sobota, 28 stycznia 2017

Wrażenia z wyjazdu do Kielc

Znowu wyjazd wyszedł inaczej, niż miał wyjść... początkowo chciałem jechać do Katowic (tak, kolejny raz ;) ), ale jednak zdecydowałem, że pojadę do Kielc, a Śląsk zostawię sobie na kiedy indziej. Efekt był taki, że kilkanaście godzin później jechałem już do stolicy świętokrzyskiego.

ul. Sienkiewicza w Kielcach



Tak czy inaczej, naprawdę zdążyłem na pociąg w ostatniej chwili. Kupiłem bilety na 3 minuty przed odjazdem... potem jeszcze trzeba było przebiec spod kas na 5 peron. Na szczęście Regio do Ostrowca Świętokrzyskiego nie uciekło mi sprzed nosa.

To w sumie pierwszy raz, kiedy wybrałem Regio zamiast Intercity - normalnie jeżdżę raczej tą drugą kategorią pociągów (Regio raczej w lecie i na krótsze dystanse), no ale skoro miało lepszą godzinę odjazdu i nie jakiś masakrycznie długi czas jazdy, w zasadzie nie zastanawiałem się za długo. Akurat trafił się jeden z nowszych składów (chyba wolę te stare, ale te nowe też nie są najgorsze)

Wnętrze pociągu Regio relacji Kraków-Ostrowiec Świętokrzyski

Nowoczesny pociąg Regio (od zewnątrz)


Po 2 godzinach dojeżdżam do Kielc - aż nie chce mi się wysiadać z pociągu. Pierwsze wrażenie takie sobie, dworzec... widziałem ładniejsze. Nie to, żeby był brzydki, ale na pewno dałoby się znaleźć fajniejsze. Za to po wyjściu, od razu moją uwagę przykuwa PKS, o którym słyszałem przed wyjazdem - akurat on wygląda całkiem spoko (mnie skojarzył się z UFO), przede wszystkim ze względu na swój kształt. Dosyć ładnie wygląda też neogotycki kościół nieopodal, ale nie wchodzę.

Dworzec PKS w Kielcach

Neogotycki kościół św. Krzyża (pocz. XX wieku)


Później idę w stronę starej części miasta. Ostatni raz byłem tam 5 lat temu (nie licząc krótkiego przejazdu kolejowo-rowerowego w 2014) i zapamiętałem, że właśnie stare Kielce są ogólnie piękne. Chyba mocno musiały zmienić mi się gusta, bo teraz patrzę na ich starówkę i myślę, że jest ładnie, ale nie jakoś szałowo - po prostu nie moje klimaty. Tak naprawdę widzę przede wszystkim jeden punkt wspólny z miastami, które do tej pory odwiedziłem - a dokładniej długą i prostą ul. Sienkiewicza. Mnie bardzo przywodziła na myśl łódzką "Pietrynę", chociaż jest od niej dużo krótsza - ale tak czy inaczej, należy do typu ulic, których nie trawię - długaśna, prosta i w moim osobistym odczuciu dosyć nudna. Chodzenie takimi ulicami naprawdę powoduje u mnie zmęczenie, nie tyle fizyczne, co psychiczne.

Ulica Sienkiewicza w Kielcach


W sumie po niedługim czasie wracam na dworzec, udaje mi się zrobić kilka zdjęć i... zostaje czekać na InterCity do Krakowa. Po wejściu do środka budynku, w zasadzie potwierdza się moje wrażenie co do niego - po prostu zwykła stacja kolejowa, nic na plus, ani nic na minus. Natomiast pociąg, który przyjeżdża po 45 minutach mojego czekania, jest zdecydowanie na plus - nowoczesny i dość szybki, wręcz zaprasza do jazdy (fajnymi dodatkami są czyste szyby i WiFi).

Dworzec kolejowy w Kielcach nie grzeszy nadzwyczajnością

Okolice stacji kolejowej w Kielcach (dzielnica Czarnów)

Pociąg jest nowoczesny, a jazda nim to czysta przyjemność

Zachód słońca z pociągu (gdzieś między Słomnikami i Krakowem)

"Moje" Intercity na stacji Kraków Główny


Szczerze powiedziawszy, Kielce to miasto, które naprawdę mogę przypisać do kategorii "zdecydowanie nie moje klimaty", ale jednak nie wszystko było tam złe. Było kilka "smaczków", co do których można wysilić się na stwierdzenie, że uratowały to miasto przed moją niechęcią do niego. Poza tym jednak według mnie w świętokrzyskim (które jako region bardzo lubię) jest sporo ciekawszych miejsc do zwiedzania.

Kieleckie graffiti

Skwer Żeromskiego z pomnikiem AK

Nie wiem, co to może być... ale wygląda całkiem fajnie

Ławka Jana Karskiego, polskiego dyplomaty z okresu II wojny światowej


Może zainteresować Cię też:



Kielce odwiedziłem w styczniu 2017, w ramach cyklu podróżowania po polskich miastach. Wybierasz się tam? Zapoznaj się z innymi tekstami z tej seriiA jeśli chcesz dowiadywać się o, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na FB (facebook.com/zamiedzaidalej).

6 komentarzy:

  1. Powiem tak - praktycznie nic z Kielc nie widziałeś. Samo centrum nie za bardzo mówi o charakterze całego miasta. Z must see na pewno warto zobaczyć:
    - Kadzielnię
    - Wietrznię
    - Wzgórze Katedralne oraz Pałac Biskupów Krakowskich
    - Wejść/wjechać wyciągiem na Telegraf
    - Przespacerować się po stadionie leśnym
    - zajrzeć do rezerwatu geologicznego na Ślichowicach
    - zobaczyć Karczówkę
    A to tylko kilka z reszty miejsc, które można zobaczyć w Kielcach i okolicach. Do opisanych powyżej miałeś z dworca kolejowego od 20 do 60 min spaceru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z wymienionych przez Ciebie miejsc byłem tylko na Kadzielni (ale nie w czasie tego pobytu, tylko wcześniej) i Wzgórzu Katedralnym. Najbardziej żałuję, że nie byłem na Ślichowicach ani na Karczówce... po prostu nie wiedziałem, że są warte uwagi. Na przyszłość chyba będę się lepiej przygotowywać do wyjazdów, bo kolejny raz szkoda by było przegapić takie miejsca.

      Usuń
  2. Nie pamiętam, kiedy ostatnio w Kielcach byłam. Co mi się natomiast rzuca w oczy, to brak charakterystycznych miejsc w Twoim wpisie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem rzeczywiście mało co było tam charakterystycznego (z tych rzeczy, które zobaczyłem).

      Usuń
  3. Zgadzam się z poprzedniczką. Kielce to naprawdę wspaniałe miasto, które ma odwiedzającym do zaoferowania więcej, niż mogłoby się wydawać. Wystarczy chcieć.

    Najpierw trzeba dokładnie poznać dane miejsce, a dopiero potem je oceniać. Za całość, nie wyrwany z kontekstu fragment ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. generalnie w Kielcach było trochę ciekawych rzeczy (ale jednak niestety w tym, co widziałem, przeważały średnie miejsca). no a z drugą częścią komentarza akurat się zgodzę, najlepiej jest jak najdokładniej poznać miejsce

      Usuń