czwartek, 4 maja 2017

Zestawienie krajów Pribałtyki

Kiedy mamy na myśli kraje bałtyckie (albo, jak kto woli - Pribałtykę), to zazwyczaj wymieniamy jednym tchem "Litwa, Łotwa, Estonia", traktując te państwa w zasadzie jako jeden kraj. W sumie to wszystkie te państwa są niewielkie, mają w miarę podobny klimat (zarówno dosłownie, jak i w przenośni)... no ale jednak się różnią.

Zielony, piękny Tallinn (lipiec 2014)




Wbrew pozorom, chociaż Litwa, Łotwa i Estonia są położone niedaleko od siebie, nie są duże, a jeszcze 30 lat temu wchodziły w skład sajuza, to to nie są takie same tereny.


L, czyli Litwa


Teoretycznie powinienem zacząć od Estonii (bo "E" jest wcześniej w alfabecie), ale Litwa leży najbliżej Polski i jest też zwykle pierwszym odwiedzanym krajem bałtyckim. Dlatego też pierwsze miejsce w zestawieniu.

O Litwie chyba każdego uczyli w szkole - Litwa z Polską przez ponad 200 lat tworzyły Rzeczpospolitą Obojga Narodów, a jeszcze do 1939 roku m.in. Wileńszczyzna była w Polsce. Do dzisiaj w tym państwie jest dość sporo Polaków, to największa tamtejsza mniejszość narodowa, więc może się zdarzyć sytuacja, że dogadamy się po polsku.

Dla kogo Litwa?


Myślę, że dla wszystkich, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z szeroko pojętym wschodem (sam tak zrobiłem, moja pierwsza wycieczka do byłego ZSRR była właśnie na Litwę). Ludzie zainteresowani historią też powinni się tu odnaleźć, z racji dość bogatej przeszłości tych terenów.

Grutas Parkas - jedna z rzeźb (sierpień 2016)

Zamek w Trokach, tu narodziło się państwo litewskie (czerwiec 2014)



Ł, czyli Łotwa


Łotwa to już trochę inna para kaloszy, niż Litwa. Niby język podobny, ale Polaków już jakby niewiele, krajobraz już nieco inny, no i czuć wpływy - z jednej strony północne i zachodnie (Ryga nie wygląda na miasto, które jeszcze 30 lat temu było częścią ZSRR, bardziej czuć, że 150 lat temu blisko połowa ludności była niemieckojęzyczna), a z drugiej wschodnie - ale te ostatnie głównie na prowincji.

Starówka w Rydze chwilami jest dość klimatyczna (lipiec 2014)


Dla kogo Łotwa?


O ile na Litwie główną "siłą" kraju jest historia (chociaż litewska przyroda jest prawie tak fajna, jak zabytki i dzieje państwa), to na Łotwie główna siła to natura. Z lekka pagórkowaty krajobraz, dużo więcej lasów... to powoduje, że w tym kraju odnajdą się aktywni ludzie. A, no i miłośnicy poradzieckich klimatów i jazdy szutrówkami - bo tam jednego i drugiego jest pod dostatkiem, chyba najwięcej na całej Pribałtyce!

Na Łotwie jest chyba najwięcej szutrowych dróg w krajach bałtyckich (sierpień 2016)

Łotwa - gdzieś na prowincji (sierpień 2016)



E, czyli Estonia


Estonia to w zasadzie już Europa Północna. Niby należała do ZSRR, ale tak naprawdę Estończykom jest bliżej do Finów, niż do Rosjan, Litwinów czy Polaków (Estończycy, podobnie jak Finowie - są ludem ugrofińskim, Litwini i Łotysze to ludy bałtyckie, a Polacy i Rosjanie - Słowianie), można to poznać chociażby po języku (jest dość śmieszny, pełno w nim samogłosek i "przeciągania"). Poza tym czuć najwięcej wpływów zachodu i północy, wschodu w Estonii jest dużo mniej, prawie w ogóle nie widziałem rosyjskości (pomijając Narwę, w której jest 95% Rosjan), chociaż z drugiej strony mniejszość rosyjska w Estonii jest dość duża (to wynik czasów ZSRR, kiedy do republik bałtyckich przesiedlano Rosjan).

Estonia - krajobraz południowej części kraju (sierpień 2016)

"Dezynfekcja kół" po estońsku i angielsku (sierpień 2016)


Dla kogo Estonia?


Estonia to chyba jeden z najbardziej "zachodnich" krajów byłego ZSRR i - pomijając najbardziej rosyjskie miejsca (typu Narwa) - w sumie mało co przypomina, że jednak jesteśmy na terenach Pribałtyki. Tak naprawdę Estonia jest prawie że dla wszystkich - bagna, morze, Tallinn i łagodne pagórki, w zasadzie każdy znajdzie tu coś dla siebie!


