poniedziałek, 2 stycznia 2017

Podsumowanie 2016 + plany na 2017

Pomimo tego, że 2016 nie był aż tak satysfakcjonujący, jak 2015, to... w sumie też sporo się działo! Nudno nie było, a w podróży spędziłem zdecydowanie więcej czasu, niż w poprzednich latach. Tak więc myślę, że mogę uznać ten rok za udany :) a żeby już nie przedłużać czczego gadania - zapraszam do podsumowania 2016!

Beskid Niski, lipiec 2016



Rok 2016 podróżniczo


Styczeń (6 dni)


Rok temu przywitałem 2016 na Ukrainie - pierwszy stycznia wypadł w piątek, więc w naturalny sposób był długi weekend (a chyba nie ma lepszego pretekstu do wyjazdu) - w niedzielę 3 stycznia wróciliśmy do Polski.

Kilka tygodni później udało mi się wyrwać na kolejne 3 dni, ale tym razem w ferie zimowe i dla odmiany z Mamą - na narty do Jurgowa. Było super, spędziłem na stoku jakieś 15 godzin (a narty są czymś, co uwielbiam!) - tak więc styczeń zamknął się 6 dniami w podróży.

Zamek w Kamieńcu Podolskim

Chmielnytskyj, Ukraina (1 stycznia)

Widok na Tatry z Jurgowa

Jurgów, okolice stoku


Luty (1 dzień)


W drugim miesiącu roku nie miałem za dużo podróżowania, byłem tylko ze szkołą na nartach. Ale za to... blogowo miałem trochę zmian - przede wszystkim kupiłem domenę! Tak więc luty się nie zmarnował :)

Marzec (2 dni)


To były tylko 2 dni, za to oba górskie (i oba na Babiej Górze). Pierwszy z nich zakończył się wycofem ze względu na warunki, ale powtórzyliśmy wejście trzy tygodnie później, na wschód słońca. Było super, niewiele jest rzeczy tak fajnych, jak widok ośnieżonych gór o 6 rano!

Sokolica, panorama na północny zachód. 6 marca

Szlak na Babią Górę - jest dość mgliście...

Wycof z Babiej Góry

Na szlaku na Królową Beskidów


Kwiecień (3 dni)


W połowie kwietnia kolejna wycieczka, tym razem na 3. ogólnopolskie spotkanie blogerów podróżniczych, zgodnie z tradycją w Cieszynie.

Pod dworcem kolejowym Cesky Tesin

Hotel "Piast" po czeskiej stronie - restauracja. Teraz jest zamknięte

Cesky Tesin, rejon Hotelu Piast


Maj (7 dni)


7 dni - dwa na początku (Jura Krakowsko-Częstochowska i Opolszczyzna), potem zdobycie jednej z wredniejszych gór w Pieninach - Wysokiej, a na końcu dwie dwudniówki nad dwa zalewy - nad Sosinę i nad Sielpię. Tak, maj był fajny :)

Zasypana piaskownia koło Częstochowy (Pustynia Siedlecka)

Deszczowa, majowa Góra Św. Anny


Czerwiec (2 dni)


Niby tylko dwa dni, ale za to dość intensywne. Już 1 czerwca pojechałem w pierwszą samodzielną podróż (do Wrocławia), a przy tym nie zapłaciłem za nią ani grosza :) natomiast kilkanaście dni później wybraliśmy się z siostrą LOT-em do Warszawy. Także mimo tego, że niby nie było dużo, to wrażeń całkiem sporo!

W czasie pierwszei solowej wycieczki do Wrocławia nie mogło zabraknąć Odry

Stacja kolejowa Wrocław Główny

Koło Lublińca powoli zaczynała się burza

Z samolotu Kraków - Warszawa


Lipiec (9 dni)


Lipiec był pewnego rodzaju przełomem - zacząłem używać Endomondo [do końca roku nabiłem 577 km!] i ogólnie prowadzić bardziej aktywny tryb życia. Udało mi się nawet wdrapać na Rysy! A pod koniec miesiąca, w związku z ŚDM-ami, uciekłem na Podkarpacie z Mamą.

