poniedziałek, 24 października 2016

Petersburg w jeden dzień

W Petersburgu byłem dwa razy. Pierwszy to zorganizowana wycieczka dwa lata temu, a drugi - w ostatnie wakacje, wróciłem tam na własną rękę. Za pierwszym razem tak naprawdę nie zobaczyłem dużo... a może inaczej: zobaczyłem wręcz za dużo, ale zapamiętałem bardzo niewiele (i w sumie północna stolica Rosji mnie wtedy w ogóle nie urzekła). Natomiast teraz było dokładnie na odwrót - nie oglądaliśmy olbrzymiej ilości miejsc, ale za to przynajmniej nie mamy mętliku w głowie, który zabytek jest który.

Cerkiew Kazańska, przypomina Bazylikę św. Piotra w Rzymie.


Akurat Petersburg czy Moskwa należą do nieco innego typu miast, niż na przykład Londyn. To inna bajka, bo w sumie w tych dwóch pierwszych miastach można by było siedzieć tydzień i byłoby co robić... (a w Londynie wręcz odwrotnie) ale jak ma się ograniczoną liczbę dni na wyjazdy, to trudno jest poświęcać dużą ilość czasu na jedno miasto.


Przy okazji: bardzo fajny, szczegółowy przewodnik po Petersburgu napisała Dorota z Born Globals. Polecam, zwłaszcza, że autorka jest zakochana w tym mieście (a spędza czas przede wszystkim wśród natury!). Jak patrzy się na jej zdjęcia z Petersburga, naprawdę człowiekowi chce się jechać!


5 miejsc, które warto zobaczyć w Petersburgu...



Kolejność jest przypadkowa. Byłoby mi bardzo trudno określić, co powinno być na pierwszym, a co na drugim, trzecim miejscu. Wziąłem pod uwagę zarówno potrzeby osób preferujących zwiedzanie zabytków, jak i szukających miejsc spoza szlaku. (lista jest oparta na moich osobistych doświadczeniach)



1. Ogród Letni


Ogród [a właściwie reprezentacyjny park] niemal tak stary, jak sam Petersburg (na początku XVIII wieku założył go car Piotr I Wielki). Podobał mi się głównie za sprawą tego, że jest w nim pełno fontann i zielonych tuneli na dość kompaktowej przestrzeni. Park spokojnie nadaje się na spacer, zwłaszcza, że jak na lokalizację i to, że liczy sobie ponad 300 lat, nie ma tam wcale wielu ludzi.


Tunel w Ogrodzie Letnim.

Fontanna - Ogród Letni.


2. Krążownik Aurora


Robi wrażenie! Zbudowany jeszcze za czasów carskich, a w końcu użyty przeciwko monarsze... członkowie załogi "Aurory" brali udział w rewolucjach lutowej i październikowej w 1917 roku. Od blisko 70 lat jest zakotwiczony na Newie i pełni funkcję muzeum. (nie udało nam się wejść)

"Aurora" chyba najlepiej prezentuje się w świetle zachodzącego słońca, kiedy palą się już światła nad Newą, ale jeszcze nie jest całkiem ciemno. W sumie podkreśla to jeszcze ogrom krążownika i sprawia, że rzeczywiście myślimy sobie: "to był okręt wojenny". Tymczasem zapada noc, pomarańczowe niebo na zachodzie robi się coraz ciemniejsze i jesteśmy nad...

Krążownik Aurora zacumowany do nabrzeża Newy.


3. Nocna Newa


Główna rzeka Petersburga. Każdy, kto odwiedził północną stolicę Rosji, na 99% był nad Newą. W dzień może nie robi jakiegoś powalającego wrażenia, ale w nocy jest naprawdę super - a to z tego względu, że na obu brzegach znajdują się reprezentacyjne, dobrze oświetlone obiekty, których światła odbijają się w wodzie; w każdym razie wygląda to znacznie bardziej efektownie, niż w dzień.



4. Kronsztad


Chyba najlepsza dzielnica Petersburga. W zasadzie odrębne miasto na morskiej wyspie, ma inny klimat, niż reszta północnej stolicy. Co mi się tam podobało, to to, że historia miesza się tam z zielenią i naturą. Wyspa leży do tego na uboczu, co powoduje, że mało kto ją odwiedza. Dodajmy jeszcze ruiny fortów na Zatoce Fińskiej i już wiemy, dlaczego uważam Kronsztad za fajne miejsce :)

Kronsztad - zielone miasto.

Fort na morzu Bałtyckim (Kronsztad).


