poniedziałek, 2 maja 2016

Jaka trasa na Bałkany?

Bardzo duża część z Was jeździ na Bałkany przynajmniej raz do roku - Chorwacja, Grecja... tak, to kraje bałkańskie. Na forach podróżniczych temat ten jest wiecznie żywy - "jaka trasa do Chorwacji?", "jaka trasa do Grecji?". Jako że zbliża się sezon wyjazdowy, postanowiłem ułatwić Wam całą organizację wyjazdu w ten region świata - niezależnie, czy to Chorwacja, Grecja, a może Czarnogóra lub Macedonia jest Waszym celem.


Trasy i porady stworzyłem na bazie naszych doświadczeń - każdą trasą jechaliśmy w zasadzie w całości [z wyjątkiem trasy nr 3, którą pokonałem mniej więcej w połowie]. Generalnie zwykle unikamy autostrad i często modyfikujemy plan wyjazdu na bieżąco. Nasze trasy są tak zaplanowane, że możemy coś pozwiedzać, ale równie dobrze szybko nimi przejechać.

Co do stanu bałkańskich dróg - autostrady są raczej dosyć dobrej jakości, główne drogi również, ale pamiętajcie, że nie jesteśmy w Europie Zachodniej i czasami mogą się zdarzyć dziury czy remonty. W przypadku przekraczania granic, pamiętajcie, że wszędzie jest kontrola graniczna, aczkolwiek nam nie zdarzyły się jakieś bardzo wnikliwe, raczej polegały na sprawdzeniu paszportów (i innych dokumentów - Zielona Karta obowiązkowa!) i (nie zawsze) na otwarciu bagażnika. W sezonie (mniej więcej czerwiec-sierpień) na głównych przejściach granicznych mogą tworzyć się kolejki.

Oto lista najważniejszych przejść granicznych na Bałkanach (na pierwszych czterech z nich byliśmy):
  • Roszke/Horgos (Węgry/Serbia). To autostradowe przejście jest najczęściej wybierane przez autokary i osoby jadące dalej na południe, np. do Grecji. Horgos jest jednym z najbardziej ruchliwych przejść w Europie. Tędy biegnie trasa E75, łącząca Norwegię z Grecją. Moim zdaniem lepiej jest wybrać jakieś mniejsze przejście położone niedaleko.
  • Karasovici/Debeli Brijeg (Chorwacja/Czarnogóra). Przejście położone na słynnej Jadranskiej magistrali (Jadrance), położone nieopodal Dubrownika. Przez Debeli Brijeg najczęściej jeżdżą turyści z Chorwacji udający się do Czarnogóry.
  • Giurgiulesti/Galati (Mołdawia/Rumunia). Mimo że Mołdawia nie leży geograficznie na Bałkanach, to czasem jest do nich zaliczana ze względu na to, że kiedyś była częścią Rumunii, oraz dlatego, że mołdawski jest w zasadzie dialektem rumuńskiego. Przejście w Giurgiulesti jest bardzo często wykorzystywane do tranzytu z Rumunii na Ukrainę i na odwrót, bo w tym regionie (Delta Dunaju) nie ma bezpośredniego przejścia granicznego między tymi krajami.

  • Bozaj/Hani i Hotit (Czarnogóra/Albania). Główne przejście graniczne między Albanią i Czarnogórą, na trasie z Podgoricy do Shkodry. Można tam spotkać sporo tirów, a także... kozy ;)

  • Giurgiu/Ruse (Rumunia/Bułgaria). Położone "centralnie" na granicy rumuńsko-bułgarskiej, na drodze łączącej rumuńską stolicę, Bukareszt i bułgarski kurort Warnę.
  • Kapitan Andreevo/Kapikule (Bułgaria/Turcja). Największe przejście graniczne na Bałkanach, na trasie E80, która łączy Portugalię i Iran.
Generalnie na Bałkanach nie warto planować niczego na tip-top. Przejazd 10 km po wioskach w serbskich górach może zająć godzinę (a google maps pokazują 20 minut), więc nie należy się tym sugerować. Nie tędy droga, żeby się spieszyć!

