niedziela, 16 października 2016

Cieszyn po raz czwarty

Wszystko zaczęło się 14 października na dworcu w Krakowie... o 15.45 wsiadam do busa do Cieszyna, na 4. Ogólnopolskie Spotkanie Blogerów Podróżniczych [dla mnie trzecie]. Rozkładowy czas przyjazdu 18.10, spotkanie blogerów zaczyna się o 20, więc myślę, że spokojnie zostawię bagaż, chwilę odpocznę po przyjeździe i pójdę na spotkanie. Na wylotówce z Grodu Kraka korki...

Wzgórze Zamkowe; Rotunda

17.15. Futura Park, czyli... wjeżdżamy na obwodnicę. Ja już trochę wkurzony (no bo półtorej godziny stania na wylotówce jednak nie zdarza się co weekend). Nagle... korek w dziwny sposób się rozładowywuje i pędzimy już do bramek na autostradzie. Jedna, druga bramka i po godzinie jesteśmy w Tychach - chwila przystanku i dalej jedziemy.

Słońce nad Krakowem


19.10. Bielsko Biała. Wysiada masa ludzi, jest już w zasadzie całkiem ciemno, dworzec PKS wygląda dość klimatycznie. Wygląda, że zaraz zacznie się najprzyjemniejszy etap jazdy :) ale zaraz wchodzą kolejni ludzie i jedziemy już do samego Cieszyna [3/4 autobusu zapełnione]

W Cieszynie


19.40. Cieszyn. Odcinek dworzec - gościniec (tam śpię) w zasadzie przebiegam. Jeśli ktoś myśli, że bieg z bagażem przez 1,5 km jest fajny, to niestety się myli... po zameldowaniu się i zostawieniu bambetli, "bystro bystro" do Książnicy Cieszyńskiej.

Wbiegam w zasadzie w ostatniej chwili - udaje się załapać na oficjalny start; chyba najlepsza była druga część powitania blogerów - mamy odgadnąć, jak brzmią nazwy naszych blogów po polsku (są mówione w gwarze cieszyńskiej). Mojego chyba nikt nie odgadł, zresztą ja też nie - "Kluki i dziełuchy w ceście"... a ja się pytam, gdzie tu jakie dziełuchy?! :D

W hostelu

Jakoś w granicach 21.30 przenosimy się do hostelu. Koło 22.30 chwilowo zwijam się do gościńca... ale parę minut przed 24 znowu jestem. Tradycyjnie już blogierskie wyjście do piekarni z piątku na sobotę. Rogale są takie, że cud, miód, malina i niebo w gębie. Punkt obowiązkowy!!!

Potem rozpoczynamy kolejny etap integracji - Chwytak - cieszyńska gwiazda YT, Piotrek (Podróże Pana Szpaka), Ewa i Romek (Gonimy słońce), Kasia i Maciek (Ruszaj w Drogę) no i ja, siedzimy i gadamy. Wot, integracja. Generalnie jest fajnie, no.

Parę minut po pierwszej idę z powrotem do gościńca - wypadałoby iść spać o jakiejś w miarę ludzkiej porze (jeśli w ogóle można mówić tu o czymś takim, jak "ludzka pora"). Jest pusto, ciemno i cicho. Zasypiam ok. 2.00.

Sobota

Generalnie cały dzień jest wypełniony prelekcjami i dyskusjami - co owocuje 189 punktami notatek w telefonie ;) jakoś koło 14.30 jest przerwa na obiad, ale... w kwietniu każdy szedł, gdzie chciał. Teraz jedziemy autokarem do Rybiego Dumu po czeskiej stronie [wbrew nazwie, dostajemy... rosół i vyprazeny syr - pycha!] (z tego miejsca pozdrowienia dla Ibazeli i Agnieszki) i do Archeoparku Chotebuz.