5. Newski Prospekt i okolice



Sam Newski Prospekt (główna ulica miasta) wygląda najkorzystniej w nocy - w dzień sprawia wrażenie zwykłej, ruchliwej arterii przecinającej centrum Petersburga. Ale tak naprawdę liczy się to, co jest przy nim:

  • Plac Pałacowy (Dworcowaja Płoszczad') - główna arena rosyjskich wydarzeń politycznych z początku XX wieku: rewolucji październikowej (1917) i krwawej niedzieli (1905). Tuż obok jest Ermitaż, jedno z największych muzeów w Europie. Będąc w centrum Petersburga, naprawdę nie sposób przeoczyć placu; jest dosyć spory.
  • Kościół św. Katarzyny - normalnie nie zwróciłbym pewnie na niego uwagi - kościół i tyle. Ale mało kto wie, że przez 140 lat spoczywał tam ostatni król Polski - Stanisław August Poniatowski. Dwa lata temu udało mi się wejść do krypty z jego płytą nagrobną, w tym roku już nie - akurat trwała konserwacja. Aha, w tym kościele spotkaliśmy polskich księży dominikanów (tak swoją drogą, księża na obczyźnie wydają się być dużo sensowniejszymi ludźmi, niż w Polsce; i mówię to z własnego doświadczenia).
  • Sobór Kazański - wręcz uderzająco podobny do Bazyliki św. Piotra we Włoszech, ale moim zdaniem dużo od niej ładniejszy (powiedzmy, że tamta nie rzuciła mnie szczególnie na kolana... a petersburska świątynia bardziej mi się podobała)

Oczywiście warto przejść się całym Newskim Prospektem - choćby tylko dla zasady :)

Kościół św. Katarzyny w Petersburgu.

Główną ulicą Petersburga jest szeroki, ruchliwy Newski Prospekt.



...i 4, które można sobie darować


1. Carskie Sioło


Moim skromnym zdaniem warto zobaczyć chyba głównie park. Sam pałac... jest ładny, ale chyba niewart ceny wejściówki (1000 rubli/63 zł dla dorosłego). I nawet pomimo tego, że jest Bursztynowa Komnata, to uważam, że w przypadku jednodniowego wyjazdu można sobie podarować wizytę.


2. Ermitaż


Mimo tego, że znajduje się w samym centrum miasta i jest w sumie najbardziej znanym miejscem w Petersburgu, to jest po prostu olbrzymi. Zarówno pod względem wielkości, jak i pod względem ilości odwiedzających - jeśli mamy tylko 1 dzień, to raczej bym nie polecał, chyba, że jesteśmy naprawdę miłośnikami sztuki.

Widok na Pałac Zimowy z Placu Pałacowego.



3. Twierdza Pietropawłowska


Osobiste doświadczenie z Twierdzą Pietropawłowską w sumie zniechęciło mnie do powtórnych odwiedzin. Wszystko ładne, to prawda, ale... przyciągające naprawdę dzikie tłumy. Znowu: jeśli przyjechaliśmy do Petersburga tylko na jeden dzień, nie ma sensu tracić czasu na Twierdzę Pietropawłowską [bo najprawdopodobniej i tak nic nie zobaczymy - chyba, że uda nam się wstrzelić w moment bez wycieczek zorganizowanych].


4. Jezioro Ładoga


Może nie leży ono w samym mieście, ale mimo wszystko niedaleko... i jeśli mam być szczery, to nie ma nad nim nic specjalnego. Wot, zamulone jezioro, gdzie nie widać drugiego brzegu (i chyba największe rozczarowanie wyjazdu). Za to ryby z Ładogi nie dorównują chyba żadnym innym :)

Jezioro Ładoga - dość zamulone i płytkie. Raczej nie polecam.

Rosyjska wędzona ryba gotowa do zjedzenia.



Jak poruszać się po Petersburgu?



Do północnej stolicy przyjechaliśmy samochodem, ale tak naprawdę, poza Kronsztadem, poruszaliśmy się tam pieszo. Zostawiliśmy auto w miarę blisko centrum i chodziliśmy (wg Endomondo ok. 17,7 km) - w sumie zwiedzanie spacerowe sprawdza się tam całkiem nieźle. A jak nie, to zawsze możemy skorzystać z metra [nie jechałem - nie wypowiadam się].



Podsumowanie



Spotkałem się kiedyś z taką opinią: "Petersburg był budowany dla cara, Moskwa dla ludzi". I w sumie trudno się nie zgodzić. Północna stolica jest potężna, ma rozmach, przepych... w Moskwie nie ma tego aż w takim stopniu.

Oczywiście w Petersburgu jest sporo miejsc mniej pięknych, które nie były budowane z carskim rozmachem. Tutaj dałem miejsca w formule dosyć "konwencjonalnej" - w ogóle do tej pory zwiedzałem właśnie w taki sposób... ale na blogu nie będzie już tylko konwencjonalnych artykułów o miastach. Stay tuned!

