niedziela, 6 sierpnia 2017

Hala Gąsienicowa przez Boczań

Jakoś długo nie mogłem się zebrać do wyjazdu w Tatry. Była Kościeliska w połowie czerwca, zaczęły się wakacje, a ja jeszcze ciągle nie dotarłem w góry. Ryzyko burzy na mountain-forecast też trochę demotywowało, ale w końcu wsiadłem w Szwagropol i pojechałem, bo to był w zasadzie ostatni moment przed planowanym wyjściem na Howerlę (chociaż nie jest to jakaś nie wiadomo jak wysoka góra, bo ma 2061 m.n.p.m., trudna też nie - to jednak zawsze lepiej jest gdzieś pójść, niż nie pójść). (Howerli ostatecznie nie zdobyliśmy ze względu na przesuwające się nad ukraińskimi Karpatami burze, ale nie żałuję tamtej "rozgrzewki".)

Widok na Halę Gąsienicową (i Zieloną Dolinę) - lipiec 2017


No a poza tym miałem do odwiedzenia Halę Gąsienicową. Zabierałem się do niej jak pies do jeża - chociaż niby niewiele kilometrów, a widoki fajne, to do tej pory nie chciało mi się za bardzo iść akurat w to miejsce (patrz: Kościeliska).

Po prawie trzech godzinach w autobusie (pomimo środowego przedpołudnia, zakopianka jest trochę przykorkowana) docieram na zakopiański dworzec, który dzisiaj jest pełen ludzi - są oferujący pokoje, są jakieś wycieczki, nawet kolejki do kas. Idę na busa do Kuźnic (okazuje się, że odjeżdża z drugiej strony ronda, a nie z samego placu przy dworcu kolejowym). W Kuźnicach kolejka do kolejki na Kaspro (przecież są wakacje), no ale szybko stamtąd uciekam i idę w kierunku bramki TPN-u.

Zakopiański dworzec w lecie, jest sporo ludzi

Kolejka do kolejki musi być

Kolejka do kasy i wejście na początek szlaku na Gąsienicową


Oczywiście mam problem z tym, czy iść w stronę Gąsienicowej, czy w stronę Kondratowej - ale w końcu wybieram pierwszą opcję. Do kasy jest niewielka kolejka, ale jest nawet lepiej, niż się spodziewałem. Wybieram szlak przez Boczań, za odbiciem na Nosalową Przełęcz nagle ilość ludzi się zmniejsza (tzn. nie ma tłumów na szlaku, idzie trochę osób - ale bez przesady). Do zakrętu na Boczaniu (i pierwszego okna widokowego) dochodzę w 35 minut, a do wyjścia z lasu w godzinę.

Boczań - okno widokowe. Zapowiada się nieźle


Wchodzę na Skupniów Upłaz, który ponoć jest bardzo widokowy. No i faktycznie, kiedy wychodzę z lasu - to panorama jest fajna: regle (tak, wiem - to pagóry, ale widok fotogeniczny) i Zakopane - które może nie jest najpiękniejszym miastem świata, ale jednak oglądane z góry po prostu wygląda ładnie. Po drugiej stronie widok też fajny, Dolina Jaworzynki i Giewont (jakbym miał się zdecydować, która strona jest lepsza, to chyba nie umiałbym wybrać) Jest trochę męcząco, ale też bez przesady (tym bardziej, że jednak jest dość ciepło, a w takich warunkach człowiek się bardziej męczy).

Widoki ze Skupniów Upłazu


Giewont z tej odległości wygląda fajnie, kolejki na niego nie widać


Na Przełęcz między Kopami wchodzę po 1h 30 min od wyjścia z Kuźnic. Tu już więcej ludzi, ale w zasadzie się nie zatrzymuję, w końcu Hala Gąsienicowa jest już blisko. Dalej jeszcze trochę pod górę i potem w dół. Odsłaniają się widoki na Wysokie. Jest ten słynny widok, znany z internetów. Zachodzę jeszcze do Murowańca, po prostu zobaczyć schronisko... które prowokuje mnie do szybkiej ucieczki z powrotem na Halę ;) (nie to, żeby było brzydkie czy coś. Po prostu kłębią się tam naprawdę dzikie tłumy...).

Ławki pod schroniskiem w Murowańcu

Gdyby nie ludzie, byłoby tu nawet fajnie


Widoki z Hali Gąsienicowej rzeczywiście są super. Tatry Wysokie prezentują się dosyć imponująco (Zachodnie może trochę mniej, ale też dają radę). Początkowo zakładałem, że mogę przedłużyć wycieczkę o Kasprowy, ale ostatecznie mi się nie chce (naprawdę motywacja poziom milion, tym bardziej, że góra jest blisko). Ograniczam się tylko do godzinnego siedzenia :)

Odpoczynek z takim widokiem


Wracając, na przełęczy nie mogę się zdecydować - iść Boczaniem, czy Jaworzynką? Już prawie wchodzę na szlak przez tę ostatnią, ale jednak kiedy widzę porównanie obu wariantów (bo widać je trochę poniżej przełęczy) - to zdecydowanie Boczań, zresztą zobaczcie sami (chociaż Jaworzynką też kiedyś trzeba będzie się przejść):

Widok z Przełęczy między Kopami na dwa szlaki na Halę Gąsienicową



A potem to już tylko kamieniste zejście do Kuźnic za niebieskimi znakami. Niby można by było przedłużyć wycieczkę o Nosal, ale znowu nie chce mi się tam iść, chociaż to tylko godzina (następnym razem!). Bus na dworzec jest pełny... wszyscy wysiadają na Krupówkach (chyba nigdy nie zrozumiem fenomenu tego miejsca, jak dla mnie tam nie ma nic specjalnie ciekawego ;) ), do ronda Armii Krajowej dojeżdża w zasadzie pusty.

Ogólnie rzecz biorąc, na Gąsienicową raczej na pewno wrócę, chociażby po to, żeby przejść szlak przez Jaworzynkę (poza tym to miejsce może być punktem startowym dla szlaków na Kasprowy, Liliowe, Świnicę, Krzyżne i jeszcze w parę innych miejsc) - ale nawet jak pominąć takie rzeczy, zarówno Hala, jak i szlak na nią po prostu są naprawdę fotogeniczne, no bo widok jest TAKI:

Gąsienicowa przy trochę pochmurnym warunie (lipiec 2017)



Może zainteresować Cię też:







Tatry - najwyższe góry w Polsce, przez dość długi czas rzadko były moim celem podróżniczym. Teraz podoba mi się tam w zasadzie tak bardzo, jak w różnych innych górach - zajrzyj tutaj, żeby zobaczyć moje tatrzańskie artykuły. A jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz