poniedziałek, 21 września 2020

Orla Perć: Granaty - opis szlaku

Orla Perć...! Królowa tatrzańskich szlaków, ścieżka dla wyjątkowych hardcorów i takich, co to przepaści się nie boją. Ponad 4 kilometry grani od Zawratu do Krzyżnego, czas przejścia według mapy to 6 godzin. Słowem - brzmi trudno, brzmi hardcorowo i bardzo nieprzystępnie. Nawet dla tych, co już trochę pochodzili, na kilku wyższych szczytach w Tatrach (albo innych tego typu górach) byli i mają już jakieś doświadczenie.

Jest pięknie i przestrzennie ;-) btw - na jednym zdjęciu są trzy bardzo znane góry. Ktoś wie, jakie?

Za najłatwiejszy fragment Orlej uchodzą Granaty. Trzy szczyty: Skrajny, Pośredni i Zadni. Ten ostatni - chociaż wygląda najniżej, to jest najwyższy, liczy sobie 2240 m n.p.m. (Pośredni jest niższy o 6 metrów, a Skrajny o 15). Z Hali Gąsienicowej trochę giną w tłumie, dobrze widać je dopiero ze ścieżki na Kościelec albo z okolic Czarnego Stawu. Urody nie można im odmówić, widokowości zresztą też nie. I to z tego powodu są najlepszą opcją na początkowe zapoznanie się z Orlą Percią - relatywnie najłatwiejsze (uwaga: relatywnie łatwe jak na Orlą. Czytaj: w 7-stopniowej skali dostają 6 punktów) i przy tym oferujące fantastyczne panoramy.

Granaty można robić w dwóch podstawowych wariantach. Pierwszy to od Zadniego do Skrajnego, drugi - na odwrót. Ogólnie bardziej polecana jest opcja Zadni -> Skrajny, ALE żółty szlak prowadzący ze Skrajnego do Czarnego Stawu jest dość stromy (i miejscami też kruchy), a co za tym idzie, schodzenie tamtędy może wykańczać kolana. Dlatego też ja polecam opcję z wejściem na Skrajny i schodzeniem z Zadniego - zielony szlak zejściowy z Zadniego jest bowiem o wiele łagodniejszy (i łatwiejszy) niż stroma, miejscami eksponowana ścieżka, schodząca ze Skrajnego. I tak też jest napisany ten opis: w kierunku Skrajny -> Zadni.

UWAGA: opis dotyczy warunków LETNICH (tj. bez śniegu i bez lodu), przy suchej skale.

OPIS SZLAKU NA GRANATY

Kuźnice - Jaworzynka - Czarny Staw Gąsienicowy


Najpierw musimy dostać się oczywiście na Halę Gąsienicową. Najpopularniejsza opcja wiedzie z Kuźnic (1025 m n.p.m.) przez Przełęcz między Kopami. Są dwa warianty: Boczań (względnie równomierne podejście przez całą drogę) i Jaworzynka (najpierw łagodnie pod górę, później dość strome schody) - o tych szlakach już pisałem, więc tutaj traktuję temat bardziej skrótowo. Na wejście polecam bardziej Jaworzynkę, niż Boczań - według mnie jest mniej męczącą opcją.

klasyczny kadr z Jaworzynki

święta góra ceprów z okolic Karczmiska. Z góry będzie wyglądać zupełnie inaczej

Obie ścieżki powinny zająć około 1.5 godziny z Kuźnic na Przełęcz między Kopami. Stamtąd kolejne 20 - 30 minut na samą Halę Gąsienicową. Robi się oczywiście widokowo. Na Hali wybieramy niebieski szlak w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego i Zawratu (nie trzeba zachodzić do schroniska w Murowańcu, można iść prosto w stronę stawu).