Szlak na Rysy, okolice Razcestia nad Zabim potokom

Wysoka i Ciężki Szczyt po słowackiej stronie

Na polskich Rysach

W Beskidzie Niskim takie cerkwie to bardzo częsty widok

Ciężkowice, rezerwat skalny


Sierpień (21 dni)


Tak, sierpień był dobry! I o ile w ubiegłym roku był bardziej blogerski, niż podróżniczy, to w 2016 podróże zdecydowanie go zdominowały. To były trzy tygodnie włóczęgi po Europie Wschodniej, których do tej pory nie zdążyłem do końca opisać - generalnie było dużo cyrylicy, nieco wschodniego sznytu, kilka różnorodnych krajów i ponad połowa miesiąca przespana na dziko!

Takimi szutrówkami jechaliśmy pół Pribałtyki

Rosyjskie jeziorko niedaleko Petersburga

Byliśmy też w Petersburgu :)


Jeden z naszych biwaków na dziko w Rosji

Ruiny elektrowni Orbita, Czehryń, Ukraina.

Wrzesień (6 dni)


1 września, kiedy reszta mojej klasy zaczynała rok szkolny, byliśmy jeszcze w Rumunii. Do Polski wróciliśmy 2 dni później. Potem była jednodniówka w stolicy i wycieczka szkolna do Wrocławia. Wrzesień zamknął się 6 dniami poza domem.

Podróże pociągiem są super - dlatego część drogi do stolicy pokonałem właśnie w ten sposób!

Stacja metra Rondo Daszyńskiego

Na Rondzie Daszyńskiego


Październik (5 dni)


Pojechaliśmy sobie w Pieniny, a dokładniej na Trzy Korony. Mam taką niepisaną zasadę, że jesienią zawsze chociaż raz jestem w tych górach. Nie są za wysokie, ale wbrew pozorom można się tam zmachać i pooglądać nieziemskie widoki!

A potem był czwarty (dla mnie trzeci) Cieszyn... moja pierwsza solowa wycieczka z noclegiem poza domem! Chociaż autobus miał półtorej godziny opóźnienia i dotarłem na miejsce z lekkim poślizgiem, to wyjazd uważam za naprawdę udany!

Na sam koniec miesiąca był już tradycyjny wyjazd na groby rodzinne.

Archeopark na granicy polsko-czeskiej

Cieszyńska Rotunda

Cieszyn przedzielony Olzą i granicą


Listopad (3 dni)


Poza oczywistym powrotem z grobów rodzinnych (wracałem sam autobusem, a nie jak było planowane, autem) były jeszcze dwie jednodniówki, jedna za drugą - fabryczna Łódź i śnieżna Śnieżnica w Beskidach. Było super, a krótki dzień w żadnym stopniu nie przeszkadzał [Mama nie miała racji, mówiąc "w listopadzie to się siedzi w domu" ;) ]

Manufaktura - przebudowana fabryka i jedno z największych europejskich centrów handlowych

Łódź fabryczna

Klimaty łódzko-fabryczne - famuły

Śnieżnica oczywiście jest śnieżna

Okolice podszczytowe


Grudzień (1 dzień)


Już się bałem, że nic nie wyjdzie z grudniowego wyjazdu. Na 30 grudnia miałem zaplanowane Opole... no ale komunikacja miejska postanowiła się trochę spóźnić i zabrakło mi 3 minut do pociągu. W sylwestra trochę sobie to zrekompensowałem, jadąc do Olkusza na łyżwy i witając 2017... w Kluczach, na Czubatce! Zupełnie nie planowałem tam jechać, ale oglądanie fajerwerków z jej szczytu było bezcenne.


Ostatnia ślizgawka w 2016 (Olkusz)

Witamy 2017 na szczycie Czubatki

Koniec 2016 roku.

Cyferki i statystyki


  • Byłem w 10 krajach,
  • W okresie 1 lipca - 31 grudnia przeszedłem 522 km, a lącznie pokonałem 577 km (większość solo)
  • W podróży spędziłem 66 dni,
  • Do mojego paszportu przybyło 7 stempli i 1 wiza,
  • 2 razy leciałem samolotem,
  • Pokonałem ok. 18 000 km (wszystkimi środkami transportu)
  • Zrobiłem ok. 5 500 zdjęć,
  • Uczestniczyłem w 3 spotkaniach blogerskich.

