piątek, 4 marca 2016

Jak się spakować #2: wyjazd poza sezonem.

Sezon na narty i dalekie podróże praktycznie się kończy, a sezon wyjazdowo-wycieczkowy do miejsc o bardziej europejskim klimacie - zaczyna się mniej więcej w maju, natomiast teraz jest taki "brak sezonu", w zasadzie gdziekolwiek byśmy nie jechali (pomijam destynacje całoroczne typu Sri Lanka). W tym tekście odpowiem na pytanie: Jak się spakować na wyjazd poza sezonem?






Poradnik kieruję raczej do osób jeżdżących po Europie i okolicach własnym samochodem - niestety, jeszcze nie mam doświadczenia w podróżowaniu do np. dalszej Azji. Taką podróżą poza sezonem była np. Rumunia z Mołdawią w kwietniu.

W co się spakować?

W odróżnieniu od wyjazdów narciarskich, tutaj to, czy weźmiemy walizkę, czy plecak, ma znaczenie i to dość duże! Oczywiście jestem zwolennikiem plecaka - tachanie ze sobą walizy naprawdę nie ma sensu - jak chcemy się oddalić od auta, to jak to wziąć? Nie zostawimy w aucie, a taskać to gdzieś nie jest wygodne ani ekonomiczne. Albo jeśli wpadniecie na szatański pomysł spania na dziko - to taki nocleg z walizką jest średnim rozwiązaniem, czy się mylę?


Co wziąć ze sobą?

To, żeby wziąć apteczkę, jest sprawą oczywistą (swoją drogą następny wpis z tej serii będzie o niej). Trzeba zabrać ciuchy (nie bierzcie nic eleganckiego! Ubrudzi się tylko i eleganckie przestanie być po pierwszym założeniu tego na siebie) - najlepiej nieprzemakalne (z oczywistych względów) i coś cieplejszego (+weźcie jeszcze ubiór termoaktywny - naprawdę jest fajny, bo zatrzymuje ciepło, jest BARDZO lekki i wygodny :) ), oprócz tego kosmetyczka, ręcznik (polecam szybkoschnący - nie zajmuje tyle miejsca co tradycyjny) i strój kąpielowy (jeśli chcemy się np. kąpać w termach). Dużo zależy od specyfiki regionu, w który się udajemy - o ile niestraszne nam niskie temperatury w nocy, to można zabrać również namiot.

Z dokumentów: jeśli jedziecie poza Unię Europejską, weźcie paszport. W samej UE wystarczy polski dowód osobisty, ale jestem zwolennikiem paszportu (o tym też muszę przygotować wpis!). Ubezpieczenie - zależy, jeśli jedziemy w regiony rzadko odwiedzane i/lub daleko od Polski, to bezwzględnie je miejcie! Natomiast jeśli jedziecie np. na zachodnią Ukrainę czy do Czech, moim skromnym zdaniem nie zawadzi mieć ubezpieczenie, aczkolwiek nie jest już tak niezbędne (bo w większości przypadków, jeśli coś nam się stanie, możemy pojechać na granicę polską i wezwać tam karetkę albo jechać do najbliższego większego miasta w Polsce - do szpitala).

Natomiast z innych rzeczy dobrze wziąć mapy (lepiej papierowe, niż z GPS-a, uwierzcie), laptopa, aparat fotograficzny i może jakiś przewodnik po odwiedzanych regionach czy dobrą lekturę.


Podsumowanie

Generalnie na wyjazd poza sezonem trzeba się lepiej przygotować - wziąć cieplejsze ciuchy, więcej jedzenia, nieprzemakalne ubrania - naprawdę to nie jest tak, jak w lecie! Pamiętam kwietniówkę do Rumunii i Mołdawii, chcieliśmy urządzić sobie wiosenny trekking...a tu śnieg.

Poza sezonem byłem np. w Mołdawii czy na Ukrainie. Jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na FB (https://www.facebook.com/zamiedzaidalej).

S.

4 komentarze:

  1. Większość z tych rzeczy przyda się też w sezonie, kosmetycznka, apteczka, ręcznik z mikrofibry, etc. ;) Najlepiej sprawdzić przed wyjazdem warunki pogodowe w danym kraju i zgodnie z tym przygotować wszystkie ubrania i rzeczy.

    Jeśli chodzi o plecak to warto zainwestować w taki na kółkach. W razie długiego czekania na lotnisku nie trzeba go dźwigać na plecach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Akurat ja nie lubię plecaków na kółkach, bo to się wtedy robi trochę walizka, a nie o to chodzi. Aczkolwiek czasem może być przydatny. Pozdrowienia! :)

      Usuń
  2. Nie podróżujemy samochodem i zawsze wszystko nosimy na plecach w plecakach, zatem mamy zupełnie inny styl pakowania - rzeczy osobiste ograniczone do minimum, za to sporo sprzętu foto. Raczej nigdy nie tachamy ze sobą namiotu. Jesli chcemy oszczędzić na noclegu, to raczej korzystamy z CS lub Airbnb. No i ubezpieczenia nie kupujemy, bo na własnym przykładzie przekonałam się, ze jak przychodzi co do czego (i nie mówię tu o skaleczeniu w duży palec, ani poparzeniu przez meduzy na plaży w Egipcie), to i tak trzeba liczyć na siebie. Ale jak się ma samochód, to rozumiem, że ubezpieczenie konieczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie do niektórych państw ubezpieczenie jest niezbędne (bo nie dostaniemy wizy, tak jak do Rosji). My uważamy, że na wyjazdy wystarczy ubezpieczenie 'karciane' - nie ma co kupować go w towarzystwie z tradycjami, i tak każdy ubezpieczyciel jest niechętny do wypłat. A co do ubezpieczenia auta - tak, Zielona Karta (lub polisa ważna na dany kraj) jest potrzebna, bo po prostu nie wpuszczą auta. To takie ubezpieczenie OC za granicą.

      Aha, my też staramy się ograniczać bagaże - w bagażniku nie ma nieograniczonej ilości miejsca, a w przypadku trekkingów (które planujemy może nawet w tym roku, ale na razie ciii...) trzeba się spakować do plecaka - rzeczy osobiste + sprzęt podróżniczy (tak nazywam wszelkie specjalistyczne wyposażenie i elektronikę).

      Usuń