Z Hali (1510 m n.p.m.) dalsze 30 minut nad jeziorko (na szlaku nad staw zapewne będą tłumy, wybierające się tam z Hali) Czarną Doliną Gąsienicową. Nasz właściwy cel coraz bardziej się przybliża ("czubaty" szczyt po lewej stronie, widoczny z doliny, to Skrajny Granat). Nad Czarnym Stawem panorama między innymi na Orlą Perć i na Kościelec - zasadniczo ładna, ale o tej porze (chyba że wyszliśmy z Kuźnic bladym świtem) to miejsce bywa zatłoczone, zwłaszcza rodzinami z dziećmi. Ogólnie gwarno i głośno, wrażenia średnio fajne. W prawo odbija czarny szlak na Karb i dalej na Kościelec.

tysięczna fota Hali Gąsienicowej

Dolina Czarna Gąsienicowa. Szeroki trójkątny szczyt po lewej to Żółta Turnia, na prawo od niego Granaty (wystający czubek to Skrajny Granat). Te ostatnie wydają się niższe od Żółtej, w rzeczywistości są od niej wyższe o około 150 m

końcówka podejścia na Czarny Staw

Czarny Staw. Granaty widoczne po lewej

Przed rozpoczęciem właściwego podejścia musimy jeszcze obejść jezioro

Kościelec prezentuje się dość imponująco i nieprzystępnie

Zaczynamy obejście Czarnego Stawu, dalej z panoramą na OP i spółkę. Szlak przekracza Czarny Potok i niepostrzeżenie zaczyna piąć się w górę, tak że znajdujemy się kilkanaście metrów nad poziomem wody. Dochodzimy do odbicia na żółto znakowaną ścieżkę na Granaty (dokładnie to na najniższy z nich). Dojście do tego miejsca powinno nam zająć około 3 godzin, licząc od Kuźnic.

Czarny Staw Gąsienicowy - Skrajny Granat


Ten odcinek wydaje się bardzo krótki na mapie (zwłaszcza w zestawieniu z tym, ile przeszliśmy do tej pory). Na kilometry to może i jest krótki, bo ma tylko 1.5 km. Ale 610 metrów przewyższenia, czyli nachylenie 41 procent. Po prostu jest stromy jak cholera. Szlakowskaz wskazuje co prawda dwie godziny, ale stromość i widokowość (= zdjęcia) szlaku mogą znacznie wydłużyć ten czas, więc warto mieć to na uwadze.

Na początku schodki w kosówce. Później kosówka ustępuje miejsca trawie - warto zadbać o to, żeby się nie sturlać, bo stromy trawnik prowadzi wprost do Czarnego Stawu. Trawnik jest gdzieniegdzie przetykany skałami, zwłaszcza na szlaku. Miejscami trzeba użyć wszystkich czterech kończyn, jest trochę dość łatwej "wspinaczki". Coraz bardziej księżycowa sceneria doprowadza nas do zakrętu i pierwszych łańcuchów.

Początek szlaku nie zapowiada długości podejścia

Czarny Staw się coraz bardziej oddala

Do pewnego momentu szlak to zwykłe schodki z kamieni

W okolicach tego miejsca człowiekowi się wydaje, że jest już bardzo wysoko. Tere fere. Występ skalny po prawej jest niezłym punktem odniesienia

Krajobraz robi się coraz bardziej księżycowy

Do łańcuchów jeszcze kawałek, panorama jest coraz szersza

Szlak biegnie mniej więcej tak, jak żółta linia. Już widać łańcuchy

W czerwonym kółku występ skalny - ten, o którym pisałem kilka zdjęć wcześniej. A na środku kadru Giewont. (fota spod miejsca z łańcuchem)

Miejsce z łańcuchem (samo w sobie niezbyt eksponowane) to akurat kawałek pochyłej płyty skalnej. Raczej niezbyt trudnej, ale warto sobie pomóc żelastwem. Za to zaraz za nim jest hmm... galeryjka? W każdym razie szlak na chwilę robi się wąski, a po jego prawej stronie jest dużo przestrzeni (nie jest to zabójcza ekspozycja, ale zdjęcia nieco straszą - w rzeczywistości nie jest tak przerażająco). I oczywiście fantastycznych widoków. Żółta Turnia, Czarny Staw, Kościelec, Kasprowy, Giewont, z oddali widać też łagodne kopuły Czerwonych Wierchów. Jesteśmy już dość wysoko, na około 2020 m n.p.m.

