa najlepiej jest podejść na Rondo Kuźnickie - stamtąd na 99% będzie jechać coś do centrum). Tę wycieczkę można zrobić też w drugą stronę, startując na Kuźnickiej Polanie i kończąc na Cyrhli (ale bardziej polecam opisaną opcję, bo tu nie mamy stromego podejścia z Polany Olczyskiej na Polanę Kopieniec - bo w opisaną stronę ten stromy odcinek to zejście)


To oczywiście nie są wszystkie propozycje - pomysły na tatrzańskie wycieczki to temat-rzeka. W tym tekście starałem się po prostu przedstawić względnie różnorodne opcje wyjść w Tatry na bezpiecznym, "początkującym" poziomie (a jednocześnie nie stworzyć tasiemcowo długiego tekstu) - będą jeszcze kolejne części, stay tuned!


Może zainteresować Cię też:


W Tatry jeżdżę od 2017 roku. To najczęściej przeze mnie odwiedzane góry. Rysy, Giewont, czy chociażby Dolina Pięciu Stawów Polskich, chociaż niewielkie i niezbyt wysokie, to jednak są bardzo malownicze! Wybierasz się tam? Przeczytaj moje artykuły o Tatrach. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz też do grona fanów na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)
Share:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2021. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com