1. Trasa do Czarnogóry przez Serbię.

Ta trasa nie należy do najszybszych, ale prowadzi przez drogi o raczej małym natężeniu ruchu i pozwala nieco zaoszczędzić, bo absolutnie nie ma na niej opłat drogowych ani raczej nie ma ryzyka wjazdu na płatną drogę. Z Krakowa należy kierować się w stronę granicy polsko-słowackiej w Jurgowie (ze względu na to, że jedzie się w większości zakopianką, dobrze jest wyruszyć wcześnie rano albo wieczorem). Na Słowacji jedziemy przez Poprad, Tisovec i Rimavską Sobotę - na tym odcinku droga prowadzi przez mniejsze lub większe góry, wypłaszcza się nieco przed Rimavską Sobotą).



Granicę słowacko-węgierską przekraczamy w Somoskoujfalu, przejeżdżamy Hatvan, Jaszbereny (tu warto zatrzymać się na langosza, są naprawdę pyszne i tanie jak barszcz), Kecskemet i Kiskunhalas; droga przez Węgry jest raczej płaska i mało widokowa. Za Kiskunhalas możemy jechać na dwa przejścia graniczne pomiędzy Węgrami i Serbią - Tompa/Kelebija albo Bacsalmas/Bajmok.




Generalnie na Tompie może panować dość spory ruch - jeździ tam coraz więcej aut Turków na niemieckich numerach, wybierających przejazd przez Tompę, a nie przez Roszke. Niemniej jednak, jadąc przez Tompę macie możliwość zobaczyć serbskie miasto Suboticę (jakieś 10 km za granicą), które według mnie jest bardzo ładne. Natomiast kiedy jedziemy przez Bacsalmas, przejście graniczne jest na totalnym wygwizdowie, w zasadzie trudno, żeby była kolejka (używają go lokalni mieszkańcy), ale jest czynne od godziny 8. do 18. (a w zimie, tzn. od 1 października do 30 kwietnia - od 8. do 16.).

Niezależnie od tego, które przejście wybierzemy, w miasteczku Backa Topola drogi z Bajmoku i Kelebiji łączą się. Trzeba pojechać drogą nr 100 do Novi Sadu (tam warto zaplanować przystanek, miasto jest naprawdę interesujące - to taki trochę serbski Kraków); właśnie mniej więcej w tej okolicy dobrze jest zaplanować nocleg.

Za Novim Sadem jedziemy przez Park Narodowy Fruska Gora - niskie, porośnięte lasem wzgórza. Później mijamy miasteczko Ruma i w Sabacu oficjalnie wjeżdżamy na Bałkany przez most na rzece Sawie. Od Sabaca jedziemy drogą 21 (dobrej jakości) na Valjevo, Uzice i Prijepolje - w ostatniej z tych miejscowości skręcamy w stronę Jabuki, gdzie znajduje się serbsko-czarnogórskie przejście graniczne. Stamtąd jedziemy początkowo przez mało ciekawe tereny, ale w pewnym momencie (po ok. 50 km od granicy) naszym oczom ukazuje się kanion Tary! Stamtąd w czarnogórskie góry jest już naprawdę blisko.



Ogólny czas przejazdu z Krakowa do Zabljaka wyniósł 3 dni, ale zwiedzaliśmy po drodze Serbię. Czas przejazdu z Krakowa do granicy węgiersko-serbskiej tą trasą to 12,5 godziny (do Novi Sadu 14,5). Nie ma problemu ze stacjami benzynowymi ani z wymianą waluty (w Novi Sadzie jest chyba jedyny kantor w Serbii, gdzie da się wymienić złotówki), jedynie na granicy w Bacsalmas można się lekko zdziwić, bo tam nie ma żadnego sklepu ani kantoru. Nocleg najlepiej zaplanować w okolicach Novi Sadu.

Tę trasę polecałbym w zasadzie tylko pasjonatom Bałkanów, którzy chcą zwiedzać coś po drodze. Ludzie udający się na dosyć stacjonarne wakacje nad Adriatyk raczej nie powinni jeździć tą drogą, bo po prostu mogłaby im nie odpowiadać ze względu na niezbyt szybkie tempo jazdy.