I doszliśmy wreszcie do łańcuchów :D

"Wspinaczka" nie jest specjalnie trudna, idzie się po pochyłej skalnej płycie

Zaraz za płytą z łańcuchem. Robi się bardziej przestrzennie

Warto zanadto nie zbaczać na prawo, bo może się to zakończyć lotem wprost do doliny

Od łańcucha droga w górę to raz schodki, raz dość strome skałki, miejscami wymagają użycia rąk. Czasami trzeba pomyśleć, gdzie postawić nogę/rękę, ale nie jest to bardzo trudne zadanie. Miejscami jest dość krucho, kamyki wyjeżdżają spod butów. W dalszym ciągu ścieżka jest bardzo widokowa, w roli głównej Żółta Turnia - to ten trójkątny szczyt na prawo od Czarnego Stawu. Trudności techniczne nie są ogromne, za to psychologiczne mogą być dość duże - bo powyżej łańcuchów dużo fragmentów szlaku jest podobnych do siebie (widokowo i technicznie) i można odnieść wrażenie, że się w ogóle nie posuwa do przodu, a na górę jeszcze bardzo daleko. Tym bardziej, że sam szczyt nie najlepiej widać ze szlaku (czasem nie wiadomo, czy skały przed nami to już wierzchołek, czy może jakaś mniejsza skałka w grani).

Po dłuuuugim czasie (dla mnie było to 3.5 godziny, ktoś da więcej?) wychodzimy wreszcie na grań Orlej Perci. Bardzo prosto ją poznać - po czerwonym znakowaniu szlaku. Mamy stąd dwie drogi - w lewo idzie się przez Buczynowe Turnie na Krzyżne (to może kiedy indziej), a w prawo już tylko kilka minut dzieli nas od wierzchołka Skrajnego Granatu. Przechodzimy po skałkach i jesteśmy 2225 m n.p.m.

Coraz bardziej skaliście

tu nawet pięć znanych szczytów na jednym zdjęciu ;-)

to już właściwa grań? czy jakieś pomniejsze skałki?

Dopiero z góry widać, że Żółta Turnia jest niższa, niż Granaty

już prawie...

...i jesteśmy! Widok na stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich. (tu warto uważać i nie próbować tam schodzić - bo łagodne zbocza są podcięte urwiskami)

rzut oka na Żółtą Turnię i Dolinę Pańszczycy. Jeziorko na środku kadru to Czerwony Staw

Skrajny Granat - Zadni Granat


Jesteśmy na Skrajnym Granacie, oferującym jeszcze lepszą panoramę, jak do tej pory - bo widać też rejon Doliny Pięciu Stawów. Żółte oznakowanie się tutaj kończy (mała uwaga: patrzymy na znaki wymalowane na skałach! Tabliczek tutaj nie ma). Dalsza droga prowadzi granią. Chociaż na początku to, co mamy przed sobą, może wyglądać jak bezładna kupa kamieni (do tego stroma i przepaścista), to da się nią przejść.

o dziwo, granią po lewej wiedzie szlak

Najpierw schodzimy ze Skrajnego Granatu do Skrajnej Sieczkowej Przełączki (to pierwsza przełęcz na szlaku, doskonale widoczna ze szczytu). Stąd właśnie opada osławiony żleb Drege'a, miejsce kilku śmiertelnych wypadków (których przyczyny były zwykle dwie: albo ktoś uznał go za szlak, albo zabłądził we mgle) - jego górna część jest łagodna, ale z Orlej nie widać, że dół bynajmniej łagodny nie jest i ma postać prawie dwustumetrowego pionowego, miejscami przewieszonego komina skalnego, którego nie sposób pokonać bez asekuracji (jest to natomiast doskonale widoczne z dołu).

Żleb Drege'a widziany od góry. To, że przechodzi w skalny komin, widać z okolic Czarnego Stawu

Zaraz za przełączką mamy kolejne sławne miejsce. Szczelinę na Granatach. To tutaj są robione słynne "kroki nad przepaścią", których jest pełno na Tatromaniakach. Sama szczelina ma szerokość... metra? Może nawet nie - ja (przy moich 187 cm) byłem w stanie ją przekroczyć bez większego trudu. Trudność w tym miejscu jest głównie psychologiczna - gdyby jednak była za duża, to zawsze można ją obejść skałkami po prawej stronie [z których robione są lansiarskie fotki, pokazujące przejście przepaści ;-) ]. W kierunku od Skrajnego, przechodząc szczelinę, trzeba zrobić krok w górę, podciągając się kilkadziesiąt centymetrów.

