wtorek, 2 lipca 2019

Kościelec - opis szlaku

W tej górze coś jest. Kiedy pierwszy raz wchodzi się na Halę Gąsienicową, wzrok od razu się na niej zawiesza. Wygląda najwyżej, najbardziej strzeliście i najbardziej niedostępnie. Taka charakterystyczna piramida, zresztą mówi się nawet, że to polski Matterhorn. Nawet niewprawione oko początkującego górołaza, patrząc z Hali, akurat Kościelec zauważy natychmiast.

Widoki na Halę Gąsienicową



Wejście na ten szczyt, gdy patrzymy na niego z okolic HG, wydaje się hardcorowe i dostępne tylko dla tych, co to już nie jedną drogę zrobili na żywca. Nie-alpiniści, zdaje się, mogą sobie tylko powzdychać nad pięknem tego szczytu (wyglądającego na najwyższy w okolicy) i żałować, że wejście jest tylko dla prawdziwych twardzieli.

Kościelcowo

.
.
.

Kościelec wygląda dość trudno, to prawda. Ale... ani nie jest najwyższy w okolicy (bo chociażby Świnica przewyższa go o 150 metrów), ani też nie można go nawet zobaczyć z daleka, chyba że patrzymy z dołu - bo z dwóch stron jest zasłonięty swoim nieco większym sąsiedztwem. Nawet oglądany z Kasprowego nieco ginie wśród reszty szczytów. Efekt? W porównaniu z niektórymi tatrzańskimi szczytami widok z Kościelca jest dość ograniczony (poza tym sama góra wysokością też specjalnie nie grzeszy). I - co najważniejsze - prowadzi na niego szlak, zresztą wcale nie aż tak hardcorowy, jakby się początkowo wydawało.

Jakżeby inaczej - szlak (czarny, oznakowany jak śmierć) biegnie tą straszną, północną ścianą (na której czeka Buka i smoki zionące ogniem), widoczną z HG. Jednak w miarę zbliżania się, ściana przestaje być ścianą, bo tak naprawdę północny stok Kościelca ma nachylenie tylko około 30 stopni - widać to zwłaszcza od strony Zielonej Doliny Gąsienicowej.

Zielona Dolina Gąsienicowa


Co do trudności samego szlaku, spotkałem się z różnymi opiniami. Jedni porównują go do Rysów od Polski, drudzy do Kopy Kondrackiej. Oczywiście - jest to jeden z trudniejszych szczytów po polskiej stronie Tatr. Trudność bierze się też z tego, że - w odróżnieniu do większości porównywalnych szlaków - tutaj nie ma żadnych sztucznych ułatwień. Łańcuchów ani klamer tu po prostu nie uświadczymy.

Szczerze? Nie nazwałbym Kościelca najtrudniejszą i najbardziej hardcorową górą w Tatrach (mnie osobiście nie sprawił wielkich trudności). Jest na nim kilka fragmentów, gdzie trzeba złapać się rękami za skałę, poza tym przed wejściem na nie musimy chwilę się zastanowić i pomyśleć, jak przejść dane miejsce. Poza tym - co też ma duże znaczenie - te najtrudniejsze odcinki są położone z dala od jakiejkolwiek ekspozycji. Stamtąd ciężko się sturlać [chociaż pewnie się da]. Za to dużo łatwiej zlecieć z prostszych fragmentów, momentami trawersującymi zbocze niedaleko potężnych zerw (wystarczy po prostu zanadto się do nich nie zbliżać).


Zerwy Kościelca są dość potężne


Poza tym sama ścieżka na szczyt nie jest długa. Z Karbu (przełęcz pomiędzy Małym, a "właściwym" Kościelcem) mamy do pokonania 300 metrów różnicy wysokości i niespełna godzinę podejścia (powrót: ok. 35 - 45 minut). A na Karb z HG można dojść właściwie spacerowym szlakiem, teren jest łatwy - ewentualny wycof nie powinien zabrać zbyt dużo czasu.


INFORMACJE PRAKTYCZNE


(Uwaga. Opis dotyczy warunków letnich i suchej skały.)