Plany na 2017

W ubiegłym roku myślałem, że teraz będzie można tu czytać też o miejscach spoza Europy. No cóż, nie wypaliło... ale mam nadzieję, że za rok powiem "Tu nie ma już tylko wpisów o Europie" :) tak więc plan jest podobny, jak był ostatnio - wyjść z podróżami ze Starego Kontynentu!

A poza tym chodzi mi po głowie kilka fajnych pomysłów - na razie nie powiem, jakich. Mam nadzieję, że uda mi się je pokazać... po prostu je realizując. Zresztą nie chciałbym zapeszać.

Kończąc już - dla wszystkich Was podziękowanie, że jesteście ze mną od prawie 3 lat (o matko, to już tyle czasu?!) - Szczęśliwego nowego, podróżniczego roku 2017!

10 komentarzy:

  1. życzę rozwoju bloga i mnóstwa podróżniczych wrażeń
    czytelniczka85

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :) bardziej blogowe podsumowanie będzie 1 lutego - mijają 3 lata blogowania

      Usuń
  2. Bardzo fajne podsumowanie, zupełnie inne niż na większości blogów. Trzymam kciuki za realizację planów w 2017!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! też mam nadzieję, że uda się je zrealizować :)

      Usuń
  3. Brawo! Dużo udało Ci się zwiedzić w 2016r.! Życzę jeszcze więcej wrażeń w aktualnym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby dosyć sporo, a jednak jak się rozłoży w czasie... ciągle wydaje się, że wcale nie było tak dużo ;) dziękuję :)

      Usuń
  4. Myślę sobie, że fajnie jest zrobić sobie takie podsumowanie. Albo w ogóle - w inny sposób celebrować podróże, które już się odbyły. :) Żeby pomnażać radość z nich... Dzięki wspomnieniom, takim analizom, podsumowaniom, opisywaniu, oglądaniu zdjęć - można na nowo wciąż cieszyć się tym, co już się przeżyło, zobaczyło. Uświadomić sobie, że jest tyle powodów do cieszenia się swoim życiem... :)

    Takie mam ostatnio początkoworoczne przemyślenia, czytając biografię Szymborskiej "Nic zwyczajnego" Michała Rusinka. Polecam ;) Żeby pomnażać sobie radość, cieszyć się z tego, co jest...

    Sama jestem właśnie w trakcie układania w albumie wydrukowanych zdjęć z podróży głównie z 2016 roku ;)


    Życzę Ci spełniania podróżniczych marzeń w tym 2017 :)
    Kolejny raz myślę sobie, że to super, że mając naście lat tyle już wiesz... Tak już ogarniasz świat blogosfery ;) Tak się rozwijasz, no i tyle podróżujesz! I to na dodatek w kierunku wschodnim i w takim duchu, wydaje mi się... bardziej ambitnym ;). Rewelacja! :)

    Pracuję na oddziale pediatrycznym, mam pacjentów w Twoim wieku i nieco starszych, i podchodzę do nich zwykle jak do dzieciaków... ;) Aż nie mieści mi się w głowie, że Ty w tym wieku już tyle osiągnąłeś, naprawdę... Super :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, dobrze (i fajnie) jest wspominać! Nasze życie nie jest jeszcze takie najgorsze /chociaż są lepsze i gorsze momenty/ ;)

      a co do życzeń: dzięki! Wydaje mi się, że wcale nie podróżuję dużo ani ambitnie, ale jak popatrzy się na to z boku, to faktycznie, byłem w podróży trochę mniej, niż 1/5 roku (70 dni). I większość wyjazdów w moim ulubionym kierunku wschodnim :) ale za to Ty byłaś w Chinach /do których osobiście boję się jechać, chyba ze względu na to, że te znaki mnie przerażają; chociaż pewno jakbym w końcu pojechał, mogłoby mi się spodobać ;) / - i moim zdaniem to jest fajne, takie wyjście ze strefy komfortu!

      Również pozdrawiam :)

      Usuń