Jest i szczelina. Nie wygląda specjalnie trudno

To już po przekroczeniu szczeliny. Najlepiej nie patrzeć w dół w czasie jej pokonywania ;-)

Przed nami podejście na środkowy z Granatów (2234 m n.p.m.). To najtrudniejszy odcinek na całej wycieczce - stromo do góry po skałach, trzeba trochę pomyśleć przy stawianiu odnóży (oczywiście używamy wszystkich czterech). To miejsce jest ubezpieczone łańcuchem i jedną klamrą. Przez chwilę, przed wierzchołkiem Pośredniego Granatu, szlak zbliża się do przepaści, także warto uważać - jest zdecydowanie gdzie zlecieć.

łańcuchy przy wejściu na Pośredni (uwaga, stromo)

Jest lufiasto, nie ma co mówić

rzut oka na odcinek Skrajny-Pośredni (zdjęcie z wierzchołka Pośredniego Granatu)

widoki z okolic Pośredniego

O ile podejście na Pośredni było trudne, o tyle zejście z niego, do Pośredniej Sieczkowej Przełączki (dosłownie parę kroków) jest już banalne - zwykła ścieżka. Ale uwaga: tu należy uważnie obserwować oznaczenia szlaku. Dobrze wydeptana ścieżka w prawo NIE jest szlakiem i prowadzi w kierunku żlebu Staniszewskiego (mniej znany, ale niemal równie niebezpieczny, co żleb Drege'a - też bez sprzętu i umiejętności wspinaczkowych jego pokonanie jest niemożliwe). Szlak na przełęczy skręca w lewo w dół po skałkach. Schodzimy kilka metrów w dół i podążamy ścieżką - nie powinna nastręczyć trudności. Pniemy się do góry, aż osiągniemy samą grań, a zaraz potem wierzchołek najwyższego, Zadniego Granatu. 2240 m n.p.m. Cały odcinek mapowo zajmuje 15-20 minut, ale - i tu znowu uwaga - jest bardzo widokowy (jak na grań z prawdziwego zdarzenia przystało), więc nie będzie niczym dziwnym, jeśli ten czas wydłuży się dwu- lub nawet trzykrotnie.

szlak prowadzi tak jak czerwona linia. Ścieżka w prawo NIE jest bezpiecznym zejściem

Dolina Pięciu Stawów w pakiecie ze słowackimi szczytami

Trawers grani na podejściu na Zadni

końcówka podejścia na Zadni Granat, ruda kopa po lewej to Pośredni

widoki z Zadniego. The mountains are calling and I must go

Zadni Granat - Kozia Dolinka - Boczań - Kuźnice


Na Zadnim proponuję powoli kończyć wycieczkę. Idziemy jeszcze kilkadziesiąt metrów czerwonym znakowaniem Orlej Perci, aż dojdziemy do zielonego oznaczenia na skale. Schodzimy w prawo, w kierunku Doliny Gąsienicowej. Widokowo - w porównaniu ze szlakiem na Skrajny Granat - zielony szlak jest trochę nudny (co jeszcze nie znaczy, że brzydki), ale za to o wiele przyjemniej (i łatwiej) nim schodzić, bo jest znacznie mniej stromy, nie jest na nim krucho i zupełnie nie ma ekspozycji. Zygzakująca ścieżka (bez trudności, szlak jest wyłożony dość wygodnymi kamieniami) po około 40 minutach powinna nas doprowadzić do połączenia z czarnym szlakiem w Koziej Dolince (1940 m n.p.m.). 10 minut później zielone oznakowanie się kończy, a my wychodzimy na żółty szlak, biegnący od strony Koziej Przełęczy.

zejście z Zadniego jest początkowo w skalno-trawiastej scenerii

dalej jest widokowo, ale już mniej spektakularnie, niż w okolicach Skrajnego. Na zdjęciu Orla i Kozi

schodzenie do Czarnego Stawu zielonym szlakiem jest pozbawione trudności

Żółty szlak (ok. 15 minut) to w dalszym ciągu zwykła ścieżka, jedyne dwa trudniejsze miejsca to a) skałka, po której trzeba się trochę opuścić i b) zejście do Zmarzłego Stawu - ale koniec końców oba te punkty nie powinny sprawić żadnych trudności. Przy Zmarzłym Stawie (1788 m n.p.m.) przechodzimy przez potok, a chwilę później żółte znaki się kończą i wchodzimy na niebieski szlak, który będzie nam towarzyszyć już do końca wycieczki.