  • Czas przejścia: z Kuźnic ok. 8 godzin w obie strony

  • Trudności: do Karbu brak. Powyżej Karbu: skalny kominek, płyty oraz szczytowe skałki

  • Ocena trudności: 5 / 7

  • Przebieg trasy: Kuźnice - (Boczań lub Jaworzynka) - Hala Gąsienicowa - Zielony (lub Czarny) Staw - Karb - Kościelec - Karb - Zielony Staw - Hala Gąsienicowa - (Boczań lub Jaworzynka) - Kuźnice

  • Najwyższy punkt: Kościelec 2 156 m n.p.m.

  • Długość: ok. 23 km


OPIS SZLAKU NA KOŚCIELEC



Na samym początku musimy dotrzeć na Halę Gąsienicową (z Kuźnic ok. 2 h, z Brzezin podobnie). Temat jest znany i dość oczywisty, więc tutaj potraktuję go bardziej skrótowo. Są 3 podstawowe szlaki na Halę:

  • czarny z Brzezin,
  • żółty z Kuźnic przez Jaworzynkę,
  • niebieski z Kuźnic przez Boczań.
Wszystkie trzy szlaki nie należą do trudnych, różnią się głównie charakterem podejścia. Szlak czarny to dość łagodna ścieżka przez las, niebieski przez Boczań - równomierne podchodzenie grzbietem, a żółty - początek to prawie płaska dolina, później jest około 40 - 50 minut bardziej stromych schodów. (bardziej szczegółowy opis dwóch ostatnich szlaków znajdziecie w tym tekście)

Niezależnie od drogi, którą obraliśmy, po około dwóch godzinach (z Brzezin chwilę więcej) docieramy na Halę Gąsienicową, z której już jak na dłoni widać nasz cel. Trasa znowu się rozwidla - musimy dotrzeć na przełęcz Karb (to ta pomiędzy Kościelcami). Szlaki na nią są dwa: od strony Czarnej i Zielonej Doliny Gąsienicowej. Według mapy nie ma wielkiej różnicy czasowej między obiema opcjami - w obu przypadkach trasa na Karb zajmie około półtorej godziny. Natomiast na sam Kościelec prowadzi tylko jeden szlak: czarny.

Różnica jest za to w charakterze tych podejść. W teorii przyjęte jest podchodzenie od strony Czarnego Stawu, a schodzenie na stronę Zielonej Doliny, ale nie jest zabronione przejście na odwrót (tak jak wybranie tylko jednego ze szlaków i powrót po własnych śladach). Ale jeśli mamy w planach odwiedzenie obu dolin - najlepiej podchodzić właśnie w taki sposób. Po pierwsze - dlatego, że na grani Małego Kościelca mamy nasz cel przed nosem (a nie za plecami). A po drugie - łagodna ścieżka do Zielonej Doliny jest o wiele bardziej łaskawa dla zmęczonych kolan, niż dość strome zejście do Czarnego Stawu.

Wersja 1: Przez Czarną Dolinę Gąsienicową


Wersja przez Czarną Dolinę Gąsienicową wiąże się z wybraniem niebieskiego szlaku do Czarnego Stawu (pół godziny - 40 minut, praktycznie bez żadnych trudności). Samo jezioro jest dość urokliwym miejscem, nad którym góruje Kościelec - no właśnie, góruje... więc od stawu na krótkim odcinku mamy dość ostre, mozolne podejście (czarny szlak) na Karb. Plusem są świetne widoki - im wyżej, tym lepsze: na Granaty i Czarny Staw. Szlak to właściwie dość kręte schodki, wyprowadzające po około 40 minutach na grań Małego Kościelca (1866 m n.p.m.). Tutaj widoki są już świetne - jak to na grani. W tym na Kościelec, który mamy centralnie przed nosem. Grań jest dość wąska (kamienna ścieżka) - po chwili schodzimy nią kilkanaście metrów w dół. Jesteśmy na Karbie!


Czarna Dolina Gąsienicowa

Czarny Staw i Kościelec

Podejście z Czarnej Doliny na Karb

Ścieżka na Karb

Grań Małego Kościelca (1866 m n.p.m.)