Vyprazeny syr

Jak przystało na Rybi Dum, wyszczerzona rybka musi być ;)

Archeopark; gród Słowian

Most do wejścia na główną część grodu Słowian

Końska czaszka nad wejściem

Na podłodze chaty znajdują się różne przedmioty

Mikromuzeum jest uzupełnieniem grodziska - wystawa o słowiańskim życiu


W Archeoparku zwiedzamy słowiańskie grodzisko, jest okazja do fajnych ujęć. Generalnie miejsce nie jest duże... co daje się odczuć, kiedy wchodzi się do chałup - ja przy moim wzroście 1,84 muszę się dość mocno pochylić, żeby wejść. Oczywiście jest też blogierskie strzelanie z łuków (rzecz jasna już nie pamiętam, jak się strzela, mimo że kiedyś chodziłem do klubu na strzelanie ;) ) i na samym końcu wspólna fotka blogerów podróżniczych.

Blogerzy podróżniczy na 4. spotkaniu w Cieszynie


Wracamy autokarem na polską stronę. Jest jeszcze dalsza część dyskusji i prelekcji, aż w końcu koło 19.30 zaczynamy łażenie po nocnym Cieszynie. Przez dwie godziny chodzimy po samym Wzgórzu Zamkowym, wychodząc m.in. na emporę (taki jakby balkon) w rotundzie (normalnie niedostępną dla zwiedzających) i dowiadując się co nieco o historii miasta. Obiecuję sobie, że w dzień wrócę porobić nieco jaśniejsze zdjęcia.

Widok na wnętrze cieszyńskiej rotundy

Rotunda cieszyńska ma naprawdę strome i wąskie schody!


Koło 22 wracamy do hostelu... i zaczynają się pogaduchy ;) chętnie w sumie zostałbym dłużej, ale po jakiejś godzinie po prostu jestem już dość zmęczony i idę spać do gościńca.

Niedziela

Do hostelu idę okrężną drogą wzdłuż Olzy. Chyba wolę tędy chodzić, niż krótszą drogą przez Rynek. Może dlatego, że jest mniej podchodzenia ;) w hostelu - od 10 do 14.30 trwa jeszcze część panelowo-prelekcyjna, a potem... pożegnanie i do zobaczenia na kolejnym Cieszynie!

Tuż przy granicy - po lewej stronie Czechy, po prawej Polska


Po spotkaniu idę jeszcze - zgodnie z daną sobie obietnicą - na Wzgórze Zamkowe, porobić zdjęcia. Ostatni raz do gościńca zmierzam... przez Czechy, czeską stroną Olzy (która jest równie fajna, jak polski brzeg). Pogoda jest typowo jesienno-barowa, dokładnie taka, jak w czasie mojego pierwszego pobytu rok temu. Idę wzdłuż Olzy, i wiem, że jutro czeka mnie powrót do szkoły. Ale wiem też, że to były naprawdę fajne trzy dni.



Widok ze Wzgórza Zamkowego na Cieszyn, Olzę i Cesky Tesin

Ścieżka spacerowa nad Olzą po czeskiej stronie

Podsumowanie

Czy było warto? Tak, było warto. Wieczorna integracja, dużo zdobytej wiedzy, kilometry nabite na Endomondo... no i był to mój pierwszy solowy wyjazd [Tata po mnie przyjechał w niedzielę po południu], do tego z noclegiem. Było naprawdę super. Dziękuję wszystkim, a w szczególności organizatorom (Kamili z Kami & the rest of the world oraz Przemkowi i Magdzie z TroPiMy) i chłopakom z 3 Bros Hostelu :)

2 komentarze:

  1. Do Cieszyna swego czasu jeździłam dość czesto- mieszkam niedaleko Bielska, więc mogę bywać w Cieszynie ilekroć dusza zapragnie :) I czasem bywam. Jest sympatyczny bo kameralny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, to jest takie fajne, kompaktowe miasto (wielkość akurat w sam raz :) ). a odnośnie sympatyczności - i polska, i czeska strona jest super!

      Usuń