2. Trasa do Czarnogóry/południowej Chorwacji przez Bośnię.

Trasa bośniacka do Czarnogóry i południowej Chorwacji nie jest może najszybsza, ale za to pozwala jechać wśród pięknych widoków! Jadąc z Krakowa, musimy kierować się na Chyżne, później przez góry (Ruzomberok, Donovaly) i Banską Bystricę. Tutaj trzeba szczególnie uważać na płatny odcinek autostrady [ok. 20 km] między Banską Bystricą i Zwoleniem - można go ominąć równoległą drogą nr 69 przez Sliac. W Zwoleniu musimy kierować się na Budapeszt.

Po wjechaniu na teren Węgier, musimy przejechać przez Budapeszt (chyba że mamy węgierską winietę) - obwodnica Budapesztu od 1 stycznia 2015 jest płatna dla wszystkich pojazdów. Generalnie w stolicy Węgier trzeba się liczyć z korkami (jeśli przejeżdżamy tędy w dzień i nie goni nas czas, możemy się zatrzymać na zwiedzanie).

Kiedy stolicę Węgier zostawimy za sobą, musimy wjechać na szosę nr 6 i jechać nią cały czas na południe. Droga jest bardzo dobrej jakości, a ruch - znikomy, ze względu na to, że kiedyś była to trasa szybkiego ruchu, a od kiedy równolegle biegnie autostrada, ruch na trasie znacznie zmalał.



Po dłuższej jeździe węgierskimi drogami wjeżdżamy na teren Chorwacji - droga ta minie nam raczej szybko, bo dystans nie jest długi, a do tego jedziemy przez tereny rolnicze. Dojedziemy do miasta Slavonski Brod na granicy chorwacko-bośniackiej. W Bośni drogi na tej trasie są w zasadzie bez zarzutu, można je szybko i sprawnie przejechać.



Ze Slavonskiego Brodu (a właściwie Brodu - bo tak nazywa się jego bośniacka część) musimy się dostać do Banja Luki. Stamtąd droga jest już bardzo prosta i intuicyjna (i to ten odcinek jest moim zdaniem najpiękniejszy - tunele i zalesione góry) - mijamy Jajce, Bugojno, Mostar. W Jajcach i Mostarze można się zatrzymać na zwiedzanie (w pierwszym przypadku twierdza i wodospad, w drugim - starówka i most nad Neretwą). Z Mostaru dojedziemy do Neum, jedynej miejscowości na bośniackim wybrzeżu.

W Neum ponownie wjeżdżamy do Chorwacji (w stronę Dubrownika). Kontrola na granicy jest bardzo symboliczna, w zasadzie żadna. Po kilkudziesięciu kilometrach dojedziemy do Dubrownika - możemy jechać dalej prosto (co doprowadzi nas na granicę czarnogórską) lub zostać w Chorwacji.




Ogólny czas przejazdu na tej trasie wyniósł w naszym przypadku 3 dni, jednak wtedy zwiedzaliśmy dosyć sporo. Sama droga do granicy bośniacko-chorwackiej z Krakowa to ok. 15 godzin (przy założeniu, że w ogóle nie korzystamy z autostrad), a do Dubrownika ze stolicy Małopolski ok. 24 godzin.

Moim zdaniem ta trasa jest dobra dla osób, które chcą jechać na wakacje nad Adriatykiem, ale nie mają nic przeciwko, żeby coś zwiedzić po drodze (ale nie jakoś bardzo dużo).


3. Trasa do Chorwacji/Czarnogóry przez Austrię (autostradą)

Autostradowa trasa do Chorwacji/Czarnogóry to chyba najszybsza droga. Na początku musimy skierować się na Śląsk (a dokładniej do Gliwic) i wjechać na autostradę A1 w stronę Czech. U naszych południowych sąsiadów mijamy Ostrawę, Olomouc i Brno. W Brnie musimy zjechać z autostrady na zwykłą drogę w stronę Wiednia. Po 80 km, kiedy już znajdziemy się na terytorium Austrii, ponownie wjeżdżamy na autostradę w kierunku Grazu. W okolicach tego miasta zjeżdżamy na Słowenię i Chorwację (praktycznie całą Chorwację pokonujemy Jadranską magistralą).