Wersja 2: Przez Zieloną Dolinę Gąsienicową


O ile w opcji przez Czarną Dolinę mamy strome podejście, o tyle przez Zieloną Dolinę szlak prezentuje się zgoła inaczej. Początkowo ruszamy czarno-żółtą ścieżką w stronę Kasprowego, po dłuższej chwili szlak się rozdziela - wybieramy drogę w lewo, w kierunku Świnickiej Przełęczy (czarne oznakowanie). Idziemy tak kolejne pół godziny, mijamy jeziorka, aż dochodzimy do rozejścia szlaków. Skręcamy w lewo na niebieski do Karbu - który jest stąd dobrze widoczny, zresztą wraz z Kościelcem, który nie prezentuje się już tak groźnie, jak z okolic Murowańca. Stąd wygląda łagodnie i zdaje się wręcz zapraszać do wyjścia na górę. (dobrze widać to zwłaszcza na drugim zdjęciu)

Zielona Dolina Gąsienicowa

Czarny szlak na Świnicką Przełęcz

Niebieski szlak na Karb


Przed nami następne 20 - 30 minut podejścia niebieskim, dość łagodnym szlakiem (bez trudności, jest chyba tylko jeden duży głaz) w otoczeniu jeziorek, Świnicy i spółki. Karb 1853 m n.p.m. osiągamy bez najmniejszego problemu.

Właściwy szlak na Kościelec


Na Karbie oba szlaki łączą się w jeden (czarny). Tam też wita nas osławiona tabliczka. "Szlak turystyczny bardzo trudny, uwaga na spadające kamienie". Szczerze? Kościelec wcale - przynajmniej dla mnie - aż tak trudny nie jest. Daleki jestem od bagatelizowania tego szlaku, przed wybraniem się na niego dobrze mieć jakieś obycie górskie na łatwiejszych ścieżkach [większość dostępnych turystycznie gór w Zachodnich, Rysy od Słowacji...], bo to w końcu jeden z bardziej wymagających szlaków w polskich Tatrach. (jak i zresztą w całej Polsce, bo jednak na ilu polskich szlakach trzeba się łapać rękami za skałę?)

Północnym stokiem Kościelca prowadzi szlak


A poza tym taka tabliczka jest tylko na szlaku na Kościelec. Nie ma jej na żadnych innych szlakach po polskiej stronie Tatr. Także i na tych o wiele od Kościelca trudniejszych (chociaż podobno dawniej takie znaki były też na różnych innych tatrzańskich perciach). Ale - znowu - to też nie znaczy, że należy ją zupełnie zlekceważyć.

Tabliczka na szlaku na Kościelec


Od Karbu początkowo szlak to dość prosta ścieżka w skalnej scenerii. Idziemy tak przez może 10 minut, aż wreszcie osiągamy pierwszą przeszkodę - kilkumetrowy skalny kominek. I po raz pierwszy tu trzeba się już złapać rękami za skałę (trochę pomyśleć, jak przejść - zwłaszcza, że łańcuchów tu brak). W letnich warunkach, przy suchej skale nie powinien raczej sprawić problemu, zwłaszcza, że w ogóle nie jest eksponowany. Wchodzenie nim przypomina trochę wejście po dość pochyłej drabinie. (przy schodzeniu za to wystarczy się nieco opuścić - moim zdaniem akurat tam najlepiej robić to tyłem)

Czarny szlak na Kościelec

Musimy pokonać kilka metrów pod górę w skale


Dalej szlak ma charakter schodków (momentami - zwłaszcza z lewej strony zbocza - mocno zbliżających się do przepaści), czasem trafią się większe głazy, aż dochodzimy do kolejnej przeszkody pt. płyty. Przy podchodzeniu nie powinny sprawiać problemów, gorzej może być w dół. Na szczęście jest na to metoda - u mnie na kościelcowych płytach świetnie się sprawdziła - a mianowicie schodzenie na tyłku. [tu uwaga: normalnie się raczej tak nie chodzi, bo można zlecieć i pozbawić się kilku siekaczy, względnie przedtrzonowców]

Kościelcowe zbocze

Płyty na Kościelcu

Podejście na szczyt

Skoro Wysokie, to i granit :-D


Pod samym szczytem szlak oferuje następne płyty i kilka podciągnięć na skałach (w dalszym ciągu: nieeksponowanych. Ewentualny upadek nie powinien się skończyć dalej, niż pod newralgicznym punktem). Najdłuższe (zasada taka sama, jak przy kominku: trzeba poszukać punktów zaczepienia) jest dosłownie 5 metrów od wierzchołka i wygląda tak:

Największa trudność na Kościelcu

Czarna Dolina widziana z Kościelca


I to już koniec. Kościelec 2 156 m n.p.m. osiągnięty. ;)