skałka na żółtym szlaku

Zmarzły Staw

Zejście do Zmarzłego Stawu

Zejście niebieskim szlakiem na Czarny Staw

rzut oka do tyłu na niebieskim szlaku

I Czarny Staw - pożegnanie z jego rejonem. Granaty skryły się w chmurach

Na tym ostatnim szlaku jest jedno zejście po skałkach (uwaga, bywa mokre) i jesteśmy już na prostej ścieżce prowadzącej wprost nad Czarny Staw. Stąd już wracamy po własnych śladach na Halę Gąsienicową, a potem na Przełęcz między Kopami. Na tej ostatniej proponuję zejście przez Boczań (uwaga na błoto w lesie - nawet w lecie czasami jest bardzo śliskie), bo - co ma niebagatelne znaczenie dla zmęczonych po całym dniu wycieczki kolan - wybierając trasę Boczaniem, o wiele delikatniej traci się wysokość, niż idąc przez Jaworzynkę.

INFORMACJE PRAKTYCZNE


  • Czas przejścia szlaku: wg mapy ok. 10 godzin (aczkolwiek może się wydłużyć nawet do 12 - z uwagi na stromość podejścia na Skrajny Granat). Najbezpieczniej zakładać 12-13 godzin
  • Długość szlaku: ok. 19 kilometrów w dwie strony
  • Różnica wysokości: po 1545 metrów w górę i w dół
  • Najwyższy punkt: Zadni Granat 2 240 m n.p.m.
  • Oznakowanie: żółte, niebieskie, czerwone, zielone
  • Trudność: 6/7 (odcinek od łańcuchów na podejściu na Skrajny do Zadniego Granatu). W przypadku samego Skrajnego Granatu i powrotu tą samą drogą: 6/7 [z uwagi na kruchość przy zejściu i stromiznę szlaku]. W przypadku wycieczki na sam Zadni Granat: 4/7
  • Trudności techniczne: od połowy szlaku na Skrajny Granat aż do Zadniego Granatu jest wiele miejsc, gdzie trzeba używać rąk. Najtrudniejsze miejsce na całej wycieczce to podejście na Pośredni, zaraz po przekroczeniu szczeliny
  • Atrakcyjność widokowa: 7/7

Może Ci się również spodobać:
Tatry odwiedzam co roku - to pasmo, w którym jestem najczęściej. Pomimo że niewielkie, jest bardzo różnorodne - począwszy od łagodnych kopuł Tatr Zachodnich, przez zalesione, trochę skaliste regle Nosala czy Sarniej Skały, aż po poszarpane szczyty Orlej Perci czy Rysów (ta ostatnia część jest moją ulubioną :D ). Planujesz wycieczkę w nie? Przeczytaj moje teksty o Tatrach. A jeśli Ci się podobało i chcesz więcej informacji - to polub facebookowy fanpage (fb.com/zamiedzaidalej). Będzie mi bardzo miło!
Share:

8 komentarzy:

  1. Fajny kawałek szlaku. Wiele lat temu raz przeszedłem ten kawałek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też go polubiłem, mam ochotę na więcej, ale chyba już w następnym roku, teraz raczej nie zdążę przed zimą :D

      Usuń
  2. Widokowo miazga :) Chyba miales extra okno pogodowe nie? Wstyd sie przyznac ale wybierałem się na Orlą Perć kilka razy w życiu i nigdy nie doszło to do skutku bo zawsze na przeszkodzie stawała pogoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. było okno pogodowe, ale pod koniec podejścia zaczęło się chmurzyć i nie wiedziałem, czy z góry będą widoki (zastanawiałem się nawet, czy nie zawrócić). ale w sumie to i tak nie było moje pierwsze podejście do tego szlaku, kilka razy wcześniej chciałem, z tym że zjawiałem się w Kuźnicach za późno

      Usuń
  3. Bajka, my szliśmy przez Granaty w czasie śnieżycy ( to był sierpień )..... zero widoków, ale przynajmniej człowiek skupiał się na bezpieczeństwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masakra, w sierpniu trafić na śnieżycę... dobrze, że się wszystko dobrze skończyło

      Usuń
  4. Granaty były moimi pierwszymi szczytami Orlej Perci, mógł to być hmm 2005/2006 rok =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też to pierwsze szczyty z OP :D i na pewno nie ostatnie!

      Usuń





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

Moje artykuły

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2020. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Blog Archive

BTemplates.com