Generalnie jest to trasa raczej dla osób, które nie martwią się o budżet wyjazdowy, nade wszystko cenią sobie wygodę jazdy albo jadą tylko do Chorwacji - żeby przejechać całą autostradową trasę, trzeba płacić za autostrady w Polsce, Czechach, Austrii, Słowenii i Chorwacji. Przetestowałem ją częściowo [na odcinku Kraków-Graz] i myślę, że tak naprawdę oszczędność czasowa w relacji do trasy bośniackiej jest raczej niewielka (rzędu 3h) w porównaniu do ceny, jaką przychodzi zapłacić za autostrady.

Nocleg zaplanowałbym gdzieś w Słowenii albo w Chorwacji, chociaż w gruncie rzeczy wszystko zależy od tego, jak będzie się jechało.


4. Trasa do Rumunii przez Ukrainę

Drogę do Rumunii przez Ukrainę polecałbym jedynie osobom, którym niestraszne dziury na drogach (chociaż drogi na tym odcinku wcale nie są jakiejś bardzo złej jakości), lubią wschodni klimat i które udają się do wschodniej Rumunii czy Mołdawii. To nie jest bardzo szybka trasa, jedzie się dosyć długo.

Polski odcinek to przede wszystkim autostrada, dojeżdża się nią (z 40-kilometrową przerwą) do Korczowej, w której jest przejście graniczne pomiędzy Polską i Ukrainą.

Trasę z Korczowej do Lwowa da się dosyć szybko pokonać, ale za pierwszym razem może drażnić to, że na drodze są nierówności (mimo to można się przyzwyczaić). Lwów mijamy obwodnicą i kierujemy się na Stryj i Iwano-Frankowsk. Ten odcinek może być najbardziej męczący - mimo że ze Lwowa do Iwano-Frankowska jest tylko 170 km, w grudniu 2015 jechaliśmy ok. 4,5 godziny.

Kolejnym odcinkiem jest Iwano-Frankowsk - Kołomyja - Czerniwci (Czerniowce). Tutaj droga jest dość szeroka i w miarę dobrej jakości - zdarzają się mniejsze lub większe dziury, ale nie są jakieś bardzo uciążliwe.  Z Czerniowców jedziemy drogą M19 do granicy z Rumunią (Terebleche/Siret). Trasa wiedzie praktycznie cały czas przez raczej płaskie, rolnicze tereny.



Ta trasa jest dość krótka (700 km), ale uprzedzam - pokonanie jej bez noclegu może być bardzo męczące (nawet, jeśli lubicie wschodnie klimaty), tym bardziej, że po drodze mamy dwie granice Unii Europejskiej! My, jadąc tam zimą 2015/16, nocowaliśmy w Iwano-Frankowsku.

Może zabrzmi to dziwnie, ale uważam, że to jest najlepsza droga na Bałkany Wschodnie. Co prawda prędkościowo nie poszalejemy (czas jazdy do Czerniowców z Krakowa to jakieś 16 godzin), ale za to ta trasa jest stosunkowo tania - paliwo na Ukrainie jest po prostu niedrogie, a jedyna opłata drogowa to winieta rumuńska (na wszystkie drogi; tygodniowa to wydatek rzędu 20 zł).


5. Trasa w rumuńskie Karpaty

Początek trasy jest taki, jak w przypadku marszruty numer 1. W słowackim miasteczku Vernar trasa rozwidla się, my jedziemy w kierunku Rożnawy. W okolicach tego miasta przekraczamy granicę słowacko-węgierską. Przejeżdżamy przez Aggtelek, Miskolc, Debrecen (Debreczyn) do Berettyoujfalu, w którym odbijamy na granicę Artand/Bors. Generalnie drogi na Słowacji i na Węgrzech są dobre, czas przejazdu do granicy węgiersko-rumuńskiej w Bors wynosi około 11 godzin. (w tym miejscu należy pamiętać o kupnie e-winiety rumuńskiej - nie jest droga, a jeśli nie będziemy jej mieć, zostanie nam przysłany mandat!)



