środa, 20 listopada 2019

Tatrzańska szóstka w lotto - Giewont na spontanie

14 października 2019

Śpiący Rycerz, bohater pocztówek, góra z krzyżem, największy piorunochron w Tatrach, flagowy symbol Podhala, Zakopca, a nawet połowy Tatr (do spółki z MOKiem, Kasprowym i krokusami w Chochołowskiej), gra pierwsze skrzypce na jakichś 90% fot z Gubałówki. A do tego - święta góra ceprów...

Giewont w czerwcu 2018


Gdyby ktoś jeszcze rok temu zapytał mnie o najbliższe tatrzańskie plany, najpewniej usłyszałby litanię szczytów i przełęczy: Rohacze, Kamienista, Czerwone Wierchy, Świnica, Zawrat, Krzyżne, Szpiglas et cetera. Wszystko, na co wyjście jest - jak na Tatry - już dość konkretną wyrypą i wymaga poświęcenia co najmniej 7-8 godzin, bo kto by tam chodził na jakieś popierdółki typu Sarnia Skała czy inny Nosal/Kopieniec (chyba, że w zimie :-D).

Panorama Zakopanego i regli zakopiańskich z Giewontu


Z Giewontem jest trochę inaczej, bo to ani nie taka popierdółka, jak bardzo nieodległa od niego Sarnia - zwłaszcza, że góruje nad Zakopcem potężną ścianą (która, zwłaszcza jak na polskie warunki robi spore wrażenie), ani też brzydki szczyt. Ale na wyżej wzmiankowanej liście się na pewno nie znajdował. Pomimo tego, że pamiętam, jak dostałem (chyba na komunię) przewodnik po Tatrach - z wypiekami na twarzy oglądałem zdjęcia - w tym te przedstawiające Giewont. (2010 - wtedy człowiek zachwycał się byle czym, nie chodził po górach i nawet droga na MOKO wydawała się fascynująca). Chociaż akurat Giewont sam w sobie to całkiem ładna góra - znam dużo brzydszych szczytów (jak chociażby Kasprowy) :-D [na zdjęciu to ten ostatni po prawej zielony szczyt, w połowie zacieniony]




W ubiegłym roku, w czasie schodzenia z Kopy Kondrackiej, byłem o krok od zdobycia Giewontu. Nie chciało mi się, w zamian wybrałem plażowanie na Kalatówkach (Relacja i foty do znalezienia tutaj). I nie zanosiło się na zdobycie jakiegokolwiek szczytu tatrzańskiego w tym sezonie - w 2019 trochę olałem góry (zwłaszcza w porównaniu do 2018). I w kalendarzu objawia się 14 października. Wolne, do tego w poniedziałek - nie ma mowy, takiej okazji nie przepuszczę!

Poza sezonem, jesienią, pogoda za sto milionów, a do tego w tygodniu - Giewont wydaje się oczywistym wyborem! Teraz kolejki na szczyt na pewno nie będzie (dla niewtajemniczonych: kolejki linowej na Giewont nie ma, w lecie jest natomiast codziennie kolejka - taka ludzka, jak do kibla w Murowańcu / granicy w Medyce) - taki układ może się długo nie powtórzyć. To nic, że w Zakopcu jestem dopiero o 12.00 - najwyżej z Hali Kondratowej zejdę po ciemku.

Szlak na Halę Kondratową

Jesienne Kalatówki

Hala Kondratowa - widok na Długi Giewont

Hala Kondratowa 2019



Pierwszy odcinek jest dość prosty i nudny - ale Kalatówki w jesiennej wersji prezentują się obłędnie! Strzelam foty jak opętany - więc dojście do schroniska zajmuje mi blisko 2 godziny. Sama Hala Kondratowa też jest dość fotogenicznym miejscem w mocno chilloutowych klimatach. Nie ma czasu na siedzenie - jest 14, słońce nie będzie czekać, chcę jeszcze złapać dobry warun na szczycie.

W pewnym momencie podejścia wyrasta przede mną góra - i to nie taka tam górka, jak na Sarniej, czy na Nosalu - ogromna, stroma góra zakończona siodłem przełęczy z malutkim szlakowskazem. Zegarek pokazuje 15.00 - what?? Mam tam dojść jeszcze przed zmrokiem? [btw. to miejsce nazywa się Piekiełko. przypadek? nie sądzę]

Czuję się prawie jak na znienawidzonym przeze mnie zielonym szlaku na Przełęcz pod Kopą - kiedy słońce wypalało mi mózg, a do końca było jeszcze daleko. Z tą różnicą, że teraz podejście jest w cieniu - na przełęcz dochodzę w 30 minut bez szczególnego wysiłku :-D


Chilloutowa atmosfera

Szlak na Giewont

Piekiełko w Dolinie Kondratowej, niebieski szlak na Giewont


Stąd Giewont jest już bardzo blisko. Nie ma siły - muszę tam dzisiaj wyjść. W normalnej (czyt. letniej) sytuacji - wycieczka nie urwałaby mi głowy, d*py, ani niczego - ale jesienią, przy popołudniowym świetle, wszystko wygląda z 200 razy lepiej. Łańcuchy na szczyt nie są szczególnie trudne - poza tym, że podejście do nich przypomina posadzkę w pierwszej lepszej katedrze - skały są nieźle wypolerowane! [o bardziej szczegółowy opis pokuszę się w jednym z następnych postów]. A teraz - myślę, że najlepiej będzie, jak po prostu pokażę foty :-D

Popołudnie na Kondrackiej Przełęczy

Giewont bardzo blisko

Wyżnia Kondracka Przełęcz

Tatry Wysokie spod Giewontu

Panorama z okolic Wyżniej Kondrackiej


O 16.20 staję na szczycie - i mam go na wyłączność przez dobre 20 minut. Taka kombinacja: Giewont, pogoda żyleta i ani grama (!) śniegu nie zdarza się często :-D robię miliony zdjęć i - po przepisowej półgodzinie z najwyższą niechęcią zaczynam schodzić. Zejście jest nieco trudniejsze od wejścia - a główna trudność polega na wypolerowaniu skał tuż przy łańcuchach (aha, schodzenie skałami z dala od łańcuchów to średni pomysł, bo jest krucho i można pojechać. Już to sprawdziłem, Wy nie musicie).