Podobieństwa


Oprócz różnic, kraje bałtyckie jednak są do siebie trochę podobne (bo inaczej nikt nie wrzucałby ich do jednego worka):

  • waluta: euro we wszystkich trzech krajach,
  • ceny: nieco wyższe niż w Polsce, szczególnie w często odwiedzanych miejscach typu Kowno,  Troki, Ryga czy Tallinn,
  • klimat: dość podobny we wszystkich państwach, chociaż wiadomo - im dalej na północ, tym raczej chłodniej. Ale... 12 stopni na Pribałtyce to zupełnie inne 12 stopni, niż w Polsce (tam to w zasadzie normalna temperatura w lecie, można się nawet kąpać w wodzie)
  • brak granic: wszystkie państwa należą do Schengen, więc nie ma co liczyć na pieczątkę z granicy - można ewentualnie próbować na granicy z Rosją albo z Białorusią (ale ostatnio, jadąc przez przejście estońsko-rosyjskie, mimo prośby nie dostałem estońskiej pieczątki :/ ).


Podsumowanie


Tak czy inaczej, kraje Pribałtyki są różne. Lubię je, chociaż nie ma tam ani gór (najwyższy szczyt to estońskie Suur Munamagi, liczące sobie zawrotne 318 m.n.p.m), ani wschodu w czystej postaci. Jest za to wschód w trochę lżejszej wersji - nawet w bardzo nordyckiej Estonii da się znaleźć miejsca w moich ulubionych klimatach :)

Może zainteresować Cię też:

Kraje bałtyckie pierwszy raz odwiedziłem w 2012 roku, kiedy wybrałem się na Litwę. Od tego czasu byłem w tym regionie Europy już kilka razy (przeczytaj moje artykuły: Litwa, Łotwa, Estonia). A jeśli chcesz dowiadywać się o moich wyjazdach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)

14 komentarzy:

  1. Właśnie wróciłam z Litwy i byłam bardzo przyjemnie zaskoczona tym krajem. Teraz muszę się wybrać do pozostałych wymienionych przez ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak byłem pierwszy raz, to też się pozytywnie zaskoczyłem :) bardzo fajny kraj! tak samo, jak reszta republik nadbałtyckich

      Usuń
  2. W sumie im dalej na północ tym mniej turystów z Polski. Wiadomo, że okupują Wilno z okolicą, a później to już słabiej ;)

    Z Tallinna warto zrobić sobie jednodniówkę promem do Finlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten prom ma sens chyba tylko wtedy, jak nie bierzemy do Helsinek auta (które dość sporo zwiększa koszty). ale jak się jest pieszo, to cena do zniesienia :D

      a co do Polaków, to na Łotwie i w Estonii rzeczywiście chyba nie widzieliśmy żadnych... jeśli ktoś z PL tam pojedzie, to najczęściej do Rygi/Tallina, bo prowincja jest mało znana wśród odwiedzających :D

      Usuń
    2. Na jeden dzień samochód jest niepotrzebny, w centrum Helsinek pieszo, do dalszych przedmieść komunikacją. Na więcej chyba nie starczy czasu ;)

      Wiem, że jakieś biura podróży w swojej ofercie miały kilka zamków/pałaców łotewskich i Dyneburg, a w Estonii nawet wyspy, ale to margines.

      Usuń
    3. Dyneburg /Daugavpils/ wydaje się być naprawdę fajny - przejeżdżałem w drodze do Rosji i był jakiś taki... interesujący (może dlatego, że nie ma tam zbyt dużo ludzi). A te estońskie wyspy intrygowały mnie od pierwszego wyjazdu na Pribałtykę :)

      Usuń
  3. Ciekawe zestawienie. Ja póki co odwiedziłam tylko Litwę ale na Łotwę i Estonię też przyjdzie czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam! ja przez pierwsze 2 lata wyjazdów na wschód też miałem tylko Litwę, Łotwa i Estonia dołączyły dopiero w 2014 :)

      Usuń
  4. Dzięki za ciekawy wpis i interesujące spojrzenie na kraje bałtyckie. Czytam coraz więcej, ale jeszcze nie zwiedziłem dokładnie. Im bardziej na północ, tym mniej wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, wszystkie 3 kraje są super!

      Usuń
  5. Bardzo fajne podsumowanie! W żadnym z wymienionych krajów jeszcze nie byłam, ale teraz już wiem przynajmniej na co się nastawić i od czego zacząć: od Łotwy! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chyba też zacząłbym od Łotwy (gdybym zaczynał teraz) - tam jest najwięcej moich ulubionych klimatów :)

      Usuń
  6. Nigdy w żadnym z tych krajów nie byłam i żadnym się nawet nie zainteresowałam. Chociaż raz miałam bilet do Wilna za 2 zł, ale nigdy z niego nie skorzystałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest fajnie! chociaż Wilno to nie jest moja ulubiona europejska stolica, to warto pojechać (nawet dla zasady, żeby być). a za 2 zł to już żyć, nie umierać :)

      Usuń