Z Oradei do Cluj-Napoca prowadzi droga E60 - jest bez zarzutu, jedynie widokowo jest średnia (chociaż zdarzają się ładne krajobrazy). W okolicy Cluj-Napoki wjedziemy na autostradową obwodnicę tego miasta, możemy z niej zjechać koło Turdy (w której znajduje się spora kopalnia soli).



Po zwiedzeniu (lub nie) kopalni w Turdzie, kontynuujemy podróż po drodze nr 15 w stronę Targu Mures. Mniej więcej w połowie drogi do tego miasta, osiągamy miejscowość Iernut, w której odbijamy do miasta Medias. Potem już tylko szosa numer 14 do Sibiu (Sybina), a stamtąd już pełen wachlarz możliwości, jeśli chodzi o miejsca w rumuńskich Karpatach Południowych. Czas przejazdu to ok. 15 godzin. Sam przejazd przez Rumunię jest bardzo ciekawym doświadczeniem, drogi są dobrej jakości, aczkolwiek jednopasmowe i dosyć wąskie, dlatego dla niektórych osób może być to żmudne (dla nas nie było, ale to może dlatego, że bardzo lubimy Rumunię). Nocleg według mnie dobrze jest zaplanować w Rumunii.

Moim zdaniem mniej więcej taka trasa jest dobra na rozpoczęcie przygody z Rumunią. Stosunkowo prosta i wygodna. Na jej końcu czekają Karpaty Południowe, a te są naprawdę pięknym miejscem!


O czym należy pamiętać?

  • Koniecznie trzeba zrobić porządny przegląd auta! Co prawda można naprawić auto na Bałkanach, ale nie jest to tania zabawa (nas naprawa pękniętego kolektora kosztowała 150 euro, a umówmy się, że to piechotą nie chodzi).
  • W większości państw bałkańskich [Albania, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia, a także w Mołdawii i na Ukrainie] wymagana jest Zielona Karta, którą trzeba załatwić w Polsce (jeśli mamy ubezpieczenie auta w PZU, wtedy dostajemy ją za darmo na rok). Karta jest ważna od następnego dnia po wystawieniu!
  • W Kosowie nie obowiązuje Zielona Karta, trzeba kupić na granicy osobne ubezpieczenie.
  • W Rumunii wymagana jest e-winieta, trzeba ją kupić przy wjeździe do kraju.
  • Jeśli mamy wysoko zawieszone auto, pojedźmy właśnie nim - jeśli będziemy chcieli odwiedzić trudno dostępne tereny, to łatwiej będzie to zrobić samochodem z dużym prześwitem.
  • Noclegi tranzytowe (tak jak i wszystkie inne) można robić na dziko z wyjątkiem Chorwacji - tam bym tego nie próbował, chyba że poza sezonem i/lub w głębi kraju.


        

22 komentarze:

  1. Powiem szczerze,że dla mnie w drodze do Chorwacji, najbardziej były wkurzające viniety tranzytowe (a jechaliśmy z Anglii), które nie kosztowały wcale tak mało. Paradoksalnie, najwięcej zapłaciliśmy za tą w Czechach już na powrocie do Polski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie dlatego ja staram się omijać płatne drogi. Nie cierpię płacić za autostrady...

      Usuń
  2. zazdroszczę Ci tych podróży..w te wakacje mam zamiar wybrać się autem do Chorwacji ( z okolicy Poznania ) którędy najlepiej się udac??:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z Poznania myślę, że najlepiej będzie przez Czechy, Austrię, Słowenię i Chorwację [czyli w zasadzie trasa nr 3, z tą różnicą, że na autostradzie jesteśmy dopiero przed Wiedniem i nie musimy płacić za czeską winietę], a jeśli nie autostradowo, to Czechy - Austria (lub Słowacja) - Węgry - Słowenia [tranzytem] - Chorwacja. Chyba, że jedziesz na południe Chorwacji [pod Dubrownik], to wtedy najlepsza jest chyba trasa nr 2, tylko trzeba ją zmodyfikować tak, żeby początek był w Poznaniu, czyli: Poznań-Wrocław-Czechy (np. Brno)-Słowacja-Węgry (tu można zatrzymać się nad Balatonem)-Chorwacja (do Slavonskiego Brodu)-Bośnia-Chorwacja. Generalnie drogi w tych krajach są dobre (nie byłem tylko w Słowenii, ale przypuszczam, że tam też nie są złe)