10 komentarzy:

  1. no, z tym Ermitażem i sztuką rosyjską to pojechałeś :D Radziłbym jednak doczytać jakie zbiory on kryje :)

    W ogóle wybierać się do takiego miasta jak Petersburg na jeden dzień to nieporozumienie, a już zaliczać jakieś muzea w tym czasie to w ogóle jest praktycznie niemożliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobra, ta sztuka nie jest przede wszystkim rosyjska ;) a odnośnie jednodniówki w Petersburgu... jest to sensowne wtedy, kiedy chcemy skupić się na prowincji i do miasta jedziemy tak przy okazji [akurat my tak mieliśmy]. Natomiast w każdym innym przypadku 1 dzień to zdecydowanie za mało

      Usuń
    2. przy okazji to można pojechać np. do Cieszyna ;) Ale w przypadku takich miast sensu jednak nie widzę tutaj żadnego, podobnie jak na jednodniówkę do Paryża, Londynu itp.. No chyba, że kiedyś już się tam było i wracamy w konkretnym celu, jak ostatnio pojechałem sobie do Wiednia do interesującego mnie muzeum.

      Usuń
    3. albo można też skoczyć na rekonesans - zobaczyć, co jest warte zobaczenia i wracać następnym razem :) inna sprawa, że takie rekonesansy mają sens w przypadku przede wszystkim miast w PL i w Europie Zachodniej - tam, gdzie można się tanio dostać z PL

      Usuń
  2. Ostatnio stwierdziłam, że na duże miasta warto przeznaczyć tydzień, jeśli ma się taką możliwość. Bo wtedy można zwiedzać spokojniej i więcej zobaczyć, chociaż w wielu przypadkach nawet tyle nie wystarczy. W Petersburgu byłam trzy dni, o ile dobrze pamiętam i wyjeżdżałam z poczuciem zdecydowanego niedosytu. A co do przedostatniego akapitu, to w sumie o Moskwie też można powiedzieć, że niektóre jej części były budowane z przepychem i rozmachem, raczej nie dla zwykłych ludzi. Pamiętam, że w otoczeniu socrealistycznych budynków czuło się jakby partia komunistyczna nadal obserwowała wszystkich ludzi na ulicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo klucz - jeśli się ma taką możliwość :) jasne, najchętniej by się zostało, ale za to można zobaczyć więcej innych interesujących miejsc (w życiu nie można mieć wszystkiego :( ). A co do Moskwy, to ja tak tego nie odbierałem... chyba, że myślę o innych jej częściach niż Ty ;)

      Usuń
    2. Co do Moskwy, mam na myśli socrealistyczne wieżowce i ich okolice, ale też tzw. Moskiewski Manhattan, tę 'wyspę' w sercu miasta z najwyższymi, nowoczesnymi wieżowcami kraju. Choć na pozór skrajnie różne, budzą nieco podobne wrażenie nieludzkości i nieprzystępności, choć socrealistyczne to raczej groźne, wiecznie obserwujące oczy partii, natomiast szklane drapacze chmur to nieco inny rodzaj władzy i kontroli. A co do jednodniowego zwiedzania, to mam wrażenie, żeby w takiej sytuacji samemu najlepiej zdecydować, jakie miejsca chciałoby się zobaczyć najbardziej, raczej niż kierować się przewodnikami i listami - sama gdybym była w Pitrze jeden dzień pewnie poszłabym zobaczyć przede wszystkim miejsca z powieści Dostojewskiego i Prospekt Newski. A Ermitaż sobie odpuściliśmy, bo można by w nim cały dzień spędzić i nie mieć dosyć, a my byliśmy bardzo krótko (choć nie aż tak ;)).

      Usuń
    3. Moskiewski Manhattan akurat mi się bardzo spodobał - pamiętam, że powiedziałem "chciałbym znaleźć się na 95. piętrze tego najwyższego wieżowca" :) a co do Ermitażu - byłem i w sumie... nie wiem, te wszystkie sale wydawały mi się dosyć podobne. Nie żałuję, że tam weszliśmy, chociaż nie muszę tam iść znowu :)

      Usuń
    4. Jeżeli kogoś nie interesuje sztuka, to faktycznie, niekoniecznie. Może moskiewskie wieżowce jakoś do mnie nie przemawiały (chociaż jest ciekawie, jak się niespodziewanie pojawiają, jakby to była makieta czy coś, a nie faktyczna część miejskiej tkanki), ale to może dlatego, że nie przemawiają do mnie z reguły :P

      Usuń
    5. to, że nie są zwykłą częścią miasta (tylko wydzielonym fragmentem), zauważyłem dopiero za 2. razem... może dlatego, że pierwszy był z wycieczką ;)

      Usuń