Łańcuchy na podejściu na Giewont

Krzyż na wierzchołku

Wierzchołek Giewontu

Ponad Doliną Kondratową

Po drugiej stronie Podhale i Babia

Zachód słońca na Giewoncie

Kruche zejście z Giewontu


Kondracka Przełęcz żegna mnie promieniami zachodzącego słońca (oczywiście obowiązkowa sesja - skoro i tak będę schodzić po ciemku, to chcę chociaż mieć zdjęcia z tatrzańskiego zachodu). Zaczyna się schodzenie. A właściwie - zbieganie. Zwłaszcza, że w pewnym momencie dostaję zawału - 5 metrów od ścieżki stoi... sarna (w pierwszej chwili myślałem, że to niedźwiedź...). Teraz mój mózg zaczyna dorysowywać pełno niedźwiedzi, na wszelki wypadek się nawet nie odwracam. Do schroniska na Hali Kondratowej dobijam w szarówce. Nawet się nie zatrzymuję, tylko w dalszym ciągu urządzam napieranie do Kuźnic - największa wada zachodów w górach: że potem jeszcze trzeba zejść po ciemku. W Kuźnicach jestem po 35 minutach - czyli łącznie zejście z przełęczy zajęło mi 1h 10 min, prawie 2x szybciej, niż czas mapowy. Strach przed niedźwiedziami jest niezłym przyspieszaczem :-D (teraz się śmieję, ale wtedy nie było mi szczególnie do śmiechu)


Ostatnie spojrzenie na wieczorne Wysokie

Zachód słońca na Kondrackiej Przełęczy

Piekło & Świnica

Sarna w Dolinie Kondratowej


Giewont zdecydowanie przebił moje oczekiwania. Daleko mi do zakochania się w tej górce (i widokach z niej - są całkiem fajne, ale to jednak nie ta klasa, co np. Rysy czy nawet Kościelec), zwłaszcza, że letnie wejście zniechęciłoby mnie do Tatr na kilka długich tygodni/miesięcy. Ale... jesienią było prawie jak na Kościelcu (a pod względem światła - dużo lepiej) - czyt. zaje**iście :-D dawno nie miałem takiego warunu w górach! I dawno nie zrobiłem takich zdjęć :-D


Może zainteresować Cię też:






Od kilku lat chodzę po Tatrach. Głównie Wysokich - chociaż zdarza się, że zaniesie mnie też w Zachodnie ;) ale obie części mają dla mnie swój urok. Lubię te góry (zresztą tak jak każde inne!) - zajrzyj tutaj, żeby przeczytać moje tatrzańskie artykuły. A jeśli chcesz dowiadywać się o tym, co u mnie i o moich podróżach na bieżąco, dołącz do grona fanów na Facebooku! (fb.com/zamiedzaidalej) Będzie mi bardzo miło! :-D
Share:

10 komentarzy:

  1. Powiem Ci, że to świetny pomysł pojechać w Tatry własnie o tej porze roku. Mnie zawsze przeraża to, że szlaki będą pełne i dlatego jeszcze nie zmotywowałam się tam pojechać.
    A odnośnie widoków, które pokazałeś, to mogę powiedzieć tylko jedno- wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zasługa fotogenicznej pogody :-D Btw - jesień jest dużo lepsza, niż lato na chodzenie po górach, ludzi mniej i kolory fajniejsze ;-)

      Usuń
  2. Fajna trasa i piękną pogodę miałeś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach Giewont! Do twarzy mu w jesieni! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że podziwiam Ciebie z tą taką systematycznością i solidnością w zdobywaniu górskich szczytów w Polsce, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. góry w PL mam najbliżej, dlatego w nie jeżdżę najczęściej :-D ale w listopadzie nie byłem w ogóle. Ale teraz zrobiły się już warunki zimowe - time to begin 2019/20 winter season :-D

      Usuń
  5. Giewont był zawsze moim ulubionym szczytem w Tatrach :) Mam do tego miejsca sentyment..., a do tego kiedyś nie było tam kolejek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejki są tylko w lecie ;-) w październiku raczej ciężko uświadczyć (chyba że ewentualnie w weekend)

      Usuń





W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa są udostępniane Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować. (więcej informacji w polityce prywatności)

Poznajmy się!

Cześć! Mam na imię Szymon. Cieszę się, że się tu znalazłeś - nie pożałujesz! Znajdziesz tu relacje z moich podróży, praktyczne wskazówki i porady, fotografię podróżniczą i osobiste przemyślenia. Czytaj, oglądaj, inspiruj się i... ruszaj w świat! A jeśli chcesz się mnie o coś zapytać, to zwyczajnie napisz do mnie w komentarzu, na Facebooku czy mailem. (więcej o mnie tutaj)

Wesprzyj mnie lajkiem! :)

© Szymon Król / Za miedzą i dalej 2019. Wszystkie prawa zastrzeżone/All rights reserved. Obsługiwane przez usługę Blogger.

BTemplates.com