sobota, 25 marca 2017

Sighisoara - krótka historia naszego zwiedzania

Do Sighisoary pierwszy raz przyjechaliśmy w 2014 roku. Tego dnia mieliśmy za sobą blisko 300 kilometrów przez upalne rumuńskie wioski, temperatura sięgała blisko czterdziestu stopni, ale Sighisoarę po prostu musieliśmy zobaczyć i już.

Wąskie uliczki i kolorowe domy, stosunkowo mało ludzi, ale powoli wkracza już komercja - takie miałem odczucia za pierwszym razem. Mimo straganów z badziewiem, uznałem, że musimy tam wrócić (no bo czemu niby nie?), zwłaszcza, że naprawdę nam się podobało!

Sighisoara 2014 - starówka




Kolejna okazja do odwiedzenia Sighisoary pojawiła się kilka miesięcy później. Wracaliśmy z Mołdawii, byliśmy na wulkanach błotnych i zaczęliśmy już powoli zmierzać w stronę Polski - tyle że mieliśmy jeszcze parę miejsc do zobaczenia, a wśród nich właśnie to miasteczko. Tym razem przyjechaliśmy późnym wieczorem i zaczęliśmy uskuteczniać nocne zwiedzanie.

Jedna z nocnych uliczek miasta (2015)

Sighisoara - kwiecień 2015

Naprzeciwko domu Draculi

Sighisoarska brama by night


Tego kwietniowego wieczoru Sighisoara wydawała się wymarła, na ulicach nie było prawie nikogo. Chodzenie po mieście w nocy jednak dużo różni się od chodzenia za dnia - niby już wiedziałem, co i jak, a jednak był inny klimat. Tandetne "suweniry" gdzieś się pochowały... ale generalnie to miejsce po raz drugi pokazało, że jest fajne.

Zobacz też: Przemiany Rumunii

No i w końcu przyszedł ubiegły rok. Ostatni dzień sierpnia, zjeżdżamy z Fogaraszy i udajemy się do już znanego nam miasta. I tu... badziewia jest chyba ze 3 razy więcej niż dwa lata wcześniej (mimo tego, że sezon się kończy), ludzi jakoś przybyło, a co najmniej połowa sprzedawców zagaduje po angielsku. Z jednej strony fajnie, bo nie wszyscy znają rumuński (albo podobne do niego: francuski, hiszpański czy włoski), a z drugiej... jednak to już nie jest to, co w 2014, to se ne vrati.



Sighisoara zyskała na popularności przez 2 lata

Jedna z 'nowości' w 2016. Szkoda tylko, że to zmiana na gorsze



Czy wrócę do Sighisoary?



Moim zdaniem, mimo narastającej ostatnio wokół tego miasta otoczki chińszczyzny i komercji, to jednak... tak, to miejsce chciałbym jeszcze kiedyś odwiedzić. Byle nie w sezonie turystycznym.


Może zainteresować Cię też:



Rumunię odwiedziłem do tej pory 4 razy, w 2014, 2015 i 2016 roku. Wybierasz się tam? Przeczytaj moje artykuły o niej. A jeśli chcesz dowiadywać się o moich podróżach na bieżąco, dołącz do czytelników na Facebooku! (https://facebook.com/zamiedzaidalej)
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz się mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com