Wierzchołek sam w sobie nie jest szczególnie rozległy, ale ciężko nazwać go też bardzo ciasnym. Tłoku znanego chociażby z Rysów raczej nie uświadczymy - z racji nieco ograniczonych widoków i braku łańcuchów Kościelec jest nieco mniej popularny od swojego wyższego sąsiedztwa (wychodząc na niego we wrześniu, miałem szczyt tylko dla siebie :-D )

Zejście (legalne...) odbywa się tą samą drogą (od Karbu znów oczywiście rozdziela się na dwa szlaki - sugeruję wybrać ten przez Zieloną Dolinę, bo znacznie łagodniej traci się wysokość, co ma znaczenie dla kolan). Przy schodzeniu stopień trudności wzrasta - ale w rzeczywistości droga w dół rządzi się podobnymi prawami, jak ta w górę. Wystarczy szukać punktów podparcia i się nie denerwować.

Na sam koniec kilka kościelcowych widoków:

Widok na Zieloną Dolinę, Skrajną Turnię i Kasprowy

Panoramy z Kościelca

Grań Orlej Perci widziana z wierzchołka Kościelca


Jeśli byłeś na Kościelcu - podziel się w komentarzu swoimi wrażeniami z tego szczytu. Każda wskazówka jest bardzo cenna dla wszystkich Czytelników, którzy tu zaglądają :) Z góry dzięki!



Może zainteresować Cię też:





Tatry - najwyższe góry w Polsce, przez dość długi czas rzadko były moim celem podróżniczym. Teraz podoba mi się tam w zasadzie tak bardzo, jak w różnych innych górach - zajrzyj tutaj, żeby zobaczyć moje tatrzańskie artykuły. A jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona czytelników na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej)
Share:

12 komentarzy:

  1. Szlak wygląda bajecznie, ale myślę sobie, że nic dziwnego, że jak Polacy wychowani w Tatrach co szlaki po 23 km mają to im góry nie straszne ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościelec jest rzeczywiście super :-D chociaż te 23 km tylko wyglądają strasznie, w praktyce są do przejścia. Całe szczęście akurat na tej górce nie ma aż tyle ludzi, co np. na Kasprowym :-D

      Usuń
  2. Kościelec jest niesamowity. To jedna z moich ulubionych gór

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale miałeś cudowną pogodę :D Też z brakiem ludzi Ci się mega udało :) Dzięki serdeczne za pokazanie fajnej alternatywy dla Rysów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda była świetna - za to następnego dnia spadł śnieg :-D (a brak ludzi - raz, że w tygodniu, dwa, że nie w wakacje, a trzy - że na szczycie byłem o 16 :-D ). A co do Rysów - moim zdaniem z nich jest lepsza panorama. Za to Kościelec sam w sobie jest jakieś 10000 razy ładniejszy ;-)

      Usuń
  4. Bardzo ładny, fotogeniczny post! Te pierwsze zdjęcia to jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasługa fotogenicznej pogody :-D btw. na HG (bo to ona jest na początkowych zdjęciach) muszę wrócić tej jesieni - zrobić lepsze foty :-D

      Usuń
  5. Taka tabliczka może nieźle wystraszyć. Trzeba uważać - w górach szczególnie! Byłam tam, ale dawno temu, nie pamiętam szczegółów (generalnie nie mam pamięci do szlaków itd.). Super relacja, piękne te nasze Tatry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, ale z drugiej strony takie ostrzeżenie jest dobre - zwiększa szanse, że np. ktoś w przysłowiowych klapkach nie zacznie iść na górę...

      A Tatry są rzeczywiście piękne - po obu stronach granicy :-D

      Usuń
  6. Wejście na Kościelec wspominam bardzo pozytywnie. Faktem jest, że w sieci krąży wiele legend, ale w moim odczuciu są przesadzone. Szlak wcale nie jest wybitnie ciężki, jednak dla ludzi wrażliwych na ekspozycję może być wyzwaniem. Marzy mi się jeszcze wejście zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam - dla mnie nie był bardzo trudny! Ale dałem mu 5 na 7, głównie dlatego, żeby nikt nie uznał, że "a, to jest łatwe" i nie poszedł tam zupełnie nieprzygotowany :-D

      Usuń





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz się mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

BTemplates.com