      Usuń
  3. Zerkając na screeny mapy aż ciarki mnie przechodzą i przypomina mi się mordercza podróż z Lublina na Maryslię - samochodem! Bez przerwy na sen - ponad doba drogi ciurkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez przerwy noclegowej jest chyba najgorzej! Według mnie lepiej trochę skrócić pobyt (o kilka godzin) i się trochę przespać po drodze, niż cały czas tak jechać i jechać... to jest naprawdę męczące

      Usuń
  4. Chyba czas na Rumunię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie, jedź, zanim się zeuropeizuje :)

      Usuń
  5. Jeszcze nigdy nie byłam w Chorwacji, ale moja siostra jest w niej zakochana i jeździ tam na urlop od kilku lat. Przywozi stamtąd naprawdę wspaniałe zdjęcia. Oglądając je, wcale się nie dziwię, że wielu ludzi tak lubi tamte rejony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja Chorwację jakoś średnio lubię, bo jest za bardzo zachodnia. Chociaż sama w sobie jest naprawdę piękna, to za bardzo turystyczna i za droga, jak dla mnie :/

      Usuń
  6. w Serbii nie jest wymagana Zielona Karta już od 2012 roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już poprawiam :) Zielonej Karty wymagali od nas na pewno w Czarnogórze, Albanii, Macedonii, Mołdawii i na Ukrainie. W BiH trudno powiedzieć, bo wjechaliśmy tam przez Neum od Dubrownika, a tam kontrola jest w zasadzie żadna... bo pogranicznicy myślą, że wszyscy jadą do zasadniczej części Chorwacji :D

      Usuń
    2. w Bośni jak najbardziej jest wymagana, ale niektórzy lekceważą ten obowiązek jadąc wybrzeżem, bo to tylko kilka kilometrów. Jednak czasem Bośniacy sprawdzają to i wtedy czeka wydatek rzędu kilkudziesięcu euro za wykup ZK na granicy... albo mandat ;) Biada też temu, kto by bez ZK spowodował jakąś stłuczkę czy wypadek (co nie jest wykluczone nawet na krótkim odcinku) - spłacać będzie to długo :D

      Usuń
    3. no właśnie. Generalnie najlepiej jest wziąć ZK, bo jest darmowa, załatwienie jej to 15 minut, a na wypadek jakiejś stłuczki czy czegoś w tym stylu, posiadanie ZK zawsze coś pomoże i problemów na granicy na pewno nie będzie :D

      Usuń
  7. Ta trasa w rumuńskie Karpaty zdecydowanie najbardziej do mnie przemawia, chyba ze względu na te przepiękne widoki. Chyba najwyższy czas obrać taki kierunek...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie, rumuńskie Karpaty (tak samo Wschodnie, jak i Południowe) są cudowne!

      Usuń
  8. hej Szymon, dzięki za przydatne informacje. Od czterech lat jak katarynka powtarzam "w tym roku jadę na Bałkany". I potem przychodzi taki moment, że wiem, że "w tym roku się znowu nie uda". Ale dotrę tam w końcu kiedyś! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak miałem ze ścianą wschodnią w PL przez 3 lata :D ale za 3 tygodnie na 99% jedziemy!

      Usuń
  9. Dobrze, że my takie trasy robimy w nocy. Z jednej strony szkoda widoków, ale z drugiej - dzieciaki śpią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na Węgrzech widoki są średnie, więc je można przejechać w nocy ;) ale np. w Serbii czy Rumunii zaczyna być fajnie i wtedy szkoda jechać nocą :D

      Usuń
  10. Coś idealnego dla mojego Sama - w tym roku jedzie z Polski do Rumunii na motory. Szkoda, że beze mnie!!! ;) Możemy się odzywać jakby co po więcej wskazówek?

    OdpowiedzUsuń